if you have a body you’re an athlete – #nikewomen

We couldn’t have dreamed of a better end of the February. Once again with Kasia we were invited by Nike for a sport&presentation trip. This time, we went to Istanbul in Turkey. The event was attended by about a hundred journalists and bloggers from Eastern and Central Europe. For three days we get to participate in two trainings – a run race and a functional training hosted by Anna Lewandowska who used the new NTC application for that purpose. We saw the Nike’s new spring collection for clothes and shoes, which was presented by the brands’ designers. We also participated in two interviews with leading sportswomen in Europe, Anna Chiccherova and Aydemir Akyol. The schedule was extremely intense, but we got to see a bit of the city as well. Did you know that there is thirteen million people living there along with three million cars running the streets? I've never spend such a long time in traffic jams! If you think that Warsaw is busy, you are wrong! Polish team consisted of nine people. This time we were able to not get in any trouble (you can be proud of us – we even experienced  a wild journey in a Turkish streetcar), but not without a little (actually gigantic) harms – the first day we broke our backup camera, the second day somebody unfortunately stepped on my laptop, breaking the screen, and the third day Kasia’s phone fell out of her hands and smashed into small pieces. At the end of the trip, our luggage got lost, but after such an exciting four days, nothing was able to spoil our moods anymore. I hope that you will enjoy the pictures that we brought from this sport expedition.

Feel free to view our photo-story.

Lepszego zakończenia lutego nie mogłyśmy sobie wymarzyć. Po raz kolejny wraz z Kasią zostałyśmy zaproszone przez markę Nike na wycieczkę sportowo – pokazową. Tym razem, udałyśmy się do Turcji, a konkretnie do Stambułu. W imprezie wzięło udział około stu dziennikarek oraz blogerek z Europy Wschodniej i Środkowej. Przez trzy dni udało nam się uczestniczyć w dwóch treningach – biegowym oraz funkcjonalnym, który przy pomocy aplikacji NTC poprowadziła Anna Lewandowska. Zobaczyłyśmy najnowszą wiosenną kolekcję ubrań i butów Nike, które zaprezentowały nam osobiście główne projektantki marki. Uczestniczyłyśmy w dwóch wywiadach z czołowymi sportsmenkami Europy, Anną Chiccherovą oraz Aydemir Akyol. Plan wycieczki był niezwykle intensywny, ale udało nam się zobaczyć trochę miasta. Czy wiecie, że mieszka w nim aż trzynaście milionów ludzi, a po ulicach jeżdżą trzy miliony samochodów? Jeszcze nigdy nie stałam w takich korkach! Jeżeli myślicie, że w Warszawie jest duży ruch, to grubo się mylicie! Ekipa z Polski liczyła aż dziewięć osób. Tym razem udało nam się z Kasią nie wpaść w tarapaty (możecie być dumni – mamy za sobą nawet szaloną podróż tureckim tramwajem), ale nie obyło się bez małych (a właściwie gigantycznych) strat – pierwszego dnia zepsuł nam się zapasowy aparat, drugiego ktoś niefortunnie nadepnął na mojego laptopa, tłukąc jego ekran, a trzeciego Kasi wypadł z ręki telefon i roztrzaskał się na drobne kawałki. Na zakończenie podróży nie doleciały nasze bagaże, ale po tak ekscytujących czterech dniach nic nie było w stanie popsuć nam humorów. Mam nadzieję, że zdjęcia które przywiozłyśmy z tej sportowej wyprawy przypadną Wam do gustu.

Zapraszam do obejrzenia naszej fotorelacji.

Pokazy kolekcji odbywały się około cztery kilometry od naszego hotelu – tę odległość autokar pokonywał przez godzinę, dlatego na następny dzień przesiadłyśmy się do tramwaju. Po przybyciu na miejsce, w specjalnie przygotowanych pomieszczeniach czekała na nas ciekawie przedstawiona aranżacja najnowszej kolekcji. Mogłyśmy oglądać, dotykać i spokojnie podziwiać wszystkie wyeksponowane rzeczy, żeby później móc wysłuchać kilku wykładów projektantów i wywiadów ze sportowcami.

Tylu różnych modeli Nike w jednym miejscu jeszcze nigdy nie widziałam :)

 Na zdjęciu powyżej widzicie Annę Chiccherovą, zdobywczynię złotego medalu w skoku wzwyż w Londynie 2012. Anna opowiadała o tym jak sport wpłynął na jej życie i jak ważny jest dla każdej z nas. Obok niej stoi Naz Aydemir Akyol, turecka siatkarka. Poza jej niezwykłym talentem sportowym uznanie zdobyła również jej delikatna i kobieca uroda – w zeszłym roku została uznana za najładniejszą turecką sportswoman.

Tu na zdjęciu z Martą Kowalską redaktor naczelną Elle.pl

Po części oficjalnej wszyscy udaliśmy się na lunch do pobliskiej restauracji.

Podczas popołudniowych pokazów mogłyśmy podziwiać najnowsze modele spodni, butów oraz staników sportowych. 

Po powrocie do hotelu w pokojach czekała na nas mała niespodzianka. Nike przygotowało dla każdej z uczestniczek zestaw ubrań do biegania. Wszystkie dziennikarki i blogerki mogły przetestować sprezentowane rzeczy podczas krótkiego biegu po Stambule.

buty – Nike Air Zoom Pegasus 31, spodnie – Nike Epic Lux Printed , koszulka – Nike Dri-FIT Knit z długim rękawem, kurtka – Nike Shield Light

Po dniu pełnym wrażeń, głodne i zmęczone udałyśmy się na zasłużoną kolację. W restauracji mogłyśmy posmakować typowego tureckiego jedzenia – börek (coś w rodzaju pierożków faszerowanych mięsem lub serem), dolma (mięso z ryżem zawinięte w liście winogron), köfte (czyli dużo mięsa). Kolację umilały nam pokazy tancerek brzucha.

Dzień drugi. Po śniadaniu w pokojach znowu czekała na nas miła niespodzianka, tym razem były to rzeczy przeznaczone do treningu NTC. Szybko przebrałyśmy się w stroje i udałyśmy się do pobliskiej przystani. Czekała tam na nas łódź, którą popłynęłyśmy do miejsca, gdzie miały odbyć się zajęcia z Anią Lewandowską. 

Pełen pozytywnej energii i dający w kość trening trwał godzinę. 

koszulka – Nike Dri-FIT Knit Sleeveless, biustonosz sportowy – Nike Pro Classic, spodnie – Nike Legendary Fabric Twist Tight , buty – Nike Flyknit Zoom Agility

Po powrocie z trenigu w hotelu czekał na nas lunch przygotowany zgodnie z przepisami Ani.

Marta Kowalska redaktor naczelna Elle.pl

bluza – Nike Element rozpinana do połowy, spodnie – Nike Epic Lux, obudowa – Nike Swoosh

Ostatniego dnia udało mi się samej pobiegać po Stambule, bo jak wiadomo – dzień bez treningu jest dniem straconym ;).

To były wspaniałe, pełne emocji i przygód trzy dni. Teraz czas przepakować walizki i już niedługo opowiemy o naszej kolejnej wyprawie.

Tymczasem przesyłamy gorące pozdrowienia ze słonecznej Gdyni :)

How to survive the morning being a mother, a sportsperson, a businesswoman and find the time to manage all

I think that we’ve all been  late for work at least once, because of a morning delay. Just imagine that during my student’s years snuggling in bed for hours was a daily routine and getting out of the house took at least one and a half hour. Now, approaching the age of thirty, when every day I have more responsibilities than I used to have during the entire six months, my time has to be plan perfectly. Unfortunately, not everything is going my way. When you are in a hurry the eyeliner line always goes so wrong that only thing left is to start the whole make-up process from the beginning. Each hair on our head goes in a different direction, and in my head pops out the question, known so well to every woman I know "what should I wear today ?". Since I’ve become a mother, one more duty added up to my day – preparing Julia for kindergarten. This appears to be simple, but trust me – it's hard to tame the vivid two year old girl. Wanting to make my mornings more efficient and to avoid unnecessary chaos I had to learn a few simple tricks, which I will share with you today. 

Każda z nas już nie raz spóźniła się do pracy z powodu porannego poślizgu. Wyobraźcie sobie, że za czasów szkolnych i studenckich długie wylegiwanie się w łóżku było dla mnie na porządku dziennym, a samo wyjście z domu zajmowało mi minimum półtorej godziny. Teraz zbliżając się do trzydziestki gdy każdego dnia mam na głowie więcej obowiązków niż kiedyś przez pół roku, mój czas musi być rozplanowany perfekcyjnie. Niestety nie wszystko układa się po mojej myśli. Kiedy się śpieszymy kreska na oku wychodzi zawsze tak krzywo, że jedyne co nam pozostaje to zacząć cały proces makijażu od początku. Każdy włos układa się w inną stronę, a w głowie dzwoni, nurtujące wszystkie znane mi kobiety pytanie „w co by się tu dzisiaj ubrać?”. Od kiedy jestem mamą dodatkowo doszedł mi jeszcze jeden obowiązek – przygotowanie Julii do przedszkola. Ta czynność wydaje się być prosta, ale uwierzcie – ciężko jest okiełznać szalejącą dwulatkę. Chcąc aby poranne wyjście z domu przebiegało sprawniej, bez niepotrzebnego chaosu i zamętu musiałam nauczyć się paru prostych tricków, którymi dzisiaj się z Wami podzielę.

Pełna organizacja jeszcze przed pójściem spać

Jednym z moich najbardziej sprawdzonych sposobów zaoszczędzenia czasu rano, jest zrobienie chociaż kilku rzeczy przed położeniem się spać. Kiedy działamy w pośpiechu wszystko zajmuje nam więcej czasu i istnieje duże prawdopodobieństwo, że czegoś zapomnimy. Zawsze po kolacji zabieram się za przygotowywanie rzeczy dla Julii, skompletowanie stroju sportowego i oczywiście znalezienie czystych ubrań do pracy (to wcale nie takie oczywiste, że znajdują się w szafie ;)). Jestem jednak przekonana, że rzeczą która zajmuje mi najwięcej czasu to modelowanie włosów, dlatego wolę umyć je przed spaniem. Naturalnie mam lekko falowane włosy i aby oszczędzić sobie czasu na ich prostowanie, na noc nakładam odrobinę więcej kosmetyków niż zwykle. Dzięki takiemu delikatnemu obciążeniu włosy na następny dzień są proste, odżywione i lśniące (aby uzyskać taki efekt najlepiej nałożyć na włosy  niewielką ilość olejku).

Szybki, prosty i delikatny makijaż – ogranicz wybór produktów

Skompletujmy małą kosmetyczkę, w której będą znajdować się tylko niezbędne kosmetyki. Nasz mały przybornik trzymajmy w torebce – jeśli nie zdążymy pomalować się w domu, zawsze będziemy mogły zrobić to w wolnej chwili (ale nie mam na myśli czerwonego światła na skrzyżowaniu). Testowanie nowych produktów lepiej zostawmy na weekend, a podczas porannej gonitwy używajmy tylko sprawdzonych kosmetyków. W mojej kosmetyczce znajdują się:

– MAC Fix w kompakcie (idealnie zastępuje puder i podkład)

– delikatny, różowy błyszczyk Clarins

– tusz do rzęs Xlash Mascara

– róż CHANEL Joues Contraste 86 Discretion

Makijaż dzienny nie powinien być za mocny,  przede wszystkim skupmy się na delikatnym podkreśleniu oczu. Czy wiedziałyście, że najchętniej kupowanym kosmetykiem wśród kobiet jest tusz do rzęs? Ja najczęściej używam maskary Xlash, w jej skład wchodzą witaminy E i B5, które pielęgnują nasze rzęsy. Dzięki mocno zakrzywionej szczoteczce możemy dokładnie pokryć tuszem wszystkie rzęsy. W tym produkcie cenię sobie najbardziej to, że nie skleja rzęs. Gdybyście chciały uzyskać efekt pogrubionych rzęs wystarczy przed zatuszowaniem delikatnie posypać je pudrem. Uzyskując taki efekt nie musimy już starać się o idealnie namalowaną kreskę pod okiem. Pamiętajmy, aby nie nakładać grubych warstw podkładu. Dla bardziej spektakularnego efektu możemy pomalować usta czerwoną szminką.

W przypadku pielęgnacji również pamiętajmy o strategicznym działaniu. Jest wiele kosmetyków, które przydają się w kryzysowych sytuacjach. Suchy szampon nie raz ocalił mnie przed półgodzinnym spóźnieniem. Lakier do paznokci w cielistym kolorze możemy nałożyć w dwie minuty, bo po jego użyciu nie widać niedoskonałości. W okresie zimowym nigdy nie pozwalam sobie jednak na rezygnację z nawilżenia skóry ciała. Ostatnio w jednym z popularnych sklepów kosmetycznych kupiłam za 30 złotych modelujący olejek Super Slim marki Evree, który bardzo dobrze nawilża a mimo to szybko się wchłania i nie pozostawia tłustych śladów na ubraniach. Natomiast na twarz nakładam krem o delikatnej konsystencji, który można również posłużyć użyć pod oczy. A może Wy macie jakieś sprawdzone triki kosmetyczne, którymi chcielibyście się z nami podzielić?

 

Strój na każdą okazję

Różnimy się pod względem karnacji, kolor włosów czy figury ale istnieją modele ubrań, które pasują każdej kobiecie, niezależnie od typu urody. W swojej szafie powinnyśmy mieć uniwersalną bluzkę nadającą się na wiele okazji. Koniecznie w jasnym kolorze – bieli, beżu lub jasnym odcieniu szarości. To doda naszej skórze blasku (brzmi jak magia, ale to prawda, sami spróbujcie!). Nie powinna być za cienka, prześwitująca lub z za dużą domieszką spandeksu. Moją, którą możecie zobaczyć na zdjęciach kupiłam rok temu na przecenach w sklepie COS w Warszawie. Przy doborze dolnej części stroju kierujemy się odwrotną zasadą, czyli musi być ciemna – to optycznie wydłuży i wyszczuplimy nasze nogi. Taki klasyczny komplet, który możemy zawsze wyciągnąć z szafy to idealna opcja dla zapominalskich. Oto kilka linków do moich propozycji bluzek, które z klasycznymi spodniami, stworzą prosty zestaw, na każdą okazję.

COS

Nelly.com

Mango na answear.com

Vero Moda na answear.com

Asos.com

Wykonywać parę czynności na raz

Poranna kawa to dla mnie priorytet. Czasami wolę nawet wyjść z domu bez makijażu ale za to wypić cappuccino, nawet jeśli miałabym spóźnić się na spotkanie z samym Bradem Pittem. Dla tej małej czynności, z której nie potrafię zrezygnować, musiałam znaleźć czas w swoim napiętym porannym planie dnia. Idealnym momentem okazało się karmienie dziecka. Przygotowując Julii śniadanie jednocześnie parzę kawę, a potem piję ją, gdy próbuję namówić małą do zjedzenia jej kanapeczek. Jako wielka miłośniczka tego czarnego napoju poszukuję jego nowych smaków i gatunków. Ostatnio natrafiłam na stronę oferującą kawową pocztę, którą z całym sercem chciałabym Wam polecić. Coffee Box to coś w rodzaju kawowego abonamentu. Raz w miesiącu przychodzi do nas pięknie zapakowany kartonik ze świeżo paloną kawą 100% arabica (każdego miesiąca inny gatunek) i dodatkowymi gadżetami. Jest to również idealny pomysł na prezent. Uwaga! Zapisy na marcowego Coffee Boxa trwają jeszcze tylko 2 dni.

 Pożywne śniadanko

Rankiem szkoda naszego cennego czasu na wymyślnie urozmaiconego śniadania. Dobrze jest mieć wcześniej przygotowaną ulubioną mieszankę płatków śniadaniowych, które wystarczy zalać ciepłą wodą, mlekiem lub dodać do nich jogurtu. Wcześniejsze przygotowywanie potraw oszczędzi nam dużo czasu. Moim sprawdzonym wariantem ekspresowego śniadania jest połączenie:

– płatków owsianych

– pestek dyni

– jagód goji

– suszonych śliwek lub daktyli

– nasion chia

– płatków kokosowych

– mielonego siemienia lnianego

 

Natłok panujących w naszym życiu obowiązków zmusza nas do planowania wielu spraw na zaś. Gdyby ktoś mi powiedział dziesięć lat temu, że będę w stanie robić tyle rzeczy na raz padłabym ze śmiechu i poszła dalej marnować czas na oglądanie głupich seriali. Teraz organizując plan dnia nie wydaje mi się to tak skomplikowane. Wszystko zależy od naszego podejścia i umiejętności rozplanowania czasu. Myślę, że możemy doskonale poradzić sobie w każdej sytuacji, wystarczy jedynie przysiąść i wszystko dokładnie zaplanować. 

 

the time to relax when you don’t have time for it

 

We live in the years when time is more valuable than gold. Our cars should go faster and faster, we want the food to prepare itself in five minutes, at work we fulfill the roles of small robots and at homes we replace the kitchen machines, trying to become perfect mothers and wives. Sometimes we lose ourselves so much that we forget to rest, relax and regenerate. The constant run through life is the reality of every modern man. Sometimes you have to sit back and rest, relax with some favorite activities, best if unrelated to our everyday, busy life. Today I wanted to put aside the subject of sport for a second and to share with you my favorite ways to recharge our inner batteries.

Żyjemy w latach, w których czas jest cenniejszy niż złoto. Samochody mają jeździć coraz szybciej, jedzenie najlepiej żeby samo się przygotowywało w pięć minut, w pracy spełniamy funkcje małych robotów, a w domach zamieniamy się w maszyny kuchenne, perfekcyjne matki i żony. Czasami tak się zapętlamy, że zapominamy o wypoczynku, relaksie i regeneracji. Bieg przez życie to rzeczywistość każdego nowoczesnego człowieka. Czasami trzeba jednak usiąść i odpocząć, zrelaksować się przy ulubionych czynnościach niezwiązanych z naszą codziennością. Dzisiaj chciałam na chwilę odejść od tematu sportu i podzielić się z Wami moimi ulubionymi sposobami na naładowanie akumulatorów.

Zaczytywać się w ulubionej literaturze

W jednym z moich ostatnich wpisów mówiłam, że chciałabym w tym roku przeczytać pięćdziesiąt dwie książki i nadal pozostaję przy tym postanowieniu! Jest to dla mnie perfekcyjny sposób na wyciszenie i pozbycie się trapiących myśli z głowy. Zupełnie nie mogę zrozumieć dlaczego wszystkie statystki wskazują na to, że coraz rzadziej sięgamy po ulubioną literaturę. Na regałach zamiast pięknie wydanych książek, dzięki którym udajemy się w świat fantazji, mamy kolekcje filmów seriali i pustych pudełek po czekoladkach. Oczywiście nawet jeżeli nie mam książek w domu to nie znaczy, że nie możemy ich czytać. Wypożyczanie czy drobne wymiany z koleżankami są czynnością wręcz wskazaną (nie uwierzylibyście jak zniszczona jest moja książka „Pięćdziesiąt twarzy Graya”, bo tyle razy przekazywałam ją z rąk do rąk). Swoje ukochane powieści i albumy lubię mieć jadnak zawsze pod ręką, dlatego trzymam je wszystkie razem na moim pięknym regale.  

Pogłębianie dotychczasowej wiedzy

Relaks dla każdego oznacza coś innego. Lubię aktywnie spędzać swój czas wolny i wylegiwanie się na kanapie zupełnie do mnie nie pasuje. Od dawna wiecie, że prowadzenie zdrowego trybu życia to jeden z moich ulubionych tematów. Codziennie staram się poszerzać moją wiedzę, ale samo czytanie artykułów w internecie już mi nie wystarcza. Myślę, że przyszedł moment na powrót do studenckiej rzeczywistości;). Jeszcze nie wiem, jak znajdę na to czas, ale bardzo chciałabym zapisać się na kolejne studia. Wybrałam  kierunek „Zdrowie Środowiskowe” na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Zapobieganie czynnikom środowiskowym, które negatywnie wpływają na nasze zdrowie, to jeden z wielu bardzo ciekawych tematów omawianych w trakcie zajęć/wykładów. Jeśli ktoś z Was również zastanawia się nad podjęciem nowego kierunku studiów / kursu / czy innego rodzaju zajęć rozwijających nas w trochę inny sposób niż sport, to chętnie przeczytam o Waszych wątpliwościach i obawach.  W końcu w grupie raźniej! :)

Powrót do dzieciństwa 

Czy słyszeliście już o kolorowankach dla dorosłych? Ta innowacyjna metoda odstresowywująca zdobywa popularność na całym świecie (we Francji sprzedano już ponad 350tys. egzemplarzy). Malowanie i kolorowanie kojarzy nam się z beztroskimi latami dziecięcymi,  ale w tym przypadku to wyszukane ilustracje, które pozwalają nam się poczuć jak prawdziwi artyści (moje kolorowanki to „Kolorowy trening antystresowy” wydawnictwa Buchmann). Nowy trend antystresowy możemy już nawet podziwiać w biurach podczas przerw w pracy i kawiarniach. Naprawdę fajne jest to, że pudełko z kredkami i kolorowanka będzie nas kosztowało znaczniej mniej niż jedna lekcja jogi czy medytacji, a efekt rozładowania będzie taki sam.  

Pielęgnacja naszego ciała

Pielęgnowanie swojego ciała jako sposób na relaks? Brzmi niezbyt górnolotnie ale badania wykazuję, że dbanie o wygląd to jeden z czynników, które poprawiają nasz wskaźnik zadowolenia z życia. Nie wiem czy Wy też tak macie, ale ja uwielbiam chodzić do popularnych sklepów kosmetycznych i szperać miedzy półkami w poszukiwaniu najładniej pachnącego balsamu (sama ta czynność jest już dla mnie odprężająca). Tym razem natrafiłam na kosmetyki Farmona Let’s Celabrate, przyciągnęło mnie do nich opakowanie i nazwa. Wersja zielona o nazwie Mojito pachnie świżą miętą i limonką. Po powrocie z łowów mój nowy kosmetyk zajmuje honorowe miejsc na półce i czeka na wieczorną pielęgnację. To mój najprostszy i najszybszy sposób na chwilę wytchnienia.   

Wieczór z ukochaną osobą 

Jako prawdziwa domatorka (może ciężko w to uwierzyć ale naprawdę nią jestem) uwielbiam przygotowywać jedzenie dla dwojga. Raz w tygodniu planuję sobie bardziej odświętny wieczór. Na dzień przed gotowaniem przeglądam książki kulinarne i po wyszukaniu (oczywiście) najprostszego do wykonania dania tworzę listę zakupów (możecie ją stworzyć w łatwy i prosty sposób na Frisco.pl). Do takiej formy spędzania czasu warto jest zaprosić pozostałych członków rodzinny. Dla nich też może się to okazać mile spędzoną chwilą. 

Nie zatracajmy się w rutynie dnia codziennego. Każdy z nas musi umieć na chwilę się zatrzymać i odetchnąć. Sposobów jest masa. Dzisiaj opisałam zaledwie kilka, które w ostatnim czasie są moją pauzą podczas szalonych miesięcy pracy, opieki nad dzieckiem, zaspokajaniu potrzeb innych i wielogodzinnych treningów. Regeneracja i relaks są podstawą abyśmy mogli cieszyć się zdrowiem. Bez tych przyjemnych chwil oddechu nasz organizm kiedyś się na nas zemści, a tego na pewno nikt za nas by nie chciał!

Winter running tips

rękawiczki Nike (podobne tutaj) / zegarek Suunto / buty Nike (podobne tutaj ) / skarpetki Nike / czapka Nike (podobna tutaj) / bluzka Nike  / kamizelka Nike (podobne tutaj i tutaj) / kurtka Nike (podobne tutaj i tutaj) / legginsy Nike (podobne tutaj i tutaj)

 

Does the thought of running in winter give you such chills, that your sports shoes immediately end up in the corner? Don't worry – it's a completely normal reaction. It's hard to stay motivated and engage in physical activity when there is dark outside and it seems that the ice age may never pass. At this time of the year, the most important is the right choice of sportswear, in which we will not feel too cold nor too hot. I have prepared for you few tips to what we should pay the most attention.

– Before leaving the house always follow the principle of putting on several layers (thermal underwear, long sleeve blouse, vest, jacket – it is better to have too much than not enough!).

– Gloves made of breathable material and trimmed with extra fleece are the best.

– When selecting pants make sure they have extra warmers for quadriceps muscles of thigh. When the weather outside the window suggest hard conditions I recommend wearing shorts on your leggings- it protects our buttocks against the cold.

– Warm socks should be made of synthetics. Wearing cotton ones is a terrible idea (they soak immediately when it gets cold)!

– Be sure to wear beanie or a headband (ears get quickly injured by frostbite). My favorite way to not let the snow or rain get into my eyes is to wear the headband and the cap on it – hundred percent visibility!

– Remember to protect your face from the frost. Put on heavier moisturizer  on your face before leaving for your workout.

– If there is a lot of snow outside wear shoes for cross training. If it's just cold, wear heavy footwear that firmly holds the foot (the light and comfortable one leave for the spring season!).

Remember! There is no bad weather for running, they are only poorly dressed runners. I wish a pleasant and active weekend for all our readers!

 

Czy na samą myśl o bieganiu zimą przechodzą Was dreszcze, a sportowe buty momentalnie lądują w kącie? Nie przejmujcie się – to zupełnie normalna reakcja. Ciężko jest się zmotywować do uprawiania aktywności fizycznych kiedy za oknem przez większość czasu panuje półmrok i wydaje się, że epoka lodowcowa już nigdy nie minie. O tej porze roku najważniejszy jest odpowiedni dobór stroju sportowego, w którym nie będzie nam ani za zimno ani za gorąco. Przygotowałam dla Was kilka porad na co powinniśmy zwrócić największą uwagę.    

– Zawsze przed wyjściem z domu kierujcie się zasadą nakładania kilku warstw wierzchnich (termoaktywna bielizna, bluzka z długim rękawem, kamizelka, kurtka – lepiej jest mieć za dużo niż za mało!). 

– Rękawiczki z oddychającego materiału i najlepiej dodatkowo obszyte polarem. 

– Przy doborze spodni zwróćcie uwagę czy mają dodatkowo docieplone miejsca czworogłowego mięśnia ud. Kiedy za oknem panują trudne warunki proponuję dodatkowo nałożyć szorty na legginsy – to ochroni przed zimnem nasze pośladki.

– Ciepłe skarpetki powinny być z tworzyw sztucznych. Niech Wam nigdy nie przyjdzie do głowy zakładanie bawełnianych (jak tylko przemokną momentalnie zrobi się nam zimno)!

– Koniecznie ubierajcie czapkę lub opaskę (uszy szybko odmarzają). Moim ulubionym sposobem na to, żeby nie padał nam śnieg lub deszcz do oczu, jest zakładanie opaski, a na nią czapki z daszkiem – widoczność stu procentowa!

– Pamiętajcie, żeby chronić twarz przed mrozem. Najlepiej przed wyjściem na trening posmarować się tłustym kremem. 

– Jeżeli na zewnątrz jest dużo śniegu ubierajcie buty do treningu crossowego. Jeżeli jest tylko zimno to obuwie powinno być ciężkie i mocno trzymające stopę (lekkie i wygodne zostawmy na sezon wiosenny!).   

Pamiętajcie! Nie ma złej pogody do biegania, są tylko źle ubrani biegacze. Życzę wszytkim naszym Czytelnikom miłego i aktywnego weekendu! :)

 

Challenge yourself

Do you also summarize and draw the conclusions from all relevant events of the last twelve months at the end of each year? Do you plan specific changes? For many of us, the beginning of the New Year has some magic power. We are entering  it filled with positive thoughts and introduce a lot of new things to our lives. Unfortunately, according to statistics, only eight percent of people fulfill their New Year’s resolutions. So I asked my friends- psychologists, what the problem is and how to effectively change our behavior.

Apparently, the most important thing is the form in which we express our idea / request.It cannot be abstract, but precisely aimed at the goal. Most common resolution of people in Poland is to quit to smoking. The statement alone that  "with the start of the New Year I quit smoking" won’t change a thing. We need to create a plan of action, for example: "In January I will smoke one cigarette less – skip the morning one", "in February, I will get rid of the habit of smoking a cigarette after dinner." Remember the principle of small steps. Our body doesn’t like radical changes. Introducing the new behavior in a drastically fast pace is useless.

Sharing our resolutions with friends is another way to strengthen motivation. Such confession can encourage you to seriously execute your plan – after all, no one likes to be groundless. If you want, you can use your Facebook or Instagram profile to do that.

Sharing with you my resolutions, I will describe the strategy of small steps. If I can keep it up through sixty-six days  it should go easy from there, because usually after this time habits become second nature.

Czy Wy też pod koniec roku podsumowujecie i wyciągacie wnioski ze wszystkich istotnych zdarzeń z minionych dwunastu miesięcy? Czy planujecie konkretne zmiany? Nadejście Nowego Roku ma dla wielu z nas magiczną moc. Wkraczamy w niego pełni pozytywnych myśli i wdrażamy dużo nowości do naszego życia. Niestety według statystyk tylko osiem procent osób realizuje swoje noworoczne postanowienia. Zapytałam więc moich zaprzyjaźnionych znajomych psychologów, w czym tkwi problem i jak skutecznie zmienić swoje zachowanie.

Podobno, najistotniejszą rolę odgrywa forma w jakiej przedstawimy swoją myśl/prośbę. Nie może być abstrakcyjna, tylko konkretnie nakierowana na cel. Wśród Polaków najczęstszym postanowieniem jest chęć rzucenia palenia papierosów. Samo założenie, że od „Nowego Roku nie palę” nic nie wniesie. Musimy stworzyć plan działania, na przykład „w styczniu będę palić o jednego papierosa mniej – pominę tego porannego”, „w lutym, pozbędę się nawyku palenia papierosa po obiedzie”. Pamiętajmy o zasadzie małych kroczków. Nasz organizm nie lubi radykalnych zmian. Wprowadzanie nowych zachowań w drastycznie szybkim tempie na nic się nie zda.

Podzielenie się naszymi postanowieniami ze znajomymi to kolejny sposób na wzmocnienie motywacji. Takie zwierzenie może nas zmobilizować do rzetelniejszego wykonania planu – przecież nikt nie lubi być gołosłownym. Jeśli chcecie, możecie wykorzystać do tego profil na facebooku czy Instagramie. 

Dzieląc się z Wami moimi postanowieniami, opiszę przy okazji plan małych kroczków. Jeśli uda mi się wytrwać przez sześćdziesiąt sześć dni to później powinno pójść jak z płatka bo dopiero po takim czasie nawyki wchodzą w krew.

 Pierwsze postanowienie:

"Pozbędę się zbędnych kilogramów, które przybyły mi podczas okresu świątecznego". Brzmi znajomo? Nowy Rok to świetny moment aby rozpocząć przygotowania do sezonu bikini! Dążenie do wymarzonej sylwetki to ciężki proces, ale nie należy się zniechęcać. Aby postępować zgodnie z teorią małych kroczków, na początek postanowiłam poszukać informacji w internecie na temat różnych diet. Jeden wniosek nasunął mi się od razu – żeby schudnąć należy mniej jeść (EUREKA!). Bilans kaloryczny spożywanego przez nas pożywienia w ciągu całego dnia powinien być mniejszy niż spożytej energii (banalne, ale prawdziwe). Zdecydowałam się na dietę SmartFood, wcześniej poleconą przez koleżanki. Niskokaloryczne produkty SmartFood powstają dzięki procesowi suszenia powietrzem, dzięki temu zachowują swoje wszystkie wartości odżywcze. Czekoladowy deser to teraz moja ulubiona przekąska w pracy.

Drugie postanowienie: 

Dowiem się więcej na temat prawidłowego dbania o mięśnie i technice biegowej. Po przebiegnięciu maratonu przez miesiąc zmagałam się z kontuzją łydki, spowodowanej intensywnym planem biegowym, który sama sobie nałożyłam. Teraz już poszłam po rozum do głowy i więcej nie będę zdawać się jedynie na siebie. W nowym roku podjęłam współpracę z trenerem Jakubem Czają, wielokrotnym medalistą Mistrzostw Polski oraz Mistrzostw Europy w biegu z przeszkodami (miły, wesoły, wysportowany, dla zainteresowanych mogę podać numer telefonu). Teraz muszę grzecznie słuchać rad Kuby, a następny maraton przebiegnę bez uporczywego bólu (oby). Gdybyście zdecydowali się na uczestnictwo w zawodach, nie popełnijcie mojego błędu i od samego początku konsultujcie się z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Na pewno nie pożałujecie.

Trzecie postanowienie:

Zacznę systematycznie przykładać się do prac domowych. Z tym postanowieniem spotykam się najczęściej wśród koleżanek, którym ze zrozumiałych względów ciężko pogodzić pracę z obowiązkami perfekcyjnej pani domu. Podstawą osiągniecia sukcesu w utrzymaniu porządku jest regularne wykonywanie chociaż małych czynności. Nie możemy doprowadzić do sterty brudnych naczyń w zlewie, góry ubrań do uprasowania (mieszającej się z tą przygotowaną do prania) i kurzem na podłodze o grubości 3 centymetrów. W takiej sytuacji każdej z nas odechciewa się jakiegokolwiek sprzątania. Jedyne na co mamy ochotę to wrzucić do salonu granat i uciec. 

Mój sposób walki z wszechobecnym bałaganem w mieszkaniu to systematyczna praca. Wykonywanie każdego z domowych obowiązków przypisuję sobie do każdego dnia. W poniedziałki robię pranie. Podłogę odkurzam i myję w czwartki. Naczynia szoruję przed pójściem spać (czasami zdarza mi się przełożyć tę czynność na rano…). Największy problem mam z wielką stertą ubrań do wyprasowania, zagracającą moje łóżko. Nie dość, że moje stare jak świat żelazko przypalało ubrania, wiecznie brakuje mi czasu na to mozolne zadanie. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia poprosiłam więc Świętego Mikołaja o nowe żelazko. Mając uraz do tradycyjnych żelazek bardzo zależało mi na tym aby nowe prasowało parą wodną. Zdając się na opinie Kasi i koleżanek z bloga Makehomeeeasier zdecydowałam się na prasowacz Steamaster. Ustawiłam je na widoku, tak żeby przez cały czas przypominał mi o tym co czeka mnie w weekend.

Czwarte postanowienie:

Przeczytam pięćdziesiąt dwie książki w Nowym Roku. Czy widzieliście, że takie postanowienie zostało umieszczone niedawno na facebooku? W zaledwie dwa tygodnie swoją chęć w podjęciu takiego wyzwania zgłosiło ponad osiemdziesiąt pięć tysięcy osób. Z ogromnym entuzjazmem dołączam się do nich i zabieram za czytanie. Jak wytrwam w tym postanowieniu? Na pewno nie będę czytać w łóżku (nie jestem w stanie przeczytać nawet trzech stron a już zasypiam). Przygotuję w mieszkaniu kąt do czytania. Przed zabraniem się za lekturę przeczytam recenzję książki na blogach, bo bardzo nie lubię jak po przeczytanych (w mękach) pięćdziesięciu stronach widzę, że nie ma szans na rozwinięcie wątku. 

Piąte postanowienie:

Zostanę pogromcą morskich fal! Mam dość przyglądania się z zazdrością znajomym pływających na kitesurfingu. Teraz czas na mnie! W tym roku bez żadnych wymówek zaczynam naukę pływania z latawcem. Pierwszy krok, dowiem się czy w okolicach Gdyni mieści się szkółka do której mogłabym się zapisać na zajęcia (półwysep jest trochę za daleko). Drugi krok to zakup pianki. Trzeci krok, wytrwałe oczekiwanie na nadejście wiosny i delikatnych wiatrów.

Szóste postanowienie:

Będę chodzić na pilates, basen i lekcje tańca (podobno na bieganiu świat się nie kończy). Po wstępnym dociekliwym wywiadzie z Kubą dowiedziałam się, że muszę mocno wzmocnić stabilność ciała jeżeli chcę, aby kontuzja nie powróciła. Zmobilizowanie się do zrobienia tego wszystkiego nie jest proste. W pierwszej kolejności kupiłam kartę MultiSport Benefit (miesięczny koszt około 100zł), dzięki niej mogę chodzić na zajęcia do wielu obiektów sportowych. Zdążyłam już sprawdzić wszystkie harmonogramy zajęć w różnych klubach sportowych. Zrobiłam plan miejsc i interesujących mnie ćwiczeń. Teraz poszukuję kompana do wspólnego wylewania z siebie siódmych potów. !Kolejnym krokiem będzie wytrwanie jedynie sześćdziesięciu sześciu dni w regularnym uczęszczaniu na zajęcia i wejdzie mi to w krew (i przestanie boleć). Mój plan zaczynam wdrażać od magicznego poniedziałku (słowo honoru). Spróbujcie pójść w moje ślady i dajcie mi znać jak Wam poszło…

Siódme postanowienie:

Koniec z zaleganiem w łóżku z rana. W pierwszej kolejności skróciłam czas drzemki w moim telefonie (z dziesięciu minut na pięć). Staram się wcześniej kłaść spać (maksymalnie o dwudziestej drugiej trzydzieści). Ostatnią kawę piję nie poźniej niż o godzinie czternastej. Jak widać na powyższym zdjęciu Julii to nie dotyczy ;).

Pamiętajcie, każdy krok powinien być dokładnie sprecyzowany, mały ale konsekwentny. Nie zapominajmy o nagradzaniu siebie po spełnieniu chociażby jednego podpunktu z naszej listy. Na początku nagroda powinna być mała, a wraz z realizacją trudniejszych celów możemy ją zwiększać. Zacznijcie od symbolicznej gratyfikacji, bo jeżeli za pierwszym razem nagrodzicie się kupnem drogiej torebki, to obawiam się, że za dziesiątym spełnieniem swojego postanowienia pozostanie Wam tylko kupno nowego samochodu ;).  

Teraz czas na Was! Śmiało, piszcie w komentarzach o swoich noworocznych postanowieniach. Nie zapomnijcie od razu opisać planu działania małych kroczków. Na pewno Wam się uda! :)

„I will never drink again!” – sounds familiar?

Do any of you still hear fireworks in your head? If so, I hope that your heels aren’t broken and the night madness was worth it :). The New Year’s Eve is only once a year, therefore we tend to let ourselves go, a little bit more than usual. As a result, later we are even more likely to make some healthy New Year's resolutions. On the first day of January we should not be bothered with any remorse! However, it would be nice to quickly and painlessly get rid of the consequences of the previous night. The main reason for our discomfort is dehydration and lack of sleep. Therefore, lounging in bed, a cold shower or a refreshing walk in the cool weather are the doctor’s order. Everything depends what works for you, but the most important is to act fast! Here are some of my favorite ways to return to "normal state" after some serious party time.

…….

Czy ktoś z Was nadal słyszy wystrzały fajerwerków w głowie? Jeśli tak, to mam nadzieję, że wasze obcasy są całe, a nocne szaleństwo było tego warte :). W końcu sylwester jest tylko raz w roku i każdy z nas może sobie pozwolić na nieco więcej niż zwykle. Dzięki temu, jeszcze chętniej wprowadzamy zdrowe noworoczne postanowienia. Pierwszego dnia stycznia nie powinniśmy się zadręczać żadnymi wyrzutami sumienia! Byłoby jednak miło szybko i bezboleśnie pozbyć się konsekwencji minionej nocy. Głównym powodem naszego złego samopoczucia jest odwodnienie i niewyspanie. Wskazane jest więc długie wylegiwanie się w łóżku, zimny prysznic, czy orzeźwiający spacer na mrozie. Wszystko zależy od naszych upodobań ale najważniejsze aby działać szybko! Oto kilka moich ulubionych sposobów na powrót do "normalności" po hucznej zabawie.

– Najprostsze sposoby są zawsze najskuteczniejsze! Jeżeli chcemy szybko pozbyć się uporczywego bólu głowy i dzikiego pragnienia, zaraz po przebudzeniu należy wypić dużą szklankę wody niegazowanej. Ten prosty zabieg pomoże naszym odwodnionym komórkom mózgowym.

– Spróbujmy dostarczyć organizmowi jak największą dawkę witaminy C, a zniweluje ona objawy nocnych swawoli. Dzięki zawartych w niej przeciwutleniaczom szybciej strawimy alkohol. Podczas picia wysokoprocentowych trunków dochodzi do podtrucia naszego organizmu, a to sprzyja powstawaniu wolnych rodników – witamina C je neutralizuje i wypłukuje. Zatem dzisiaj należy wypić sok ze świeżych pomarańczy albo najlepiej z kiszonej kapusty (pychotka ;))! 

– Dla tych z Was, którym żołądki dzisiaj odmawiają posłuszeństwa polecam zjedzenie chociaż małej przekąski. Krakersy z miodem to idealne połączenie. Złocisty nektar jest skoncentrowanym źródłem fruktozy, która przyspiesza rozkład szkodliwego aldehydu octowego. Natomiast słone krakersy uzupełnią minerały, pobudzą pracę metabolizmu oraz zaspokoją nasz głód na dłużą chwilę.

– Na pewno są wśród nas też takie osoby, w których dzisiaj obudził się wilk i mogłyby zjeść wszystko, co znajdą w lodówce. Dla Was (szczęściarze) polecam zacząć dzień od zjedzenia porządnej ilości jajecznicy (to bogate źródło białka). Po mocno zakrapianej imprezie, w szaleńczym głodzie nie sięgajcie po śmieciowe jedzenie (hamburger, pizza i frytki odpadają!). Noworoczny obiad powinien być pełnowartościowy! Najlepiej zjeść pełnoziarnisty makaron z pieczonymi warzywami i indykiem lub domowy rosół. 

– W trakcie picia alkoholu z organizmu wypłukujemy dużą ilość minerałów. Nawet jeżeli na następny dzień dobrze się czujecie warto jest uzupełnić niedobory magnezu i potasu. Jeżeli chodzi o magnez najczęściej sięgam po ten w kapsułkach. Potas znajdziecie natomiast w pomidorach i bananach. 

– W ostateczności, gdy naprawdę macie trudności w poruszaniu głową, weźcie tabletkę przeciwbólową. Najlepszą opcją jest ibuprofen, który szybko działa zwłaszcza w dawce 400mg. Nie polecam paracetamolu i aspiryny. 

– Dzisiaj nie mogłabym sobie pozwolić na wypicie porannej kawy. Na samą myśl o niej boli mnie żołądek. Jeżeli Wy też się źle czujecie, a macie ochotę na ciepły napój lepiej sięgnijmy po gorące kakao, to bardzo dobre źródło magnezu.

– Wypicie z rana małego piwa aby "odroczyć wyrok" (tzw. klin), to bardzo złe wyjście! Odwlekanie tego co nieuniknione nie jest sposobem na walkę z kacem! 

– Nie zrywajmy się z samego rana na równe nogi! Nasz organizm działa z opóźnieniem, więc nie starajmy się robić nic na siłę – zwolnijmy tempo. Przewietrzmy sypialnię i obejrzyjmy ulubiony, lekki film pod ciepłą kołderką (koniecznie z gorącą herbatą lub kakao). 

– Po połowie dnia spędzonego w pozycji horyzontalnej dopadają Was wyrzuty sumienia? To ubierzcie się ciepło i wyjdźcie na spacer! Plusy mroźnej zimowej pogody to rześkość powietrza, które nas obudzi i postawi na równe nogi. Spokojny spacer, czy szybki marsz to dobra forma aktywnego sędzania czasu na zewnątrz. W tym miejscu chciałam zaproponować opcję dla prawdziwych twardzieli: Morsowanie! Dla jednych jest to przerażająca opcja dla niektórych ekscytujące wyzwanie. Jeśi niestraszne Wam zimno i macie ochotę na minikrioterapię – zapraszam wszystkich dzisiaj na 10.30 pod budkę morsów w Gdyni (koniec bulwaru). Ja się podejmuję wyzwania! Kto zdecyduje się dołączyć do mnie?

Mam nadzieję, że choć kilka z tych wskazówek pomoże Wam przetrwać ten ciężki posylwestrowy dzień. Pamiętacie aby nie zadręczać się żadnymi wyrzutami sumienia, porządnie się wyspać i chociaż trochę przewietrzyć. Wszystkie noworoczne postanowienia zaczynamy realizować od drugiego dnia roku – dzisiaj się relaksujemy! Tradycji musi stać się zadość, dlatego z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Napiszcie jak Wy radzicie sobie z  syndromem dnia następnego.