TV

   Witajcie! Kto z Was oglądał dziś ślub roku?:). Ja miałam okazję oglądać transmisję tylko przez chwilę, ale i tak byłam pod ogromnym wrażeniem zarówno rodziny królewskiej, jak i rodziny panny młodej, oczywiście z nią samą na czele.  Jeśli jeszcze nie widzieliście zdjęć pięknej Kate Middleton (której chyba wszystkie dziś trochę zazdrościmy:)) musicie to nadrobić: 

http://www.plotek.pl/plotek/51,111483,9515207.html?i=0&bo=1

   Jeśli nie macie planów na dzisiejszy wieczór chciałam Wam gorąco polecić film, o którym już kiedyś pisałam ("Uprowadzona"). O  20.00 możecie go obejrzeć na TVN, jestem bardzo ciekawa czy Wam się spodoba:). Miłego wieczoru!

 

 

 

 

Strój dnia!

Witajcie! Jaka pogoda u Was? Temperatura powietrza skłoniła mnie do tego aby powoli przerzucać się na letnie ubrania. To co mam Wam dzisiaj do pokazania, to przede wszystkim torebka z Asos.com. Pochodzi ona z kolekcji Mischy Barton. Jej regularna cena to (uwaga,uwaga) 69 funtów! Ale ja kupiłam ją w dziale outlet, gdzie jej cena wynosiła 45 funtów , dodając jeszcze do tego mój bon o wartości 30%, kosztowała mnie ona  32 funty. Jak dla mnie wygląda świetnie. 

torebka – asos.com (32 funty)

spodnie – allegro 49 zł (używane, pochodzące od nieznanej mi firmy JF ZHIYU ???)

bluzka – Dorothy Perkins (przyznam szczerze, że nie pamiętam ceny)

żakiet – Zara (cena z przeceny 149 zł)

 

 

Zakupy!

   Razem z Zosią postanowiłyśmy wybrać się na zakupy. Ja poszukiwałam białej koszulki, a Zosia trampek. Szerokim łukiem omijałyśmy sklepy, które kusiły nas wszystkim tym czego nie potrzebowałyśmy. Plan był prosty: znaleźć to czego szukamy w jak najlepszej cenie, a nie z braku laku kupić coś innego. 

   Powiedziałam sobie, że za T-shirt mogę dać maksymalnie 50 złotych, jeśli nie znajdą tańszego: trudno, najwyżej poczekam z tym zakupem do letnich wyprzedaży. Zosi także poradziłam, aby ustaliła (sama ze sobą) kwotę nie do przekroczenia. Myślę, że to dobry sposób aby ustrzec się przed wyrzutami sumienia:). 

   Jedyne interesujące koszulki znalazłam w  Peek&Clopenberg, który jest uważany za drogi sklep. To fakt, że ubrania w regularnych cenach są droższe od tych w H&M czy Berchce, ale jest tam też osobny dział z rzeczami przecenionymi (cały rok) i właśnie tam udało  mi się namierzyć cel. Przymierzałam 3 koszulki (29 zł, 59zł i 39zł), najpierw odrzuciłam pierwszą. Cena była kusząca ale miałam w planie nosić swój zakup także do legginsów, ta była na to o wiele za krótka. Kolejna nie spełniała kryteriów cenowych, więc też poszła do odstrzału. Ostatnia była idealna. 

po trampki dla Zosi wybrałyśmy się do Deichmana. Zosia nie mogła się zdecydować między poniższymi dwoma modelami:

Ja przekonywałam Zosię do tego modelu, nie wiadomo dlaczego była bardzo oporna… ;)

W końcu wybór padł na ten model (99 zł).

Ponieważ cel misji został zrealizowany postanowiłyśmy wejść jeszcze do Cubusa. Zosia kupiła świetne czarne okulary.

Hair

  Ponieważ dostałam od Was mnóstwo pytań dotyczących moich włosów chciałabym, w krótkim poście udzielić Wam wszystkich interesujących Was informacji:).

   Mój naturalny kolor to ciemny blond (albo raczej bardzo ciemny blond wpadający w kolor mysi). Jakieś dwa lata temu postanowiłam trochę rozjaśnić moje włosy. Niestety nie miałam w tym doświadczenia ale ogólny efekt po farbowaniu z początku całkiem mi się podobał. Użyłam farby L'oreal w kolorze "Perłowy beż", która jest dostępna w każdej drogerii. Nałożyłam ją nieregularnie, ponieważ nie chciałam mieć włosów w jednym kolorze:). 

   Nie będąc świadoma tego, że rozjaśniane włosy na słońcu płowieją w tempie ekspresowym, w połowie czerwca byłam prawie platynową blondynką. Od tego czasu, rozjaśnianie włosów ograniczyłam do minimum, a farby używałam tylko wtedy gdy różnica koloru była bardzo widoczna, stosowałam ją tylko na bardzo niewielką ilość pasm. Ostatnia tego typu operacja miała miejsce jakieś pół roku temu, więc spora część moich włosów ma już naturalny kolor. Dzięki Wam dowiedziałam się, że jaśniejsze końcówki włosów są teraz jak najbardziej na topie, co bardzo mnie cieszy, jest to jednak wynikiem przypadku, a raczej moich nieudanych eksperymentów:). 

T-shirt

   Kiedy moja koleżanka zaprosiła mnie na koncert do jednego z klubów, długo zastanawiałam się co na siebie założyć. Nie jestem najlepsza w dobieraniu strojów wieczorowo-rockowych, a od znajomej dostałam bardzo wyraźny komunikat: "Nie ubieraj szpilek, ani niczego różowego! To nie ten rodzaj imprezy!". Postanowiłam więc poszperać w internecie w poszukiwaniu inspiracji. Moją uwagę od razu przykuły koszulki, kończące się na wysokości pępka. Ale czy jest sens kupować koszulkę na jedną imprezę, tylko dlatego, że jest krótsza od tych, które już mamy w szafie? Nie! 

   W tej sytuacji jak zwykle naprzeciw wyszła mi szafa mamy. Po konsultacji, dostałam  baaardzo stary t-shirt, który na mamę już nie pasował, dostałam też zgodę na… ucięcie go! W ten oto sposób, bez wydawania grosza mam modne ubranie! A ponieważ i tak  był już nieużywany, nie będzie mi szkoda jeśli za pół roku przestanie mi się podobać.

   Aby dopełnić rockowego wizerunku usta pomalowałam na czerwono, dla złagodzenia efektu dodałam czarną marynarkę i czarne jeansy. A na koncercie prawie nikt mnie nie poznał:)

Jeśli zdecydujecie się obciąć, którąś ze swoich bluzek, pamiętajcie o sfastrygowaniu materiały, aby się nie popruł.

Strój dnia!

Witajcie! Jak Wasze nastroje? Macie już konkretne plany na majówkę? Dziś przedstawiam Wam strój dnia, w którym po raz kolejny wykorzystałam marynarkę z Zary. Tak naprawdę mogłabym się z nią w ogóle nie rozstawać. Ma wyjątkowo przyjemny materiał, który w rzeczywistości bardziej przypomina materiał, z którego są zrobione bluzy, niż te używane przy produkcji marynarek. Poza tym jej ostry kolor to zdecydowanie hit sezonu:). 

Z kolei sweter (Topshop), który mam na sobie, to jeden z lepszych łupów ostatnich miesięcy. Jest świetny gatunkowo, do tego ozdoby na ramionach nadają mu charakteru. Za regularną cenę nigdy w życiu bym go nie kupiła (229 złotych), po pięćdziesięcioprocentowej przecenie postanowiłam zaryzykować i nie żałuje:).