
Wpis zawiera lokowanie marki własnej.
sukienka z czerwoną lamówką – MLE (premiera w maju)
skórzane klapki – Hermes
„Zostanę malarzem południa” – stwierdził kiedyś w liście do brata Vincent van Gogh, kiedy z zachmurzonej i szarej północno-zachodniej Europy przeniósł się na przepełnione słońcem południe Francji. Niektórzy znawcy malarstwa twierdzą, że zmiana otoczenia, a tym samym światła, stała się główną przyczyną ewolucji jego stylu.
Nie wiemy czy w związku z tym zaczął też ubierać się inaczej, ale jeśli podróż na południe ma tak potężny wpływ na twórczość najzdolniejszych ludzi naszej ery, to chyba można założyć, że rzutuje też na estetyczne wyczucie zwykłych śmiertelników. Zresztą sama po sobie widzę, że szerokość geograficzna i wakacyjna atmosfera wpływa na mój styl, na to, jak czuję się w konkretnych ubraniach, jakie kolory i kroje chcę nosić i co chcę nimi przekazać (chociaż akurat ten ostatni aspekt pewnie w dużym stopniu pozostaje w mojej nieświadomości). Co więcej, psychologowie twierdzą, że mechanizm ten działa także w drugą stronę. Ojciec psychologii – William James – pisał kiedyś w swoim „The Sartorial Self”, że to, co nosisz na sobie determinuje Twoje zachowanie. Tym samym tworzy jakieś nawyki, które w dłuższej perspektywie kształtują codzienne życie. Przejaskrawionym przykładem byłyby pewnie wysokie szpilki – jeśli nosimy je codziennie, to wymuszają one na nas konkretne zachowania czy chociażby środki transportu (bo na rowerze raczej nigdzie nie dojedziemy). James żył na przełomie XIX i XX wieku, ale sto dwadzieścia lat po jego śmierci te przemyślenia są nadal aktualne i – co najważniejsze – potwierdzone badaniami.
Chcecie dowodów? Proszę bardzo – w raporcie opublikowanym w 2015 roku w czasopiśmie „Social Psychological and Personality Science” naukowcy z Columbia University i California State University przeprowadzili serię pięciu testów, aby sprawdzić, czy noszenie formalnych ubrań (takich jak garnitury) pomaga lub utrudnia abstrakcyjne myślenie. We wszystkich przypadkach okazało się, że noszenie formalnych ubrań sprawiało, że badani byli statystycznie rzecz ujmując bardziej twórczy niż grupa kontrolna. W innym badaniu sprawdzano także różnice w samopoczuciu. Strój biznesowy zmieniał sposób w jaki badani myśleli o swoich kompetencjach i cechach charakteru.
Temat formalnych strojów i ich wpływie na człowieka został przez badaczy wnikliwie przeanalizowany, bo wyniki były później wykorzystywane przez korporacje, aby jak najlepiej zarządzać potencjałem pracowników. Tak to bywa, że nauka często musi wchodzić w relacje z biznesem, bo badania są kosztowne i muszą przekładać się w dłuższej perspektywie na zysk. Pewnie dlatego mało kto zajmuje się profesjonalnymi analizami na temat naszej letniej garderoby (w tym miejscu widzę pole do popisu dla marek odzieżowych – może MLE opracuje kiedyś idealną, terapeutyczną garderobę wakacyjną ;)?). W tym temacie pozostają mi więc dywagacje i wyciąganie wniosków z własnego doświadczenia. A na to drugie naprawdę nie mogę narzekać.
Myślę, że popełniłam w swoim życiu większość błędów, które można popełnić w trakcie pakowania wakacyjnej walizki – od zapomnienia szczoteczki do zębów, przez pomylenie moich skarpetek i t-shirtów ze skarpetkami i t-shirtami męża, aż po typowe i nielogiczne decyzje, które sprawiały, że właściwie przez cały wyjazd nie bardzo miałam się w co ubrać, chociaż po powrocie połowa moich rzeczy była nietknięta. O zostawieniu walizki z wszystkimi butami i bielizną na środku przedpokoju nie wspominając…
Z perspektywy dorosłej już kobiety, która do wyjazdowych przygotowań podchodzi dziś beznamiętnie, widzę, że większość moich błędów wynikała z wielorakich emocji, które towarzyszyły mi na przestrzeni różnych etapów życia (no i moja pamięć na miarę złotej rybki też nie była bez znaczenia). Nadzieje, lęki, słabości, pragnienia – to wszystko wpływa na to jak się ubieramy. Pakując walizkę niektóre z tych uczuć możemy na chwilę zostawić za sobą, a innym dać w końcu dojść do głosu. Ale jak we wszystkim – tu też trzeba znaleźć balans. Szukanie go trochę mi zajęło.
Na początku – tak jak w mitologii greckiej – był po prostu chaos. Nie potrafię nawet przypomnieć sobie czy w ogóle miałam jakieś „patenty” na wakacyjną garderobę. Pamiętam za to rozczarowanie, gdy byłam zmuszona wkładać to, co sama sobie wybrałam i wcale nie czułam się w tym dobrze. Z zazdrością patrzyłam na koleżanki, które spakowały chociaż jeden biały t-shirt, dżinsy i skórzane płaskie sandały. Albo czarną długa zwiewną sukienkę, którą mogły włożyć i na plażę (z klapkami i wiklinowym koszem) i na wieczór z innymi dodatkami. Brałam za dużo eleganckich butów, a za mało takich, które nadawały się na długie spacery w upale i po brukowanych uliczkach. I prawie zawsze w którymś momencie było mi zimno, bo brałam za mało ciepłych rzeczy, albo kompletnie nie pasowały one do tych pozostałych. Miałam w głowie jakieś wyobrażenie wakacyjnej mody, ale zupełnie nie podejmowałam wysiłku, aby ta wizja przystawała do rzeczywistości.
Na wakacje brałam to w czym myślałam, że wyglądam dobrze i niewiele analizowałam. Wraz z wiekiem – nie tylko w przypadku ubrań – zrozumiałam że ilość nie przechodzi w jakość, a doskonały styl w zdecydowanej większości przypadków jest efektem wykonanej pracy, a nie daru od Boga. Przestałam się też oszukiwać, że we wszystkim wyglądam dobrze. Nastała u mnie wtedy era pragmatyzmu. Na wakacje pakowałam się z taką samą sumiennością jak na służbowe wyjazdy. Przymierzałam wszystko po kolei, dzięki czemu wiedziałam, że muszę spakować taki, a nie inny stanik, aby nie wystawał spod ramiączek sukienki, analizowałam wszystkie sytuacje, w których mogę się znaleźć na wyjeździe, sprawdzałam czy jakiegoś elementu stroju nie można zostawić w domu, bo jego funkcja dubluje się z innym, już spakowanym. Zawsze zabierałam dodatkowy biały t-shirt. Nigdy nie robiłam „spontanicznych” zakupów na dzień przed wyjazdem. Robiłam dokładną listę i sprawdzałam ją dwukrotnie przed zamknięciem walizki. I chyba na jakimś etapie stałam się niewolnicą tego funkcjonalizmu. Był to też taki czas w życiu, w którym chciałam (a może nawet nie potrafiłam inaczej?) mieć wszystko pod kontrolą.
I chociaż dziś trochę współczuję tamtej Kasi, to wiem, że praca, którą wtedy nad sobą wykonałam (i nie mówię tu tylko o umiejętnościach organizacyjnych) przydała mi się w nowej roli. Gdy zostałam mamą, na pakowanie moich ubrań miały wpływ właściwie tylko dwie rzeczy: pogoda i charakterystyka miejsca (wieś, atrakcje na łonie natury, miasteczka itd.). Nie bardzo miałam wtedy ochotę na eksponowanie ciała, bo po pierwsze, po ciąży nie wyglądało tak jak chciałam, a po drugie, byłam tak skupiona na pieluchach, turystycznych przewijakach i milionie innych bobasowych rzeczy, które trzeba było spakować, że najchętniej wzięłabym dla siebie to, co akurat wyciągnęłam z pralki. Kapsułowa garderoba, którą stworzyłam sobie wcześniej, świetnie zdała egzamin. Do perfekcji nauczyłam się oszczędzać miejsce (słoiki z potrawką z cielęciny i komplet pieluch na cały tydzień właściwie uniemożliwiają modowe szaleństwa na wakacjach) i przede wszystkim nie traktować własnego stylu zbyt ambicjonalnie.
I właściwie wszystko było już OK, bo zawsze miałam ze sobą poprawny strój. Tylko jak czerpać przyjemność ze swojego stylu, gdy wszystko co związane z modą i ubraniami schodzi na drugi (a może raczej dwudziesty czwarty) plan? Może przydałoby się trochę szaleństwa i luzu? W końcu urlopy są o tym, by odreagować. By każdy aspekt naszej wakacyjnej codzienności przyniósł nam inną radość życia. Niech pierwsza rzuci kamieniem ta z nas, której nigdy nie kusiło, aby na wakacjach pokazać swoje alter-ego. Wpakować do bagażu wszystkie te sukienki, których z różnych powodów nie chcemy nosić w naszych rodzinnych stronach, postawić na mocny kolor albo śmigać przez cały dzień w kreacji z odkrytymi plecami. Pokazać się w innej odsłonie, nawet jeśli naszą widownią będą tylko krowy na pastwisko albo jaszczurka przy basenie.
Rutyna dnia codziennego dla większości z nas oznacza wpisywanie w wiele różnych ról, a my musimy znaleźć jeden strój, który będzie pasował do nich wszystkich – od rana do wieczora. Na wakacjach jest o niebo prościej. Mamy wtedy przypisaną tylko jedną rolę – kobiety, która ma przede wszystkim miło spędzić czas. Wakacje dają nam przyzwolenie zarówno na wariactwo jak i spokój, wygodę i ekstrawagancję. No i utratę kontroli – nie tylko nad włosami, których nie możemy ułożyć tak jak zwykle, bo w apartamencie jednak nie ma suszarki. Piszę to ze świadomością, że sama mam z tym problem. A więc odnotowuję tutaj przy Was, że wychodzenie ze schematów to cel na najbliższą podróż.
A na koniec zapraszam Was na kilka kadrów z miejsca, gdzie nie potrzeba nic więcej poza kilkoma wakacyjnymi sukienkami i jednym swetrem. Zwłaszcza, gdy współtowarzyszkami są inne świetnie ubrane kobiety.


sukienka z żakardowej tkaniny – MLE (premiera w maju)
dwukolorowa torebka – Polene
okulary – Celine

satynowy komplet Asi – MLE (premiera w maju)

wszystkie ubrania – MLE
brązowa pleciona torebka – Dragon diffusion
czarna torebka – Bottega Veneta
czarne klapki – Hermes
moje sandały – Ancient Greek Sandals


sweter z bawełny i wełny merynosowej – MLE (premiera w maju)


Na kuchennym stole widać ślady wczorajszego planowania. Rozmawialiśmy o podróżach, ale skończyło się – jak zwykle – na dyskusji o kolejnym remoncie. Jeśli jesteście ciekawi, gdzie szukam inspiracji, to powyżej widzicie kilka moich faworytów (ten album w prawym dolnym rogu to "Matisse. Cut-outs").
OBIECUJĘ, że dziś nie będę na noc oglądać Yellowstone, pójdę wcześniej spać i nie będę tak niewyspana jak dzisiaj (CZY KTOŚ W OGÓLE W TO WIERZY?).
Ten pies nie może leżeć na kanapie. Dajcie mi znać jeśli to zrobi. A jeśli nie czytałyście artykułu, w którym można było zobaczyć ten zestaw to zapraszam
Jak zachęcam moje dzieci do jedzenia warzyw? Udaję, że nie chcę się z nimi podzielić. Nagle okazuje się, że gotowany kalafior to właśnie to, o czym marzyły :D.
W pierwszy ciepły weekend ruszyliśmy do trójmiejskiego Zoo.
1. Jedyne dzikie zwierzęta, które powinny kiedykolwiek trafić do naszych domów. // 2. Idziemy odwiedzić pewną
Wypatrzyliśmy Kokosankę! Mimo sławy nadal wychodzi do ludzi. To jedyna w swoim rodzaju pingwinka albinoska tego gatunku i właśnie zdobyła tytuł ulubionego pingwina świata.
Myślami już przy poniedziałku…
1. Stare, dobre tulipany. Kto o nich pamięta gdy na horyzoncie pojawiają się zjawiskowe piwonie? // 2. Poprawka spodni nr 1367436. Ostatnie spotkanie w tym tygodniu i zaraz zajmę się domowymi sprawami. Dziś w planie porządki w tych najgorszych zakamarkach. // 3. Pierwsze szparagi na obiad! // 4. Często pytacie mnie o to, co czytam. Wczoraj akurat to. Smutna ta wizja przyszłości, w której nasze dzieci będą mieć zaprogramowanych przyjaciół. //
W poprzednim wcieleniu chyba byłam królikiem…
1. Plaża w Orłowie wczesną wiosną. // 2. Kwietniowe perfumy. //
Brawo Warszawo. Brawo Gdańsk. Brawo Sopot. Ten dzień dobrze się zaczął i dobrze się skończył.
Czasem droga od jednego lokalu wyborczego do drugiego jest długa i wyboista ;).
Ten zestaw to oczywiście MLE (t-shirt ze stałej kolekcji, a spodnie pojawią się w maju).
Czy ten widok może się znudzić?
Portos przed i po wizycie w psim SPA.
Poniedziałkowy poranek. Ósmy kwietnia. Słońce jeszcze nie wstało, ale my już wiemy, że będziemy mieć w Sopocie prezydentkę. ;)
1. Moje Drogie, wszystkie musicie poczekać na tej kupce przy łóżku do wieczora. // 2. Pierwsza rzecz po przebudzeniu? Duża szklanka wody, bo wiem, że potem nie będę już pamiętać o nawadnianiu.
Wiem, że zaraz zaczyna się majówka i wszyscy myślami już przy miłych rzeczach, ale mogę dosłownie na kilka sekund zająć Waszą uwagę? Kilka informacji, aby zrozumieć o co chodzi: terapie genowe to szansa dla wielu śmiertelnie chorych dzieci. Pewnie wiecie, że lek na SMA jest już refundowany, a dzięki badaniom przesiewowym, dzieci diagnozowane są zaraz po urodzeniu – to oznacza, że szybko dostaną lek, dzięki któremu rozwijają się prawidłowo. Dla mnie to najcudowniejsze, co udało się stworzyć człowiekowi – jeden zastrzyk sprawia, że niewinne dziecko skazane na śmierć przez nieszczęśliwy dobór genów może żyć i rozwijać się jak inne zdrowe dzieci.
Nie na wszystko w życiu mamy wpływ. Los w każdej chwili może się odwrócić. Łatwiej jest iść przez życie wierząc w to, że nie zostanie się samemu w najtrudniejszych chwilach. No bo dlaczego miałoby tak nie być, jeśli wcześniej sami pomogliśmy komuś, kto tego potrzebował?
Uwielbiam naszą poranną rutynę i to, że w Sopocie wszędzie można dojść pieszo.
Wiosna atakuje! Białe trampki i jasne spodnie idą w ruch! Spodnie to ten sam model z
Ok, idzie lato. Czas się z Tobą rozprawić, Droga Pani Szafo.
Szafa przedi i tuż po rewolucjach. Chyba powinnam częściej robić takie porządki, bo trochę tych rzeczy do oddania uzbierałam. Nastał więc ten dzień, kiedy założyłam profil na
Przepraszam, ale mamy już plany na ten wieczór! Gra "
Gdzieś tu podobno schował się jeden ogórek, smycz i pióro.
1. Pokaż mi, że mieszkają u Ciebie dwie królewny bez mówienia, że mieszkają u Ciebie dwie królewny. // 2. Białe zawilce. Nie zrywamy. //
Przysyłki od Newbytea, które zawsze wywołują w całym moim biurze szybsze bicie serca. Uwielbiamy pić herbatę, a prawda jest taka, że odkąd przyzwyczaiłyśmy się do tej z
Zestaw upominkowy składa się z 20, ręcznie skręconych kuleczek z mieszankami najwyższej jakości herbaty chińskiej i kwiatów. To wyjątkowy prezent dla każdego wielbiciela najwyższej jakości herbat i naparów… (a zbliża się wielkimi krokami Dzień Mamy… ;)). Kod KASIA15 da Wam 15% rabatu w sklepie
A tu kilka moich ulubionych propozycji herbacianych na co dzień:
Szafa na
Poranne negocjacje.
Czy ktoś w ogóle doceni te godzinne rozkminki nad kolorem guzika?!
Zieleń i błękit. Kolorowy zastrzyk energii.
Czyżby millenialsowe beże miały pójść w odstawkę? ;)
W medycynie alternatywnej niektóre kolory mają lecznicze właściwości. Nie jestem zwolenniczką żadnych terapii, które nie mają poparcia w nauce, dlatego do takich rewelacji podchodzę z dystansem. A jednak róż i żółć mają w sobie jakąś energię, która mi się udziela.
Wasze psy też chodzą na dwóch łapach, gdy tylko łapiecie za smycz? Ta różowa koszula w paski jest od polskiej marki
Portosie, w tej siatce naprawdę nie ma nic, co by Ci smakowało.
Nową rolkę z propozycjami strojów na każdy dzień tygodnia znajdziecie
A ta sukienka to nowość od MLE, która pojawi się pod koniec maja.
1 i 3. Wiedziałyście, że kolor hortensji zależy przede wszystkim od kwasowości gleby? // 2. Chyba właśnie wydało się, że kalafior to moje popisowe danie… // 4. Nowości w MLE szykują się takie super, że naprawdę muszę zrobić więcej miejsca w mojej szafie. Z roku na rok jest w niej coraz mniej innych marek i w tym roku ten trend się raczej nie zmieni. Szykujcie się więc na kolejne wyprzedaże szafy ;).
3550 złotych. Taką sumę przelewam dziś na konto Malwinki za wyprzedaż mojej szafy. Pamiętajmy, że to nie dzięki wielkim kwotom wpłacanym przez kilka osób udaje się kończyć te zbiórki i tym samym uratować życie dzieci, ale że to zasługa tysięcy (a czasem dziesiątek i setek tysięcy) ludzi, którzy wpłacają tyle ile mogą – czasem 2 złote, a czasem 20 złotych. Na Instagramie obserwuje mnie ponad 459 tysięcy osób. Gdyby każda z nich wpłaciła dziewięć złotych rodzice Malwinki mogliby odetchnąć i przestać się w końcu martwić o jutro. Jeśli macie dziś chęć i siłę komuś pomóc to podaję
Godzina 16.00, za oknem wiosna, a wszystkie mejle już odpisane. Ruszamy na spacer szlakiem sopockich rzeźb!
I mamy własnego przewodnika, który nas poprowadzi. Ta 
A na słynnym Monciaku znalazłyśmy Niedźwiedzia Wojtka. Kto z Was też planuje go odwiedzić w majówkę?
Jak malowany!
Ta książeczka zajmie u nas honorowe miejsce. Powstała z inicjatywy Fundacji Poczuj, której jednym z celów jest propagowanie poczucia spokoju i przynależności do wspólnoty. Gratuluję świetnej pozycji!
W maju będziemy tu wracać jeszcze częściej.
Żegnamy się z naszymi kamiennymi przyjaciółmi. Czas spać!
Gdy wszyscy już jesteśmy w domu i szukamy ukojenia po długim dniu na zewnątrz. To kosmetyk dla całej rodziny i po kąpieli dosłownie przechodzi z ręki do ręki, bo wszyscy chcą go użyć.
Gruba warstwa kremu na dłonie i można ruszać z serialem!
Ja, która nigdy nie lubiła filmów o kowbojach marzy nagle o własnym ranczu i chce chodzić w kowbojskich kapeluszach. Nie wiem co ma w sobie ten serial. Ale coś ma na pewno. Kto z Was też ogląda Yellowstone?
A że pytań o te piżamy z MLE mam dziennie kilkanaście to uspokajam, że wrócę w pełnej rozmiarówce. 














To sam początek marca. Na krzewach nie widać jeszcze pąków, ale pierwsze bazie znalazłam.
Pierwszy słoneczny dzień od 2348787428742 dni więc odkrywamy nasze cienie na nowo ;). Niekiedy wystarczą drobiazgi, aby nasz nastrój się poprawił, a niekiedy nie… Niektórzy z nas mają to szczęście, że rodzice przekazują właściwe wzorce radzenia sobie z kryzysami. Są też osoby którym dane było zetknąć się z psychoedukacją na studiach i umiejętnie wykorzystują później swoją wiedzę. Zdarzają się też tacy farciarze, którzy mają wrodzoną, bardzo wysoką inteligencję emocjonalną (która podobno odpowiada za 80% sukcesu w naszym życiu). Reszta z nas musi w dorosłości sama szukać pomocy, pracować nad sobą, uczyć się mechanizmów własnej psychiki. Dlaczego dopiero, kiedy człowiek osiągnie 30, 40 lat zaczyna wchodzić w tematykę psychoedukacyjną, chodzić na terapię czy czytać książki i słuchać podcastów o tej tematyce? Wyniki badań dotyczące kondycji psychicznej naszych dzieci są zatrważające i jasno sugerują, że dostęp do takiej wiedzy (oczywiście przedstawionej adekwatnie do wieku) powinniśmy mieć od wczesnych lat. Dlatego z dużą przychylnością podchodzę do inicjatyw, które próbują znaleźć sposób na poprawę tej sytuacji. Jedną z nich jest na pewno
Zieleni brak, z rana zimno, że aż zęby zgrzytają, ale ten kąt padania światła już inny. 
1. Wizyta w Narcyzie. Przyszłam po kwiaty dla pewnej jubilatki, ale wyszłam obładowana doniczkami i baziami ;). // 2. // 3. // 4. // Polska edycja magazynu Vogue miała w marcu kolejne urodziny. Pamiętacie tę pierwszą okładkę z Małgorzatą Belą, Anją Rubik i Pałacem Kultury w tle? Ileż ona wzbudziła kontrowersji i dyskusji ;).
Odliczanie do spaceru czas start! Wyciągnęłam z piwnicy tę wiklinowo-drewnianą kostkę (dawno temu kupiona w Jotex) i postawiłam koło kanapy. Marzyła mi się taka marmurowa, która zalewa teraz Instagram, ale obiecałam sobie, że w tym roku nie kupuję żadnych nowych mebli. Dyspensę robię tylko na te używane ;).
Najlepszy komplement dla kremu? Pusty słoik! Od marki Say Hi polecam zarówno krem Bright Vibes jak i nowość:
Gdy już nigdzie nie wychodzę, mogę wcześniej zmyć makijaż i zadbać o siebie. Wystarczy mi pięć minut!
1.
Te spacery zawsze są za krótkie dla niego i zbyt wietrzne dla mnie.
A tutaj taka miła odmiana. Od wielu miesięcy moja praca to głównie MLE, dlatego ten materiał dla wyjątkowego klienta robiłam z przyjemnością. Co za szczęście, że takie projekty (od czasu do czasu) także mogą być elementem mojej pracy (chociaż ciężko to pracą nazwać). I jeszcze jakie zasięgi zgarnęła
A to sprawca całego zamieszania. Jedyny wazon, którego potrzebujecie na wiosnę. Jest od polskiej marki 

1. Kto ma 20 minut, aby spakować się na wyjazd z Chanel? No kto? // 2. "Proszę Pani, Pani torebka jest za ciężka, proszę się przepakować. //
Szybkie dokształcanie się z botaniki.
1. Czekając (jakoś długo) na walizkę. // 2. Jestem w Biarritz! Walizka rozpakowana! // 3. Pierwsza randka? // 4. Ach ci Francuzi. Oni to potrafią podawać śniadania! //
Ależ im dobrze na tym słońcu. Pędzę szukać pamiątek i też gdzieś sobie usiądę.
Niedziela.
Mój mąż mówi na to "ustawka" ;).
1. Wirus mutant zaatakował znienacka i wszystkich w domu, więc moje biuro przeniosło się z kuchni do łóżka. // 2. Wymaglowana pościel. Zapach dobrego snu :). //
Uwielbiam te chwilę, kiedy udaję, że niby nie mogę się ruszyć, bo tak naprawdę chciałabym tak leżeć bez końca.
I co my z Tobą zrobimy co? No jak to co? Szyjemy!
1. Gramy w "kosi łapci" z moją twarzą. // 2. Po ośmiu tygodniach w końcu przyszła ;). To
Trudne decyzje na początek tygodnia.
Sopocki park przy plaży. To tutaj zwykle spacerujemy w weekendy.
Tak unoszę się nad ziemią, gdy wychodzi słońce. Ale tym razem miałam jeszcze jeden powód do radości. Dokładnie tego dnia moja starsza córeczka pierwszy raz zaczęła sama jeździć na rowerze. Kto zna to wzruszenie?
Ktoś tu próbuje nadążyć za siostrą.
To jeszcze nie nowalijki, ale i tak zrobiło się tak jakoś wiosennie.
Viva Moda i świetny artykuł o haute couture.
To jeden z moich ulubionych cytatów z dzieciństwa.
A znalazłam go teraz na karteczce dołączonej do przesyłki od
1. Ciasteczko z wróżbą. Zawsze się boję rozwijać te karteczki! // 2. Gdy ktoś się cieszy, że w związku z nocną gorączką zostaje dziś w domu z mamą. Ale te dzieci szybko zdrowieją! ;) //
Sama sobie kupię!
Jaka radość! Kolejny rok z rzędu MakeLifeEasier zajmuje pierwsze miejsce w rankingu na najpopularniejszy blog według See Bloggers. To dzięki Wam!
Jest Asia. Czyli nie ucieknę od przykrych obowiązków. Prowadzimy wspólnie firmę już od ośmiu lat. Nigdy się nie pokłóciłyśmy (to pewnie zasługa Asi ;)) chociaż charaktery mamy zupełnie inne. A może właśnie w tym tkwi sekret? Przed nami jakieś pięć godzin ustalania poprawek i terminów wejść poszczególnych produktów. A potem spotkanie z Olą, aby zgrać to wszystko z działaniami promocyjnymi. Prowadzenie bloga to przy marce odzieżowej bułka z masłem ;).
Co jest najfajniejsze w przygotowywaniu przepisów na bloga? To, że trzeba je wcześniej przetestować! Na te truskawki zaraz wjedzie kogel mogel :).
Przesyłka z wydawnictwa Próby.
Ten moment kiedy w Wielką Sobotę zabierasz się za sprzątanie, bo jutro przychodzi na śniadanie cała rodzina i nagle dochodzi do Ciebie, jak wiele rzeczy w mieszkaniu chciałabyś zmienić. Jak w soczewce widzę wtedy to, co mi się podoba. A do tego wszystkiego przychodzi szwagierka i miesza mi w głowie mówiąc, że "tu by się przydały przeszklone drzwi" ;D. W związku z tym, zamiast czyścić łazienkę, otwieram program do projektowania wnętrz.
1. Szykujemy koszyczki. Powolutku tłumaczę co należy do nich wsadzić, a dwie pary oczu wpatrują się we mnie z ciekawością (a na koniec, gdy nie patrzę, wkładają tam jeszcze Świnkę Peppę, bransoletkę i klocki lego). 2. Bratowa i szwagierka. Ciekawe kogo obgadują? :D
"Mamo, a możesz dziś włożyć takie same buty jak my?". Dawno temu kupiłam je w
Poszukiwania zakończone pełnym sukcesem!
1. A tę sukienkę możecie jeszcze znaleźć
Wiosna i Wielkanoc to czas nadziei, jasna deklaracja od natury, że życie kołem się toczy i nawet jeśli teraz jest nam źle i wciąż dochodzą do nas smutne wiadomości, to i tak opadnie kiedyś ta gęsta mgła i nadejdzie czas odrodzenia, świeżości, zmiany. Tymczasem doceniajmy każdy dzień, który budzi nas ptasimi trelami. Przesyłam Wam najszczersze życzenia świąteczne i dziękuję za Waszą uwagę.