Chociaż moje życie zawodowe jest w wielu wymiarach wciąż niemal organicznie związane z modą, to coraz częściej czuję, że jej wpływ na moje decyzje i działania maleje. Obserwuję ją pilnie i, rzecz jasna, ciągle liczę się z jej kaprysami i nastrojami, ale nie mam już ochoty dostosowywać się do jej wymogów bezrefleksyjnie. Jest raczej obiektywnym zjawiskiem niż władcą moich emocji. Mój styl przybija sobie z nią piątkę, jeśli ma na to ochotę, ale jest dla niego bardziej koleżanką z pracy…







