Z cyklu „Love to be a photographer” – Codzienność w obiektywie. Jak sprawić, aby była piękniejsza?

    Over the last months, it was difficult for me to sit at the laptop and gather my thoughts to prepare a longer post. I was preparing for you the Sunday posts, articles on cosmetics which required mostly specific pieces of information, and the regular “Last Month” cycle with terse descriptions below the photos – that was all I could muster. I thought that I would break this impasse with a topic that is closest to my heart – especially now, when a day can’t pass without me grabbing the camera for purely personal reasons. Right. Today I wanted to show you that in order to take beautiful photos, you don’t have to wait for a special occasion, travel to beautiful places, or arrange a special photo shoot, whose effect will later flood your Facebook wall.    

   While browsing through my parent’s photo album, I noticed that I’m equally interested in photos from their wedding day and those more ordinary everyday photos depicting daily activities – a walk in the woods, reading books, or preparing a dinner by my extremely young mother. Interestingly, photos that gain the greatest interest on Pinterest show scenes that we experience in our everyday lives – of course, scenes that are photographed really well. They very often show coffee mugs, set tables, girls reading books on sofas, cats lying on beds accompanied by their owners, couples preparing breakfasts, and so on. We like to view them as they show pleasant things that are within everyone’s reach. I’ve noticed that you like photos showing everyday life and often ask about how to take them so that the “everyday snapshots” become perfect mementos, instead of becoming an irrelevant take that we’ve keep on our phones. Below, I’ll reveal my ways (maybe some of them are slightly banal, but they really work well in my case) to make everyday life an ideal topic for taking photos and acquire new colours. 

1. Stop waiting for the grand moment.    

   Documenting extraordinary and groundbreaking events is, of course, extremely important and worth doing, but remember that taking a stunning photo depicting everyday life may also acquire rare character. It’s great to have a commemorative photo from a christening or a wedding reception, but after a few years you’ll be looking at photos showing everyday lying around in bed with equal sentiment. You thing that you’ve got plenty of such photos on your phone? All right, but did you make particular effort to take any of them? Did you grab a camera instead of a smartphone? Did you check the lighting? Did you get up from bed to take a better frame? 

2. Organise the photo shooting set and search for a good background.  

   If you think that your home is pretty orderly, take a photo of one of the rooms – you’ll instantly see each cluttered corner. Controlled disorder is often a very desirable background in photos, but it’s definitely easier and faster to take a photo if you declutter the space from unwanted items. I’m not talking about distorting reality, but if you want to organise a small photo session with you family, like that, it’s worth changing the bedding on Friday night and choosing one that is more photogenic (white or in mute colours, in fine blue stripes, made of linen or matte cotton), draw back the curtains before taking the photo, and come with an idea beforehand (whether the photo should be taken from overhand, whether you want to photograph only faces, or whether you need self timer, etc.). Remember that in photography, pushing the shutter is only the last element of the whole puzzle in which arranging the setting is often a greater challenge than taking the photo itself.

* * *

   W ostatnich miesiącach ciężko było mi przysiąść do komputera, aby zebrać  myśli w jakiś dłuższy tekst. Przygotowywałam dla Was niedzielne wpisy, artykuły o kosmetykach, które wymagają w większości konkretnych informacji i stały cykl „Last Month” ze zdawkowymi opisami pod zdjęciami – tyle udawało mi się z siebie wykrzesać. Pomyślałam, że ten impas przełamię tematem, który jest mi najbliższy – zwłaszcza teraz, gdy właściwie nie ma dnia, kiedy nie złapię za aparat z czysto prywatnych powodów. No właśnie, dziś chciałabym pokazać Wam, że aby robić piękne zdjęcia nie trzeba czekać na wyjątkową okazję, wyjeżdżać w piękne miejsca, czy umawiać się na specjalną sesję zdjęciową, których efekty zalewają później naszą tablicę na Facebooku.  

   Przeglądając album moich rodziców szybko zauważyłam, że z takim samym zainteresowaniem oglądałam zdjęcia z ich ślubu, co te wykonane w trakcie zwykłych codziennych sytuacji – spaceru po lesie, czytaniu książek, czy w trakcie przygotowywania obiadu przez moją młodziutką mamę. Co ciekawe, zdjęcia, które zyskują najwięcej popularności na Pintereście przedstawiają sceny, w których same bierzemy udział każdego dnia – oczywiście świetnie sfotografowane. Jest tam mnóstwo zdjęć kubków z kawą, nakrytych stołów, dziewczyn czytających książki na kanapie, kotów leżących na łóżku w towarzystwie swoich właścicieli, par przygotowujących śniadanie i tak dalej. Lubimy je oglądać, bo pokazują nam miłe rzeczy, które każdy ma w zasięgu ręki. Zauważyłam, że Wy też lubicie zdjęcia pokazujące zwykłe życie i często pytacie co zrobić, aby takie „codzienne kadry” nadawały się na pamiątkę, a nie były kolejnym, mało znaczącym ujęciem, które trzymamy w swoim telefonie. Poniżej zdradzam swoje sposoby (być może nieco banalne, ale u mnie naprawdę się sprawdzają), aby nasze codzienne życie stało się doskonałym tematem do fotografowania i nabrało nowych kolorów.  

1. Nie czekaj na wielką chwilę.  

   Dokumentowanie niezwykłych i przełomowych zdarzeń jest oczywiście bardzo ważne i warto to robić, ale pamiętaj, że zrobienie świetnego zdjęcia ilustrującego codzienną prozę życia może samo w sobie stać się tym szczególnym momentem. Fajnie mieć pamiątkę z chrzcin czy wesela, ale za parę lat z równie dużym sentymentem będziesz patrzeć na zdjęcie przedstawiające coniedzielne wylegiwanie się w łóżku. Myślisz, że masz w telefonie masę takich zdjęć? No dobrze, a czy do któregoś z nich faktycznie się przyłożyłaś? Zamiast smartfona wzięłaś do reki aparat? Sprawdziłaś jak pada światło? Wstałaś z łóżka, aby złapać lepszy kadr?  

2. Uporządkuj swój plan zdjęciowy i poszukaj dobrego tła.

   Jeśli wydaje ci się, że w Twoim domu panuje ład i porządek, to sfotografuj któreś z pomieszczeń – od razu rzuci ci się w oczy każdy zabałaganiony kąt. Kontrolowany nieład jest często bardzo pożądanym tłem na zdjęciu, ale znacznie łatwiej i szybciej będzie ci robić zdjęcia, jeśli oczyścisz przestrzeń z niepotrzebnych przedmiotów. Nie mówię tu o przekłamywaniu rzeczywistości, ale jeśli chcesz w weekend zrobić małą sesję rodzinną w takim stylu, warto w piątek wieczorem zmienić pościel na tę „fotogeniczną” (białą lub w zgaszonych kolorach, w cienkie niebieskie prążki, z lnu lub matowej bawełny), przed zrobieniem zdjęcia rozsunąć zasłony i pomyśleć wcześniej o koncepcji (czy ma być od góry, czy chcesz sfotografować same twarze, czy potrzebujesz samowyzwalacza itd.). Pamiętaj, że w fotografii naciśnięcie spustu migawki jest tylko ostatnim elementem całej układanki, w której uporządkowanie otoczenia bywa większym wyzwaniem niż samo zrobienie zdjęcia.  

Kosz, który widzicie na zdjęciu, musztardowa poszewka na poduszkę, którą pokochał Portos oraz pościel i prześcieradło z lambrekinem znalazłam w sklepie Cellbes. Wiele z Was pyta mnie gdzie kupuję rzeczy do domu, więc cieszę się, że mogę Wam dziś przekazać kod promocyjny do tego sklepu. Wystarczy wpisać kod MLE03 aby otrzymac 20% na produkty domowe. 

3. Surround yourself with natural and original things.   

   All thing that are natural will add your snapshots style – flowers, wood, stone, wool… I put a lot of effort into the finishing elements at my home and the majority of furniture pieces were made from natural resources (no plywood, conglomerates, plastic, or laminate flooring). Of course, you don’t have to replace anything to take a few photos as it would be silly, but from experience, I know that what really looks well in photos is also nice in everyday use and simply is pleasant to the eye. It’s also worth searching for old items that enrich the ambiance.

* * *

3. Otaczaj się tym, co naturalne i oryginalne.

    Wszystko, co naturalne doda twoim kadrom sznytu – rośliny, drewno, kamień wełna… Sporo wysiłku włożyłam w to, aby elementy wykończeniowe i zdecydowana większość mebli w moim mieszkaniu była wykonana właśnie z naturalnych surowców (żadnej sklejki, konglomeratów, plastiku czy paneli). Oczywiście, nie musisz niczego wymieniać, aby zrobić kilka zdjęć, bo byłoby to niemądre, ale z doświadczenia wiem już, że to, co dobrze wygląda na zdjęciach jest też miłe w codziennym użytkowaniu i po prostu dobrze się prezentuje. Warto też szukać starych przedmiotów, które dodają klimatu. 

Idealnym miejscem na znalezienie "rekwizytów", które będą ładnie wyglądały na zdjęciach i jednocześnie odświeżą stylistykę naszego mieszkania są na przykład targi Warsaw Gift&Deco Show. Na takich wydarzeniach z łatwością znajdziemy oryginalne meble czy unikalną ceramikę, ale też mnóstwo artykułów dekoracyjnych, codziennego użytku, biżuterii, artykułów papierniczych czy przedmiotów z segmentu eko/recykling. Jeśli macie blisko to koniecznie wybierzcie się w dniach 24-26 maja do Ptak Warszaw Expo. Swoje prace zaprezentuje blisko ośmiuset wystawców z całego świata. Szczegółowy program targów znajdziecie tutaj

4. Cook spaghetti Bolognese, bake a cake, serve some chicken.  

   Eating together, even meals that aren’t that sophisticated, is one of the coolest pictures in our everyday lives. Let’s try to grab the camera when we’re preparing a cake together – even the simplest one. Home that smells of a cake (and, in general, of good food) is home where you want to be and that you want to return to. Even though you can’t really show the smell, photos of home-made baked goods always stir emotions. There are dishes that, despite being simple, are really photogenic. In case of cakes and pastries, start with tarts. It’s really hard to fail with shortcrust pastry. It bakes quickly and the ready tart with cream and fruit always looks nice. A good idea will be also preparing the simplest pancakes or spaghetti (I don’t need to remind you how charming the dog couple in Lady and the Tramp looked). Today’s photos feature simple pasta with chanterelle sauce. You can find the recipe below (the dish is ready in next to no time – and that’s exactly how much time it takes for the pasta to disappear from the plates, you just need to be quick at taking photos ;)). 

Recipe for pasta with chanterelle sauce

Ingredients:

pappardelle or tagliatelle pasta

3 large white onions

4 cloves of garlic

150 g of butter

750 g of frozen or fresh chanterelles

150 g of sour cream (30% butterfat)

500 ml of white dry winethyme (it’s best to use fresh, but you can also use dried)

two parsley tops

1 tablespoon of olive oil

salt and pepper

Directions:

Chop the onions, peel and crush the garlic cloves. Heat up 1/3 of the prepared butter in a large pan, add one tablespoon of olive oil (to increase the temperature) and fry the chopped onion and crushed garlic. Place chanterelles in a sieve and rinse them with water thoroughly. Wait until the water drains off and if the onion is already tender, add chanterelles into the pan. Add a tablespoon of thyme and cover the pan with a lid so that 1/3 is left uncovered (I don’t want the vaporising water to splash all over the kitchen, but at the same time I need to give it a way to get out). Add salt. And now, I’ll reveal a small secret. In order for the chanterelles to aromatise the dish (tested by my grandmother and mother) – you need to wait until they are almost burnt and only then should you add the rest of the butter. In the meantime, boil some water for the pasta. When the butter is melted, add wine and increase the heat so that it becomes homogeneous. Decrease the heat and add sour cream, remembering to stir delicately. Check whether the sauce requires seasoning and add a considerable portion of freshly ground pepper. Strain the pasta and place it in the pan – stir everything and add chopped parsley. 

* * *

4. Ugotuj spaghetti bolognese, upiecz ciasto, podaj kurczaka.

   Wspólne spożywanie posiłków, nawet tych mało wykwintnych, to jeden z najfajniejszych obrazów w naszym codziennym życiu. Spróbuj sięgnąć po aparat kiedy wspólnie przygotowujecie ciasto – nawet takie najprostsze. Dom, w którym pachnie ciastem (i w ogóle dobrym jedzeniem), to dom, w którym chcesz być i do którego chcesz wracać. I chociaż nie można pokazać zapachu, to zdjęcia domowych wypieków wzbudzają zawsze wielkie poruszenie. Są potrawy, które mimo swej prostoty, są bardzo fotogeniczne. W przypadku ciast zacznij od tart. Kruche ciasto naprawdę ciężko jest zepsuć, szybko się je piecze, a gotowa tarta z kremem i owocami zawsze wygląda pięknie. Dobrym pomysłem są też najzwyklejsze naleśniki czy spaghetti (nie muszę chyba przypominać, jak uroczo wyglądała z nim psia para w „Zakochanym Kundlu”). Na dzisiejszych zdjęciach widzicie z kolei prosty w przygotowaniu makaron w sosie kurkowym. Przepis znajdziecie poniżej (robi się go błyskawicznie i równie błyskawicznie znika z talerzy, więc zdjęcia trzeba robić szybko ;)).  

Przepis na makaron w sosie kurkowym

Skład:

makaron Pappardelle lub Tagliatelle

3 białe duże cebule

4 ząbki czosnku

150 g masła

 750 g mrożonych lub świeżych kurek

150 ml śmietany 30%

500 ml białego wytrawnego wina

tymianek (najlepiej świeży, ale może też być suszony)

dwie natki zielonej pietruszki

łyżka oliwy z oliwek

pieprz i sól

Sposób przygotowania:

Siekam cebulę, obieram i rozgniatam czosnek nożem. Rozgrzewam jedną trzecią przygotowanego masła na dużej patelni, dodaję łyżkę oliwy (aby zwiększyć temperaturę spalania) i podsmażam na tym cebulę z czosnkiem. Kurki przekładam do sita i dokładnie przepłukuje wodą. Czekam aby woda całkiem spłynęła i jeśli cebula jest już całkiem miękka, wrzucam kurki na patelnię. Dodaję łyżkę stołową tymianku i przykrywam patelnie pokrywką, w taki sposób, że jedna trzecia jest wciąż odsłonięta (nie chcę aby parująca woda z tłuszczem tryskała na całą kuchnię, ale jednocześnie muszę dać jej możliwość wyparowania). Dodaję sól. I teraz zdradzę Wam sekret, aby kurki puściły do sosu maksymalna ilość aromatu (przetestowane przez moją babcię i mamę) – należy poczekać do momentu, w którym kurki będą prawie przypalone i dopiero wtedy dodać pozostałą część masła. W międzyczasie nastawiam makaron. Gdy masło się rozpuści dodajemy wino i zwiększamy gaz, aby sos był jednolity. Zmniejszamy gaz i dodajemy śmietanę delikatnie mieszając. Sprawdzam, czy sosu nie trzeba dosolić i dorzucam solidną porcję świeżo mielonego pieprzu. Odcedzam makaron i wrzucam na patelnię – całość mieszam i dodaję posiekaną pietruszkę.  

Zastawa z bażantami (i innym ptactwem ;)), którą widzicie na zdjęciu pochodzi ze sklepu Cellbes. Pamiętajcie, że teraz artykuły domowe możecie kupić w sklepie z 20% rabatem (wystarczy użyć kodu MLE03).

5. Interpret anew.    

   Watch films, visit art galleries with good paintings, familiarise yourself with the works of great photographers, and remember to save photos that you know you could take on your own. Look at them closely and think which of their elements do you like the most and which are you able to arrange similarly or even improve. When I lack inspiration, I’m trying to find it in the movies of the 60s and the 70s – times when intriguing frames were more important than special effects. Film productions that I love for impeccable stage design are, for example, “Chocolat”, “The English Patient”, “Three Days of the Condor”, “Amelia”, or “The Dressmaker”. It’s good to familiarise yourself with different photography styles and decide on your own which is closest to your heart – the works of great photography masters, such as Henri Cartier-Bresson or Robert Doisneau, will help you to notice the beauty in inconspicuous scenes. You’ll see that even when you’re using someone’s inspirations and ideas, you’ll still taking your “own” photos that are different from the original snapshot as you always add a fraction of your own unique sense of aesthetics. 

* * *

5. Interpretuj na nowo.  

   Oglądaj filmy, odwiedzaj galerie z dobrym malarstwem, poznawaj prace wielkich fotografów i przede wszystkim zapisuj zdjęcia, które wiesz, że mogłabyś spróbować zrobić sama. Przyjrzyj się im dokładnie i zastanów, które ich elementy podobają ci się najbardziej i które będziesz w stanie podobnie zaaranżować albo wręcz poprawić. Gdy brakuje mi inspiracji, to staram się ją odnaleźć w filmach z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy intrygujące kadry były ważniejsze od efektów specjalnych. Produkcje, które uwielbiam za dopracowaną scenografię to na przykład „Czekolada”, „Angielski pacjent”, „Trzy dni kondora”, „Amelia”, czy „Projektantka”. Dobrze jest też poznać różne style w fotografii i samemu zdecydować, który jest nam najbliższy – prace wielkich twórców, takich jak Henri Cartier-Bresson czy Roberta Doisneau, pomogą tobie dostrzec piękno w niepozornych scenach. Zobaczysz, że nawet kiedy korzystasz z czyichś inspiracji i pomysłów, to i tak robisz „swoje” zdjęcia, inne od wzoru, bo dodajesz do nich zawsze cząstkę własnego niepowtarzalnego wyczucia estetyki.  

brązowa ramoneska – CARRY // bluza – H&M // spodnie – Topshop (model Jamie) // buty – UGG

6.  Show what’s most important.  

   You can’t have a beautiful life without surrounding yourself with people whom you love, and you can’t take beautiful photos of your closest ones if you don’t show the love that is between them. Each photographer will tell you that the simplest way for a beautiful snapshot is showing affection and emotions between two people. These are even the simplest gestures like putting a hand on one’s shoulder or a tender whisper into one’s ear. Think about it when you’ll be posing in front of a camera with your husband or boyfriend next time. Authenticity and spontaneity are frequently the greatest assets of a photo.

* * *

6.  Pokaż to, co najważniejsze.

   Nie da się pięknie żyć, jeśli nie otaczają nas ludzie, których kochamy. I nie da się zrobić pięknych zdjęć bliskich, jeśli nie pokaże się miłości między nimi. Każdy fotograf powie ci, że najprostszym sposobem na piękne ujęcie jest pokazanie uczucia między dwojgiem ludzi. Wystarczą nawet drobne gesty, jak położenie dłoni na ramieniu, czy czuły szept do ucha. Pomyśl o tym, gdy następnym razem będziesz pozować z chłopakiem czy mężem do wspólnego zdjęcia. Autentyczność i spontaniczność bywają często największym atutem fotografii.

If you want to read more about photography, I’d like to remind you about my book published almost two years ago. There aren’t that many "Make Photography Easier” pieces left, but there are still a few waiting… :)

* * *

Gdybyście miały ochotę poczytać więcej o fotografii, to przypominam o mojej książce, wydanej blisko dwa lata temu. "Make Photography Easier" ma już prawie wyczerpany nakład, ale kilka egzemplarzy jeszcze się znajdzie… :)

 

 

Last Month

   Even though I broke all records when it comes to taking photos last month, when the time had finally come for the Last Month post, it turned out that I didn’t have that much to show you. Fledgling mothers probably understand that each grimace, each look, each nap is worth eternalising – a hundred times. I’m already running out of mobile phone memory, but the number of photos that can be shared with a wider online audience started to dwindle. Due to the fact that everyday life has slightly slowed down (or maybe it’s the other way round? I don’t really know), today’s photos may seem slightly monotonous – even though I’d call them rather idyllic :).

* * *

   Chociaż w ostatnim miesiącu pobiłam wszelkie rekordy liczby wykonanych zdjęć, to gdy przyszło do tworzenia "Last Month" okazało się, że tak naprawdę niewiele mam Wam do pokazania. Świeżo upieczone mamy pewnie zrozumieją, że każdy grymas, każde spojrzenie, każda drzemka jest warta uwiecznienia – najlepiej po stokroć. Pamięć telefonu jest więc na wyczerpaniu, ale fotografii, którymi można by podzielić się z szerszym internetowym gronem trochę jakby mniej niż zwykle. A że codzienność u mnie trochę zwolniła (a może właśnie na odwrót? sama nie wiem), to dzisiejsze kadry mogą wydawać Wam się trochę monotonne, chociaż ja nazwałabym je raczej sielskimi :).

Wietrzenie szafy… w tym roku trochę szybciej nadszedł ten moment, gdy słońce i temperatura zmuszają do małych remanentów. 
Zupy to ostatnio główna pozycja w moim menu. Mogę przygotować trzypiętrowy tort z kremem albo kaczkę w pięciu smakach, ale gdy przychodzi do krupniku, rosołu czy pomidorowej, to moja mama i babcia są nie do pobicia. W czym tkwi sekret?Pomidorowa tylko z ryżem. A jak jest u Was?Nie może obyć się również bez miski rosołu – koniecznie z porządną porcją świeżej pietruszki!1. O poranku jest tu najpiękniej. // 2. Kiedy ja chcę wracać, a Portos jeszcze nie… // 3. Od kilku dni mam już mufkę do wózka, ale wcześniej umarłabym bez ciepłych rękawiczek. // 4. Nowe pluszowe detale w moim domu. Przybywa ich z każdym dniem… //

Niby pierwsze promienie wiosennego słońca, a jednak chłód wciąż smaga ręce. Gdy pokazałam te rękawiczki na Instagramie wiele z Was pytało o link do sklepu – Mongolian. Są z gęsto tkanego kaszmiru i są wyjątkowo ciepłe. Walentynkowy balon-serduszko od YES'a. W tym roku wieczór walentynkowy był odrobinę inny niż zwykle – Netflix, jedzenie na wynos i kanapa. 1. Ach, gdybym miała czas na czytanie! // 2 i 3. Beżowe total looki to sprawdzony sposób na modny zestaw tej wiosny. // 4. Jeden z niewielu pierścionków (poza obrączką i tym zaręczynowym), które naprawdę lubię nosić. //

Portos uwielbia być mistrzem każdego zdjęcia, więc i tym razem postanowił ulepszyć ten kadr… Chciałabym Wam też przypomnieć, że marka NA-KD obchodzi swoje 3 urodziny i z tej okazji możecie korzystać z kodu MLE30, który daje 30% zniżki na nieprzecenione produkty (na przykład te ze zdjęcia). Moje nowości od Jo Malone. Tyle szczęścia na jednym zdjęciu! Ten wpis bardzo przypadł Wam do gustu, z czego ogromnie się cieszę. Przy okazji odpowiem na najczęściej zadawane pytanie w ostatnim miesiącu (pomijając te o wykupione produkty z MLE ;)). Wózek to Bugaboo Fox1. Taką plażę lubię najbardziej, słoneczna, ale spokojna, bez zgiełku, bez tłumów… // 2. Gdy ktoś przyniesie Ci po nieprzespanej nocy kawę do łóżka…// 3. Profil spaniela. // 4. Uwielbiam, gdy słoneczne promienie wpadają nieśmiało do mojej sypialni. Szkoda tylko, że od razu widać, gdzie nie starłam kurzu :D. //W zimie nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez tubki kremu nawilżającego (mam je wszędzie – w samochodzie, w torebce, w kieszeni kurtki i w wózku :D) . Ten od Synchroline jest idealny nie tylko jako "krem ratunkowy" ale także pod makijaż. Jeśli chciałybyście go przetestować, to mam dla Was kod rabatowy LIFE20 upoważniający do 20% zniżki na stronie dermakrem.pl. Ważny do 17 marca! (oferta nie łączy się z innymi promocjami). Poniedziałkowy poranek w moim biurze. 

Te z Was, które przegapiły kosmetyczny wpis mogą nadrobić zaległości tutaj. Przeliczam w nim kosmetyki do twarzy i pozbywam się tych nieudanych.

1. Widzicie zdegustowanie Portosa? To przez ten bałagan na fortepianie. // 2 i 3. Beże, beże i jeszcze raz beże! // 4. Prezent od Chanel. // Kolejne kulinarne brzydactwo :). 
Nasz ukochany "Bar Przystań" przy sopockiej plaży i zupa rybna na rozgrzanie po długim spacerze. 

Gdy ma się wrażenie, że czas pędzi tak wolno i spokojnie, a w rzeczywistości pędzi, jak oszalały… Za chwilę już marzec, kto z Was nie może się doczekać? 

 

Last Month

  I’ve never paid particular attention to the symbolism of January – the first month of the year. I always laughed under my breath at people who were meticulously creating lists of New Year’s resolutions or pompously claiming that the upcoming year would be a breakthrough as that’s exactly what their intuition told them. Fate is perverse as January has become an exceptional month for me. Since it’s slowly coming to an end, I encourage you to check out the photo summary of the last weeks as part of our monthly tradition.

* * * 

   Nigdy nie przywiązywałam szczególnej uwagi do symbolicznego znaczenia stycznia – pierwszego miesiąca w roku. Pod nosem śmiałam się z osób, które z pieczołowitością sporządzały listę noworocznych postanowień albo pompatycznie ogłaszały, że ten rok będzie dla nich przełomowy, bo intuicja im to podpowiada. Los bywa przewrotny, bo styczeń stał się dla mnie wyjątkowym miesiącem. A ponieważ zbliża się już ku końcowi to tradycyjnie zapraszam Was na zestawienie z ostatnich tygodni. 

Tuż po świętach, ale my nadal udajemy, że trwają w najlepsze. Rodzinnym spotkaniom nie było końca. Żegnamy choinkę ;). 1. To najpiękniejszy tort jaki widziałam! // 2. Niby huragany nie zdarzają się na tej części kontynentu… // 3. Sylwestrowe wspomnienia. // 4. Jagody, maliny, mus z białej czekolady… //Tortowa abstrakcja.1. Wiele z Was pytało mnie co to za marka zagościła w styczniu na jednym z Instastory, więc uprzedzając Wasze pytania – czapka i sweter są z Edited. // 2. Przepis na pyszne placuszki znajdziecie w ostatnim wpisie. // 3. Te szare dni na początku stycznia… // 4. W drodze z Warszawy… //Kilka kilometrów od Sopotu.Remont nie jest rzeczą, za którą przepadam, ale w tym jednym przypadku było!! Tu przygotowujemy się do położenia boazerii ściennej od FOGE (znajdziecie też w Castoramie).1. Francuskie śniadanie. // 2. Trzy godziny później i boazeria już jest! // 3. Moje piękne morze. // 4. W końcu śnieg i trochę mrozu. //Kokosowa nowość w mojej łazience czyli naturalna maska do włosów marki Botanicum. Przywraca blask i bardzo ułatwia rozczesywanie. No i ten super zapach!A tu inny kosmetyk do włosów – Negin, przepraszam! 1. Wystarczy cieszyć się z małych rzeczy. // 2. Wiele z Was uznało, że to właśnie ten sweter, jest zimowym ulubieńcem z MLE Collection. // 3. W końcu, po wielu pochmurnychi dniach, pojawiło się niebieskie niebo! I humor od razu lepszy. // 4. Przy kawie zawsze pracuje się najlepiej. //Książka, którą widzicie na zdjęciach powyżej to "Rok uważnego życia" autorstwa De Kwant Jocelyn, która jest prawdziwą biblią dla zabieganych. Jeśli w pośpiechu pędzicie przez każdy dzień, to ta książka pozwoli Wam na chwilę "stanąć w miejscu" i cieszyć się małymi rzeczami. 1. Mój codzienny makijaż. // 2. Lubię, gdy budzi mnie słońce.  // 3. Mój piękny Gdańsk… // 4. Portos musi wypróbować, czy nowy dywan nadaje się do spania.  //Sporo z Was prosiło, aby powtórzyć nazwy kosmetyków, których użyłam do makijażu przy tym stories. A więc: róż – CHANEL "Joues Contraste" odcień 430, żel do brwi – CHANEL "Le gel sourcils" transparent, tusz do rzęs – CHANEL "Le volume revolution", rozświetlacz CHANEL "Le lion"".
„Gdańsk dzieli się dobrem.” P.A.1. Kto nadmucha balony? // 2. Bo pozowanie leży w jego naturze. // 3. Spacer, czy to w ogrodzie, czy w lesie, zawsze jest dla Portosa największą radością. // 4. Zdrowo i smacznie. Nie zapomnijcie o wiórkach kokosowych, słonym karmelu i orzechach pekan! Brownie life. 

Czekając na powrót zimy.

Niby tak zimno, a tyle gorącej miłości wokół. Spokojnego wieczoru!

***

Last Month

   Today at night, first snow fell in Sopot. We’d been waiting for it slightly longer than in other places around Poland. Yet, I see that it won’t last even until this evening – it’s a pity that we need to wait for a snowball fight until later! There are few weeks ahead of us until Christmas – I’m curious wherther you’ve already started with first preparations and whether you are planning some new Christmas dishes this year, and maybe you’re still stuck in November with your thoughts?

   Check out the photo summary from the last few weeks – I hope that I was able to capture the ambiance of the autumnal Sopot and bring about a little bit of Chrstmas atmosphere!

* * *

   Dziś w nocy spadł w Sopocie pierwszy śnieg. Czekaliśmy na niego nieco dłużej niż w pozostałych zakątkach Polski, ale widzę, że nie dotrwa nawet do wieczora – jaka szkoda, że wojnę na śnieżki trzeba odłożyć na później! Przed nami kilka tygodni do Świąt Bożego Narodzenia – jestem ciekawa czy ruszyłyście już z pierwszymi przygotowaniami, czy planujecie w tym roku nowe potrawy na wigilijny stół, a może wciąż jesteście myślami w listopadzie? 

  Gorąco zapraszam Was na zestawienie z ostatnich kilku tygodni – mam nadzieję, że udało mi się uchwycić nastrój jesiennego Sopotu i wprowadzić już odrobinę świątecznej atmosfery!

1. "Poddaję się". // 2. Dzień Niepodległości. // 3. Długie spacery i walka z wiatrem. // 4. Mój bezpieczny kąt przy łóżku. //Listopadowy Sopot. Te pustki mogą w niektórych wzbudzać przygnębienie, ale według mnie jest po prostu pięknie. Tak się składa, że gotuję i piekę głównie wieczorami i popołudniami, gdy jest już całkiem ciemno i zdjęcia w mojej kuchni wychodzą fatalnie. Najczęściej uwieczniam więc śniadania, ale i o tym zwykle zapominam. Na śniadanie najczęściej robię coś w rodzaju polskiej wersji modnych "bowli". Bazą jest jogurt naturalny, a dodatki zależą od tego, co mam akurat w lodówce. Tu wersja zimowa, czyli podduszone jabłka z ogrodu teściowej, cynamon, płatki migdałów, orzechy laskowe i miód spadziowy. Pokruszyłabym jeszcze na wierzch trochę herbatników bezglutenowych, gdybym tylko miała je w spiżarce.Przepis na ciasto Santiago i moje książkowe rekomendacje to najpopularniejszy wpis minionego miesiąca. Pękam z dumy, bo wiele z Was go przetestowało, a efektami dzieliło się na Instagramie. Bardzo się cieszę, że przepis się sprawdził!A tu zdjęcie, które nigdy nie wylądowałoby na Instagramie ;). Szukam sposobów na przyrządzanie czerwonego mięsa, bo muszę jeść je teraz częściej niż zwykle. I kolejna nasza śniadaniowa przekąska. Jogurt, płatki migdałów, świeża gruszka, cynamon, syrop klonowy i suszona żurawina. Prawda, że zdrowo?Sztorm nad Bałtykiem. 1. U niektórych już Święta – ja wstrzymuję się do szóstego grudnia ;). // 2. To był moment… // 3. Gdy masz taki dzień jak ten, ale ktoś robi dobry uczynek i zabiera cię na śniadanie. // 4. Już ich nie ma – teraz czas na śnieg! //Power girls! Moja pierwsza listopadowa wizyta w Warszawie.  W piątek do oferty MLE Collection wejdzie ostatni produkt z tej kolekcji… 1. W drodze. // 2. Dobrze, że w domu obowiązuje taki "dresscode". // 3. Ten sweter przy pierwszej dostawie wyprzedał się w ciągu godziny. Teraz ten ciepły jak kołdra bestseller znów jest na stanie// 4. I chwila relaksu. Co teraz czytacie? //Taki pakiet na zimę to jest coś. Wiecie, jak lubię pokazywać Wam polskie marki ekologiczne, a myślę, że tej jeszcze nie znacie. Kosmetyki Alkemie urzekły mnie swoim składem i ładnymi opakowaniami. Marka korzysta wyłącznie z surowców pochodzących ze zrównoważonych, ekologicznych źródeł. Z całego zestawu przetestowałam już maskę i krem na noc – żadnych zastrzeżeń!Kot i drzewo, czyli trochę mniej straszna dynia.  1. Sok z buraka… // 2. Portos czeka aż w końcu będzie mógł "pobawić się" tym wieńcem. // 3. Sweter w alpejskie wzory ze stuprocentowej wełny merynosowej ogrzeje największego zmarźlucha. //Fotografia przeżywa ostatnio prawdziwy renesans i pewnie wiele z Was planuje kupić fotograficzne gadżety na święta. W związku z "black friday", mam dla Was super promocję! Jeszcze do 30 listopada (do północy) możecie skorzystać z rabatu promocyjnego od marki OLYMPUS! To jest aż 25% rabatu na wszystkie aparaty PEN: E-PL9, E-PL8 I PEN F, (akcesoria oraz obiektywy STANDARD I PREMIUM). Pełna lista obiektywów objętych akcją rabatową znajduje się tutaj (wyjątkiem są obiektywy PRO). Wystarczy, że użyjecie kodu „olymle” (koniecznie napisane małymi literami). Udanych zakupów!1. Mój ulubiony odcień czerwieni. // 2. Portos przygotowuje się do sezonu "morsów". // 3. Wysyłacie bliskim tradycyjne kartki? Ja dodaję je zwykle do upominków. // 4. Uwielbiam ten sweter! //Może to trochę za wcześnie aby powiedzieć, że "Święty Mikołaj przybywa do miasta" ale rozpakowując paczkę od kuriera z naszym nowym płaszczem trochę tak się czułam. Byłam pewna, że zawładnie Waszym sercem tak jak moim, ale nie spodziewałam się, że tak szybko się wyprzeda! Zostało nam dosłownie siedem sztuk z rozmiaru S, pod koniec tygodnia pojawi się jeszcze kilka sztuk z każdego rozmiaru. Idealna książka na jesienną melancholię. W "Atlasie Szczęścia" Russel Helen zawiera zasady szczęścia każdej kultury z osobna. Chcecie pokonać strach? Pokonajcie go jak Islandczycy, którzy mają przeświadczenie, że wszystko się jakoś ułoży. Pogubiliście się w życiu? Zobaczcie, jak w tej sytuacji radzą sobie Chińczycy, którzy szukają swojego xìngfú – celu, który nada działaniom głębszy sens. Zbyt wiele spraw na głowie? Z pomocą przyjdą Włosi i opanowana przez nich do perfekcji sztuka słodkiego nicnierobienia, czyli "dolce far niente". Podoba mi się też to, jak została wydana! Portos nie zjadł tego dnia śniadania, więc na spacerze zaopatrzył się w bagietkę (to oczywiście żart – nie ma możliwości, aby Portos nie zjadł śniadania). Wygląda zabawnie, ale prawda jest taka, że trzeba na niego (i na każdego psiaka) bardzo uważać – pies wywącha i połknie wszystko, a konsekwencje mogą być bardzo groźne. 

Ta wełniana boss manka z szylkretowymi guzikami to kolejna propozycja od MLE Collection. Uwielbiam nosić ją z golfem i czarnymi rurkami. 

Wracamy ze świątecznych weekendowych zakupów. Wciąż nie mam większości prezentów! Ta bluza to coś, czego potrzebowałam! Świetnie pasuje do czerni i jest ciut dłuższa niż ta, którą mam już w szafie. W HIBOU Essentials pojawiło się kilka nowości, w których znajdziecie właśnie to beżowe cudo ze zdjęcia. I kolejny wyjazd do Warszawy w tym miesiącu. 

Do tak pięknie przystrojonego biura aż miło wpadać! Szkoda, że nie moje ;)). W Warszawie przygotowywałam zdjęcia, które pokażę Wam już w piątek – cieszę się, że zimowa kolekcja MLE już prawie za nami ;). 

Kolejny powrót do domu i lekarstwo na moją bezsenność. Dziękuję MOYEPortos wprawdzie nie ma umowy o pracę, ale razem obmyślamy strategię firmy i planujemy kolejne plenery na sesje zdjęciowe. Gdy tylko nauczy się wystawiania faktur dostanie obiecany awans. Nie wiem kiedy znów do niej wskoczę, ale naprawdę fajnie było dla Was przygotowywać ten wpis ;P. Wiele z Was pyta o moją zastawę, która pojawia się czasem na zdjęciach. To Sansoucci od Rosenthala. Oczywiście w wersji vintage, bo ta nowa zupełnie do mnie nie przemawia. Już od kilku lat zbieram talerzyk po talerzyku – mam już prawie kompletny serwis obiadowy, do deserowego jeszcze sporo brakuje. Szukam głównie na Allegro albo pchlich targach. Coroczna tradycja, czyli udział w warsztatach Pracowni Florystycznej Narcyz w Gdyni. To jedno z moich ulubionych miejsc w Trójmieście. Znajdziecie tam niebywały wybór kwiatów, iglaków, ostrokrzewów, naturalnych ozdób i wszystkiego co można sobie wymarzyć.  Nie macie wrażenia, że ta poduszka z przodu bardzo przypomina Portosa? Miłego wieczoru!

***

 

 

Last Month

A new season has started: kids went to school, there is even more workload than before, and the sofa is even more tantalising than ever. I'm glad that, despite the whole autumn haste, you were able to find some time to visit the blog and see a couple of snapshots from last month. And there was really a lot going on in October…

* * *

Rozpoczął się nowy sezon: dzieci poszły do szkoły, pracy jest jeszcze więcej niż wcześniej, a kanapa kusi jak nigdy. Miło mi, że w tej całej jesiennej zawierusze znalazłyście czas aby wejść na blog i zobaczyć kilka ujęć z ostatniego miesiąca. A w październiku działo się naprawdę sporo…

Portos cieszy się z nowego dywanu (być może miałyście okazję widzieć jego psią radość na moim Instastories). 

1. Liście lecą z drzew. // 2. Ten wpis "o plastiku" wzbudził w Was wielkie poruszenie. // 3. Jesienne umilacze. // 4. Sekundę później liście wylądowały w paszczy Portosa. //

Przeczytałam już niemal wszystkie książki Reginy Brett i z każdej wyniosłam odrobinę radości i nauki. Nie zawiodłam się także przy najnowszej książce autorki "Mów własnym głosem", która traktuje o prawdzie i odwadze, o tym jak stawiać czoła codzienności wbrew naszym obawom i lękom, oraz jak przekazywać swoją historię, aby była inspiracją i nadzieją. 

1. Rzepakowy, akacjowy, lipowy… nieważne który, w moim domu znika w mig, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. // 2. Fragment książki Reginy Brett czyli lekcja numer dwadzieścia osiem.  // 3. Po pierwszym jesiennym spacerze. // 4. Weekend w kuchni. //

Dzisiejszy poranek w Warszawie. Pobudka przed szóstą i szybkie śniadanie w Kremie. 1. Kawy z pianką nigdy dosyć, ale jakby ktoś pytał, to dziennie nigdy nie przekraczam jednej filiżanki. // 2. Kadr ze standardowej trasy, którą wybieramy na codzienne spacery. Springery potrzebują dużo ruchu. // 3. Praca w ogródku? Na początku miesiąca mieliśmy prawdziwe lato!  // 4. Beże na jesień. //

Liście, które widzicie za drewnem kilka dni później były już krwiście czerwone, a teraz… opadły z gałęzi i zdobią chodnik na ulicy. Czas leci za szybko!

1. W przerwach w pracy nad blogiem, muszę nadganiać MLE Collection – cieszę się, że spora część swetrów jest już dostępna i że tak bardzo Wam się podobają. Jeśli któryś wpadł Wam w oko to radzę się pospieszyć, bo zostało ich niewiele. // 2. Plaża w Sopocie. // 3. Każda rzecz jest dobra, aby zrobić z niej gryzaka. // 4. Napary, cytryna, imbir, miód, konfitura różana – niekończąca się jesienna historia. //

Jeden z moich urodzinowych prezentów – bio maska-esencja ze śluzem ślimaka od Orientany. Brzmi dziwnie? Warto się przełamać bo śluz ślimaka to dobre źródło naturalnego kolagenu, elastyny, allantoiny i witamin. Ma silne działanie naprawcze i ujędrniające, ale przede wszystkim pomaga w usuwaniu blizn i plam.

1. "Jesteś słodki jak miód ale nie ma tu już dla ciebie miejsca." // 2. I jeszcze szybko spacer z Portosem. Gdzie dziś mnie pociągnie? // 3. Gdy w niedzielny poranek budzi cię zapach kawy…  // 4. Pieczemy pierwsze ciasteczka w tym sezonie…  //

Czapki od PomPoms wybieram już od dłuższego czasu. W Trójmieście mamy morze i… wiatr, a ta czapka chroni moje uszy przed zmarznięciem, ponieważ od wewnątrz posiada opaskę z miękkiego polaru. Na długie spacery po plaży jest idealna.

1. Recycling jest w modzie! // 2.  Tak zwany „pojedynek na spojrzenia”. Ja patrzę na Portosa, a Portos patrzy czy ja patrzę jak on patrzy na ciastka // 3. Portosowi wydaje się, że jest kameleonem i w ogóle go nie widać. // 4. Zakupy zrobione, czas na pysznego domowego "bowla". //

Rodzinna tradycja, czyli wspólne głosowanie. Kilka godzin później żegnałam już rodziców, którzy na co dzień mieszkają w Brukseli. Pokrótce odpowiem na milion pytań o moją sukienkę. Tak jak pisałam – jest już dostępna. Mój model odszyła dla mnie szwalnia bo wymagała podwyższenia talii, natomiast całkowita długość sukienki jest taka, jak w wersji "short".

Limitowane kolekcje perfum, indywidualne konsultacje z ekspertami marki CHANEL i wszystkie moje ulubione pomadki w jednym miejscu. Butik CHANEL jest już w Polsce!

Butik możecie odwiedzić w Galerii Mokotów. 

Na zdjęciu z piękną Karoliną, która tego wieczoru pełniła rolę modelki CHANEL.

Kilka ujęć z pobytu w Paryżu. 

Słynną Cafe de Flore ominęłam szerokim łukiem. Już kiedyś miałam okazję ją odwiedzić i tym razem wolałam pokazać najbliższym ciekawsze mniej przereklamowane miejsca. 

1. Co za design! Motoryzacyjne marzenie? // 2 i 3. Ja i moja mama. // 4. Ogrody Palais-Royal. //

Czasami i moja mama załapie się na wpis z cyklu "Look of The Day"

I jak tu powstrzymać się od robienia zdjęć? ;)

Czy wiosna, czy lato, czy jesień – Paryskie uliczki tętnią życiem.

1.  Smaczne poranki. // 2. Każdy kierunek dobry! // 3. Kto u Was ścieli łóżko?  // 4. Składniki na pyszną domową owsiankę. //

Jesień w Sopocie.

W Trójmieście jest wydzielonych wiele miejsc przyjaznym psom, istnieje więc nie tylko psia plaża, ale strefy ciszy na spacery z psami, gdzie zwierzaki mogą z dala od zgiełku miasta biegać po lesie bez smyczy. U Was też są takie strefy?

Na moim stole pojawiło się kilka "upiornych" dań w miniony weekend.

To zdjęcie chyba nie wymaga komentarza…

Przepis na ciasteczka, przegląd babcinych swetrów i kilka słów o tym, jak wykorzystać duński przepis na szczęście w naszych domach znajdziecie w tym wpisie.

Podczas, gdy ja planuję dla Was kolekcję wiosenno-letnią na stronie możecie znaleźć grube swetry i płaszcze, które pomogą Wam przetrwać nadchodzące mroźne miesiące. Jestem ciekawa które produkty MLE Collection najbardziej wpadły Wam w oko.

Byle do soboty, bo już tęsknie za takim plenerem…

Pozdrawiamy Was jesiennie i życzymy miłego wieczoru!

***

 

Jaśniejszy odcień bieli, czyli wszystko co musisz wiedzieć o łączeniu neutralnych kolorów

   Love for houses and flats in neutral hues came to us from Scandinavia, where you need to make use of each sun ray that comes in through the windows. Large curtainless windows, light colours, small number of items – all of that ensures that the interiors look bigger and better lighted. Swedes love neutral hues, natural fabrics and accessories that are both humble and elegant. Poles also have fallen in love with this style and have been successfully adapting it for their homes. The fact that interiors in neutral colours are easier to sell isn't meaningless as well. Real estate agents are trying to convince the owners of apartments to introduce more light colours. Among the neutral colours, you'll find beiges, sand hues, white, light grey, and delicate browns. Interiors filled with these colours look as if they were more orderly and spacious. It's easy to spot that photos in light colours get the biggest number of likes and pins on Pinterest. Conclusion? Such interiors are exactly our cup of tea. However, before you'll do a whole makeover of your interior, it's worth familiarising yourself with a few rules, as it's not enough to just paint everything white…

* * *

   Miłość do mieszkań w neutralnych barwach przyszła do nas ze Skandynawii, gdzie trzeba wykorzystać każdy wpadający do pomieszczenia promień słońca. Duże, pozbawione zasłon okna, jasne kolory, niewielka ilość przedmiotów – to wszystko sprawia, że wnętrza wyglądają na większe i lepiej doświetlone. Szwedzi uwielbiają neutralne kolory, naturalne materiały i akcesoria, które są zarówno skromne, jak i eleganckie. Polacy również pokochali ten styl i od lat z powodzeniem adaptują go do swoich mieszkań. Nie bez znaczenia jest także fakt, że wnętrza w neutralnych kolorach są łatwiejsze w sprzedaży. Agenci nieruchomości przekonują wystawiających mieszkanie na sprzedaż do tego, aby wprowadzili do nich więcej jasnych kolorów. Do neutralnych barw zalicza się między innymi beże, odcienie piaskowe, biel, jasną szarość, delikatne brązy. Wnętrza wypełnione tymi kolorami sprawiają wrażenie bardziej uporządkowanych i przestronnych. Łatwo zauważyć, że najwięcej polubień i pinów na Pintereście mają zdjęcia mieszkań w jasnych kolorach. Wniosek? Takie wnętrza po prostu nam się podobają. Zanim jednak przeprowadzicie rewolucję w swoim otoczeniu, warto poznać kilka zasad, bo nie wystarczy po prostu pomalować wszystkiego białą farbą…

– In Scandinavian homes, you'll notice the domination of white, but you know that two white colours aren't actually the same. Therefore, how to attain the effect of white flat that won't be associated with hospital? When choosing the hue, take into consideration the distinct details of your flat. If there's a lot of light in it, you can choose colours of cool white, and if not, you should definitely go for the warm palette. Remember that shops are studded with sources of artificial light which completely changes the reception of colours. If you have such a possibility, go with the tester to the window. Either way, order a small sample of the selected paint and try it on the wall.

– Of course, white walls aren't enough to attain the effect of light cosy flat, such as the one you can see in the Instagram photos. We should add a light carpet, curtains, or beige pillows – mix the palette of natural hues which will add the whole flat a cosy effect. In all Scandinavian houses, you'll spot many light sources – hanging lamps, standing lamps, reading lamps. Good lighting helps in everyday activities and make our interior look slightly less like an operating room. The residents of North also love candles. Recently, rattan furniture has gained popularity. It is ideal with  light floors or walls. Its delicate construction tops the subtle elegance up. Where to look for such furniture and accessories? Surely, in IKEA where you can find my rattan bench. You can also purchase a lot of things in H&M Home and in Westwing. Lately, Kasia has shown me an Instagram profile with rattan bed frames. I'm already writing my letter to Santa Claus, as I see this model in my dreams…

* * *

– W skandynawskich mieszkaniach dominuje biel, ale pewnie wiecie, że „biel, bieli nie równa”. Jak więc stworzyć efekt białego mieszkania, który nie kojarzy nam się ze szpitalem? Wybierając odcień weźcie pod uwagę cechy szczególne waszego mieszkania. Jeśli jest w nim dużo światła możecie wybrać kolory chłodnej bieli, jeśli nie, to koniecznie sięgnijcie po paletę ciepłą. Pamiętajcie, że w sklepach dominuje sztuczne oświetlenie, które kompletnie zmienia odbiór kolorów. Jeśli macie możliwość, to podejdźcie z próbnikiem do okna. Tak czy inaczej, zamówcie małą próbkę farby i wypróbujcie ją na ścianie.

 – Oczywiście białe ściany to za mało, aby uzyskać efekt jasnego, przytulnego mieszkania w typie instagramowych fotek. Dodajmy jasny dywan, zasłony czy beżowe poduszki – miksujmy paletę naturalnych barw, bo to nada całości właśnie tego „przytulnego” efektu. W każdym skandynawskim domu jest wiele lamp – wiszących, stojących i tych do czytania. Dobre oświetlenie pomaga przy codziennych czynnościach, a jednocześnie sprawia, że wnętrze nie wygląda jak sala operacyjna. Mieszkańcy północy uwielbiają również świece. Ostatnio modne są także ratanowe meble, które doskonale komponują się z jasnymi podłogami czy ścianami. Ich delikatna konstrukcja dopełnia wrażenia subtelnej elegancji. Gdzie szukać takich mebli i dodatków? Na pewno w IKEA, skąd pochodzi moja ratanowa ława, sporo rzeczy można znaleźć także w H&M Home i na Westwingu. Ostatnio Kasia pokazała mi profil na Instagramie z ratanowymi ramami łóżek. Piszę już list do świętego Mikołaja, bo ten model śni mi się po nocach…

– When browsing through catalogue photos featuring white sofa in the foreground, we often think about how difficult it is to keep it clean. "The syndrome of white sofa" is something that each of us went through, as I don't know anyone who wouldn't measure it and wouldn't fear the stains at the same time. I was trying to defer purchasing it to some later point in the future. In my previous flat, I had a grey sofa made of a waterproof fabric that didn't catch stains. When we moved here, I chose the popular model from IKEA. I saw that the Swedish brand had the same cases so I thought that just in case I will just change it once in a while. As foreseen, the sofa gets dirty extremely quickly, but I have a way to solve it. I spread blankets on its seat, also in neutral colours, owing to which the living room looks even more cosy, and the sofa stays clean for longer. De facto, the blanket covers only a small area of the sofa – it's enough to protect the seating area, and the rest doesn't catch any dirt.

* * *

– Oglądając katalogowe zdjęcia z białą kanapą w roli głównej, często rozmyślamy o tym, ile wysiłku wymaga utrzymanie jej w czystości. „Syndrom białej kanapy” to coś, co przechodziła chyba każda z nas, bo nie znam osoby, która by o niej nie marzyła, a jednocześnie bała się plam. Sama długo broniłam się przed jej zakupem. W poprzednim mieszkaniu miałam szarą kanapę z nieprzemakalnego materiału, która nie łapała plam. Po przeprowadzce zaryzykowałam i wybrałam popularny model z IKEA. Widziałam, że szwedzki koncern ma w ofercie też same pokrowce, więc pomyślałam sobie, że w razie czego raz na jakiś czas będę go wymieniać. Zgodnie z przewidywaniami, kanapa brudzi się wyjątkowo szybko, ale mam na to sposób. Na poduszkach do siedzenia rozkładam koce, także w kolorach neutralnych, dzięki czemu salon wygląda jeszcze bardziej przytulnie, a kanapa dłużej pozostaje czysta. De facto koc zakrywa jedynie małą część kanapy – wystarczy chronić przestrzeń pokrowca do siedzenie, reszta się aż tak nie brudzi.

– The catchphrase "Instagram vs reality" surely tells you something – it's hard to say that the photos don't blur reality a little bit and that they show everyday problems. Even though light floor looks great especially in small apartments (as it optically enlarges the space), in large and spacious flats – it may make the ambiance really cool. It will quickly show dirt and scratches. So if you are going for boards, it's best to choose the ones with visible growth rings (pine, birch). On the other hand, the floor in the kitchen can be light, but it's best if it has some patterns. Let's remember that even though the tiles themselves are easy to clean, light grouts may become a real nuisance – even in case of light tiles, it's best to choose darker grouts. What about the walls in the kitchen? Rules are simple. If you go for tiles, the most popular are those which come in the pattern of white brick that are most often slightly shiny (I have these in my kitchen but I'm not bored with them at all). If we want to paint the walls, it's best to use a waterproof latex emulsion paint.

* * *

– Hasło „Instagram vs rzeczywistość” na pewno coś wam mówi – trudno jest zaprzeczyć, że zdjęcia trochę naciągają prawdę, a przede wszystkim nie ukazują codziennych problemów. Chociaż jasna podłoga świetnie wygląda zwłaszcza w niewielkich mieszkaniach (bo optycznie je powiększa), to w dużych, przestronnych wnętrzach – może spowodować wrażenie chłodu. Dużo szybciej będzie też na niej widać brud i zarysowania. Jeśli więc decydujecie się na użycie desek, najlepiej wybrać takie z widocznymi słojami (sosna, brzoza). W kuchni natomiast podłoga może być jasna, ale dobrze gdyby miała jakieś wzory. Pamiętajmy też, że o ile same kafelki mogą czyścić się łatwo i przyjemnie, tak białe fugi bywają prawdziwym utrapieniem – nawet do jasnych kafelków lepiej wybrać ciemniejszą fugę. A co ze ścianami w kuchni? Zasady są proste. Jeśli płytki, to niewielkie, najbardziej popularne są te na wzór białej cegły, które najczęściej są błyszczące (mam takie u siebie w kuchni i ani trochę mi się nie znudziły). Jeżeli wolimy pomalować ściany farbą, niech będzie to wodoodporna emulsyjna farba lateksowa.

Brudna jasna fuga wymaga szybkiej interwencji. Najgorzej jest w okolicy płyty kuchennej, bo często podczas smażenia olej tryska na wszystkie strony. Ja używam uniwersalnego płynu do czyszczenia kuchni marki Barwa Perfect House, który pięknie pachnie, a przede wszystkim świetnie usuwa tłuszcz. W razie awaryjnej sytuacji pomoże nam też soda oczyszczona, która rozpuszczona w wodzie i nałożona na kwadrans na fugi, powinna sobie z nimi poradzić. Drugi produkt, który widzicie na zdjęciu to preparat do czyszczenia mebli. Używam go do usuwania małych zabrudzeń na kanapie oraz ścierania kurzy. Jak wszystkie produkty z linii Perfect House bardzo ładnie pachnie (i na dodatek są teraz przecenione).

– If I wrote that light interiors are problem-free, I'd lie. Their greatest drawback is the fact that dirt and stains are definitely more visible in such places. With experience, some activities just become our second nature and fighting for a clean house stops to be such a nuisance. I'll show you some tips on how to solve the most common problems:

1. Sofa cleaning detergent. Your mothers and grandmothers surely often repeated that it's best to get rid of stains with a lukewarm water and soap. I know that. They told me the same, but it doesn't always work. It's best to keep a heavier weapon in your cupboard – I use this detergent by Barwa.

2. Cleaning brushes – it's best to have two – one with harder bristle that will get rid of heavier dirt and with delicate bristle (I most often use it when cats make stains with their paws on the sofa).

3. White curtains have to be often washed as they become grey. Before washing them, I soak them in warm water with soap (our mothers’ and grandmothers’ trick). Then, you need to iron them and here a steam iron comes in handy. Some time ago, I wrote about it here. If you have your curtains mangled, remember that they may become slightly shorter.

4. Walls and skirting boards are something that many of you overlook while cleaning. And that dirt is really visible! The wall by the cats' bowls, shoes in the hall, or other crucial places require cleaning. It's enough to take any cleaning detergent and a delicate sponge.

* * *

– Gdybym napisała, że jasne wnętrza są bezproblemowe, skłamałabym. Ich największą wadą jest to, że brud i plamy są w nich zdecydowanie bardziej widoczne. Wraz z doświadczeniem niektóre czynności wchodzą nam w nawyk i walka o porządek naprawdę przestaje być utrapienie m. Przedstawiam więc Wam kilka porad jak uporać się z najczęstszymi problemami:

1. Mleczko do czyszczenia kanap. Wasze mamy i babcie pewnie często powtarzały, że najłatwiej pozbyć się plam letnią wodą z mydłem. Znam to. Mi też tak mówiły, ale niestety to nie zawsze działa. Lepiej trzymać w szafce mocniejszą broń – ja używam do tego detergentu Barwy.
2. Szczotki do czyszczenia – najlepiej dwie – jedną z mocnym włosiem, która doczyści głębokie zabrudzenia oraz z włosiem delikatnym (najczęściej używam jej, jak koty zrobią plamy łapami na kanapie).
3. Białe zasłony dosyć często trzeba prać, bo szarzeją. Przed ich wypraniem zawsze je namaczam w ciepłej wodzie z mydłem (patent mam i babć). Potem należy je wyprasować i tutaj przydaje się ręczny parowar. Kiedyś pisałam o nim tutaj. Jeśli oddajecie zasłony do magla, pamiętajcie, że mogą się odrobinę skrócić.
4. Ściany i listwy przypodłogowe to coś, co wiele z Was w ogóle omija w trakcie sprzątania. A ten brud naprawdę widać! Ściana przy miskach kotów, butach w przedpokoju, czy w innych newralgicznych miejscach wymaga czyszczenia. Wystarczy byle jaki środek do czyszczenia i delikatna gąbka.

    Scandinavian homes stand out not only with the fact that they are really light. If you take a good look, you won't find there dropped ceilings, in-built switches, or hanging TV sets. Such additions like visible pipes, switches, or cables are normal. My flat is in a very old tenement house. Such elements are places in really strange and visible places, but on an everyday basis, they don't really catch my attention – mostly because they come in light colours.   

   If today is the first time when you've heard about the magic of neutral colours, maybe consider if there is something that you would like to change before the winter season. A cosy spot full of soft materials and climatic lighting is very useful during long autumn evenings. Especially if there is wind raving behind the window and there are large rain drops banging against the sill (which is hard to believe when you look at the weather now).

* * *

   Skandynawskie mieszkania wyróżniają się nie tylko tym, że są bardzo jasne. Jeśli dobrze się przyjrzymy na próżno szukać w nich podwieszanych sufitów, wbudowanych w ścianę kontaktów czy wiszących telewizorów. Takie dodatki jak widoczne rury, kontakty czy kable są czymś naturalnym. Moje mieszkanie mieści się w bardzo starej kamienicy. Tego typu elementy są umieszczone w naprawdę dziwnych i widocznych miejscach, ale na co dzień w ogóle nie rzucają mi się w oczy – przede wszystkim dlatego, że wszystko jest w jasnych kolorach. 

   Jeśli dopiero dzisiaj usłyszałyście o magii neutralnych kolorów, zastanówcie się czy jeszcze przed zimą czegoś nie zmienić. Ciepły, pełen miękkich materiałów i nastrojowego oświetlenia kącik bardzo przydaje się podczas długich, jesiennych wieczorów. Zwłaszcza jeśli za oknem hula wiatr, a o okna uderzają wielkie krople deszczu (w co przy obecnej aurze trudno nam jeszcze uwierzyć).