If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

Czy mamy szansę w walce z kultem młodości, czyli dlaczego nasza waga stoi w miejscu, a ciało wygląda gorzej?

   Answering the question from the title of this article – no, we haven't. Youth has always been a highly longed for feature and has been associated with everything that is beautiful. Even in antiquity, sculptures showed forever young gods and goddesses or heroes with twenty-year-old bodies and faces that belonged to someone considerably older (e. g. the Laocoön Group). Julius Caesar was presented in a similar fashion – even though he reigned over Rome as a 50+ man, he is associated with a young and strong lad.   

   Everything around us, starting with history and finishing with social media, suggests that beauty is only the domain of the things that are young and fresh. Assuming that this pair is so inseparable, do we still have the chance to cherish our beauty if we left the walls of our high schools so many years ago?   

   We've got three solutions. We can totally oppose the social pressure and assume that appearance isn't something of importance to us (it's a very bold attitude, but it would be naive to think that external features have no influence on our life). We can also follow in the footsteps of Benjamin Button (or Krzysztof Ibisz) and do eveyrthing to pursue the things that can never be attained. Facelift, palm lift, knee lift, and fifty-year olds with hair to their waist wearing their own daughters' clothes make you think of only one thing – depression. The third solution seems to be the most reasonable – we know that world has certain rules and we stay hopeful that the spiral of wild pursuit of happiness won't become even wilder, but we will reasonably fight so that the time isn't that merciless for us.

   If we familiarise ourselves with the reasons why our body ages and with areas in which these processes are more visible, it'll be easier for us to prepare an appropriate strategy. Our organism in each stage of our life is prepared for different tasks and that has an influence on our external appearance. The first visible change that you can notice after your 30th birthday is the systematic loss of fibres which leads to a situation in which your muscles become increasingly weaker and your skin losses elasticity and firmness. It can be easily seen around your tricep area – when you raise your hand, you'll see an excess of skin that wasn't there previously (or maybe at least not so much). When it comes to the soft tissue around your stomach it's thanks to cortisol, the stress hormone. The reason of larger hips and thighs may be the increasing intolerance of sugar. Changes can be also easily noticed around your armpit area (the fatty tissue under your armpits can be easily noticed after you put on your bra). The truth is painful – even if we manage to maintain the weight we had in high school, our body will look different. Let's focus on the areas that are most susceptible to the passage of time.

* * *

   Odpowiadając na pytanie w tytule tego artykułu – nie, nie mamy. Młodość od zawsze była w cenie i utożsamiano ją z tym, co piękne. Nawet w czasach starożytnych rzeźby pokazywały wiecznie młodych bogów i boginie lub bohaterów z ciałami dwudziestolatków i twarzą należącą do kogoś wyraźnie starszego (np Grupa Laokoona). Podobnie przedstawiano Juliusza Cezara – choć władał Rzymem jako ponad pięćdziesięcioletni mężczyzna, kojarzy nam się przecież z pełnym sił młodzieńcem. 

   Wszystko dookoła, zaczynając od historii, na mediach społecznościowych kończąc, sugeruje nam, że piękne jest tylko to, co młode i świeże. Jeśli ta para jest aż tak nierozłączna, czy mamy jeszcze szansę cieszyć się urodą, skoro już dawno opuściłyśmy mury szkoły średniej? 

   Mamy trzy wyjścia. Możemy być całkowicie oporne na presję społeczeństwa i uznać, że wygląd się dla nas nie liczy (to odważna postawa, ale naiwnością jest sądzić, że cechy zewnętrzne nie mają wpływu na nasze życie). Możemy też pójść śladami Benjamina Buttona (bądź Krzysztofa Ibisza) i za wszelką cenę gonić za czymś, czego dogonić się nie da. Lifting twarzy, dłoni, kolan i pięćdziesięciolatki z włosami do pasa wystrojone w ciuchy własnych córek przywodzą na myśl jedno słowo – desperacja. Trzecie wyjście wydaje się być najrozsądniejsze – zdajemy sobie sprawę, że świat rządzi się pewnymi prawami i trwamy w nadziei, że spirala dzikiego podążania za młodością nie rozpędzi się jeszcze bardziej, ale w granicach rozsądku zawalczymy o to, aby czas obszedł się z nami łaskawie. 

   Jeśli poznamy przyczyny starzenia się naszego ciała i miejsca, w których te procesy są najbardziej widoczne, łatwiej nam będzie opracować odpowiednią strategię. Organizm na każdym etapie przygotowany jest do innych zadań, a to ma wpływ na nasz wygląd zewnętrzny. Pierwszą zauważalną zmianą po przekroczeniu trzydziestu lat jest systematyczne zanikanie włókien, przez co mięśnie stają się coraz słabsze, skóra traci jędrność i elastyczność. Dobrze to widać w okolicach tricepsa – biorąc rękę do góry zauważymy nadmiar skóry, którego wcześniej nie było (albo przynajmniej nie aż tyle). Natomiast miękka oponka w okolicach brzucha to zasługa kortyzolu, czyli hormonu stresu. Przyczyną powiększających się bioder i ud może być coraz mniejsza tolerancja cukru. Zmiany łatwo zauważmy też w okolicach pach (tak zwane „wałeczki” najlepiej widoczne są po założeniu biustonosza). Prawda jest bolesna – nawet jeśli udaje się nam utrzymać wagę z liceum, to nasze ciało wygląda inaczej. Skupmy się więc na tych obszarach, które są najbardziej podatne na wpływ czasu.1. Nature made sure that we wouldn't get bored and assigned areas of the body that we need to fight to each decade of our lives. In order to prepare women for pregnancy and breast feeding, that is between 20 and 30 years of age, it gave us fat in the areas of our hips and buttocks (yes, I know that many of us have their first child well after thirty but nature doesn't grasp sociological changes). With age, there is also a greater tendency to have love handles on your back and around your shoulder blades area – these are muscles, which do not work as in the past, turning into fat. Another disturbing news: teasing with impeccable decollete ends when you are around 32 years old. Breasts become less firm and slowly lose their shape (probably because, as the Aesthetic Surgery Journal reports, the average age when American women undergo the treatment of breast augmentation is 33.2 years of age).

If we know all of that, on which body parts should we focus when exercising to maintain their youthful appearance? Don't just focus on cardio exercises (I mean the currently popular running or cycling). Fat tissue is deposited in areas that we rarely use in everyday life so you need to do exercises that will force these areas to work.

If you workout on a regular basis and yet your weight still stays the same, analyse whether your training sessions don't focus on one body part. It's best to not restrict yourself only to one sport discipline. I know that it's not easy because if you get used to running, and you've got your favourite route, you don't really want to attend fitness classes. Most of us don't like changes and we get used to one activity. And that focuses on one muscle area instead of forcing the organism to burn the fat all over our body.

It is one of the reasons why workouts with Ewa Chodakowska have gained so much popularity among women who were gaining weight with age. Ewa is followed by more than two million people, whereas Ania Lewandowska is followed by more than one million, other millions of people workout with Mel B or Kayla Itsines (she is followed by "only" twenty one million people) at their homes. I myself have lately become a regular user of Ewa Chodakowska's website and I can see how my body gains strength by the day (I most often do Slim Fit, Hot Body, Turbo Wyzwanie, and Secret). I was even able to convince Kasia to start her workouts at home and she wasn't really eager to imagine her training sessions without running.

* * *

1. Natura zadbała o to, byśmy się nie nudziły i do każdej dekady życia przypisała nam obszar ciała, z którym musimy walczyć. Przygotowując kobiety na ciąże i karmienie dziecka, czyli między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia zafundowała nam odkładanie tłuszczu na udach i pośladkach (tak, wiem, że wiele z nas rodzi pierwsze dziecko po trzydziestce, ale natura niestety nie dostrzega zmian socjologicznych). Z wiekiem pojawia się też większa tendencja do fałdek na plecach i tzw motylków – to zamieniające się w tłuszcz mięśnie, które nie pracują jak dawniej. Kolejna niepokojąca wiadomość: kuszenie nieskazitelnym dekoltem, kończy się koło trzydziestego drugiego roku życia. Piersi stają się mniej jędrne i powoli tracą kształt (pewnie dlatego, jak podaje „Aesthetic Surgery Journal”, średnia wieku Amerykanek poddających się zabiegowi powiększania piersi to 33,2 lat).

Skoro wiemy to wszystko, które partie ciała powinnyśmy ćwiczyć, aby zachować młody wygląd? Nie skupiajmy się tylko na ćwiczeniach kardio (mam tu na myśli przede wszystkim tak popularne obecnie bieganie czy jazdę na rowerze). Tkanka tłuszczowa odkłada się w miejscach rzadko przez nas używanych w codziennym życiu, trzeba więc wykonywać takie ćwiczenia, które pobudza je do pracy.

Jeśli ćwiczysz regularnie, a mimo tego waga stoi w miejscu zastanów się czy twoje treningi nie są skoncentrowane na jednej partii ciała. Najlepiej, abyś nie ograniczała się do jednej dyscypliny sportowej. Wiem, że to nie jest łatwe, bo jak już przyzwyczaisz się do biegania, masz ulubioną trasę, to nie chce ci się kombinować z wyjściem na fitness. Większość z nas nie lubi zmian i przywiązuje  się do jednej czynności. A to w kółko wyrabia te same mięśnie zamiast zmusić ciało do spalania całej tkanki tłuszczowej.

To jedna z przyczyn dla których treningi na przykład z Ewą Chodakowską zyskały taką popularność u kobiet, które wraz z wiekiem przybierały na wadze. Ewę na Facebooku śledzi ponad dwa miliony osób, Anię Lewandowską ponad milion, kolejne miliony na całym świecie w zaciszu ścian swojego domu trenują z Mel B, czy Kaylą Itsines (obserwuje ją „jedyne” dwadzieścia jeden milionów osób). Sama od niedawna stałam się regularną użytkowniczką portalu Ewy Chodakowskiej i z dnia na dzień widzę jak wzmacnia się moje ciało (najczęściej wykonuję Slim Fit, Hot Body, Turbo Wyzwanie i Secret). Udało mi się przekonać do ćwiczeń w domu nawet Kasię, która jeszcze do niedawna nie wyobrażała sobie treningu bez biegania.

To właśnie książka „Dieta sirtuinowa. Eliksir młodości i przepis na szczupłą sylwetkę” wydawnictwa Esteri. Jeśli od dziś zmienimy swoje nawyki żywieniowe i wkomponujemy do jadłospisu więcej elementów diety sirtuinowej, schudniemy powoli, ale bezpiecznie, a potem z łatwością utrzymamy wymarzoną wagę. Do żywności Sirtfood między innymi zalicza się jabłka, brokuły, orzechy nerkowca, paprykę chilli, zieloną herbatę, jarmuż, jagody, maliny, czosnek, kurkumę, oliwę z oliwek, pietruszkę, czerwone wino, rukolę, pomidory oraz owoce cytrusowe.

2. The truth is cruel – we need less and less calories with age. There are hormonal changes in our body which are supposed to conserve energy. Metabolism slows down so we start to gain weight. "Imagine that your organism is like a machine, and your metabolism is the speed of this machine's engine. It's enough to introduce corrections in three aspects of your life in order to increase the speed of your engine" – says Dr Scott Isaacs, an endocrinologist from Atlanta.  This aspects comprise your physical activity, sleep, and eating. As I've already mentioned, physical activity should be diverse and regular. It's best to do four to five forty-five-minute training sessions a week. You should sleep at least eight hours a day. What about the food? Start with calculating your BMR, that is basal metabolic rate throughout the day. It's best to use a mobile app (I use FatSecret) or an online calculator. If we want our weight to drop, we should decrease the intake of calories for abour 15% – not more as it leads to deficiencies in the organism and sooner or later the yo-yo effect will come back like a boomerang. Your path to dream weight will be easier with „Sirtfood diet. Youth elixir and a recipe for slim figure” by Prof. MD Bernda Kleine-Gunk, Anna Cavelius, and Dusy Tania. How to make your organism to burn fat more intensely? The working of sirtuins is enough. The rules of sirtfood diet are very simple and the products are easily accessible. Its effect is an improved metabolism, maintaining muscle tissue, losing fat tissue, regulating acute inflammations, and repairing DNA damage. I recommend this book for everyone who likes reading about healthy eating and searches for inspiration for their everyday menu.

* * *

2. Prawda jest okrutna – z wiekiem potrzebujemy coraz mniej kalorii. W naszym organizmie zachodzą zmiany hormonalne, mające na celu oszczędzanie energii. Metabolizm zwalnia więc zaczynamy przybierać na wadze. „Wyobraź sobie, że twój organizm to maszyna, a metabolizm to szybkość, z jaką pracuje silnik. Wystarczy wprowadzić korektę w trzech aspektach życia, żeby podkręcić obroty silnika” – mówi dr Scott Isaacs, endokrynolog z Atlanty.  Te aspekty to aktywność, sen i jedzenie. Tak jak pisałam wyżej, aktywność powinna być zróżnicowana i regularna. Najlepiej wykonywać cztery-pięć treningów tygodniowo po czterdzieści pięć minut. Sen powinien trwać minimum osiem godzin dziennie. Co z jedzeniem? Zacznij od tego, aby obliczyć swoje BMR, czyli zapotrzebowanie kaloryczne w ciągu dnia. Najlepiej użyj do aplikacji w telefonie (ja korzystam z FatSecret) lub za pomocą kalkulatorów w internecie. Jeśli chcemy, aby waga zaczęła spadać, ograniczmy spożywanie kalorii o piętnaście procent – nie więcej, bo to prowadzi do niedoborów w organizmie i prędzej czy później dopadnie nas efekt jo-jo. W drodze do wymarzonej wagi może pomóc książka „Dieta sirtuinowa. Eliksir młodości i przepis na szczupłą sylwetkę” autorów Prof. Dr. Med. Bernda Kleine-Gunk, Anny Cavelius oraz Dusy Tania. Jak skłonić organizm do intensywniejszego spalania tłuszczów? Wystarczy aktywować sirtuiny. Zasady diety SIRT są bardzo proste, a produkty łatwo dostępne. Efektem będzie lepsza praca metabolizmu, zachowanie tkanki mięśniowej a utrata tłuszczowej, regulacja przewlekłych procesów zapalnych oraz naprawa szkód materiału genetycznego DNA. Książkę polecam każdemu, kto lubi czytać o zdrowym odżywianiu i szuka nowych inspiracji do swoich codziennych potraw.

3. The appearance of our body is influenced not only by our weight. With age we start slouching – sitting in front of a computer at work and at home or slouching over a smart phone are the main culprits. Round back makes us look older – our neck becomes shorter, our bust looks smaller, and our stomach looks bigger. I should now write "remember to maintain a straight body posture" but I know that I could write "remember not to breath" equally well. We slouch unconsciously and even if we remember every ten minutes to sit straight we will assume a tortoise position in a few moments. It's really hard to make it a habit – already when we are 25 years old our vertebrae start to deform and adjust to our inappropriate positions. If you've noticed even the slightest change of your neck position forward (you'll easily notice it while looking at a photo taken from your side), start with strengthening your back muscles (yoga, Pilates, ballet) and consider investing in a corset or a special device that helps you maintain your posture. Wearing one of these things for at least eight hours each day will allow you to get an appropriate body posture in less than a month.

* * *

3. Na wygląd naszego ciała ma wpływ nie tylko nasza waga. Z upływem lat coraz bardziej się garbimy – siedzenie przed komputerem w pracy i w domu czy pochylanie się nad smartfonem jest tego główną przyczyną. Okrągłe plecy sprawiają, że wyglądamy starzej – szyja się skraca, biust wydaje się mniejszy, a brzuch wręcz przeciwnie. Powinnam teraz napisać „pamiętaj aby się prostować”, ale doskonale wiem, że równie dobrze mogłabym napisać „pamiętaj aby nie oddychać”. Garbimy się nieświadomie i nawet jeśli co dziesięć minut przypomnimy sobie o tym, aby usiąść prosto to chwilę później znów przybierzemy pozycję żółwia. Bardzo ciężko jest wyrobić w sobie nawyk prostowania – już po dwudziestym piątym roku życia nasze kręgi zaczynają się deformować i dopasowywać do naszych niepoprawnych pozycji. Jeśli widzisz u siebie nawet najmniejsze przesunięcie szyi do przodu (najlepiej zauważysz to na zdjęciu z profilu) to zacznij od wzmocnienia mięśni pleców (joga, pilates, balet) i pomyśl o zainwestowaniu w gorset albo pajączka. Nosząc jedno albo drugie co najmniej osiem godzin każdego dnia wyrobisz u siebie prawidłową postawę w niecały miesiąc.

Gdybyście były ciekawe gdzie zostały wykonane zdjęcie to już podaję wszystkie szczegóły: jest to na Półwyspie Helskim, wejście między „Chałupami 3” a „Solarem”. Szary t-shirt pochodzi ze sklepu Hibou Essentials. Jest wykonany z najwyższej jakości bawełny organicznej i jest sprzedawany w trójpaku. Oryginalnie jest trochę dłużysz, ale jak widać bez problemu można go związać u góry.

Olejek wyszczuplający Laboratoire Elancyl na bazie kofeiny i oleju z lnicznika. Składniki czynne tego dwufazowego produktu pomagają wyeliminować tłuszcz, sprzyjają redukcji rozstępów oraz zmniejszają cellulit.

4. With age, our lifestyle changes – we don't have hectic errands at universities, we don't have to attend an obligatory PE, we dance and jump less during concerts. We exchange all of that for longer hours spent at the desk. Did you know that one of the main reasons for cellulite is sedentary lifestyle? But what to do when your job is all about sitting? Cellulite is a problem that has to be attacked from many different angles. We should pay attention to our diet, exercises, and appropriate cosmetics with equal engagement. When it comes to our eating habits, we should decrease our portions, decrease fats and salt as well as drink one coffee tops. Aerobic exercises are our foundation (that is running, rollerblading, cycling, swimming, fast walks), but squats and sit-ups will be equally important. Another unappreciated weapon in our fight against cellulite is cosmetics. How do they work? Almost every slimming product contains caffeine (or aminophylline which works similarly). It is supposed to stimulate blood circulation and improve fat loss. It is also good to search for retinol on the ingredient list. It is one of the most effective substances – it increases skin thickness and smooths it to hide cellulite clumps. Additionally, substances derived from black pepper, cinnamon, chestnut essence, ivy essence, and ruscus essence scored positively in tests. After testing a few products, I can easily recommend product by Laboratoire Elancyl, which has been conducting tests concerning decreasing cellulite for years. So far, I've been using their night cream, Slim Design, but recently a new version of it has appeared in the form of oil. This two-phase product smells of limes and is easily absorbed into the skin. It doesn't leave any stains on your clothes. In the morning, you skin looks fresh, smooth, and pleasant to the touch. During the application of the cosmetics, you can massage it into the skin – it will improve your blood circulation and prepare the muscles to burn fat. Start with delicate kneading, then proceed to slightly stronger circular moves (as if your kin was dough) always in the direction of your heart. Finish off by changing kneading into stroking.You need to fight for a youthful appearance. It's worth doing not just to maintain your beauty – but mostly to stay healthy. Following the tradition, please comment on the topic. Tell me how you cope with the passage of time and the changes in your body?

* * *

4. Wraz z wiekiem zmienia się nasz styl życia – nie biegamy po uczelniach, nie mamy obowiązkowego wf-u, mniej tańczymy i skaczemy na koncertach. Za to coraz więcej czasu spędzamy przy biurku. Czy wiecie, że jedną z głównych przyczyn pojawiania się cellulitu jest siedzący tryb życia? Ale co robić kiedy ma się taką a nie inną pracę? Cellulit to problem w który trzeba uderzać na wiele różnych sposobów. Powinnyśmy z równym zaangażowaniem zwrócić uwagę na dietę, ćwiczenia i odpowiednie kosmetyki. Jeśli chodzi o nawyki żywieniowe to przede wszystkim należy jeść mniejsze porcje, ograniczyć tłuszcze i sól oraz pić najlepiej tylko jedną kawę dziennie. Ćwiczenia aerobowe są podstawą (czyli bieganie, rolki, rower, pływanie, szybkie spacery) ale też bardzo ważne będą przysiady i brzuszki. Kolejną, ale niedocenianą  przez kobiety bronią w walce ze skórką pomarańczową są kosmetyki. Jak one działają? Prawie każdy produkt odchudzający ma w składzie kofeinę (lub podobną w działaniu aminofilinę), która ma pobudzać krążenie i wspomagać spalanie tłuszczu. Dobrze też szukać w składzie retinolu, który uważa się za najbardziej skuteczną substancję – zwiększa grubość skóry, wygładzając ją przez „ukrywanie” grudek cellulitu. Dodatkowo, w badaniach pozytywnie wypadły także substancje pozyskane z czarnego pieprzu, cynamonu, wyciągu z kasztanowca, bluszczu i ruszczyka zwyczajnego. Po przetestowaniu kilku produktów, z największym przekonaniem poleciłabym wam produkty marki Laboratoire Elancyl, która od wielu lat prowadzi badania dotyczące zwalczania cellulitu. Do tej pory korzystałam z ich kremu na noc Slim Design, ale niedawno pojawiła się nowa wersja w olejku. Dwufazowy produkt pachnie limonką, dobrze się wchłania i nie brudzi ubrań. Rano skóra wygląda świeżo, jest wygładzona i miła w dotyku. Podczas aplikacji kosmetyku możesz też wykonać masaż – to poprawi krążenie krwi i przygotuje mięśnie do pracy nad spalaniem tkanki tłuszczowej. Zacznij od delikatnego ugniatania, po czym przejdź do mocniejszych okrężnych ruchów (jakby skóra była ciastem) zawsze w kierunku serca. Skończ zamieniając uciskanie na głaskanie.

O młody wygląd musisz zawalczyć. Warto, to zrobić nie tylko dla urody – przede wszystkim dla zdrowia. Już tradycyjnie poproszę was o pisanie komentarzy. Tym razem dajcie znać jak wy radzicie sobie z upływającym czasem i zmieniającym się ciałem?

Last Month

The longed-for May Holiday has finally come and probably not many of you return back to the last couple of weeks with their thoughts – it's so beautiful outside that you should enjoy every moment instead of looking back. I will, however, reminisce this April for a long time. Check out a couple of shots full of spring flowers and first warm sun rays.

* * *

Nadeszła upragniona majówka i pewnie niewiele z Was chce teraz wracać myślami do ostatnich kilku tygodni – na zewnątrz jest tak pięknie, że trzeba cieszyć się każdą chwilą i nie oglądać za siebie. Ja jednak będę długo wspominać ten kwiecień. Zapraszam na kilka ujęć wypełnionych wiosennymi kwiatami i pierwszymi ciepłymi promieniami słońca. That's my thing that I usually start cleaning from places that should be at the end of the list – if I have enough time. Today it all started with a book rack. It still has a number of empty shelves – I initially assumed that I'll keep all of my books here, but in practice they can be found on the windowsill, coffee table, by the bathtub, not to mention the substantial pile by the bed. I don't know why, but it seems that if I put them where they should remain, I won't come back to them.

* * *

Już tak mam, że sprzątanie zaczynam zwykle od miejsc, za które powinnam zabrać się na końcu – jeśli starczy mi czasu. Dziś rano padło na regał z książkami. Ma wciąż kilka pustych półek – z założenia chciałam trzymać wszystkie książki właśnie tutaj, ale w praktyce są na parapecie, stoliku kawowym, przy wannie, nie wspominając już o naprawdę pokaźnym stosiku przy łóżku. Nie wiem czemu wydaje mi się, że jeśli odłożę je tam, gdzie ich miejsce to już do nich nie wrócę.Świąteczne poszukiwanie zajączka. Odpoczynek po świątecznym obżarstwie. Wielkanocny wpis z cyklu "Look of The Day" możecie znaleźć tutaj.1. Poniedziałkowe śniadanie czyli awokado w roli głównej. // 2. Pakowanie na majówkę. // 3. Magazyn "Unconditional". // 4. Ten dzień był jak połączenie "Pożegnania z Afryką" i "Dzieci z Bullerbyn". To naprawdę miłe gdy życie przypomina czasem sceny z filmów i powieści. Na początku kwietnia trzeba było sfotografować letnie nowości od MLE Collection. Poniżej mały backstage. //1. Sukienka w paski o kopertowym kroju. // 2. Praca w tak nastrojowym otoczeniu to przyjemność.  // 3. Spódnicę, którą ma na sobie Asia znajdziecie tutaj. Koszyki i kapelusze – gdyby ktoś pytał o moje "must have" na nadchodzące lato.
To zaskakujące jak wiele można zdziałać gdy nie patrzy się na to komu przypadną największe zasługi, jak szybko spełniają się marzenia gdy połączy się siły i jak bardzo myli się ten kto uważa, że jeśli pragniemy tego samego to musimy stać się wrogami aby walczyć o swoje. W trakcie siedmiu lat blogowania nie raz przekonałam się o tym wszystkim. Fajnie, że wciąż napotykam na swojej drodze ludzi, z którymi od razu znajduję wspólny język. Z dziewczynami z 2InCreatives pewnie jeszcze nie raz się zobaczę. 1. Forsycja z ogrodu mojej mamy. // 2. Chciałabym, żeby te kwiaty były z mojego ogrodu, ale póki co wyrósł mi tylko jeden tulipan. // 3. Powiew ciepłego powietrza.  // 4. Kosmetyczny niezbędnik. //zawieszka i kolczyki – YES // top – Hibou Essentials // marynarka – ZaraW tym wisiorku od marki YES można umieścić małą karteczkę z "wiadomością". Teraz na stronie www.YES.pl oraz w salonach stacjonarnych trwa promocja -25% na drugą lub -50% na trzecią sztukę biżuterii z kodem: wiosna2018 – zajrzyjcie do sklepu bo w ofercie jest wiele pięknych rzeczy. Możecie uwierzyć, że ten z prawej ma tylko sześćdziesiąt jeden lat? ;) W kwietniu mój tata miał urodziny i z tej okazji pozwolił w końcu założyć sobie Instagram. To prawdziwy żółtodziób w tym temacie więc trzymam za niego kciuki :). 1. Pierwsza rowerowa wycieczka w tym roku. // 2. Dzień bez książki to dzień stracony. // 3. Wiosenne zakupy. // 4. Szybka kawa podczas pobytu w Warszawie. //Wygląda jak salon królowej Elżbiety, ale to wnętrze jednej z warszawskich restauracji – Park Cafe Konstancin.Bardzo nie lubię gdy moje włosy wyglądają na przesadnie wystylizowane, dlatego doceniam każdy kosmetyk, który pomaga w osiągnięciu naturalnego efektu. Mgiełka do włosów marki Kerastese sprawia, że nawet kiepsko zakręcone loki zaczną wyglądać jak delikatne naturalne fale. Nie powoduje efektu sztywnych włosów, a wręcz przeciwnie – podkreśla fale i nadaje włosom blasku. Jego skład to w 99 procentach naturalne składniki.W to miejsce muszę jeszcze kiedyś wrócić! Całą relację z Disneylandu możecie obejrzeć tutaj.Biały t-shirt z napisem to produkt polskiej marki Diverse i z pewnością będzie elementem wielu moich letnich stylizacji.No tak… przecież nie mogę wyjechać na wycieczkę bez niego. 1. Małe a tak cieszy. // 2. W domowym biurze. // 3. "Gość w dom, Bóg w dom"  // 4. Kwietniowe popołudnie w Warszawie. //Ja czekam na moje śniadanie a on… właściwie robi dokładnie to samo. Kolejna porcja kosmetyków od Decleor. Lekki krem nawilżający (ten w słoiczku) chroni przed negatywnym wpływem zanieczyszczenia środowiska i przed działaniem promieni UV (pamiętajcie, że to ostatni moment, aby zamienić swój krem na dzień na taki z filtrem). Jeśli nie miałyście jeszcze kosmetyków tej marki to z ręką na sercu mogę je Wam polecić (ja wciąż wracam do kremu mandarynkowego). 

Angielski springer spaniel czyli klasyczny przykład psa towarzysząco-zamęczającego. Bo skoro mam czas czytać gazetę to znaczy, że mam też czas aby drapać go po grzbiecie. 
1 i 2. Jak mieć pięknie opaloną skórę jeszcze przed wakacjami? Możecie o tym przeczytać we wpisie pod tytułem "operacja mahoń w kwietniu" tutaj. // 3. Las i pies, czyli połączenie idealne. // 4.  Tak mógłby wyglądać mój dzisiejszy lunch… //

Na koniec przesyłam pozdrowienia z południowej Francji… ale o tym już niebawem. Wypoczywajcie!

Operacja pod kryptonimem “mahoń w kwietniu” czyli moje sposoby na skórę muśniętą słońcem.

   History shows that the fashion for tanned skin was becoming stronger when we started showing consecutive body parts. At the beginning of the 20th century, women still bathed (if they decided to behave in such an extreme way at all) in long dresses and bloomers, and when they came out of water, their female servants covered their wet-clothed bodies with bed sheets. On sunny days, ladies wore gloves, hats, and were carrying umbrellas to avoid any contact of sun rays with their skin. They avoided tan like the plague as it was a signifier that they belonged to a certain social group – tan was an outcome of long hours spent working outdoors. As a consequence of women's emancipation and the gradual loosening of customs, bathing suits started to uncover more and more. In the 50s of the 20th century, even high-born ladies discovered that a fashionable half-cup bra looks better in a combination with darker skin. Back then, people knew little about the negative effects of sunbathing so women uncontrollably indulged in this activity over the next few decades.  

   The next fifty years of the last century did not bring any breakthrough. Even though scientists and doctors increasingly more often raised the topic of harmful effects of the overexposure to sun rays, when I was still in high school, strong tan was considered an undisputed attribute of female appeal. When the spring season was coming, queues to places offering tanning beds were growing longer, and store shelves were becoming loaded down with oils accelerating the tanning process "with a super safe SPF10 filter" (yeah, right). We've cooled out a little bit since then – even if at the beginning, we ignored articles on free radicals, cancer, wrinkles, and hyperpigmentation, after some time, they succeeded in raising our awareness on the topic. All right, but it still doesn't change the fact that tanned skin simply looks better…  

   I've found a certain balance between the effect of a burnt crackling (that I've never been able to attain anyway) and paleness worthy of a vampire. May Holiday is just around the corner and I'm probably not the only person thinking about a breakfast on the grass, shorter dresses, and uncovered shoulders. If you want to get a tan a little bit faster this year then at the end of August, read about my experiences and tricks – I'll be eager to share all of my ways for a healthy sun-kissed skin.

* * *

   Historia pokazuje, że moda na opaleniznę przybierała na sile wraz z odsłanianiem przez nas kolejnych części ciała. I tak na początku XX wieku kobiety wciąż kąpały się (o ile w ogóle decydowały się na tak ekstremalne w tamtych czasach zachowania) w długich sukniach i pantalonach, a gdy wychodziły z wody, służące zasłaniały prześcieradłami ich oblepione przez mokre ubranie ciała. W słoneczne dni damy nosiły rękawiczki, kapelusze i trzymały w ręku parasole, aby promienie nie padały na żaden fragment ich skóry. Unikały opalenizny jak ognia, bo świadczyła ona o przynależności do grupy społecznej – zyskiwało się ją przede wszystkim w trakcie długich godzin spędzonych w pracy na świeżym powietrzu. W wyniku kobiecej emancypacji i stopniowemu rozluźnianiu obyczajów stroje kąpielowe zaczęły pokazywać coraz więcej. W latach pięćdziesiątych XX wieku nawet wysoko urodzone panny odkrywały, że modna bardotka wygląda lepiej w połączeniu z ciemniejszą skórą. O negatywnych skutkach opalania mało jeszcze wtedy wiedziano, więc kobiety bez opamiętania zażywały słonecznych kąpieli przez kilka następnych dekad.

   Kolejne pięćdziesiąt lat ubiegłego stulecia nie przyniosło już żadnego przełomu. Chociaż naukowcy i lekarze coraz częściej zaczęli mówić o szkodliwym działaniu nadmiernej ekspozycji słonecznej, to jeszcze gdy byłam w liceum mocną opaleniznę uznawano za niepodważalny atrybut atrakcyjności. Kolejki do solariów były tym dłuższe im bliżej było do wiosny, a półki w sklepach uginały się od olejków przyspieszających opalanie z „super bezpiecznym filtrem SPF10” (buhaha). Od tego czasu trochę jednak ochłonęłyśmy – nawet jeśli na początku puszczałyśmy mimo uszu artykuły o wolnych rodnikach, nowotworach, zmarszczkach i przebarwieniach to po jakimś czasie przedarły się one do naszej świadomości. No dobrze, ale to nadal nie zmienia faktu, że opalona skóra wygląda po prostu lepiej…

   Znalazłam pewien balans pomiędzy efektem spalonej skwarki (którego zresztą nigdy nie udało mi się osiągnąć) a bladością godnej wampira. Majówka już za kilka dni i pewnie nie tylko moje myśli krążą wokół śniadania na trawie, krótszych sukienek i odsłoniętych ramion. Jeśli chciałybyście w tym roku zyskać opaleniznę nieco szybciej niż pod koniec sierpnia, to przeczytajcie o moich doświadczeniach i trikach – chętnie zdradzę Wam wszystkie moje sposoby na zdrową skórę muśniętą słońcem.

dżinsy – Levi's 501 // torba – Mango (podobna tutaj) // kapelusz – Asos // klapki – Mango // kostium kąpielowy – Revolve // okulary – Topshop (podobne tutaj)

1. Times when I could spend one hour lying flat just become the sun came out are long gone. When I was a student, attaining a golden skin colour for the May Holiday wasn't really that big of a problem. My last resort was going through my university notes and tanning my back. Today, even though I can do a large portion of my work at home, it's really difficult for me to force myself to go to the garden. First of all, I can't really see anything on my laptop screen when it is directly hit by sunlight, secondly, I feel that I allow myself for too much pleasure during the day. However, if you've got something to do that doesn't require you to sit within the four walls of your room (writing in a notebook, reading, knitting, doing homework with children, painting your nails, peeling potatoes, or even darning socks – it doesn't matter), do it on your balcony or in your garden and enjoy the sun. Even fifteen minutes a day will trigger the process of melanin production in your skin. You don't have a garden or a balcony? It's not an excuse – a nearby playground is also a great place (maybe not in a bikini, but a dress that uncovers shoulders and calves won't shock anyone). And if you think that fighting for a tanned skin is too vain, remember that you also provide your body with a good portion of vitamin D which is essential for our immune system.

Note! Women who read this blog are mostly between 25 and 35 years of age, but I know that there is a large group of academic and high school students who approach their older acquaintances' bleating with pity. I've got my years (if a thirty-year-old person can say that) and I see what the skin of my peers looks like – those who cautiously approached the topic of sunbathing and quickly resorted to filters can still boast a delicate complexion. I say "delicate" because it's the best word that comes to my mind. It isn't even about wrinkles that can be filled or hyperpigmentation that can be made lighter (with great difficulty), but about the effect of a damaged, porous, dried, and simply tired skin – that cannot be changed anymore. That's why I eagerly encourage you and all those who are reading this article to a l w a y s use a sunscreen (with SPF15 at least) when planning sunbathing for longer than 15 minutes. The more so that we don't have to use those available in drug stores – Polish natural brands also have sunscreens in their offer. They've got nice packaging and brilliant scents. If you haven't bought any yet, it's the last moment to do it. I recommend the one by Phenomé in an aluminium tube.

* * *

1. Już dawno minęły czasy gdy mogłam poświęcić godzinę w ciągu dnia na leżenie plackiem tylko dlatego, że akurat wyszło słońce. Gdy byłam na studiach wypracowanie złocistego koloru skóry już na majówkę naprawdę nie stanowiło większego problemu. W ostateczności mogłam uczyć się z notatek i jednocześnie opalać plecy. Dziś, chociaż sporą część pracy mogę wykonywać z domu, to ciężko jest mi się przełamać i wyjść do ogrodu. Po pierwsze, na ekranie mojego komputera mało co widać gdy pada na niego światło słoneczne, a po drugie, wydaje mi się wtedy, że pozwalam sobie na zbyt wiele przyjemności w ciągu dnia. Jeśli jednak masz do wykonywania cokolwiek co nie wymaga od ciebie siedzenia w czterech ścianach (pisanie w zeszycie, czytanie, robienie na drutach, odrabianie lekcji z dziećmi, malowanie paznokci, obieranie ziemniaków czy chociażby cerowanie skarpetek – nieważne) to wyjdź na balkon albo do ogrodu i naciesz się słońcem. Nawet piętnaście minut dziennie uruchomi w Twojej skórze produkcję melaniny. Nie masz balkonu ani ogrodu? To żadna wymówka – plac zabaw dla dzieci to też dobre miejsce (może nie w bikini ale w sukience odsłaniającej ramiona i łydki nikogo nie zgorszysz). A jeśli myślisz, że walka o opaleniznę jest nazbyt próżna, to pamiętaj, że fundujesz sobie dzięki temu porządną dawkę witaminy D, która jest niezbędna dla naszego układu immunologicznego.

Uwaga! Kobiety które czytają tego bloga w zdecydowanej większości są między 25 a 35 rokiem życia, ale wiem że całkiem spora grupa to studentki a nawet licealistki, które biadolenie starszych koleżanek na temat ochrony przed słońcem traktują z politowaniem. Mając już swoje lata (o ile tak może o sobie powiedzieć trzydziestolatka) widzę jak wygląda skóra moich rówieśniczek – te, które do opalania podchodziły z ostrożnością i szybko przerzuciły się na filtry wciąż mogą pochwalić się delikatną cerą. Mówię „delikatną” bo to najlepsze słowo jakie przychodzi mi do głowy. Nie chodzi nawet o zmarszczki, które można wypełnić czy przebarwienia, które można wybielić (z dużym trudem) ale o efekt zniszczonej, porowatej, wysuszonej i po prostu zmęczonej czasem twarzy – tego już zmienić się nie da. Dlatego gorąco zachęcam ciebie i wszystkie czytające ten artykuł dziewczyny, aby przy opalaniu dłuższym niż kwadrans  z a w s z e  używać kremu z filtrem (minimum SPF15). Tym bardziej, że dziś nie jesteście już skazane na te ze zwykłych drogerii – polskie naturalne marki też mają w swojej ofercie kremy chroniące przed słońcem. Mają ładne opakowania i pięknie pachną. Jeśli w tym roku jeszcze żadnego nie kupiłyście to teraz jest ostatni dzwonek. Ja polecam ten od Phenomé w aluminiowej tubce.

 MULTI-ACTIVE sugar peel czyli cukrowy peeling i maska 2 w 1 od Phenomé (cena 105 zł) oraz PROTECTIVE face cream SPF 30 czyli Ochronny krem przeciwsłoneczny do twarzy od Phenomé (cena 79 zł). Ten pierwszy jest w konsystencji gęstej pasy i przyda Wam się przed użyciem samoopalacza – ma piękny zapach, a skóra jest po nim niesamowicie gładka. Ten drugi ochroni was przed słońcem i bez problemu zmieści się do podróżnej kosmetyczki. 

Przy okazji mam dla Was zniżkę na wszystkie produkty od Phenomé, jeśli od dziś do końca niedzieli 29.04. użyjecie kodu #MLEPHENOME2018 to otrzymacie 20% rabatu. Udanych zakupów!

2. Can you highlight tan that is barely visible? Each blogger posting her bikini photos online will say yes. If the tan is barely visible on your skin, remember to apply a dense body balm after taking a bath – greased skin reflects sunlight better. However, what's most important is the colour that we choose to match it with – light colours (especially when it comes to close-fitting cuts) will enhance the effect of paleness when your body isn't tanned, but the same works in the opposite direction – if your skin is really tanned, light colours will highlight the tan even more. I apply a strong filter onto my face and when I'm slightly tanned, you can easily see a delicate contrast between my neck and decollete – the face appears to be pretty pale in comparison to my body. In order to decrease this effect, I change my foundation to one that is two tones darker.

* * *

2. Czy można podkreślić opaleniznę której prawie nie ma? Każda blogerka wrzucająca do sieci swoje zdjęcia w bikini powie, że tak. Jeśli na Twoim ciele ledwo można dostrzec ślady słońca to pamiętaj aby nałożyć po kąpieli tłusty balsam – natłuszczona skóra lepiej odbija światło. Największe znaczenie ma jednak to, z jakim kolorem ją zestawimy – jasne kolory (zwłaszcza przy krojach przylegających do ciała) spotęgują wrażenie bladości jeśli ciało jest nieopalone ale działają też w drugą stronę – jeśli Twoja skóra jest już naprawdę ciemna to jasne barwy jeszcze mocniej to podkreślą. Na twarz nakładam zwykle mocny filtr więc gdy uda mi się opalić to widoczny jest delikatny kontrast między szyją a dekoltem – twarz w porównaniu do ciała wydaje się dosyć blada. Aby zniwelować ten efekt zmieniam swój podkład na dwa tony ciemniejszy.

Mój ciemniejszy podkład to ten od CHANEL z dodatkowym filtrem SPF (upewnijcie się, czy Wasz podkład na lato ma zabezpieczenie przed słońcem). 

Mój ukochany kosmetyk po opalaniu. Naturalne Serum Rewitalizujące MIYA Cosmetics towarzyszy mi we wszystkich moich wyjazdach bo jest kosmetykiem wielofunkcyjnym. Ukoi zaczerwienioną skórę wieczorem, może służyć jako balsam do ust czy krem do rąk. Jeśli używacie tradycyjnego samoopalcza, to dobrze wsmarować serum w w łokcie i kostki do stóp aby uniknąć plam. Od niedawna dostępna jest mniejsza wersja tego kosmetyku, którą natychmiast nabyłam (15 ml cena 39,99). Serum od MIYA wybrałam jako produkt roku w plebiscycie GLAMOUR. 

3. Instagram is full of girls whose skin colour resembles my grandmother's table. I can bet that the majority of these women use spray tanning or self-tanners for home use. Why do I think so? Because most of these photos are taken during trips organised by brands. These types of trips are usually longer than three days – when would they find the time to lie on a beach for hours on end since they take photos or prepare for photo shoots for the whole day. They surely take care of this problem still before the trip. I'm not an opponent of such a solution because it seems healthier than scorching your skin on a beach chair. However, it can also bring us more harm than good, especially if we choose the wrong product. After years of testing many versions, I think that it's best to invest in a spray self-tanner. Why? It leaves a less irritating film on your skin, it doesn't stain your clothes or bedclothes, it's extremely easy to use and, what's most important, it gives a natural effect. If you haven't already tried that option and have used cream self-tanners, you'll surely appreciate the difference. When applying, it is important to keep an appropriate distance between the product and your skin (at least 30 centimetres) and keep your legs in the same place during the application. When it comes to tanning of your face, there's one problem – we want to apply a day and a night cream so leaving only self-tanner on may not be the best solution for us. In such a case, the best way to solve it is to use a self-tanner in drops – we add a little bit to our cream and then apply it onto our face (the drops were available here but I see that they're already sold out).

* * *

3. Instagram aż kipi od dziewczyn, których odcień skóry przypomina biurko mojej babci. Idę o zakład, że znaczna część z nich korzysta z natryskowego opalania lub samoopalaczy do użytku domowego. Dlaczego tak myślę? Bo większość zdjęć realizują w trakcie wyjazdów organizowanych przez marki. Tego rodzaju podróże nie trwają zwykle dłużej niż trzy dni – kiedy więc miałyby czas aby leżeć godzinami na plaży, skoro od rana do nocy robią zdjęcia, albo się do nich przygotowują? O opaleniznę z całą pewnością dbają jeszcze przed samym wyjazdem. Nie jestem przeciwniczką takiego rozwiązania, bo na dzień dzisiejszy wydaje się być ono znacznie zdrowsze niż przypalanie skóry na leżaku. Samoopalaczem można sobie jednak zrobić krzywdę, zwłaszcza jeśli wybierzemy nieodpowiedni produkt. Po latach testowania wielu wersji, uważam, że najlepiej zainwestować w samoopalacz w sprayu. Dlaczego? Zostawia najmniej irytującą powłokę, nie brudzi ubrań ani pościeli, bardzo szybko i łatwo się go stosuję, i, co najważniejsze, daje naturalny efekt. Jeśli jeszcze nie próbowałyście tej opcji i do tej pory wcierałyście samoopalacze w kremie, to na pewno docenicie różnice. Przy aplikacji ważne jest aby zachować dosyć daleką odległość między skórą a aerozolem (minimum 30 centymetrów) i aby nie przemieszczać stóp w trakcie. Przy opalaniu skóry twarzy jest jeden problem – i na noc i na dzień chcemy nałożyć krem, więc pozostawienie samego samoopalacza nie do końca może nam odpowiadać. W takim wypadku sprawdzi się samoopalacz w kroplach – dodajemy odrobinę do naszego kremu, a następnie nakładamy całość na twarz (krople były dostępne na tej stronie ale widzę, że w tym momencie chyba się wyprzedały). 

W tym eleganckim opakowaniu kryje się właśnie samoopalacz w sprayu – jeden z lepszych (jeśli nie najlepszy) jaki miałam. MARC INBANE Spray – Naturalny spray samoopalający (cena 150 zł) przeznaczony jest do częstej, samodzielnej i domowej aplikacji. Szybkoschnący i bezpieczny, nie pozostawia plam czy smug. 

     If we know that too much sun exposure is unhealthy, why do we like a darker skin colour better? First of all, it creates a better contrast with our clothes and makes our teeth seem whiter and hair lighter. Tan also hides bluish areas and the signs of tired skin. In today's world, it is also a sign that we take care of ourselves, that we're able to find some time to relax in this hectic world, and that we like to spend our time outdoors – if we are able to act with moderation, the tan will surely bring us a bit of charm.

* * * 

   Skoro wiemy, że nadużywanie słońca jest niezdrowe to dlaczego ciemniejszy odcień skóry tak bardzo nam się podoba? Przede wszystkim lepiej kontrastuje z ubraniem, sprawia, że zęby wydają się bielsze, a włosy jaśniejsze. Opalenizna niweluje też na skórze zasinienia i oznaki zmęczenia. W dzisiejszych czasach jest też świadectwem na to, że dbamy o siebie, w codziennej gonitwie potrafimy znaleźć czas na relaks i lubimy spędzać czas na świeżym powietrzu – jeśli umiemy zachować umiar to z pewnością doda nam uroku. 

 

 

Kilka produktów, które skutecznie zwalczają trądzik u dorosłych

 

piżama – Hibou / ręczniki – H&M Home / poszewka – Nap.com.pl / krzesło – OLX / lusterko – H&M Home

   Skin problems don't go away when we become adults and are faced by more than half of women who are older than twenty-five. There are plenty of reasons for skin imperfections, and there are some that we'll probably never discover. Scientists can't provide us with a clear-cut answer why our mothers didn't have skin problems as adults. Thus, we may assume that it is an outcome of numerous factors, such as stress, environmental pollution, improper skincare, or diet – fortunately, we can tackle some of them.  

   How to care for your skin to decrease the risk of pimples? If you are as lucky as I am and you don't have to face severe skin lesions that require the help of a doctor and the use of medications adjusted specially to your skin type, you can effectively minimise the problem.

1. I can bet that you've already heard this a million times – before you start fighting imperfections, make sure that you have no hormonal problems. The cost of comprehensive tests won't be particularly low, but it might bring your doctor closer to finding an appropriate diagnosis. Endocrinologists will most often want you to check the following hormones:

– 17-OHP (hormone produced in the zona reticularis of adrenal glands, it is one of the main metabolites of progesterone),

– DHEA (endogenous steroid hormone of adrenal glands, it can be easily transformed into testosterone as they both hormones are chemically similar),  

– Androstenedione (androgen steroid hormone whose increased level may have a masculinising effect in women)   

– SHBG (glycoprotein binding sex hormones participating in blood transportation process), free testosterone (too high level may have an impact on the hyperactivity of sebaceous glands), prolactin (peptide hormone produced in pituitary gland that has a direct impact on fertility, oestrous cycle, and lactation),   

– LH (luteinizing hormone which participates in the production of progesterone and estrogens),   

– FSH (hormone produced by pituitary gland stimulating the production of estrogens),   

– fT4 – thyroxine (its deficiency is connected with hypothyroidism and has an impact on slowing down our metabolism),   

– TSH – thyrotropin (its increased level leads to hyperthyroidism and metabolic disorders).

However, let's remember that the final list should be confirmed by the doctor. If your test results are appropriate, you should proceed to the next steps.

Pyjamas are by a Polish brand, Hibou Sleepwear. They're made of 100% cotton. On the website, you'll find different colour variants. If you don't have your favourite home outfit yet, you should definitely check out their website.

* * * 

  Problemy ze skórą nie kończą się, gdy rozstajemy się z wiekiem nastoletnim i dotyczą ponad połowy kobiet po dwudziestym piątym roku życia. Przyczyn powstawania zmian skórnych jest mnóstwo,  a niektórych z nich pewnie nigdy nie odkryjemy. Naukowcy nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie dlaczego nasze mamy nie miały problemów z niedoskonałościami w dorosłym wieku. Można więc przypuszczać, że jest to wynik wielu czynników, takich jak stres, zanieczyszczenia środowiska, niewłaściwa pielęgnacja czy dieta – na szczęście z częścią z nich możemy się zmierzyć.

   Jak zadbać o cerę, aby ograniczyć ryzyko pojawiania się pryszczy? Jeśli macie tyle szczęścia co ja i nie musicie mierzyć się z poważnymi zmianami skórnymi, przy których pomoże tylko lekarz i środki medyczne dobrane specjalnie dla Was, to możecie skutecznie zminimalizować ten problem.

1. Założę się, że słyszałyście to już milion razy, ale muszę o tym napisać – zanim zaczniecie walkę z niedoskonałościami upewnijcie się, że nie jest to kwestia hormonów. Kompleksowy koszt badań krwi nie będzie najniższy, ale może przybliżyć Waszego lekarza do odnalezienia prawidłowej diagnozy. Endokrynolog najczęściej zaleca wykonanie:

– 17-OHP (hormon produkowany przez warstwę siateczkowatą kory nadnerczy, jest jednym z głównych metabolitów progesteronu),

– DHEA (hormon steroidowy kory nadnerczy, może być łatwo przekształcony w testosteron, gdyż jest do niego chemicznie podobny),   

– Androstendion (hormon o budowie sterydowej, którego podwyższony poziom może mieć u kobiet działanie maskulinizujące),    

– SHBG (białko wiążące hormony płciowe, biorące udział w ich transporcie we krwi),     wolny testosteron (zbyt wysoki poziom może wpływać na nadczynność gruczołów łojowych),     prolaktynę (hormon peptydowy wytwarzany w przysadce mózgowej, bezpośrednio wpływający na płodność, cykle miesiączkowe i laktację),    

– LH (hormon luteinizujący, który wspomaga tworzenie progesteronu i estrogenów),    

– FSH (hormon wytwarzany przez przysadkę mózgową, pobudzający produkcję estrogenów),    

– fT4 – tyroksyna (jej niedobór jest łączony z niedoczynnością tarczycy i wpływa na obniżenie poziomu przemiany materii),    

– TSH – tyreotropina (jej zaniżony poziom powoduje nadczynność tarczycy i zaburzenia metabolizmu).

Pamiętajmy jednak, że ostateczną listę najlepiej potwierdzić z lekarzem. Jeśli Wasze wyniki są w normie to przejdźcie do kolejnych podpunktów.

Piżama pochodzi ze sklepu polskiej marki Hibou Sleepwear. Została wykonana w stu procentach z bawełny. Na stronie Hibou znajdziecie jej różne warianty kolorystyczne. Jeśli nie macie jeszcze swojego ulubionego stroju do chodzenia po domu to koniecznie zajrzyjcie na te stronę. 2. As I already mentioned before, acne is very often connected with overproduction of hormones. Therefore, we should pay greater attention to food that has a considerable impact on our hormonal balance. For example, dairy products come from lactating cows as it is the only possibility to obtain the product. It is rather obvious, but did you know that in order to maintain this state in cow's organism, the cows are administered xenoestrogens that can be later found in our milk? The conclusion immediately comes to one's mind – a regular intake of milk may distort the homoeostasis of our organism and increase the risk of pimples. Interestingly, skimmed cow's milk isn't healthier at all. An even higher level of estrogens has been detected in this type of milk in comparison to a regular product. Perform an experiment and try to stop drinking milk for a month. Replace it with plant milk – almond, coconut, oat, or rice. There's high likelihood that the state of your skin will improve.

What to do if eliminating milk from your diet hasn't brought any improvement? Products that have an especially negative impact on our skin are highly processed, rich in saturated fatty acids, trans-unsaturated fatty acids (fast food meals, potato chips, popcorn), including sugar syrups and simple carbohydrates – cookies, chocolate bars, chocolates, sweet buns, sweetened juices, products with preservatives, synthetic aromas, dies, and benzoates. The biggest culprit among the above-mentioned products is, of course, sugar. What is its impact on our skin? First and foremost, it stimulates the division of cells which are the building blocks of the ducts creating sebaceous glands. They become narrower and create an ideal place for sebum deposits. The level of fat in the liver also increases which, in turn, leads to protein deficit, and protein is responsible for the balance between testosterone and estrogens in the blood. As a result, the level of testosterone increases, which may later lead to acne lesions. Eating sweets is definitely inadvisable when you've got problems with pimples. To be honest, those who haven't got that many skin problems should be cautious when it comes to the intake of sweets as acne can occur at any age – even when you're more than 50 years of age.

Before you do the costly tests for food intolerance and allergies, check whether passing on dairy products and sweets brings any satisfactory effects. You also need to remember to drink lots of water and supplement vitamin D in the winter season. Many acne variations are results of toxin deposits, and toxins are best flushed away with water.

* * *

2. Tak jak wcześniej pisałam, bardzo często trądzik jest chorobą związaną z nadmierną produkcją hormonów. Powinnyśmy więc zwracać szczególną uwagę na żywność endokrynnie czynną, czyli mającą wpływ na naszą gospodarkę hormonalną. Na przykład produkty mleczne pochodzą od krów będących w okresie laktacji, bo tylko wtedy krowa może dać mleko. To dość oczywiste, ale czy wiedziałyście, że aby utrzymać w organizmie ten stan podaje się jej ksenoestrogeny, którymi nafaszerowane jest później mleko? Wniosek aż sam się nasuwa – regularne spożywanie mleka może zaburzyć równowagę naszego organizmu i nasilać powstawanie wyprysków. Co ciekawe, odtłuszczone mleko krowie wcale nie jest lepsze. Wykryto w nim jeszcze większą ilość estrogenów niż w mleku pełnym. Zróbcie eksperyment i nie pijcie mleka przez miesiąc. Zastąpcie je mlekiem roślinnym – migdałowym, kokosowym, owsianym albo ryżowym. Istnieje spora szansa, że stan Waszej skóry znacznie się poprawi.

Co robić jeśli wyeliminowanie mleka nie przyczyniło się do poprawy kondycji cery? Produkty wyjątkowo niekorzystnie wpływające na stan skóry, to przede wszystkim żywność przetworzona, bogata w nasycone kwasy tłuszczowe, izomery trans nienasyconych kwasów tłuszczowych (fast foody, chipsy, popcorn), syropy cukrowe i węglowodany proste, czyli ciastka, batony, czekoladki, drożdżówki, słodzone soki, produkty z dodatkiem substancji konserwujących, syntetycznych aromatów, barwników i benzoesanów. Największym winowajcą spośród wymienionych substancji jest najogólniej ujmując cukier. Jak wpływa na naszą cerę? Przede wszystkim pobudzony zostaje podział komórek, które budują przewody wyprowadzające gruczoły łojowe. Ulegają one zwężeniu i zaczyna zalegać w nim łój. Wzrasta również poziom tłuszczu w wątrobie, a to z kolei prowadzi do niedoboru białka, które jest odpowiedzialne za równowagę pomiędzy testosteronem a estrogenem we krwi. W rezultacie poziom testosteronu wzrasta, a to może powodować zmiany trądzikowe. Jedzenie słodyczy zdecydowanie nie jest wskazane przy problemach z wypryskami. Tak szczerze, to nawet osoby, które nie mają większych problemów z cerą powinny uważać na ilość spożywanych słodyczy, bo trądzik może pojawić się zawsze – nawet po pięćdziesiątce.

Nim wykonacie kosztowne badania na nietolerancje i alergie pokarmowe, sprawdźcie czy odstawienie produktów mlecznych i słodyczy nie przyniesie zadowalających efektów. Pamiętajcie także, aby pić dużo wody, a w zimie uzupełniajcie niedobory witaminy D suplementami. Wiele odmian trądziku powodowanych jest przez zalegające w organizmie toksyny, a toksyny najlepiej wypłukuje się wodą.

Widoczne na zdjęciu płatki kosmetyczne pochodzą z limitowanej serii Paradise Garden. Marka Cleanic na wiosnę przygotowała cztery kolorowe zestawy produktów (w ich skład wchodzą: patyczki, płatki kosmetyczne i chusteczki antybakteryjne). Mogą ładnie urozmaicić ponurą zawartość Waszej łazienkowej szafki.

3. We all know that we need to wash our face, but we don't always do it correctly. The most vital part during makeup removal is cleansing your face from all the bacteria. I'm not a fan of all types of face brushes, cream application tools, makeup sponges, and even a simple towel. All of that is due to the residual epidermis, makeup, mites, and other "blessings" that we leave after each use of a non-disposable item. It takes only a couple of hours in order for a plastic surface or a fabric to become a hotbed for bacteria. It is wet and it attracts mites quicker. We take such a towel and rub it in our freshly washed face and then rub everything again into our skin with our cream. Therefore, in case of makeup removal, it's great to use disposable cotton pads or anti-sebum tissues enriched with zinc that have antibacterial properties. The cost of one tissue shouldn't exceed 50 gr so you'll pay approximately 15 zł on a monthly basis to have a clean face.

It's also good to familiarise yourselves with rice extract which is used for fighting imperfections in Japan. A set consisting of a gel and a delicate scrub will provide you with complex care – cleanse, smooth, brighten, and protect your skin. Additionally, it will guarantee you a pleasant sensation of a cooled skin, which I personally like the most (here you'll find the link to my favourite products).

* * *

3. Wszystkie wiemy, że twarz należy umyć, ale nie zawsze robimy to dobrze. Najistotniejszą rzeczą podczas demakijażu jest oczyszczenie twarzy z bakterii. Nie jestem zwolenniczką wszelkiego typu szczoteczek do twarzy, patek do nakładania kremu, gąbeczek do podkładu, a nawet zwykłego ręcznika. Wszystko to za sprawą resztek naskórka, makijażu, roztoczy i innych „dobrodziejstw”, które zostawiamy na każdym przedmiocie wielokrotnego użytku. Wystarczy kilka godzin, aby plastik czy materiał stał się siedliskiem bakterii. Jeśli jest wilgotny, szybciej przyciąga roztocza, które następnie wcieramy w umytą twarz, a potem wmasowujemy razem z kremem. Dlatego w przypadku demakijażu świetnie sprawdzą się jednorazowe duże płatki kosmetyczne lub chusteczki Anti-sebum wzbogacone o cynk o właściwościach antybakteryjnych. Koszt jednej chusteczki nie powinien przekroczyć pięćdziesięciu groszy, więc miesięcznie zapłacicie za naprawdę czystą buzię około piętnastu złotych.

Dobrze jest też zapoznać się z ekstraktem ryżowym, który w Japonii wykorzystywany jest właśnie w walce z niedoskonałościami. Zestaw żelu i delikatnego peelingu zapewni nam kompleksową pielęgnację – oczyści, wygładzi, rozjaśni i ochroni skórę. Dodatkowo zagwarantuje przyjemne uczucie ochłodzenia, co osobiście lubię najbardziej (tutaj znajdziecie link do moich ulubionych produktów).

4. When fighting imperfections, vitamin C has an important role in the process. I didn't mention it in the paragraph concerning diet as there's no sense to supplement it orally. Unfortunately, even if you do it on a regular basis, it won't have any influence on the state of your skin (the vitamin won't be kept inside of your organism, and your skin is the last link reached by supplements). Only a proper cosmetic is able to penetrate the outermost layer of the epidermis. Research shows that in the period between 30 and 50 years of age there is a 30 % decrease in the level of vitamin C in our skin. That's really worrying as skin lacking vitamin C ages, loses its attractive healthy colour, sags, and shows first discolouration spots. Thus, you just N E E D – even on an everyday basis – to apply a good cosmetic (I recommend this cream or this serum).

A frequent problem is also post-inflammatory hyperpigmentation that is a result of tampering with the pimples. Getting rid of it is not an easy task. I haven't got acne skin, but once in a while I get small pimples on my chin, and each time I get an inflammation around them. I use Med Box ampoules by Yasumi (PLN 79) to fight red spots. First of all, the active ingredients in the ampoule regulate sebum secretion. Secondly, they narrow down the skin pores. Thirdly, they hinder the development of bacteria. Inside the box, you'll find five ampoules. The last one is supposed to make our skin lighter and help us get rid of hyperpigmentation (among other ingredients, the ampoule is rich in vitamin C). Do the whole treatment according to the recommendations, but leave a little bit of the serum from the last ampoule and use it on your spots for a couple of days. Apply a little bit of the cosmetic to red areas. This will inhibit skin inflammatory response and decrease the redness. Departing a little bit from the subject, Mother's Day is approaching. Yasumi offers gift vouchers that you can send directly to the beloved person. It might become a great gift idea.

Skin imperfections in adult life are more characteristic for women than men (it is a problem of 51% of female respondents and 42% of male respondents). Scientists believe that one of the factors may be makeup, or rather the density of your foundation. Remember! Before you decide to buy a particular cosmetic, check it texture thoroughly. You should do the test while still in the store – apply a little bit of the foundation onto the interior part of the wrist and massage it in. If the cosmetic turns out to be delicate and creamy (or even a little bit oily), that's great. Avoid products that strongly adhere to the skin and leave a clearly visible layer.

* * *

4. W walce z niedoskonałościami bardzo ważną rolę odgrywa witamina C. Nie została przeze mnie wymieniona w akapicie o diecie, bo w tym przypadku nie ma sensu jej przyjmować doustnie. Niestety, nawet jeśli regularnie suplementujecie witaminę C nie będzie to miało żadnego wpływu na wygląd cery (zostaje ona zatrzymana wewnątrz organizmu, skóra jest ostatnim ogniwem łańcucha do którego dociera). Dopiero odpowiedni kosmetyk jest w stanie przeniknąć przez warstwę rogową skóry. Badania wskazują, że pomiędzy trzydziestym a pięćdziesiątym rokiem życia poziom witaminy C w skórze spada aż o trzydzieści pięć procent. To naprawdę martwiące, bo skóra pozbawiana witaminy C starzeje się, traci ładny, zdrowy kolor, wiotczeje i pojawiają się na niej przebarwienia. Dlatego  M U S I S Z  nawet codziennie nakładać na twarz dobry kosmetyk (polecam Wam ten krem albo serum).

Częstym problemem są też przebarwienia pozapalne wynikające z wyciskania zmian skórnych. Pozbycie się ich nie należy do najprostszych zadań. Nie mam cery trądzikowej, ale raz na jakiś czas wyskakują mi małe zmiany na brodzie i i za każdym razem robi mi się w okół nich stan zapalny. Do walki z czerwonymi punktowymi przebarwieniami używam ampułek Med Box marki Yasumi (79 złotych). Po pierwsze, składniki aktywne zawarte w preparacie regulują wydzielanie sebum. Po drugie, zwężają pory. Po trzecie, hamują rozwój bakterii. W pudełku jest pięć ampułek z czego ostatnia ma za zadanie rozjaśnić skórę z przebarwień i nierównej pigmentacji (ampułka między innymi zawiera witaminę C). Wykonaj całą kurację zgodnie z zaleceniami, ale zostaw sobie trochę ostatniej ampułki i jeszcze przez kilka dni punktowo nakładaj niewielką ilość kosmetyku na zaczerwienione miejsca. To zahamuje reakcje zapalne skóry i złagodzi czerwony kolor. Trochę odbiegając od tematu, już niedługo Dzień Mamy. Yasumi ma w swojej ofercie bony podarunkowe, które można wysłać bezpośrednio do ukochanej osoby. To może być fajny i pomysłowy prezent.

Zmiany skórne w dorosłym życiu częściej pojawiają się u kobiet niż u mężczyzn (dotyczy pięćdziesięciu jeden procent ankietowanych kobiet i czterdziestu dwóch procent mężczyzn). Naukowcy przypuszczają, że jednym z czynników może być makijaż, a właściwie gęstość podkładu. Pamiętajcie! Zanim zdecydujecie się na zakup kosmetyku dokładnie sprawdźcie jego konsystencję. Taki test wykonajcie jeszcze w sklepie – nałóżcie na wewnętrzną część nadgarstka odrobinę podkładu i dokładnie rozsmarujcie. Jeśli maź okaże się delikatna i kremowa (a nawet lekko oleista) to dobrze. Unikajcie produktu, który mocno przywiera do skóry i pozostawia na niej wyraźną warstwę.

5. Once, I heard that face is like a flower and it shouldn't be touched. But is it true? It it turns out that it's pretty true. Pimples very often appear due to impurities, and our hands are covered in impurities. And not only on our hands – if you are tackling pimples, think whether you clean your headphone cables or your mobile phone often enough. They are covered in more bacteria than a public toilet (research has confirmed that there are eighteen times more bacteria on these items than on a flush). Also, pay attention whether your pimples appear on only one side of your face – maybe it's all about supporting your face with your hand?

The deterioration of your skin state is often influenced by polluted air. Smog results in the creation of free radicals that damage our protection barrier; therefore, it's important to remember about an appropriate isolation in the form of a nourishing cream with vitamin C and E before leaving your house.

6. If changes in your diet, appropriate skincare, and regulating your hormone balance were to no avail, you should pay a visit at a good beauty salon. Make an appointment with a dermatologist – such people always have great experience in fighting acne and will quickly recommend you appropriate treatments. My friend is very satisfied with Dermapen, that is microneedle mesotherapy during which a specialist applies various vitamin cocktails onto your skin. For many years, she had had problems with her skin, and it was the only treatment that really helped her. My other friend recommends acid facial treatments. In the beginning, she started with a 15% concentration, the second time, she used a 20% concentration, and the highest concentrations are as high as 50%. During the first week after the treatment, your skin has to exfoliate (and that doesn't look pretty), but afterwards it is really attractive, radiant, and smooth. Unfortunately, these treatments shouldn't be done in the spring-summer season.

Fighting acne isn't simple, but it's possible to win. Don't be discouraged too quickly. First effects will be visible only after some time. What's most important is to find the reason for your problems. If you succeed at that, the whole situation will become a lot easier. What are your ways to tackle skin imperfections? Let me know in the comments. Maybe your stories will be helpful for other readers?

* * *

5. Kiedyś usłyszałam, że twarz jest jak kwiat i nie należy jej dotykać. Ile w tym prawdy? Okazuje się, że całkiem sporo. Pryszcze bardzo często powstają z powodu zanieczyszczeń, a tych na naszych rękach jest wiele. I nie tylko na rękach – jeśli borykacie się z wypryskami na policzkach, zastanówcie się, jak często czyścicie kabelki od słuchawek lub telefony komórkowe, na których jest więcej bakterii niż w publicznej toalecie (badania potwierdziły, że jest ich osiemnaście razy więcej niż na spłuczce). Zwróćcie też uwagę, czy pryszcze nie pojawiają Wam się tylko na jednej stronie twarzy – być może to przez podpieranie jej ręką?

Do pogorszenia się kondycji skóry przyczynia się także brudne powietrze. Smog skutkuje powstawaniem wolnych rodników naruszających naszą barierę ochronną, dlatego najważniejsze, aby przed wyjściem z domu zadbać o odpowiednią izolację w postaci odżywczego kremu na przykład z witaminą C i E.

6. Jeśli nie pomogła Wam zmiana diety, porządna i regularna pielęgnacja i uregulowanie hormonów to wybierzcie się do dobrego salonu kosmetycznego. Skonsultujcie się z kosmetologiem – takie osoby mają duże doświadczenie w zwalczaniu trądziku i szybko doradzą Wam odpowiednie zabiegi. Moja koleżanka bardzo chwali działanie Dermapena, czyli mezoterapii mikroigłowej w trakcie której podaje się wybrane koktajle witaminowe. Od wielu lat ma problemy ze skórą i tylko ten zabieg jej pomógł. Inna moja koleżanka korzysta z zabiegu kwasowego. Na początku zaczęła od stężenia piętnaście procent, za drugim razem było to już dwadzieścia, a najsilniejsze dochodzą do pięćdziesięciu procent. Przez pierwszy tydzień od zabiegu skóra musi się złuszczyć (a to nie wygląda najlepiej), ale później jest naprawdę ładna, promienna i gładka. Niestety, tych zbiegów nie można wykonywać w okresie wiosenno-letnim.

Walka z trądzikiem nie jest prosta, ale da się z nim wgrać. Przede wszystkim nie zniechęcajcie się zbyt szybko. Na pierwsze efekty trzeba trochę poczekać. Najważniejsze, abyście wykryły przyczynę jego powstawania. Jeśli się Wam to uda, to będzie już tylko lepiej. Koniecznie w komentarzach dajcie znać jak Wy sobie radzicie z niedoskonałościami skóry. Być może Wasze historie pomogą innym czytelniczkom?