If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Kalafiorowy stek z dużą ilością soczystych warzyw

*     *    *

Kalafior jest wysoko na liście moich ulubionych składników. Nie potrzebuje zbyt wiele, żeby był po prostu smaczny. Ale przyznam się, że nigdy nie myślałam o nim jak o daniu głównym, aż do dziś. Kalafior wylądował w marynacie, a chwilę później rumienił się na patelni- co ciekawe, w ten sposób najczęściej przygotowuję  mięso, choć ten wybór okazał się o wiele lepszy.

Skład:

(2 porcje)

1 kalafior

1 łyżka kaparów

1 szalotka

garść szpinaku (opcjonalnie liście sałaty rzymskiej lub kapusty pekińskiej)

marynata do kalafiora:

1 łyżka oliwek

6-8 łyżek oliwy z oliwek

2-3 ząbki czosnku

1 łyżka octu balsamicznego

1/2 soku z cytryny lub limonki

1 łyżka miodu

sól morska i świeżo zmielony pieprz

do posypania: ser parmezan

A oto jak to zrobić:

1. Umyty kalafior kroimy na grubsze kawałki i rozkładamy na talerzu. W małym naczyniu mieszamy oliwę z oliwek z posiekanymi czosnkiem, miodem, octem balsamicznym, sokiem z cytryny, szczyptą soli i pieprzy. Tak przygotowaną marynatą polewamy kawałki kalafiora.

2. Na rozgrzanej patelni z oliwą podsmażamy kawałki kalafiora po 2 minuty z każdej strony (uwaga, tłuszcz może pryskać, polecam skorzystać z przykrywki). Odstawiamy. Na tym samym tłuszczu podsmażamy posiekaną szalotkę, kapary, oliwki i szpinak. Doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i szczyptą soli. Możemy dolać resztę marynaty.

3. Na usmażonego kalafiora rozkładamy podsmażone warzywa. Całość posypujemy tartym parmezanem.

 

Pomysł na obiad dla całej rodziny. Domowe nuggetsy z kremowym sosem z ogórków gruntowych

*    *    *  

Poniedziałkowy dylemat. Mam po cichu nadzieję, że ktoś również dołączy do mnie. Po weekendzie ciężej wrócić do rutyny, a zamiast leniwych poranków i udoskonalania comfort food-u, trzeba włączyć wyższy bieg i gotować szybko, prosto i dość zdrowo. Jeśli również zmagacie się z bieżącą kulinarną codziennością, to z pewnością polubicie ten przepis. Domowe nuggetsy z indyka, które polubią nawet najmłodsi domownicy.

Skład:

domowe nuggetsy:

ok. 500 g indyka

1 mała marchewka

1 mała cebula

4-6 łyżek oliwy z oliwek

1 łyżeczka soli

1 łyżeczka mielonego pieprzu

1 łyżeczka przyprawy curry

1 łyżeczka mielonego kuminu (opcjonalnie, możemy użyć papryki wędzonej)

1 szklanka płatków kukurydzianych (użyłam bezglutenowych)

kremowy sos ogórkowy:

3 ogórki gruntowe

ok. 220 ml jogurtu greckiego

1 pęczek szczypiorku

szczypta kuminu

1-2 łyżki oliwy z oliwek

sól morska i świeżo zmielony pieprz

A oto jak to zrobić: 

1. Aby zrobić nuggetsy: marchewkę ścieramy na tarce na tzw. dużych oczkach, cebulę siekamy na drobną kostkę. Mięso z indyka, oliwę z oliwek i przyprawy umieszczamy do kielicha blendera i miksujemy na gładką masę. Zmielone mięso łączymy z posiekaną cebulą i marchewką. Formujemy małe kotleciki i obtaczamy w płatkach kukurydzianych. Rozkładamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy * w rozgrzanym piekarniku w 22o stopni C przez 20-25 minut. Podajemy gorące z sosem.

2. Aby zrobić sos: ogórki obieramy ze skórki i ścieramy na tarce, odsączamy sok, a starty miąższ przekładamy do salaterki. Dodajemy jogurt i przyprawy. Całość dokładnie mieszamy. Doprawiamy solą i świeżo zmielonym pieprzem według własnego smaku.

* smażone nuggetsy prawdopodobnie będą bardziej smakowały, bo dostają tłuszczu, ale wersja pieczona jest prawie tak samo dobra. Uwierzcie mi :)

Czekoladowe brownie z płynnym środkiem, prażonymi orzechami pekan i musem śliwkowym

*     *     *

  Pamiętam ten kulinarny trend, który popierałam całym sercem, a mianowicie wrażenie niedopieczonego ciasta. Gdy sama po raz pierwszy zastosowałam to nowatorskie rozwiązanie w mojej kuchni, musiałam uprzedzić domowników, że to nie moja pomyłka, tylko nadążanie za kulinarną modą :) Dobrym dodatkiem do mocno czekoladowego smaku, będzie gałka lodów waniliowych lub mus śliwkowy którego przygotowanie potrwa kilka minut. Efekt może zaskoczyć niejednego wyrafinowanego cukiernika.

Skład:

Wegańskie brownie z prażonymi orzechami pekan i musem śliwkowym.

(forma do pieczenia o średnicy 22 lub 26 cm)

200 g mąki pszennej

140 g aquafaby, czyli wody po ciecierzycy (najlepiej po ciecierzycy ze słoika)

120 g cukru

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 szklanki herbaty (może być cynamonowa, imbirowa lub klasyczny earl grey)

4 czubate łyżki kakao

szczypta soli

garść orzechów pekan

200 g gorzkiej czekolady

mus śliwkowy:

garść śliwek (ok. 8-19 sztuk)

1 łyżka cukru + 2-3 łyżki wody (lub więcej)

1 łyżeczka mielonego cynamonu

A oto jak to zrobić:

1. Na rozgrzanej suchej patelni podprażamy orzechy. Odstawiamy. Odsączoną wodę po ciecierzycy (aquafabe) ubijamy mikserem do uzyskania gęstej piany. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej.

2. W szerokim naczyniu łączymy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli. Dodajemy roztopioną czekoladę, cukier, kakao, herbatę i mieszamy. Na końcu dodajemy ubitą aquafabe i prażone orzechy. Całość mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Masę przelewamy do natłuszczonej formy do pieczenia. Brownie pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 180 stopniach C przez 25 minut*. Upieczone brownie podajemy z gorącym musem śliwkowym.

3. Aby przygotować mus śliwkowy: obrane i pokrojone śliwki podsmażamy z łyżką cukru i cynamonem. Następnie dodajemy wodę, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez 8- 10 minut, aż zmiękną.

*  ta wersja brownie jest z płynnym środkiem, jeżeli chcesz by było bardziej dopieczone, to wydłuż czas pieczenia o 5 minut i przykryj wierzch ciasta papierem do pieczenia.

Przepisy kryzysowe, czyli jak upiec wegański rosół w chwilę?

*    *    *

Początkowo chciałam zatytułować ten wpis ,,rosół na ratunek!” ale szybko zmieniłam zdanie z tego tylko powodu, że faktycznie założenie budżetowe wymienionych składników wpisuje się w nasz cykl przepisów kryzysowych.

Parę godzin temu wróciłam z wyjazdu prasowego, który tylko utwierdził mnie, że nigdy nie przewidzisz, gdzie Cię poniesie wiatr i jak inspirujących ludzi możesz spotkać na swojej drodze. Wracając z głową pełną nowych wrażeń, przemyśleń po intensywnych spotkaniach i rozmowach, które potwierdzają tylko Twój światopogląd, marzyłam o talerzu gorącego rosołu. Taki, który ukoi emocje, pozwoli sobie ułożyć nowe treści w głowie i najważniejsze – będę go miała natychmiast. Bez tradycyjnych trzech godzin czekania, aż wszystkie smaki odpowiednio się przenikną. Jest jeszcze jedna dobra strona tego kulinarnego odkrycia. Rosół jest wegański, a nikt z domowników nie poczuł różnicy.

Skład:

ok. 2 litry wody

8-10 pieczarek, pokrojone w plastry

1 korzeń pietruszki

1 seler

2 cebule

1 papryczka chili

1 por

1 cukinia

1 główka czosnku

garść świeżej kapusty, posiekanej

ok. 2-3 cm korzenia imbiru

1 łyżeczka suszonego lubczyku + 1 łyżka prażonego sezamu

ok. 50 ml sosu sojowego

ulubiony makaron, np. pszenny japoński lub ryżowy

A oto jak to zrobić:

  1. W żaroodpornej formie lub na blasze rozkładamy obrane i pokrojone warzywa (tylko czosnek pozostawiamy w łupinach). Pieczarki i kapustę pozostawiamy na później. Warzywa pieczemy w 200 stopniach C przez 10-15 minut lub do momentu, aż lekko zbrązowieją. Po upieczeniu przekładamy do dużego garnka. Łupiny z czosnku usuwamy.
  2. Upieczone warzywa zalewamy wodą, dodajemy pokrojone w plastry pieczarki, prażony sezam, lubczyk i sos sojowy. Całość zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i gotujemy 30 minut. Jeżeli trzeba, to doprawiamy sosem sojowym. Na kilka minut przed zakończeniem gotowania dorzucamy makaron. Rosół podajemy z garścią posiekanej świeżej kapusty.