If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

LONDON #TheEventPaper


   Another very eventful trip has ended. At the beginning of September, I was invited by Stradivarius to London. Influencers from all over the world had the opportunity to meet and have a close look at the new collection. I wanted to spend each spare moment on exploring the city. I also never parted with my camera, and thus, I can share with you a short photo reportage today.


   Za mną kolejny wyjazd pełen wrażeń. Na początku września zostałam zaproszona przez markę Stradivarius do Londynu. Influencerzy z całego świata mieli więc okazję do spotkania i przyjrzenia się nowej kolekcji z bliska. Każdą wolną chwilę chciałam wykorzystać na zwiedzanie miasta, nie rozstawałam się też ze swoim aparatem, więc dziś mogę się z Wami podzielić małą fotorelacją. 

5E1A1879shirt & sandals / koszula i sandały – Massimo Dutti // jeans / dżinsy – Stradivarius // bag / torebka – vintage YSL

London welcomed me with sunny weather; therefore, I decided not to waste time. I took the subway and headed in the direction of Westminster Underground Station.

Londyn przywitał mnie słoneczną pogodą, więc postanowiłam nie tracić ani chwili. Wsiadłam do metra i ruszyłam na stację Westminster.

5E1A1965 5E1A1979 5E1A1994IMG_0682

The beautiful Big Ben against the background of a clear sky.

Piękny Big Ben na tle czystego nieba.


With the editors of Glamour and Joy magazines as well as with Kasia. After a couple of unsuccessful attempts, we are trying to find the right streets leading to Tate Modern.

Z redaktorkami magazynów Glamour, Joy i Kasią. Po kilku nieudanych próbach staramy się odnaleźć właściwą drogę do Tate Modern.


In my favourite neighbourhood of London – Soho (not that I know all of them, but so far, this one has really suited my taste), I found a couple of truly perfect places. In particular, I recommend Kingly Court – you will find there numerous venues with delicious food. My top favourites are Whyte & Brown as well as Detox Kitchen.

W mojej ulubionej dzielnicy w Londynie – Soho (nie żebym poznała wszystkie, ale do tej pory ta wyjątkowo przypadła mi do gustu), znalazłam kilka naprawdę idealnych miejsc. Polecam przede wszystkim Kingly Court – znajdziecie tu mnóstwo lokali z pysznym jedzeniem. Moi faworyci to Whyte & Brown oraz Detox Kitchen. 

5E1A1197 5E1A2045

The entrance to the famous department store, Liberty.

Wejście do słynnego domu towarowego Liberty. IMG_0674 5E1A2251Kasia z JestemKasia: total look Stradivarius; Ja: spodnie, koszula i koronkowy top – Stradivarius // buty – Prima Moda // torebka – vintage YSL

After a few hours of sightseeing, I returned to the hotel. As usual, I had lost track of time, and there were only a dozen or so minutes left to prepare for the event. As always, I chose a classic combination of black and white.

Po kilku godzinach zwiedzania wróciłam do hotelu. Jak zwykle straciłam rachubę czasu i na przygotowanie zostało mi zaledwie kilkanaście minut. Tradycyjnie postawiłam na klasyczne połączenie czerni i bieli. 
5E1A2294 5E1A2309 5E1A2362

During the event, I finally had the opportunity to get to know Kasia from the blog JestemKasia as well as her husband, Jacek, better. On her blog, Kasia seems to be a warm and authentic person, and in reality, it is totally the opposite… hahaha! That's a joke, of course! Kasia is truly charming, normal, and we got along extremely well. It is a shame that we met this late, though!

Na imprezie miałam w końcu okazję lepiej poznać Kasię z bloga JestemKasia oraz jej męża Jacka. Kasia na swoim blogu wydaje się być ciepłą i autentyczną osobą, a w rzeczywistości jest zupełnie na odwrót… hahaha! To żart oczywiście! Kasia jest przeurocza, normalna i super się dogadywałyśmy. Żałuję jedynie, że poznałyśmy się tak późno!

The next morning, it was unbelievably difficult to drag myself out of bed as soon as dawn broke.

Następnego dnia rano ciężko było zwlec się z łóżka skoro świt…

5E1A2703You often ask me about my travel must-haves; therefore, I used the hotel bathroom to take some pictures. You are familiar with part of these products from my previous posts (Double Wear Foundation, Chanel No 5, skin imperfections cream – Camphrea by Guerlain, eye cream by Chlochee). The novelties in my make-up bag are: whitening toothpaste (irreplaceable while travelling), claret nail polish by Chanel, and moisturising and revitalising cream by Clochee that is quickly absorbed into the skin, owing to which we can apply makeup right away, it also has a very pleasant fragrance (it contains Damask rose extract, whereas apple extract helps to counter the harmful effects of free radicals).

Często pytacie o mój podróżniczy niezbędnik, więc wykorzystałam hotelową łazienkę do zrobienia zdjęcia. Część produktów znacie już z moich poprzednich wpisów (podkład Double Wear, Chanel NR5, krem na niedoskonałości Camphrea od Guerlain, krem pod oczy Clochee). Nowości to pasta wybielająca (na wyjazdach niezastąpiona), bordowy lakier Chanel i lekki krem nawilżająco-rewitalizujący Clochee, który szybko się wchłania, dzięki czemu można szybko nałożyć makijaż, ma też bardzo przyjemny zapach (zawiera wyciąg z róży damsceńskiej, a ekstrakt z jabłka pomaga przeciwdziałać szkodliwemu działaniu wolnych rodników). 5E1A2750

There is a discount code available for products by Clochee. It is valid until the end of October. It is enough to insert the code "apple20" (that is a 20% discount code) during the purchase.

Na produkty marki Clochee jest teraz dostępny rabat. Możecie z niego skorzystać do końca października, wystarczy w trakcie zakupów użyć kodu apple20 (rabat wynosi -20 procent).


A memento of the previous night came back with me to the Tricity.

Pamiątka po poprzednim wieczorze wróciła razem ze mną do Trójmiasta5E1A2460

Even though during the second day of the trip the weather was truly English, I really wanted to escape the city centre and reach places that are less available to tourists. I took the subway and arrived at Tufnell Park Underground Station. Afterwards, (while trying to get soaked to the skin) I toddled towards Fortress Road. I wanted to pay a visit to each one of the charming small cafés and bakeries, but having been discouraged by the pouring rain, I decided to stay in a small breakfast restaurant, Bear & Wolf. If you are searching for a place with a great ambience that would reflect the one of London and a venue that offers delicious coffee and breakfasts at the same time, you will be delighted with this spot.

Chociaż drugiego dnia wyjazdu pogoda była iście angielska, to bardzo chciałam wyrwać się z centrum miasta i dotrzeć do miejsc mniej dostępnych dla turystów. Metrem udałam się na stację Tufnell Park, a następnie (próbując kompletnie nie zmoknąć) podreptałam na Fortess Road. Chciałam zajrzeć do każdej z uroczych kawiarni i piekarni, ale zniechęcona ulewą zdecydowałam się zostać w małej śniadaniowni Bear & Wolf. Jeśli szukacie klimatycznego miejsca, który oddawałby londyński klimat i jednocześnie oferował pyszną kawę i śniadania, to tym lokalem będziecie zachwyceni. 5E1A2492 5E1A26645E1A2640

top / bluzka – Orsay // jeans / dżinsy – Stradivarius // trench / trencz – Burberry (stara kolekcja) // shoes / buty – Vans // bag / torebka – vintage YSL (podobna dostępna na net-a-porter albo tutaj) 5E1A2636

Rainy, foggy, and dreary London – it looked entrancing in such a setting.

Deszczowy, mglisty i ponury Londyn – w tej oprawie prezentował się urzekająco. 


Look of The Day – Notting Hill, London


trousers / spodnie – Orsay

navy t-shirt / granatowa koszulka – COS

leather jacket / skórzana kurtka – Zara (stara kolekcja)

shoes & bag / buty i torebka – Net-a-porter

sunglasses / okulary – Ray-Ban

    September is a special month for all the people whose work is somehow connected with the world of fashion. Even though already half a decade has passed since somebody's presence at a fashion week event determined the to be or not to be of a blogger, if an opportunity appears, I happily pack my suitcase and am very excited to take the trip. Each city looks beautiful during this time of the year, and the weather allows for an all-day sightseeing and taking pictures.

   I maximally pack one formal outfit (dressing up in evening dresses and eccentric attire hoping that we look strange enough for someone to take a photo of us is not really my cup of tea), photographic equipment, and a couple of favourite things. This time, my outfit ideally fitted into the ambience of the city to which I travelled. Where else than in London is it appropriate to wear delicately plaid creased trousers (in Orsay on-line shop, you can also find a matching blazer and a dress made from the same fabric) and a leather jacket? In such an outfit, I could walk the streets of London endlessly, just like the late Bill Cunningham, watching everything from the other side, through the lens of my camera.


   Wrzesień to miesiąc szczególny dla wszystkich osób, których praca związana jest w jakiś sposób ze światem mody. Chociaż minęło już pół dekady od czasu, kiedy obecność na zagranicznym fashion weeku było blogerskim być albo nie być, to, jeśli nadarza się okazja, z przyjemnością pakuję walizkę i bardzo cieszę się na wyjazd. Każde miasto wygląda o tej porze roku pięknie, a pogoda pozwala na całodniowe zwiedzanie i robienie zdjęć. 

   Do walizki pakuję maksymalnie jeden wizytowy zestaw (chodzenie w wieczorowych sukienkach i ekscentrycznych strojach w nadziei, że wyglądamy na tyle dziwnie, aby ktoś strzelił nam zdjęcie, to nie do końca mój klimat), sprzęt fotograficzny i kilka ulubionych rzeczy. Tym razem, mój strój idealnie wpisywał się w klimat miasta, do którego się wybrałam. Bo gdzie, jak nie w Londynie wypada nosić spodnie w kant w delikatną kratę (na stronie Orsay znajdziecie też pasującą marynarkę i sukienkę z tego samego materiału) i skórzaną ramoneskę? W takim stroju mogłam przemierzać ulice Londynu w nieskończoność i niczym świętej pamięci Bill Cunningham, oglądać wszystko z drugiej strony, przez obiektyw mojego aparatu. 

5E1A1242 5E1A1187 5E1A1553 5E1A1463 5E1A1556 5E1A1539 5E1A1567 5E1A1585 5E1A1651 5E1A1720

Zupa z kurek z ziemniakami i kurkumą


(recipe for 4-6 portions)

1,5 l of bouillon *

6-8 small potatoes

150 g of natural yoghurt

approx. 400 g of fresh chanterelles

1/2 of a cauliflower head

handful of fresh dill

1 onion

2 tablespoons of butter

1 teaspoon of curcuma

sea salt and freshly ground pepper


(przepis na 4-6 porcji)

1,5 l bulionu *

6-8 małych ziemniaków

150 g jogurtu naturalnego

ok. 400 g świeżych kurek

1/2 główki kalafiora

garść świeżego koperku

1 cebula

2 łyżki masła

1 łyżeczka kurkumy

sól morska i świeżo zmielony pieprz



1. Fry the washed and cleaned chanterelles in a hot pan with butter (cut larger mushrooms into smaller parts). Then, add finely chopped onion. Fry for 6-8 minutes, constantly stirring. Place everything in a large pot. Pour in some hot bouillon with potatoes and curcuma. Boil everything and then, lower the heat and cook covered for 20 minutes – after 10 minutes of cooking, add cauliflower florets.

2. Season the cooked soup with freshly ground pepper and some salt. Serve with yoghurt and fresh dill.

* bouillon recipe:

600 g of flat rib + 500g of turkey wings

2 l of water

3-4 bay leaves

5 allspice corns1 tablespoon of dried lovage

8 peppercornsa piece of fresh ginger (approx. 1,5 cm)

1 bunch of soup vegetables


1. Carefully wash the meat and place it in a large pot. Add peeled and chopped soup vegetables as well as herbs. Pour some water into the pot. Boil everything and then, reduce the heat and cook for at least 2 hours.

A oto jak to zrobić:

1. Na rozgrzanej patelni z masłem podsmażamy umyte i oczyszczone kurki (większe grzyby kroimy na kawałki). Następnie dodajemy posiekaną w drobną kostkę cebulę. Smażymy przez 6-8 minut, stale mieszając. Całość przekładamy do dużego garnka. Dolewamy gorący bulion, ziemniaki i kurkumę. Zagotowujemy, a następnie zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem przez 20 minut – po 10 minutach gotowania dodajemy różyczki kalafiora.

2. Ugotowana zupę doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i solą. Podajemy z jogurtem i świeżym koperkiem.

* przepis na bulion:

600 g szpondra wołowego + 500 g skrzydeł indyka

2 l wody

3-4 liście laurowe

5 ziarenek ziela angielskiego

1 łyżka suszonego lubczyku

8 ziarenek pieprzu

kawałek świeżego imbiru (ok. 1,5 cm)

1 pęczek włoszczyzny

A oto jak to zrobić:

1. Mięso dokładnie myjemy i umieszczamy w dużym garnku. Dodajemy obraną i pokrojoną włoszczyznę oraz zioła. Zalewamy wodą. Doprowadzamy do gotowania, a następnie zmniejszamy ogień i gotujemy przez min. 2 godziny.


L’Officiel – w oczekiwaniu na październik

   Due to the fact that yesterday I was travelling, and I won't be able to prepare a proper post for you, I've decided to write about a piece of information that caused quite a stir in the world of Polish fashion a couple of weeks ago. The oldest luxury fashion magazine will have its Polish version. „L’Officiel” (full French name of the magazine is „L'Officiel de la couture et de la mode de Paris”) has been issued in France since 1921, and it has many foreign editions. Since the beginning of its existence, it has been published by the Jalou family – probably this is what influenced the fact that the magazine has maintained its independence from other fashion moguls and has demonstrated great resistance against the influence of commercialism.

 The publisher, Sebastian Kustra, assures that "we are not planning to create another magazine dedicated only to the Warsaw fashion industry. We focus on personality and not on temporary trends." Editions that have been issued so far show that the magazine is not aimed at persuading the readers to buy new things. Fashion is not treated only as a seasonal entanglement of clothes. On the website of the Polish edition of L'Officiel, we can expect feature articles, reportages, or profiles of great personalities for whom fashion is only a point of departure.


   Ponieważ od wczoraj przebywam w podróży i nie zdążę przygotować dla Was takiego wpisu, jaki bym chciała, postanowiłam napisać Wam o informacji, która kilka tygodni temu zelektryzowała polski świat mody. Najstarszy luksusowy magazyn o modzie będzie miał swoją polską wersję. „L’Officiel” (pełna nazwa francuskiej wersji pisma brzmi „L'Officiel de la couture et de la mode de Paris”) jest wydawany we Francji od 1921 roku i doczekał się wielu zagranicznych edycji. Od początku istnienia prowadzony jest przez rodzinę Jalou i pewnie właśnie ten fakt wpłynął na to, że magazyn zachował swoją niezależność względem modowych gigantów i wykazał się wielką odpornością na wpływy komercji. 

    Wydawca, Sebastian Kustra, zapewnia, że "nie planujemy tworzenia kolejnego magazynu przeznaczonego wyłącznie dla warszawskiej branży modowej. Stawiamy na osobowości, a nie tymczasowe trendy". Dotychczasowe edycje pokazują też, że magazyn nie ma na celu namawiania nas na kolejne zakupy. Moda nie jest tu traktowana tylko jako sezonowa gmatwanina ubrań. Na stronach polskiej edycji L'Officiel możemy spodziewać się felietonów, reportaży, czy sylwetek wielkich osobowości dla których moda jest jedynie punktem wyjścia.

image3  b71acf3ae2c06aa5a55b20d1222b7e42 CAMILLE ROWE in L'Officiel Paris Magazine, January 2014 Issue CAMILLE ROWE in L'Officiel Paris Magazine, January 2014 Issue[/caption] Natalia-Vodianova---LOfficiel-Magazine---March-2013--01