
Zacznę optymistycznie – mamy dziś w Europie kryzys pandemiczny, ekologiczny i ekonomiczny. Dla jednych oznacza to, że tak trywialnymi rzeczami jak gwiazdkowe prezenty w ogóle nie powinniśmy się przejmować. Inni z kolei próbują wszystkimi siłami przenieść swoją uwagę właśnie na świąteczne przygotowania, aby nie zwariować od ataku złych newsów.
Niezależnie od tego, do której z tych dwóch grup się zaliczacie, każdy z wielkich problemów tego świata powinien skłonić nas do przeanalizowania ustaleń ze świętym Mikołajem. Nawet jeśli (patrząc egoistycznie) mamy poczucie, że ani koronawirus, ani inflacja, ani nawet smog nie wpłynęły znacząco na nasze codzienne życie, to i tak naprawdę warto dobrze przemyśleć sprawę prezentów. I nie mam tu na myśli wyświechtanych rad typu „zaplanuj upominki z wyprzedzeniem, aby potem nie łapać za skarpety przy kasie w supermarkecie”.
W czasach nadmiaru i dostępu do wszystkiego kupowanie prezentów powinno być łatwizną. Tymczasem coraz rzadziej udaje się nam podarować coś, co wzbudzi w najbliższych autentyczną radość i zaskoczenie. No i to miłe uczucie, że ktoś naprawdę o nas pomyślał, a nie tylko „słajpnął” kartą kredytową w Empiku. Mamy sklepy internetowe, porównywarki cenowe, centra handlowe, dostęp do produktów z Indii, Nowego Jorku i Gwatemalii – przy tych możliwościach to naprawdę powinien być banał, a nie jest! Jeśli wydaje się Wam, że nie mam racji, to przypomnijcie sobie opowieści naszych rodziców o tym, że w ich młodości najbardziej upragnionym prezentem pod choinkę była siatka pomarańczy. Proste, prawda?
Nie, nie jestem tak naiwna, aby przekonywać Was teraz do zwrócenia stajni z Lego do Smyka i pójścia po prezenty do warzywniaka. Przykład pomarańczy przywołuję tutaj tylko po to, aby w dobitny sposób pokazać, że najbardziej pożądane rzeczy to te, które są trudno dostępne, unikatowe, wyszperane spośród reszty. Często wcale nie najdroższe.
Niestety, nasz umysł jest tak skonstruowany, że to, co łatwo osiągalne natychmiast staje się mniej wartościowe, nawet jeśli w niedalekiej przeszłości wydawało nam się spełnieniem marzeń (wspomnę tylko o tym, jak niecałe dwanaście miesięcy temu zabijaliśmy się o dostęp do szczepionek, a dziś trzeba wielu namawiać). Coraz częściej zaplątani w codzienną gonitwę chętniej idziemy na łatwiznę, gdy zbliżają się Święta. Co w takim razie jest tą najbardziej upragnioną walutą, dzięki której możemy zdobyć wymarzone prezenty? To oczywiście czas – spróbujcie znaleźć go choć trochę, a ja postaram się Wam pomóc.


Jestem szczęśliwa gdy widzę, że Czytelniczki Makelifeeasier.pl tworzą własne rzeczy, które okazują się być idealne w każdym calu. Tak jest w przypadku Oli, która pisze rewelacyjnego bloga kulinarnego (Przytulny Zakątek) i prowadzi swój profil na Instagramie. Jestem pewna, że gdybyśmy miały okazję poznać się poza wirtualnym światem, to zostałybyśmy dobrymi koleżankami. „Przepiśnik” Oli widziałyście na blogu już dawno temu (w zeszłym roku o ile mnie pamięć nie myli) i w dalszym ciągu uważam, że to genialny prezent dla każdego kto lubi gotować i ceni sobie wydawnicze perełki. Owsianka, którą widzicie na zdjęciach to właśnie jeden z przepisów Oli. 
W Przepiśniku z lnianą okładką i złotym tłoczeniem znajdziecie 72 strony dedykowane Waszym przepisom, 10 autorskich przepisów (5 słonych i 5 słodkich), miejsca na notatki i uwagi oraz eko kopertę na karteczki z przepisami, które leżą luzem w Waszych szufladach. Jeśli macie w swoim otoczeniu osobę, której taki Przepiśnik sprawiłby radość to mam dla Was kod rabatowy dający 20% rabatu na jego zakup. Wystarczy, że do 11 grudnia użyjecie hasła Kasia20.
Chociaż każdy z nas jest inny, ma różne potrzeby i upodobania, to istnieją pewne schematy, którymi możemy się posłużyć, aby znaleźć idealny prezent – także w tej nowej i dziwnej rzeczywistości. Idealny, czyli taki, który trafnie przekazuje bliskim ile dla nas znaczą. Mam nadzieję, że parę moich rad, osobistych historii i konkretnych propozycji pomoże Wam wybrać taki upominek, który będzie przedłużeniem Waszych ciepłych uczuć do drugiej osoby.
Roboty ręczne.
Jestem już za duża, aby podarować moim rodzicom własnoręcznie zrobiony łańcuch choinkowy (idę o zakład, że moja mama wciąż trzyma w pawlaczu, któryś z tych pięciometrowych wykonanych przez „Kasię przedszkolaka”), ale uważam, że prezenty będące efektem pracy czyichś rąk przechodzą dziś prawdziwy renesans. Tyle, że w nieco innej formie niż dziwaczne ramki na zdjęcia wykonane techniką decoupage (mam już jedną Kochanie i bardzo dziękuję!) czy poduszki na kanapę, nad którymi ciocia siedziała przez dwa dni, a i tak nie bardzo mi pasują. Doceniam poświęcenie, ale to trochę zbyt dosłowna interpretacja mojej rady z poprzedniego akapitu. Nie chodzi tu bowiem t y l k o o to, aby za wszelką cenę pokazać ile czasu zmarnowaliśmy na wykonanie takiego prezentu…
Jeden z fajniejszych prezentów podarował ostatnio mój brat swojej żonie. Kilka lat temu z jednego z jej ukochanych kolczyków wypadł mały diament. Od tego czasu ich nie nosiła, ale średnio raz w miesiącu mówiła nam o tym, jak bardzo żałuje, że leżą nieużywane w szkatułce. Nie zorientowała się co prawda, że na dwa miesiące z niej zniknęły, ale wszyscy zapamiętamy jej minę, gdy je zobaczyła – wypolerowane, wyczyszczone i naprawione. Oczywiście mój brat nie wprawił diamentu własnoręcznie, ale poświęcił swój czas i jeszcze dał pracę komuś innemu. Ta sytuacja rozpoczęła w mojej rodzinie prawdziwą lawinę życzeń podobnego rodzaju… :).
Ja sama liczę zresztą na to, że ktoś podaruje mi prezent w podobnym tonie. Mam ukochany portfel od Chanel, który sporo już przeszedł, a ja za żadne skarby nie chce go wymieniać na nowszy model – jeśli święty Mikołaj czyta ten artykuł, to delikatnie zasugeruję, że można go ładnie odnowić! Podsunąć Wam inne pomysły? Może komuś w Waszej rodzinie zbiła się szyba od obrazu i można go oprawić? Albo krzesło wymaga nowego obicia? Myślę, że większość z nas wyszła już z epoki „zepsuło się to kupię nowe” i tylko największy snob (którego w rodzinie na pewno nie macie) nie doceniłby wysiłku, który wykonaliście z myślą o naprawieniu ukochanych przedmiotów Waszych bliskich.


Grafiki, pasujące do nich ramki i Passe-Partout, to prezenty które miło jest przygotowywać i jeszcze milej dostawać! Z moim kodem zniżkowym KASIADESENIO dostaniecie aż 40% zniżki na plakaty w Desenio. Kod jest ważny do 16.12, czyli w sam raz bo dostawa na Święta jest możliwa przy zamówieniach do 17.12 (promocja nie dotyczy ramek i plakatów z kategorii "Personalizowane"). Ważne! Po 16.12 do 31.12 ten sam kod będzie dawał dodatkowe 10% rabatu do 40% na stronie internetowej. Zerknijcie na ich stronę jeśli chcecie zobaczyć kilka nowych plakatów, które dodałam do mojej kolekcji „Selected By Katarzyna Tusk". Na zdjęciach widzicie: Woodpecker Garden, Ohara Koson – Blossoming Cherry On a Moonlit Night, Rousseau – In a Tropical Forest. Struggle Between Tiger and Bull.
Dla Ciebie i tylko dla Ciebie.
Przez lata, przyglądając się reakcjom domowników, dalszej rodziny i znajomym opracowałam w głowie osobisty poradnik savoir vivre dotyczący prezentów. Zauważyłam na przykład, że czasem wręcz nie należy trafiać z nim „za dobrze”. Ktoś prawie nam obcy, może czuć się skrępowany jeśli dostanie od nas prezent, po którym od razu widać, że kosztował nas sporo wysiłku i został wybrany z przesadną dbałością. To zresztą stały motyw świątecznych filmów: ona – zakochana po uszy – wręcza wybrankowi (którego wcześniej widziała trzy razy w życiu, ale już wie, że to ten jedyny) pierwsze wydanie powieści Dickensa, którą on uwielbia (chociaż sam nie zdążył jej o tym nawet powiedzieć), a w zamian dostaje od niego zestaw bombek z logo stacji benzynowej.
Gdy w grę wchodzą feromony sprawy się bardzo komplikują, ale czasem popełniamy takie błędy także wtedy, gdy chodzi o nową dziewczynę kuzyna z Anglii czy przyszłych teściów. Niektórzy z nas mają poczucie, że prezent jest niejako prezentacją naszej osoby i jeśli jest za skromny, to zrobimy kiepskie wrażenie. Tymczasem nie tylko moja intuicja, ale także badania, pokazują, że zbyt okazały prezent wzbudza w obdarowywanym więcej negatywnych niż pozytywnych emocji. Efekt ten wynika z silnie zakorzenionej w życiu społecznym reguły wzajemności. W sytuacji, gdy otrzymujemy podarunek w jakimś sensie „lepszy” niż ten, który sami daliśmy czujemy się niekomfortowo. Zasada wzajemności jest odpowiedzialna za większość najpiękniejszych ludzkich czynów w historii naszej cywilizacji, ale akurat w przypadku gwiazdkowych prezentów może prowadzić do dziwacznej spirali, zataczającej z roku na rok coraz szerszy krąg, więc lepiej na nią uważać ;).


Jeśli w swojej szkatułce nie macie żadnych kolczyków, które mógłby naprawić Wasz mąż to nic nie szkodzi ;). Proponuję zajrzeć do oferty sklepu StagJewels (być może pamiętacie biżuterię z tego, tego i tego wpisu). Stag Jewels to polska marka, a jej produkty są naprawdę wyjątkowe. Najchętniej podarowałabym taką biżuterię każdej bliskiej mi kobiecie. Wiem, że jedna z moich przyjaciółek wyczekuje na kod, więc może i którejś z Was się przyda? :) Z hasłem MLEXMAS kupicie biżuterię z 20% rabatem (kod działa do 24 grudnia).
Inaczej ma się sprawa z prezentami dla najbliższych nam osób. Tutaj uniwersalność przedmiotu nie jest mile widziana. Drobna podpowiedź dla Panów: jeśli Wasz prezent dla żony, można by równie dobrze podarować szefowi, bratankowi i własnej mamie to znaczy, że trzeba się bardziej wysilić. Co dokładnie mam na myśli? W kredensie mojej mamy stoi serwis z Miśni. Ma go odkąd pamiętam. Odkąd pamiętam brakowało też do niego jednej filiżanki ze spodkiem, którą podobno zbiliśmy kiedyś z bratem biegając wokół wigilijnego stołu. Po urodzinowym obiedzie u mamy (na którym brak filiżanki znów dawał się we znaki), postanowiłam coś z tym zrobić. Po kilku tygodniach regularnego przeglądania Amazona pojawiła się aukcja dwóch filiżanek z tej kolekcji, w której oczywiście wzięłam udział. Dla kogoś innego byłby to pewnie kolejny bibelot do postawienia na regał, ale dla mojej mamy był to prezent idealny – cenny (chociaż niezbyt drogi), osobisty (bo niewiele osób wpadłoby na ten pomysł), no i oczywiście użyteczny. Jej szczery uśmiech zapamiętam na długo i był dla mnie najlepszą pochwałą.
Kupowanie rzeczy „do kompletu” to w ogóle dobry pomysł. I nie musi dotyczyć tylko porcelany. Może ktoś potrzebuje większej walizki, a chciałby z tej samej firmy co podręczną? Albo zbiera książki kucharskie Nigelli i brakuje mu nadal paru części? Na pewno wpadniecie na coś mądrego! Inny sprawdzony sposób na to, aby udowodnić, że nasz prezent nie jest przypadkowy to sugerowanie się marką. Wiem, że nie brzmi to najlepiej, ale nie chodzi tu bynajmniej o snobowanie się. Jeśli ktoś kocha na przykład polską markę Moye, ale my nie chcemy wydawać fortuny na pidżamę czy sukienkę, to kupmy jakiś drobiazg (opaskę, gumkę do włosów albo maseczkę). Być może to malusieńki prezent, ale przynajmniej mamy pewność, że udany.

Nie zapominajcie o miodach! Ci którzy już wcześniej zamawiali miodową prenumeratę z Apimelium teraz nie martwią się o prezenty dla swoich łasuchów, ale jeśli słyszycie o tym projekcie po raz pierwszy, to nie martwcie się! Pszczoły z najlepszych polskich pasiek mają też coś dla spóźnialskich – specjalną edycję Miodowej Paczki Świątecznej z czerwoną wstążką i świąteczną kartką w środku. My jeszcze nigdy nie zawiedliśmy się na produktach Apimelium z co miesiąc zamawiamy nową dostawę.
Sprawdzone pewniaki
Część osób kiedy myśli o kupowaniu prezentów świątecznych, zwłaszcza tych na ostatnią chwilę, myśli często „wystarczy kupić książkę”. W pewnym sensie mają rację, ale z drugiej strony – nie mogłyby się bardziej mylić. Pamiętam Święta, gdy pod choinką znalazłam cztery książki Harry'ego Pottera. Jako wielka fanka sagi o młodych czarodziejach powinnam się cieszyć, tyle tylko, że nie były to niestety cztery różne części, a jedna i ta sama. Dwa dni przed Wigilią swoją premierę miała „Czara Ognia” i wiele osób w rodzinie słusznie zauważyło, że chciałabym ją mieć (dlatego też sama ją sobie kupiłam w dniu premiery, co dawało mi już pięć takich samych książek). To taka anegdota wyjęta z kontekstu, bo generalnie uważam książki za bardzo dobry pomysł na prezent. O ile ktoś faktycznie czyta, a my wiemy co. I tu znów kłania się zasada, o której wspominałam wcześniej – prezent musi być dobrany do konkretnej osoby. Nie łudźmy się, że ktoś sięgnie po „Księgi Jakubowe” jeśli jest fanem gier komputerowych. Wujkowi głosującemu na PiS nie kupujmy pod żadnym pozorem tej książki (a może jednak warto zaryzykować?), a artystce z prawdziwego zdarzenia nie podsuwajmy poradnika „jak ulepić kota z gumy do żucia”. Myślicie sobie pewnie „ale dlaczego, przecież jako artystka na pewno lubi lepić różne figurki”. Mhm… na pewno. Idąc dalej – nie kupujmy tego genialnego notatnika z przepisami komuś kto mniej mniej więcej wie, gdzie w jego domu jest kuchnia i czasem do niej wchodzi żeby zrobić herbatę. Uważajmy też na „najgorętsze bestsellery” – jeśli nie mamy okazji ustalić z resztą rodziny co kto komu kupuję idę o zakład, że co najmniej dwie kobiety na dziesięć dostaną w tym roku „Czułą przewodniczkę”. I w sumie dobrze, bo to akurat super książka, którą każda z nas powinna przeczytać.

"Zimowa wyprawa Olego". Tę książkę wyszperałam w internecie już wiele tygodni temu, ale cierpliwie czekałam do 6 grudnia ;). Jeśli szukacie najpiękniejszych książeczek dla dzieci to zajrzyjcie tutaj.

Szukasz prezentu dla swojej pociechy? Twoja koleżanka oczekuje dziecka? A może sama szykujesz wyprawkę? W drugiej ciąży podeszłam do zakupów bardziej świadomie i kupiłam znacznie mniej rzeczy. Jeśli już decydowałam się na coś nowego, to szukałam tego właśnie w kokosek.pl, bo wiem, że jest tam najlepsza selekcja dziecięcych produktów. No i piękne zabawki dla starszej siostry, które nie nudzą się po pięciu minutach. (Te ciepłe buty ze zdjęcia i wszystkie podarunki od św. Mikołaja też tam znajdziecie.)
Przez wiele lat naszym ulubionym „pewniakiem” były bony podarunkowe. Do sieciówki, salonu kosmetycznego, restauracji i tak dalej. Idealny sposób na to, aby szybko, prosto i bez ryzyka mieć prezent z głowy. Tylko, że „bez ryzyka nie ma wygranej”. Święta to taki czas, kiedy każdy z nas trochę zamienia się w dziecko. A czy dziecko ucieszyłoby się z bonu podarunkowego? Nie sądzę. A skoro już jesteśmy przy naszych kochanych maluchach – jeśli jeszcze szukacie dla nich prezentów (albo dla ich mam) to ta strona jest po prostu genialna.

Podobno wcale nie byli królami, a raczej astrologami (to wyjaśniałoby skąd wiedzieli za którą gwiazdą należy podążać). Jeśli więc chcemy szukać winnych tego całego prezentowego zamieszania, to podaję Wam ich dane osobowe – Kacper, Melchior i Baltazar, pseudonim „mędrcy”. Podarki, które sprezentowali nowo narodzonemu dziecku były po stokroć przemyślane i z pewnością, jak na tamte czasy, trafione (mirra chociażby przyśpiesza gojenie ran, działa przeciwbólowo, tamuje krwawienia). Zapewne nie wiedzieli, że zdarzenie, którego byli świadkami zapoczątkuje ponad dwutysięczną tradycję obdarowywania się upominkami, pisania listów do wesołego staruszka z brodą, pieczenia pierników, wyglądania latających reniferów przez okno i śpiewania Last Christmas przy każdej nadarzającej się okazji. Ale tak właśnie się stało. Łatwo jest rzucić hasłem, aby prezentów po prostu nie robić, ale może lepiej zamiast zbędnych kupujmy potrzebne, zamiast jednorazowych – trwałe. A planując je, zastanówmy się, które z naszych marzeń zostały sztucznie wykreowane, a które naprawdę umilą nam życie? To oczywiście prawda, że Święta Bożego Narodzenia już od wielu lat są wielką pochwałą konsumpcjonizmu, ale może zamiast odmawiać babci czy córeczce jednego prezentu pod choinką, wszyscy spróbujmy żyć mądrzej prze cały rok?
* * *

moja pidżama – Mango // piżamka dziecięca – Sophie Kids


1. Tu gdzieś powinna być wieża Eiffla. Listopad w Paryżu jest chyba najpiękniejszy. // 2. Zaczęliśmy zdrowo… potem było już gorzej. // 3. Pierwsze próby tłumaczenia, że muzeum to nie plac zabaw. // 4. Paryż o wschodzie słońca. Pokój na poddaszu, prawie jak w naszym ukochanym filmie o… szczurku. // 
1. Może to nie jest tak ładne zdjęcie, jak reszta podobnych na Instagramie, ale ja przynajmniej naprawdę kogoś odwiedzałam ;). // 2. Kto mnie odklei od witryny? // 3. Gdy przychodzisz do restauracji z wcześniej zrobioną rezerwacją i dowiadujesz się, że paryska wersja stolika dla rodziny z dwójką dzieci wygląda właśnie tak :D.// 4. Czy to ukryte wejście do fabryki czekolady? //
Przenieśmy te parę stolików do Trójmiasta!
1. Szalony umysł. // 2. Zupa cebulowa w Cafe de Flore. Miejsce trochę przereklamowane, ale i tak chciałabym tam wrócić. // 3. "Mamo, to babcia czy dziadek?" // 4. Taką pogodę to ja rozumiem! //
Dziesięć tysięcy kroków za nami. Ten "look" możecie zobaczyć w pełnej krasie
1. Tutaj psiaki też piją z kieliszków! // 2. Drogi Mikołaju, wybierz cokolwiek z tego sklepu. // 3. Przypadkowa paryska ulica. // 4. Bocianie nóżki. //
W Cafe Charlot koniecznie trzeba spróbować ślimaków. I awokado z sosem balsamicznym… i burgerów!
Tuż obok moich ukochanych Jardin du Palais Royal…
1. Jeden dzień i niekończąca się liczba wspomnień. Disneyland. // 2. "Mamo nie kradnij mojego wózka. Masz swój!" // 3. Biegniemy na kolejną wystawę! // 4. Bo z Paryża jest tylko godzina drogi pociągiem do Brukseli! Z moją ukochaną mamą na wystawie Hockney'a. //
Plac Sablon. Jak dobrze tu wrócić po tak długim czasie…
1. Pamiątka. Wykupiliśmy dwa przejazdy na karuzeli w Ogrodach Tuleryjskich. "Przy dwóch przejazdach trzeci jest gratis!" – usłyszeliśmy. Nie mieliśmy już jednak czasu, aby go wykorzystać, więc w ramach rekompensaty nasza córeczka dostała od kasjera ten żeton. Do wykorzystania w przyszłości! // 2. Ten fotel z Iconic Design! Aż żałuję, że nie mam biura! // 3. Stoisko staroci. Dajcie mi się rozejrzeć… // 4. Powroty do domowej rutyny… Po takich podróżach ta codzienność wydaje się być taka prosta i słodka :). //
Kalendarz elfów. Zapisuję najważniejsze grudniowe daty. Skreślam, podkreślam i dopisuję. Ten minimalistyczny kalendarz jest od
1. Z goździkami, cytryną, miodem lipowym, gwiazdką anyżu… czy czegoś brakuje tej herbacie? // 2. Świecznik od mamy na imieniny. // 3. A czego Wy używacie jako zakładki do książki? :) // 4. Za oknem zaraz spadnie pierwszy śnieg, a w domku tak ciepło… //
Słynna Mary Poppins i kawałek disney'owskiej historii. To fragment nietypowego poradnika, których z założenia nie lubię, ale czasem warto zrobić wyjątek…
…w przypadku poradników stosuję ważne kryterium – każda rada musi być poparta twardymi danymi, a nie być jedynie wynikiem beztroskich rozważań autora. Na liście listopadowych książek do przeczytania znalazła się więc pozycja pod tytułem "
1. Kątem oka zerkam co to za cisza w sypialni. Wchodzę i nie wierzę – obydwie zasnęły! // 2. Moje liceum… Tu się poznaliśmy i kradliśmy sobie zeszyty z plecaków ;). // 3. "Mamo, usiądź na ławce. Mamo, zejdź z ławki. Nie, mamo usiądź, ale nie tak. Mamo, nic nie rozumiesz. Gdzie jest tata?" // 4. Zapiski artystów. //
Kto się skusi na słodziutką gałkę oczną?
1. Pierniczki z żyrafą i krokodylem, czyli jak
Szykuję się małe zmiany, ale pozytywne!
1. W czasie wyprzedaży przez nasz magazyn przeszedł istny huragan… Ale! Na pewno sporo rozmiarów wróci, więc kolejny raz przypominam o opcji "powiadom o dostępności" :). Znajdziecie ją na stronie każdego produktu. // 2. Wstawanie z łóżka nie jest takie proste, gdy dwa łobuziaki nie pomagają… // 3. Śnieżka w przybliżeniu. // 4. Ten krem lubię tak bardzo, że… chętnie go komuś podaruję, bo wiem, że będzie to udany prezent. //
Na pewno znacie kogoś kto lubi dostawać kosmetyki. Ja znam nawet kogoś kto lubi dostawać konkretnie te od Sensum Mare ;). W tym roku wybrałam jeden z zestawów (
A może jednak sobie zostawię? :D
Warszawa i jej niespodzianka. Pierwszy śnieg z samego rana.
1. Pierwsze śniadanie w ukochanej Charlottcie na Placu Zbawiciela w nowym składzie. Mogło być gorzej :). // 2. Obiecuję, że będę nosić co najmniej do siedemdziesiątki :). // 3. Skończyły się instagramowe poukładane zdjęcia… // 4. Puk puk… //
To będzie ciężki poniedziałek… Cynamonowa herbata dla wszystkich!
Gdyby ktoś potrzebował trochę sianka pod obrus, to w Pałacu Ciekocinko coś się znajdzie ;).
"Mamoooo, tata idzie!"
… a mama tak się starała, żeby było fajnie, a i tak z tatą nie ma żadnych szans.
Lektura dla najmłodszych na grudzień, czyli "
Choinka póki co papierowa. Więcej takich ozdób znajdziecie we wpisie
Kiedy mój mąż zobaczył pudełko od
1. O kilka naleśników za dużo. A może jednak za mało? // 2. Nowa wersja zdjęcia, które rok temu pożyczyła ode mnie Zara ;). // 3. Do naleśników, do tostów, do owsianki… miała być w prezencie, ale nie mogłyśmy się oprzeć. // 4. Gdy trochę za często oglądasz z dziećmi jeden film…//
Naleśniki z mascarpone, czekoladą i konfiturą z pomarańczy. Mniam!
Ale jak go zbierzesz to przepis nam nie wyjdzie! Każdy kto oglądał "Ratatuj" wie doskonale o co chodzi :D. 


Choinkowe skarby. Pod koniec wpisu znajdziecie kod rabatowy na kilka z tych ozdób, które mam już od zeszłego roku. 







Wczorajsze popołudnie, zamiast na spacerze, spędziłam wśród pudełek, rozplątując kable od lampek i szukając miejsca dla świątecznego wieńca. Wszystko poprzekładam pewnie jeszcze z pięć razy, połowa ozdób nadal leży w kartonach, a dyskusje o prezentach na WhatsApp'ie póki co prowadzą do nikąd („ale że tory do Duplo dla twojego męża?!”). I niech tak będzie – świąteczna kurtyna dopiero podnosi się do góry. Niech nie opada zbyt szybko na nasze własne życzenie. 
Kochana Gosia pokazała nam to bajkowe miejsce. Słyszałyście kiedyś może o alpakoterapii? Te piękne zwierzęta, tak jak konie i psy, wykorzystuje się do terapii z dziećmi i dorosłymi. Na pomorzu mamy przepiękne miejsce, gdzie można poznać tych puchatych terapeutów i spędzić z nimi trochę czasu (Barwikowe Alpaki). Każdy może tu przyjść (po wcześniejszym umówieniu się), ale trzeba uzbroić się w cierpliwość. Alpaki mogą mieć gości maksymalnie trzy razy dziennie. Wcześniej trzeba poznać ich imiona i charaktery. W tym miejscu to alpaki i ich komfort są najważniejsze.
Dzieci są jak najbardziej mile widziane!
1. Podobno warstwy i różne faktury są teraz w modzie ;). Uprzedzając pytania – sweterek to Mille Baby. // 2. Niektórzy ściskają piłki antystresowe, ale zapewniam Was, że zanurzanie dłoni w takiej futrzanej gęstwinie jest dużo lepsze! // 3. Terapeutki. // 4. Tiramisu mojej kochanej bratowej. Dostałam też trochę na wynos! //
O tę kurtkę miałam od Was rekordową ilość zapytań na stories, a to taki niepozorny zwyklak od
Kawa z syropem dyniowym świetnie komponuje się z taką oto ciepłą bułeczką cynamonową. Najczęściej piję kawę w domu, ale te sezonowe kawy w starbuniu bardzo kuszą ;).
1. Wymowne spojrzenie. // 2. Do wyboru, do koloru. // 3. Każda z nich ma imię, swoją historię i niepowtarzalny charakter. // 4. Niby wyszły już dawno z mody, ale są po prostu niezastąpione. // 
Parę lagunów na śniadanie.
1. Kartka z Muzeum Emigracji w Gdyni. Genialne miejsce, które trzeba odwiedzić będąc w Trójmieście. // 2. Teraz już wiem, że takie dwa laguny to zdecydowanie za mało dla naszej gromadki. W weekend naprawimy ten błąd, a do tego czasu na śniadanie jemy jogurt z otrębami ;P. // 3. Gdy przy dwójce maluchów sformułowanie "nieprzespana noc" zaczyna nabierać nowych kolorów to czas kupić większy kubek ;). // 4. Poranna burza mózgów w mojej firmie. //
Ktoś mnie jednak zaciągnął do swojego pokoju. Żegnaj praco, witaj świecie Duplo.
Wiem, że się powtarzam, ale muszę mieć pewność, że nie przeoczycie tego faktu. Każdy przepis, który publikuję testuję kilkakrotnie, aby mieć absolutną pewność, że jest warty polecenia. To ciasto (recepturą i sposób przygotowania znajdziecie
1. Czytelnia. // 2. To już ten etap, gdy każde ciasto musi się dorobić swojej miniatury. // 3. Wdech i wydech (ten look znajdziecie
Gdy miałam zostać mamą po raz pierwszy szukałam artykułów pod tytułem "wszystko, co musisz kupić dla dziecka". Tym razem bardziej interesowały mnie tematy w stylu "czego nie musisz kupować dla dziecka", albo "wyprawka w wersji minimalistycznej", czy "tych rzeczy wcale nie będziesz potrzebować". Wszystkie ubranka, pieluszki i akcesoria chciałam zmieścić w tej szafce i o dziwo udało się to bez problemu.
1. Pierwsze ubranko w nowym rozmiarze. Nie minęły trzy miesiące od narodzin, a już połowa rzeczy za mała. // 2. To jest efekt "po". // 3. A to efekt "przed". // 4. Gdy po wizycie w Aquaparku trzeba przez tydzień rysować baseny :D. //
Dziś wiem, że zapięcia z tyłu, zbyt cienka bawełna, fikuśne ozdoby to coś, co u małego niemowlaka zupełnie się nie sprawdzi. Lepiej mieć mniej ubranek, ale dobrze wyselekcjonowanych. No i rampersy. Duuuużo rampersów. Ten ze zdjęcia pochodzi od polskiej marki
1. Rośnie nam kolejne pokolenie miłośniczek kolei. // 2. Zestaw na całodniową podróż. // 3. Centrum Kopernika. Było cudownie! // 4. Z taką brygadą i na koniec świata można iść!
Osiem tygodni po porodzie, z dwójką małych dzieci i pracą na głowie miałam lepsze pomysły na spędzanie niedzieli, niż telepanie się 365 km do Warszawy. Ale cały czas chodziło mi po głowie pytanie: jeśli mi nie będzie się chciało iść na ten marsz, to jak mogę oczekiwać, aby ktoś inny zrobił to za mnie? Polska nie może zostać sama. Nie chcę, aby moje dzieci dorastały poza Europą. Nie wysłałeś mi Tatulku osobistego zaproszenia, ale nie obrażamy się, bo nie przyjechaliśmy tutaj dla Ciebie – nie myśl sobie. ;) Byliśmy tu dla Twoich wnuków, bo to o przyszłość nowych pokoleń chodzi.
Z wizytą w Łazienkach Królewskich. Kocham Trójmiasto, ale tego miejsca zazdroszczę warszawiakom z całego serca.
1. Balans. Nie było łatwo, ale chyba go znalazłam. // 2. Uwielbiam jesień. Jej spokój, kolory i lekko senną atmosferę. // 3. Naprawdę pięknie… // 4. Smacznego! I dziękuję bardzo. //
Noc. Na peronie w Sopocie już pusto. Rodzice padnięci, a dzieci najchętniej pojechałyby dalej.
1. Pościel, czyli nowa kreacja dla mojej sypialni. // 2. Kto skoczy najwyżej? // 3. // 4. Siostry kontra rodzice czyli "Ja Cię kocham, a Ty wcale nie śpisz". //
Uwielbiamy odwiedzać Park Oliwski i karmić kaczki (ale tylko specjalną karmą!!!).
1. Przygaszone światło, szum liści za oknem, blask ulubionej świecy – kocham październik! // 2. Skrzydlate głodomory. // 3. Moje miejsce na ziemi. // 4. "Chyba nadal mnie kochają skoro mogę leżeć na kanapie, a to małe nie".
Powiem Ci w sekrecie mamo, że wyciągnęłam z twojej torebki kartę kredytową i włożyłam ją do butów taty!
1. Lubię bardzo
Książeczka o Łatku, który szuka domu, to bestseller według New York Times'a. Dla mnie ważniejsze od pozycji w rankingach sprzedaży jest to, że w łagodny sposób oswaja dzieci, z tym że świat ma różne oblicza. Taka zresztą powinna być rola bajek. Mamy tu bezdomnego psiaka, który pisze listy do osób w okolicy przekonując w nich, że mógłby być wspaniałym towarzyszem. Nie od razu jednak udaje mu się znaleźć prawdziwy dom. "
1. Trzydzieści cztery lata. // 2. Mogłabym przystroić nimi całe mieszkanie. // 3. Porti, chyba niedługo zamienimy te spacery na ostry jogging, co Ty na to? // 4. Podziękowania za bilety kierujemy w stronę
Świętowanie moich urodzin miało wiele obliczy.
1. Najlepsze "przyjęcie niespodzianka" na świecie! Nie mam pojęcia czym sobie zasłużyłam na takie cudowne przyjaciółki! // 2. Dekonstrukcja urodzinowego tortu. // 3. To co dziś robimy? // 4. Z "dobieranego" muszę się jeszcze podszkolić. //
Ponad 5000 Klientek zapisało się do opcji "powiadom o dostępności" po wyprzedaniu się tej wełnianej kurtki. Uwielbiamy spełniać Wasze życzenia, więc zrobiłyśmy
1. Taki wdzięczny jest ten len. // 2. Zdjęcie pod tytułem "Tortury Portosa". // 3. Takie proste, a takie piękne. // 4. Ten artykuł w Vogue to najdłuższa rzecz jaką przeczytałam w ostatnich kilku tygodniach… //
Nasz mały dzielny pacjent. Z Portosem jest już lepiej!
Ostatni raz jadłam ostrygi na rynku w Brukseli. Był 2020 rok i rozmawialiśmy o tym, że w Chinach szaleje jakiś nowy wirus…
Suszenie włosów.
W sumie nie muszę mieć idealnej fryzury, ale czasem jednak miło. Nawet jeśli po paru minutach zostaje kompletnie zdewastowana.
Pomidorowa TYLKO z ryżem. 




PRZEPIS NA JESIENNE CIASTO, KTÓRE NIGDY NIE WYJDZIE Z MODY 











1. Na chwilę wróciły upały więc robimy owocowy koktajl! // 2. Ostatnia wizyta w Lubiatowie, ale pierwsza w nowym składzie! Do zobaczenia za rok! // 3. Morze na odwrót. // 4. Nowy numer Vogue'a o nowych początkach i lilie, które tak kocham. //
U nas w domu dzieci i psy mają kategoryczny zakaz spania w łóżku! (ha… ha… ha)
Sztuka w paczce. Jeśli szukacie grafik lub reprodukcji, które ożywią Wasze wnętrze, to przypominam, że na Desenio znajdziecie parę moich wyborów w
Nie mówcie nikomu, ale celowo wybrałam na sesję wizerunkową okolice Ciekocinka, aby później móc tam zostać z rodziną i trochę się poobijać :D.
Piękne polskie pustkowia.
Mieliśmy też w minionym miesiącu ważną uroczystość (uprzedzając pytania – buciki to Pepa&Company, sukienka to Petite Maison).
Chciałabym nie być taka staroświecka, ale nie potrafię i wszystkie kartki z życzeniami zawsze chowam do szuflady na pamiątkę.
1. Pierwsza w tym roku cynamonowa bułeczka i kawa z dyniowym syropem. // 2. Czy u Was w domu zmiana pościeli również oznacza godzinną zabawę? // Jak już mamy za sobą poranne ćwiczenia, to jeszcze śniadanie. Gdy temperatury jeszcze na to pozwalały, a słońce grzało trochę mocniej przenosiłam się ze swoim domowym biurem do ogrodu. // Sprzątamy i szykujemy się na jesień. //
Ulubiona huśtawka, którą tata zrobił sam.
… i ciężar mamy też uniesie.
1. W Ciekocinku zaprzyjaźniłyśmy się nie tylko z wierzchowcami. // 2. Stara stadnina odzyskała blask po renowacji. Uwielbiam to miejsce! // 3. Z ryżem czy z makaronem? // 4. Jedno spojrzenie za okno w sypialni i od razu wiadomo, że zbliża się jesień. Słońce nawet w południe jest nisko, a liście kasztanowca tracą zielony kolor. //
"A szczoteczkę do zębów spakowałeś?".
Jesień jak z ulubionych powieści. "Tajemniczy ogród", "Ania z Zielonego Wzgórza" czy "Dzieci z Bullerbyn"? Którą lubiłyście najbardziej?
1. Zamiast zajadać się szarlotką powinnam zagrabić liście… // 2. "To niewykonalne, aby zrobić wszystko to, czego chcemy. Albo wszystko to, czego oczekują od nas inni. A więc jak powinniśmy wykorzystać czas, który nam dano?". // 3. Przedsprzedaż tego swetra rusza już w środę. // 4. Wnętrze Iconic Design w Gdańsku. //
Praca z Wami, to żadna praca. ;)
Deszczowy Nowy Jork? Nie – to ulica Lelewela w Gdańsku. Jeśli ktoś jeszcze nie widział tego jesiennego wpisu z żabią stylizacją to zapraszam
1. Bo najlepsze przygotowanie wymaga inspiracji – moodboardy na sesjach to podstawa. // 2. Klasyka w kolorze jasnego ecru. // 3. Warkoczowy sweter przewija się w kolekcji co roku, ale zawsze w odświeżonej wersji. // 4. Białych koszul nigdy dość. A tak serio, to w szafie warto mieć jeden ponadczasowy model, który sprawdzi się na lata.
Dobra baza to podstawa! Jeśli zabieramy się za takie architektoniczne projekty to zawsze oznacza tylko jedno – idzie jesień! Tę piękną kołderkę z galaktycznym wzorem znajdziecie
A co schowałyśmy w kołdrowej fortecy? Oczywiście książeczki do czytania. Nowy 
1. Mielone z ciastoliny. Miło, jak ktoś ci zrobi pyszny domowy obiad i jeszcze ciebie nakarmi. // 2. Tylko na paluszkach, żeby nie obudzić… // 3. Ciężki miesiąc, ciężkie sesje, chwila wytchnienia przy kominku i wiadro kawy – proszę! // 4. Chyba wiadomo skąd ta paczka. //
Prawdziwy "Wiatrodzień" w Sopocie.
1. Zbieramy kasztany. Niestety tylko ja mam później cierpliwość robić z nich ludziki. // 2. Każdy dzień ze słońcem (i kawą w dłoni) cieszy. // 3. Fontanna w parku w Sopocie i odmiana róży o nazwie Geisha. // Ulubioną kawę robi mi mąż – w kawiarce. //
Już za długi ten spacer, mamo.
Uwielbiam takie ponadczasowe modele – być może pamiętacie te trzewiki z zeszłorocznych wpisów. Mój model został wykonany z bardzo delikatnej skóry i występuje w kilku kolorach. Parę razy pytałyście mnie już o zniżkę do marki
To także jeden z moich wyborów dla Desenio. Jego nazwa to "
1. A jak Wy reagujecie na słowo "poniedziałek"? // 2. Wieniec tym razem w bardziej jesiennym klimacie. Takie cuda znajdziecie w mojej ukochanej pracowni florystycznej Narcyz w Gdyni. // 3. Zaraz się przyłączam! // 4. Dekonstrukcja migdałowego laguna. Tfu! Znaczy croissanta. //
Szukamy muszelek – a dopiero co było lato i budowałyśmy zamki z piasku.
Dynie to takie choinki jesieni, prawda? Co najczęściej z nich przygotowujecie? U mnie prym wiedzie zupa dyniowa i pieczona dynia na ostro. Z ciastami za dużo roboty – wolimy szarlotki ;).
Ruszamy za miasto!
1. Jaka szkoda, że mamy tylko dwa kilogramy tego deseru! 2, 3 i 4. Weekend na kaszubach. Wystarczy kilka godzin, aby trochę odetchnąć i wrócić do Sopotu z nowym nastawieniem.
Grill jesienią.
1. Czy znajdę jeszcze jakiś pusty fragment ściany na kolejne grafiki? // 2. Fotel od marki De Padova, który zdobi wnętrze showroomu w Gdańsku. Nadal nie mogę się na niego napatrzeć. // 3. Piękną pościel, którą widzicie na zdjęciu pochodzi z najnowszej kolekcji
Gdy kurier ledwo zdąży powiedzieć "dla pani kataaa…" a ja już mówię "dziękuję" i pędzę otwierać paczkę. Moją recenzję tej maski do twarzy (
Całonocna maska Kire stworzona, by nawilżać i odżywiać skórę twarzy oraz pomóc jej zachować zdrowy blask. To już mój drugi słoik.
1. Gdy razem z Asią przeglądamy zdjęcia najnowszej kampanii i nie możemy zebrać szczęk z podłogi. // 2. To które powiesić? // 3. Dajcie znać jeśli chcecie ten przepis! // 4. Ciepło i przytulnie. Nigdzie się nie ruszam. //
Tęczowa alpaka czyli pamiątka z wyprawy do Zoo. Ona wybrała, dziadek kupił, a mama nosiła potem przez trzy kilometry ;).
Kiedyś wydawało mi się, że spacer z samym Portosem to wyczyn :D.
Przygotowania. Coraz mniej makijażu, coraz więcej pielęgnacji. 