If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Czy kosmetologiczne odkrycia XXI wieku to tylko chwyty marketingowe? Co naprawdę działa a kiedy producenci kosmetyków cynicznie kłamią?

   A long, long time ago, just like today, women wanted to look good and were applying different products to keep their youth and smooth skin. Since the times when Cleopatra bathed in goat milk, everything has changed in the field of cosmetology. The development of technology allows us now to land on Mars and clone animals so we can easily assume that cosmetics should be more effective than those used before the discovery of print, steam engine, penicillin, or radio. But is that really the case? Are novel and original ingredients and products better than what we’ve known for centuries? And maybe it’s only an advertising ploy to catch our attention and convince us to buy new products? Which ingredients are really effective, and which are only an ornamental caption on the packaging? Today’s post is to help you dispel your doubts.

* * *

   Dawno dawno temu, tak samo jak my dziś, kobiety chciały dobrze wyglądać i stosowały różne specyfiki, aby zachować młodość i gładką skórę. Od czasów, gdy Kleopatra kąpała się w kozim mleku w kosmetologii zmieniło się wszystko. Rozwój technologii pozwala nam teraz lądować na Marsie i klonować zwierzęta, można więc założyć, że kosmetyki powinny być znacznie bardziej skuteczne, niż przed wynalezieniem druku, silnika parowego, penicyliny czy radia. Ale czy tak jest w istocie? Czy to, co nowe, oryginalne, jest lepsze od tego, co znane od wieków? A może to tylko chwyt reklamowy, mający zwrócić naszą uwagę i przekonać do zakupu? Które składniki naprawdę działają, a które jedynie są ozdobnym napisem na opakowaniu? Dzisiejszy wpis jest po to, aby pomóc nam rozwiać te wątpliwości.

Snail slime  

   Slime used in the production of cosmetics is sourced from Helixa Aspersa Mullera snails. It is bred at specially prepared snail farms. Even though it might seem that it’s a novelty (the studies were started in the 90s, but I’ll write more about it in a second), the properties of snail slime have been known since the times of ancient Greeks – it was not only used to improve appearance, but also as medicine, especially to treat wounds. Since the 80s of the previous century, the slime caught the attention of the industry anew – after numerous studies that took more than a decade, a cream, and then other cosmetics, containing snail slime was created. The technique of sourcing of this precious slime is not that simple and some companies have their own ways to do that – for example, they put snails into vibration to increase the slime production. That’s why it’s important to check whether the product that we want to buy is cruelty free – it is a guarantee that animals don’t suffer during the production process.  

    The name of the ingredient itself is not that encouraging. That’s why it doesn’t come as a surprise that some people (especially men) don’t really understand how we can apply that on our skin. Probably most of you imagine the marks left by these little (cute?) creatures after a spell of rain.    

   But does it work at all? Snail slime is an ideal support for skin that needs regeneration. Since it has regenerative properties, it propels the healing of post-acne wounds and smoothes shallow wrinkles as well as scars and stretch marks. However, for the cosmetic to work, it really has to contain snail slime. That’s why you should always read the composition and look for something that contains “snail” in its name. You should also make sure that there is more than 5% of snail slime in the cosmetic (such information should be present on the package).

Precious collagen?  

   We know that collagen in precious that’s why we allow ourselves to be fooled by cosmetics that contain it. It seems to us that by rubbing into our skin, we’ll improve its state. You can't be further from the truth!  

   Collagen is responsible for the elasticity of our skin. Over time, we’ve got less and less of collagen the result of which are wrinkles. Cosmetic producers suggest that’s enough to rub it into our body. However, the problem is that collagen works only in the deep layers of our skin that are areas unreachable for any cream, gel, or serum. Our skin is secured by the calloused layer of epidermis which protects our organism against losing too much water and against chemical substances and germs. It’s a superb shield also for collagen whose particles are too large to break inside.

   A breakthrough was made in 2006, when Nature Biotechnology published an article proving that there exists a protein with a larger mass that has a chance to reach the deeper layers of our skin (it was discovered that skin has greater permeability that it had been assumed). On the basis of these studies, scientists started to work on a method to translate the discovery into new solutions in the world of cosmetics. This resulted in the analysis of collagen particles sourced from fish scales. From a chemical perspective, collagen in the form of tropocollagen molecules penetrates skin layers and reached dermis through skin pores. Fish collagen is additionally “able” to stimulate our organism to produce our own collagen which results in improved elasticity.  

When it comes to captions on packages, we often reach for creams that claim to have 100% of collagen concentration. Such concentration would turn our cream or serum into a jelly. 3% or 4% is the maximum. Don’t be fooled and in case of doubt, ask the seller.  

To sum up, creams with collages are effective only if appropriate technology is used. Unfortunately, not every producer that uses it boasts that fact. I found such cream here.

* * *

Śluz ślimaka

   Śluz stosowany w produkcji kosmetyków pozyskiwany jest ze ślimaka o nazwie Helixa Aspersa Mullera. Hoduje się go w specjalnie przystosowanych do tego fermach. Choć mogłoby się wydawać, że to nowość (dokładne badania zaczęto w latach 90., ale o tym za chwilę), właściwości śluzu ślimaków znane były już starożytnym Grekom – stosowano go nie tylko dla poprawy urody, ale jako środek leczniczy, zwłaszcza na rany. Od lat 80. poprzedniego wieku na nowo zaczęto interesować się tym składnikiem – po licznych badaniach, które trwały ponad dekadę, stworzono krem, a później inne specyfiki zawierające ślimaczy śluz. Technika zbierania tej cudownej mazi nie jest łatwa, a niektóre firmy mają swoje sekretne sposoby – np. wprowadzają ślimaki w wibrację, by zwiększyć produkcję śluzu. Dlatego ważne, żeby przed zakupem sprawdzić, czy na opakowaniu jest napis „cruelty free” – to gwarancja, że zwierzęta nie cierpią podczas „produkcji”.

   Sama nazwa składnika brzmi dość zniechęcająco. Nic dziwnego, że niektórzy (zwłaszcza mężczyźni) zupełnie nie rozumieją tego, jak możemy godzić się na styczność naszej skóry z czymś takim. Pewnie większość ma przed oczami ślady zostawiane po deszczu przez te małe (urocze?) stworzonka.

   Ale czy to w ogóle działa? Śluz ślimaka jest doskonałym wsparciem dla skóry, która potrzebuje regeneracji. Skoro ma właściwości naprawcze, przyspiesza gojenie się ran potrądzikowych, ale i wygładza zmarszczki płytkie oraz blizny i rozstępy. Żeby jednak kosmetyk zadziałał, musi naprawdę zawierać w składzie śluz. Dlatego zawsze czytajmy spis składników i po pierwsze szukajmy czegoś z nazwą „snail”, a po drugie upewnijmy się, że jest go więcej niż 5% (taka informacja powinna znaleźć się na opakowaniu).

Cenny kolagen?

   Wiemy jak cenny jest dla nas kolagen, dlatego łatwo dajemy się nabrać na kosmetyki, które mają go w swoim składzie. Wydaje nam się, że wcierając go w skórę, znacznie poprawiamy jej kondycję. Nic bardziej mylnego!

   Kolagen odpowiada za elastyczność skóry. Z upływem czasu jest go coraz mniej, dlatego pojawiają się zmarszczki. Producenci kosmetyków sugerują, że wystarczy go uzupełnić wsmarowując w ciało. Problem jednak w tym, że kolagen działa w głębokich warstwach skóry, do której krem, żel, serum nie mają szansy dotrzeć. Nasza skóra zabezpieczona jest zrogowaciałą warstwą naskórka, która pilnuje, by z organizmu nie uciekało za dużo wody, a substancje chemiczne i drobnoustroje nie dostawały się do wewnątrz. To doskonała tarcza także dla kolagenu, którego cząsteczki są zbyt duże, by przebić się do środka.

   Przełom nastąpił w 2006 roku, kiedy na łamach „Nature Biotechnology” udowodniono, że istnieje białko o większej masie, które ma szansę przedostać się przez skórę głębiej (odkryto, że skóra ma większą przepuszczalność niż sądzono). Na podstawie tych badań zaczęto opracowywać metodę przełożenia tego odkrycia na skuteczność kosmetyków, aż dotarto do analizy cząstek kolagenu pozyskiwanego z rybich skór. Chemicznie to ujmując kolagen w postaci cząstek tropokolagenu przenika do skóry właściwej, a jego „drzwiami” są pory skórne. Kolagen rybi dodatkowo „potrafi” stymulować organizm do produkcji własnego kolagenu, co realnie przekłada się na elastyczność skóry.

   Co do napisów na opakowaniach, bardzo często sięgamy po produkty 100% kolagen. Takie stężenie sprawiłoby, że mielibyśmy do czynienia z twardą galaretką, a nie płynem czy kremem. 3% lub 4% to maksimum. Nie dajmy się nabrać i w razie wątpliwości dopytajmy o szczegóły sprzedawcę.

   Reasumując, kremy z kolagenem są skuteczne tylko wtedy, jeśli zastosowana jest odpowiednia technologia. Niestety, nie każdy producent, który ją stosuje potrafi się tym pochwalić. Ja znalazłam taki krem tutaj.

Controversial vitamin C  

   Did you know that vitamin C sparks heated emotions, even similar to vaccines, carrying children in carriers, or using cinnamon in face masks? Some use this ingredient as a cure for everything and in all forms, others perceive it as the greatest myth of our times. What’s the truth?  

   Vitamin C works and may have beneficial influence on our health and beauty problems, but it has to be appropriately applied. That’s why whenever your choice is dictated by the fact that vitamin C is one of the cream ingredients, you should forget about this product altogether. Lipids, and that’s how it is served in a cream, are a terrible medium. You’ll notice it’s effect only when you’ll use it in a liquid form, that is in a concentrated serum. Vitamin C can be added as ascorbic acid. It has been present on the market in this form for years. However, people with sensitive skin should pass on applying it. I know something about it as I once used too much and I ended up with an unpleasant skin irritation. Back then, I thought that the more, the better so I learned that I should always meticulously follow instruction and do tests in areas that aren’t immediately visible (e. g. behind your ears). However, getting back to ascorbic acid – it’s the cheapest option, but it has a major drawback – a short expiry date.  

   When it comes to delicate skin types, it’s worth using vitamin C in the form of tetrahexyldecyl ascorbate that is not only milder, but also has a longer expiry date after you open it. It also works in lower concentrations and it can be bought in the form of oil (oil serum).  There is also ascorbyl glucoside, that is vitamin C that reaches deeper skin layers. It works for a longer period of time, but the effects are less visible from the outside.  

   The fact that vitamin C works wonders when it comes to wrinkles is common knowledge (everything is useful in our battle against wrinkles in today’s world as these are our greatest enemies). However, the most important effect that we get after applying a serum with vitamin C is the improvement of our complexion. Skin that has been treated with vitamin C has visible smaller pores and gains youthful elasticity. Good cosmetics can also visibly brighten our skin already after 2 weeks. Grey lacklustre complexion will gain healthy colour. Discolorations, even though resulting from acne, have a change to disappear (or be less visible). Additionally, an appropriately chosen serum will help you with leaking blood vessels – vitamin C tightens them and improves blood circulation.  

   Supplementing vitamin C in order to improve the appearance of your skin is hopeless (skin is the element in the chain that is reached last if you consume vitamin C in that particular oral form). That’s why we need to take action on the outside if we want to improve the appearance of our skin. Recently, I recommended vitamin C serum by Timeless (you can find the post here) and I still think that the product is superb, yet I’d like to check out another brand after I am finished with the bottle. I confess – I saw these products on Instagram belonging to one of the Kardashians and I just “had to try”. Paula's Choice is not popular in Poland (but you can easily get it from a Polish distributer – Cosibella.pl), but I think that it’s only a matter of time and it will settle on our market for good. The great asset of „C15 Super Booster” is that it doesn’t prick your skin after application. It can be mixed with face cream and used on an everyday basis. It’s strong enough to brighten all types of sun discolorations.

Pure truth – coenzyme Q10  

   Products with coenzyme Q10 should be the first ones that are used in anti-aging cosmetics that we use in our twenties. Dermatologists are blunt about its effectiveness in getting rid of small wrinkles and making deeper ones shallower. It’s also great for improving skin elasticity. It’s one of the most effective methods in fighting wrinkles. It has been proved that it is an ingredient protecting against ageing of skin suffering from too long sun exposure. More specialist cosmetics decrease the symptoms of inflammation, including acne (common and erythemosa) and atopic dermatitis.  

   What’s behind the coenzyme known to all women? It was discovered by professor Karl Folkers at the end of the 50s (it was sourced from an ox’s heart. The Japanese, in turn, were able to devise a method of mass “production”. The extent and importance of these achievements are corroborated by the fact that coenzyme Q10 is referred to by some as the greatest scientific achievement of the 20th century.  

   Our organisms stop producing it in an appropriate amount already around our 25th birthday. And the problem doesn’t only concern the state of our skin, but also our arteries and, at the same time, our fitness – as Q10 is responsible not only for our appearance, but also for our general health. In 2005 also in Japan, it was proved that the best results are yield when you combine cosmetics with an appropriately adjusted diet. It’s important that coenzyme Q10 is applied with fats (as a medium). That’s why we need to consume it, for example, accompanied by olive oil. Its greatest concentration can be found in fish, giblets, broccoli, and spinach.

* * *

Kontrowersyjna Witamina C

   Wiecie, że temat Witaminy C budzi na forach internetowych podobne emocje, jak szczepionki, noszenie dzieci w nosidełku lub stosowanie cynamonu w maseczkach? Jedni ten składnik stosują na wszystko i w każdej postaci, inni mają go za największy mit naszych czasów. Jaka jest prawda?

   Witamina C działa i może poprawić pewne sprawy zdrowotne czy urodowe, ale musi być odpowiednio podana. Dlatego jeśli wybór jakiegoś kremu podyktowany jest wyłącznie tym, że wymieniona jest w składzie, od razu odpuśćmy. Lipidy, a tak podana jest w kremie, są dla niej fatalnym nośnikiem. Efekt jej działania zauważymy dopiero, gdy sięgniemy po kosmetyki w formie płynnej, czyli skoncentrowanego serum. Witamina C może być dodawana jako kwas askorbinowy. Tak funkcjonuje na rynku od lat, ale o ile jej skuteczności raczej nie da się podważyć, o tyle osoby o wrażliwej skórze nie powinny jej stosować. Wiem coś o tym, bo kiedyś przesadziłam i skończyłam z nieprzyjemnym podrażnieniem. Wydawało mi się wtedy, że im więcej tym lepiej, co nauczyło mnie dokładnego przestrzegania instrukcji i robienia testów w niewidocznym miejscu (np, za uchem). Wracając jednak do kwasu askorbinowego – to najtańsza opcja, ma jednak wadę w postaci krótkiego terminu przydatności – nie wolno przekroczyć 3 miesięcy po otwarciu, a opakowanie trzeba przechowywać w ciemnym pomieszczeniu lub lodówce.

   Przy delikatniejszej cerze warto stosować Witaminę C w postaci tetraizopalmitynianu askorbylu, który nie tylko jest bardziej łagodny, ale ma o wiele dłuższy termin ważności po otwarciu. Działa już w mniejszym stężeniu i można go kupić jako olejek (olejowe serum).  Jest jeszcze glukozyd askorbylu, czyli witamina C, która wnika w głębsze warstwy, działa tam dłużej, choć na zewnątrz efekty są mniej widoczne.

   To że Witamina C działa na zmarszczki jest dość oczywiste (wszystko w dzisiejszych czasach działa na zmarszczki, w końcu to główny wróg). Najważniejszym jednak efektem jaki osiągniemy po zastosowaniu serum z witaminą C jest poprawa kolorytu cery. Skóra potraktowana Witaminą C ma widocznie zmniejszone pory i nabiera młodzieńczej elastyczności. Dobre kosmetyki mogą zauważalnie rozświetlić skórę już po 2 tygodniach stosowania. Szara, ziemista cera nabierze zdrowego kolorytu. Przebarwienia, nawet te po trądziku, mają szansę zniknąć (lub stać się mniej widoczne). Dodatkowo odpowiednio dobrane  serum rozwiązuje kłopoty z rozszerzonymi i pękającymi naczynkami – witamina C uszczelnia je i poprawia cyrkulację krwi.

   Suplementowanie witaminy C w celu poprawienia stanu skóry jest bez sensu (skóra jest ostatnim ogniwem, do którego dociera po jej doustnym przyjmowaniu). Dlatego jeśli chcemy zadbać o jej wygląd, musimy działać od zewnątrz. Ostatnio polecałam Wam serum Timeless z Witaminą C (tutaj wpis) i nadal uważam, że jest to świetny produkt, ale po jego wykończeniu chciałam wypróbować inną markę. Przyznaję się – widziałam te produkty na Instagramie u którejś z Kardashianek i „dałam się namówić”. Paula's Choice nie jest popularny w Polsce (można go jednak bez problemu zamówić przez polskiego dystrybutora – Cosibella.pl), ale myślę, że to kwestia czasu kiedy u nas zadomowi się na dłużej. Ogromną zaletą „C15 Super Booster” jest to, że nie szczypie po aplikacji. Można go mieszać z kremem do twarzy i używać na co dzień. Jest na tyle silny, że rozświetla nawet niewielkie przebarwienia po słońcu.

Czysta prawda, czyli koenzym Q10

   Produkty z koenzymem Q10 powinny być pierwszymi przeciwzmarszczkowymi kosmetykami, po które sięgamy jeszcze przed trzydziestką. Dermatolodzy wprost mówią, o ich skuteczności w niwelowaniu drobnych zmarszczek, spłycaniu większych i poprawianiu elastyczności skóry. To jedna z najskuteczniejszych metod w walce ze zmarszczkami. Udowodniono, że jest to składnik chroniący przed starzeniem się skóry spowodowanym nadmierną ekspozycją na słońce. Bardziej specjalistyczne kosmetyki zmniejszają objawy stanów zapalnych, między innymi trądziku (pospolitego, różowatego) i atopowego zapalenia skóry.

   Pytanie, czym jest koenzym o nazwie, którą zna każda kobieta? Odkrył go profesor Karl Folkers pod koniec lat pięćdziesiątych (wyodrębniony został z wołowego serca). Japończykom natomiast udało się stworzyć metodę masowej „produkcji”. O wadze tych dokonań niech świadczy fakt, że odkrycie koenzymu Q10 w niektórych kręgach nazywane jest największym osiągnięciem nauki XX wieku.

   Nasze organizmy zaprzestają produkcji odpowiedniej ilości koenzymu już w okolicach 25 urodzin. I zmartwienie nie dotyczy jedynie stanu naszej skóry, ale i naszych tętnic, a tym samym ogólnej wydolności – bo Q10 odpowiada nie tylko za wygląd, ale również za nasze ogólne zdrowie). W 2005 roku także w Japonii dowiedziono, że najlepsze rezultaty daje połączenie kosmetyków z odpowiednio dobraną dietą. Ważne, by koenzym Q10 miał towarzystwo tłuszczów (jako nośnika), dlatego spożywajmy go np. z oliwą z oliwek. A najwięcej znajdziemy go w rybach, podrobach, brokułach i szpinaku.

Teraz w sklepie Love me Green obowiązuje 20% zniżka na cały asortyment (promocja trwa do 15 listopada). Wystarczy użyć kodu: LMG202019 . Udanych zakupów :)

Kind mother nature  

   I won’t go into analysing the properties of swallows’ nests, bulls’ semen, and other thing. I’d rather focus on the less extravagant ingredients that don’t have to be gathered during the full moon on some kind of exotic island. Our backyard is full of undervalued blessings that bring better results than the drug store bestsellers.   Something what works doesn’t have to me a substance with an original name that is an extract from a strange plant or an effect of the rituals of an exotic animal. Sometimes you don’t have to smash the molecules to create an effective cosmetic – you can just use formulas that have been around for years. Maybe walking barefoot around the garden and gathering herbs is too much, but the knowledge about the properties of honey or nuts will be really helpful.  

   The already mentioned honey is a precious ingredient in itself – the fall season is coming, and I don’t really know a better way to get rid of chapped lips than a honey mask (it’s enough to apply it on your lips for a few minutes). Its antibacterial and anti-inflammatory properties will also help you to tackle acne – wounds are healing faster, and the scars and discolorations are scarcer. Dry and fatigued skin that is treated with honey regains its lustre and appropriate level of moisturisation. The cosmetic isn’t worth our attention if it’s not reversing time – owing to the presence of vitamin (A, E, C) honey battles free radicals and delays the appearance of deep wrinkles.  

   Nuts, in turn, are best in their oily form – on the condition that these are pure oil, without the addition of chemical substances – they can be only enriched with vitamins. You’ll find information on that on the packaging – the list on ingredients shouldn’t be longer than 2-3 items.  

   It is one of the better hair cosmetics: brittle and fragile hair will be thankful for the sweet almond oil – it will regenerate, moisturise, and protect it against the harmful hair dryer and sun rays. Almond oil is the main ingredient of my beloved body balm by Love Me Green – a brand whose formulas are developed with the use of the recent innovations and discoveries of natural cosmetics industry. Additionally, they have really beautiful fragrances as they contain various extracts and plant oils. Now, I’ve hot one that smells of green tea. In turn, the state of your hair suffering from split ends will be improved by argan oil – it will strengthen is and help you to battle dandruff. For falling hair, it’s best to use coconut oil sourced from coconut pulp – it will make your hair soft and shiny. It also strengthens our hair bulbs and cares for curly hair.

* * *

Łaskawa matka natura

   Odpuszczę analizowanie właściwości gniazd jaskółek, nasienia byków i innych. Wolę się skupić na mniej ekstrawaganckich składnikach, których nie trzeba zbierać przy pełni księżyca na jakiejś egzotycznej wyspie. Na naszym podwórku znajdziemy wiele niedocenianych dobrodziejstw, o działaniu często lepszym niż większość drogeryjnych bestsellerów.

   Coś, co działa, wcale nie musi być substancją o oryginalnej nazwie będącą ekstraktem z dziwnej rośliny lub efektem działań egzotycznego zwierzęcia. Czasami nie trzeba rozbijać molekuł, aby stworzyć skuteczny kosmetyk – można sięgnąć po receptury znane od wielu lat. Może chodzenie boso po ogródku i zbieranie ziół to za dużo, ale wiedza o właściwościach np. miodu czy orzechów bardzo się przyda.

   Wspomniany miód sam w sobie działa doskonale – zbliża się jesień, a ja nie znam lepszego sposobu na spierzchnięte usta, niż miodowa maseczka (wystarczy posmarować i potrzymać kilka minut). Jego antybakteryjne i przeciwzapalne właściwości pomagają w walce z trądzikiem – rany goją się szybciej, a blizny i przebarwienia są rzadsze. Sucha i zmęczona skóra potraktowana miodem odzyskuje blask i odpowiedni poziom nawilżenia. Co to byłby za kosmetyk, jeśli nie odmładzałby naszej skóry – dzięki zawartości witamin (A,E,C) przeciwdziała wolnym rodnikom i opóźnia pogłębianie się zmarszczek.

   Orzechy natomiast polecam w postaci olejków – pod warunkiem, że są to czyste olejki, bez dodatku chemii – ewentualnie z witaminami. Informacje na ten temat znajdziecie na opakowaniu – lista składników nie powinna przekraczać 2-3 pozycji.

   To jeden z lepszych kosmetyków na włosy: kruche i łamliwe podziękują za olejek ze słodkich migdałów – zregeneruje je, nawilży i będzie chronił przed szkodliwym ciepłem z suszarki oraz promieniami słonecznymi. Olejek migdałowy jest głównym składnikiem mojego ukochanego balsamu do ciała od Love Me Green – marki, której receptury są opracowane z wykorzystaniem ostatnich dokonań i osiągnięć kosmetyki naturalnej. Do tego wyjątkowo pięknie pachną, ponieważ zawierają różne ekstrakty i olejki roślinne. Teraz mam ten o zapachu zielonej herbaty. Z kolei kondycję włosów z rozdwajającymi się końcówkami poprawi olejek arganowy – wzmocni je, wygładzi i pomoże w walce z łupieżem. Na wypadające włosy natomiast najlepiej zadziała pozyskiwany z miąższu kokosa olejek kokosowy – sprawi, że staną się miękkie i lśnią. Wzmacnia także cebulki i dba o włosy kręcone.

Z cyklu „oszukać przeznaczenie” , czyli jak kobiety, które wyglądają młodziej niż wskazuje ich metryka, dbają o skórę

   We would like to believe that beauty has no age. Unfortunately, we can easily find many scientific proofs that youth is perceived as attractive. The studies of thirty seven cultures conducted by David M. Buss, a psychology professor from Berkley University, showed that all men prefer younger women. Scandinavians expect the smallest age difference (two years), whereas Nigerians and Zambians expect the biggest age difference (seven years).  

   Fortunately, we live in times when our worth is no longer measured by our reproductive capabilities (and it should never be measured that way). Today, the beautiful 20-year olds aren’t the ones who spark the greatest emotional arousal – these are women who are able to withstand the time. The headlines of online news are more often focusing on the incredible shape of celebrities and appearance that doesn’t match the date of their birth. Grażyna Torbicka, Jennifer Aniston, Kinga Rusin are a proof that beauty not only doesn’t fade, but that you can also get the additional glow over the years. You don't believe me? Check out the last cover of Elle magazine. Magdalena Cielecka has redone a bold photo shoot that she did 15 years ago. When you look at both of these photo shoots, the new one and the one taken more than a decade ago, you’ll have difficulties in deciding which one is better. However, let’s get to the crux of the matter – I found a few credible pieces of information concerning the skin care of our timeless beauties.

* * *

   Chciałoby się wierzyć w to, że piękno nie ma wieku. Niestety bez problemu znajdziemy dużo naukowych dowodów na to, że młodość uznawana jest za atrakcyjną. Badania trzydziestu siedmiu kultur przeprowadzone przez profesora psychologii ewolucyjnej Davida M. Bussa (Uniwersytet w Berkeley) wykazały, że we wszystkich mężczyźni wolą młodsze kobiety. Najmniejszej różnicy wieku (dwuletniej) oczekują Skandynawowie, a największej (siedmioletniej) mieszkańcy Nigerii i Zambii.
   Na szczęście żyjemy w czasach, w których nasza wartość nie jest już (i nigdy nie powinna być) mierzona reprodukcyjnymi możliwościami. Dziś najwięcej emocji wzbudzają nie piękne dwudziestolatki tylko kobiety, którym udaje się czas oszukać. Tytuły internetowych newsów coraz częściej skupiają się na niesamowitej formie gwiazd, o wyglądzie niepasującym do daty urodzenia. Grażyna Torbicka, Jennifer Aniston, Kinga Rusin to dowody na to, że piękno nie tylko nie przemija, ale z wiekiem może nabrać dodatkowego blasku. Nie wierzycie? To zerknijcie na ostatnią okładkę magazynu Elle. Magdalena Cielecka po 15 latach powtórzyła odważną sesję i porównując zdjęcia wykonane dziś i ponad dekadę temu ciężko stwierdzić, na których wygląda lepiej. Przejdźmy jednak do konkretów – wyszperałam kilka wiarygodnych informacji na temat pielęgnacji naszych ponadczasowych piękności.

Victoria Beckham, age 45

   If you closely follow Victoria Beckham’s Instagram, you’ll surely see her meticulous approach to the topic of skin care – she often shows her daily rituals on Instastories (the main Instastory is “VB Beauty” which is worth watching). Interestingly, when you look at her current photos, Victoria looks younger than five years ago. What’s her secret? She loves unconventional cosmetics – sometimes brushing against eccentricity – an example here might be a face cream created by a German dermatologist, Sturm MD, which contains Victoria’s blood as one of the ingredients (it costs almost PLN 5,000 for a jar… and you can order it in Poland, so if you’d like to apply some cream instead of watching TV or getting a new iPhone, I’ll leave you the link ;)). According to Glamour, Victoria is a fan of a drug store brand, Weleda, which looks at first glance like an old syrup found in a grandmother’s cupboard or grandfather’s foot cream. However, it’s really comforting that such a celebrity believes in the power of natural ingredients known for centuries. I found a Polish counterpart – Samarite has created an emulsion/balm that combines such gems as almond oil, avocado oil, sunflower seeds oil, whitened beeswax, or olive oil with substances of the latest generation. „Supreme Balm” is a cosmetics that has 33 application purposes. I’m sure that this cosmetic won’t be wasted.

* * *

Victoria Beckham, lat 45
   Jeśli uważnie śledzicie Instagram Victorii Beckham na pewno zauważyłyście jak skrupulatnie podchodzi do tematu pielęgnacji – bardzo często pokazuje swoje codzienne rytuały na Instastories (na pierwszym miejscu jej zapisanych relacji jest „VB Beauty” – warto obejrzeć). Co ciekawe, przyglądając się jej aktualnym zdjęciom zobaczycie, że Victoria wygląda teraz młodziej niż pięć lat temu. Na czym polega jej sekret? Uwielbia niekonwencjonalne kosmetyki, czasami ocierające się o dziwactwo – na przykład krem do twarzy stworzony przez niemiecką dermatolog dr Sturm, w którego skład wchodzi krew Victorii (kosztuje prawie 5 tysięcy złotych za słoik… i można go zamówić w Polsce, więc jeśli ktoś chciałby mazidło zamiast telewizora, czy nowego ajfona to tu jest link ;)). Według Glamour Vicotia jest fanką aptecznej marki Weleda, które na pierwszy rzut oka wyglądają trochę jak syrop z szafki babci czy krem do stóp dziadka. To jednak pocieszające, że taka gwiazda wierzy w działanie naturalnych i znanych od setek lat składników naturalnych. Poszukałam polskiego odpowiednika – marka Samarite stworzyła emulsjo-balsam, który łączy takie skarby kosmetologii, jak olej ze słodkich migdałów, z awokado, nasion słonecznika, bielony wosk pszczeli czy oliwę z oliwek z substancjami najnowszej generacji. Balsam „Supreme Balm” to kosmetyk o trzydziestu trzech zastosowaniach. Jestem pewna, że ten kosmetyk mi się nie zmarnuje.

Jennifer Lopez, age 50  

   Even yesterday, I saw her photos on one of the online gossip websites with a headline “Younger and younger Jennifer Lopes took her fiancé and her toned belly for a date”. Even though the American is already 50 years old this year, she still sparks awe with her perfect figure and surprisingly young appearance that is envied by many friends from the music world – even those who were born two decades earlier. I remember how I was practicing the choreographies from her music videos – I knew them by heart and I would lie if I said that there have been significant changes in her appearance since then. People from her surroundings reveal that it’s owing to maintaining a perfect physical shape. J.Lo is relentless and never skips workouts. She also keeps her diet in check – as she highlighted herself in the US Weekly:

 “I don't drink coffee or alcohol, I don’t smoke as cigarettes have a devastating effect on the skin. I eat a lot of vegetables: Brussels sprout, broccoli, and kale. I avoid the sun and I don’t sunbathe. I almost always wear sunglasses as the rays have negative influence on the skin of our face and it propels ageing.”  

   In order to protect herself against the negative influence of the sun, Jennifer never leaves her house without a proper sun cream with SPF50 and it doesn’t matter whether it’s summer or winter. She also always has mattifying tissues on her. Jennifer Lopez pays attention to appropriate miniaturisation and appropriate removal of makeup. The singer has her own way for that – she uses lavender tissues for makeup removal. They soothe the skin and remove impurities.  

   While searching for an appropriate makeup removal cosmetic, remember that it has to be effective enough to quickly dissolve your makeup. Otherwise, you’ll have to use greater force to rub it in which will irritate the skin (and by that, it will make your skin lose its delicate look over time). If you are searching for a tested makeup removal product, I can recommend Hello Body „Coco Melt" – it’s a makeup removal balm which turns into oil on your skin and removes makeup and impurities in next to no time. As all Hello Body products, it delicately smells of coconut. I feel that this product will get to the January post about the best cosmetics of this year. Note! You’ll get a 25% discount with code MLE25. It will decrease the value of your whole shopping cart.

Kinga Rusin, age 48  

   I’ll do anything to get the list of all the treatments used by Kinga Rusin. I would believe in everything she says and I’d immediately start doing everything that she recommends. Kinga’s youthful appearance has become the showcase of herself and the brand that she started. I can easily say that Kinga has mastered the deception of time. How does she do it? In one of the interviews, she said:  

   “You need to take care of your body like you take care of your face. Tap water full of conditioners, polluted air, intense sunbathing, chemical substances in our food accelerate the ageing process of our skin which becomes dry and weak” – Kinga has a balanced diet, she doesn’t eat much meat, she moves a lot, and loves natural cosmetics. What else do we have to do to look like her? Her Instagram shows the whole procedure:  

   “In the evening I drink a lemon balm infusion to have a better sleep and soothe the nerves. In the morning, instead of coffee, I drinks high-quality leafy green tea. After getting up, I stretch for 5 minutes by the open window and up the workers! A quick shower with cold water. Then I apply vanilla oil onto still wet skin (it will wake up both the body and the senses). For the under eye area, a reliable mix will be Ekoampułka4 and FACE eye cream applied after a short moment. Without them, I stopped resembling myself after a few-day marathon at work. Before applying makeup, I always use a smoothing and tightening Ekoampułka1 and a thin layer of FACE day cream. For the night, after a whole day of running errands in makeup, I cleanse my face thoroughly (micellar water + Pat&Rub toner) and a regenerating Ekoampułka2. For the under eye area, the same thing as in the morning (Ekoampułka4 and under eye cream), and to finish off FACE night cream (a slightly thicker layer). The short, yet deep, sleep (which is guaranteed thanks to lemon balm) and… you’re right at square one again” – source Instagram @kingarusin.

* * *

Jennifer Lopez, lat 50

   Nie dalej jak wczoraj, na jednym z portali plotkarskich pojawiły się zdjęcia paparazzi okraszone tytułem „Coraz młodsza Jennifer Lopez zabrała narzeczonego i swój UMIĘŚNIONY BRZUCH na randkę”. Choć Amerykanka skończyła w tym roku 50 lat, nadal zachwyca figurą dwudziestolatki i zaskakująco młodym wyglądem, którego zazdrościć jej mogą koleżanki z branży urodzone nawet dwie dekady później. Pamiętam, jak w podstawówce ćwiczyłam układy z jej teledysków – znałam je wszystkie na pamięć i skłamałabym gdybym powiedziała, że od tego czasu w wyglądzie J.LO uwidoczniły się znaczące zmiany. Osoby z jej otoczenia zdradzają, że to dzięki utrzymywaniu doskonałej formy fizycznej. J.Lo nie stosuje taryfy ulgowej i nigdy nie odpuszcza treningów. Pilnuje także swojej diety – jak sama podkreśliła w wywiadzie dla US Weekly:

   „Nie piję kawy ani alkoholu, nie palę papierosów, bo mają straszny wpływ na skórę. Jem bardzo dużo warzyw: brukselek, brokułów i jarmużu. Unikam słońca i nie opalam się, prawie zawsze noszę okulary przeciwsłoneczne, bo promieniowanie źle wpływa na skórę twarzy i przyspiesza jej starzenie”

   Aby uchronić się przed szkodliwymi skutkami promieniowania UV, Jennifer nigdy nie wychodzi bez użycia kremu z filtrem SPF 50 i nie ma znaczenia, czy jest to lato, czy zima. Zawsze ma też przy sobie chusteczki matujące. Jennifer Lopez zwraca też uwagę na odpowiednie nawilżanie i przede wszystkim skuteczne zmywanie makijażu. Piosenkarka ma na to swój sposób – do demakijażu używa lawendowych chusteczek, które koją skórę, usuwając zanieczyszczenia.

   Szukając odpowiedniego kosmetyku do demakijażu pamiętajcie, że musi być na tyle skuteczny, aby szybko rozpuszczał makijaż. W innym wypadku będziecie musiały mocniej go wcierać, co podrażni skórę (a tym samym sprawi, że z biegiem lat utraci swój delikatny wygląd). Jeśli poszukujecie sprawdzonego produktu do demakijażu to mogę Wam polecić Hello Body „Coco Melt" – jest to balsam do demakijażu, który z konsystencji z balsamu zmienia się w olejek i w sposób niezawodny usuwa makijaż oraz zabrudzenia. Jak wszystkie produkty od Hello Body delikatnie pachnie kokosem. Coś czuję, że ten produkt wyląduje w moim styczniowym wpisie z najlepszymi kosmetykami tego roku. Uwaga! Z kodem MLE25 otrzymacie 25 % zniżki na całą zawartość Waszego koszyka.

Kinga Rusin, lat 48
   Dałabym sobie uciąć rękę za spis wszystkich zabiegów, które stosuje Kinga Rusin. Czegokolwiek nie powiedziałaby na temat zabiegów pielęgnacyjnych uwierzyłabym jej natychmiast i zaczęła stosować to samo. Młody wygląd Kingi stał się wizytówką nie tylko jej osoby, ale również marki, którą założyła. Śmiało mogę napisać, że Kinga potrafi perfekcyjnie oszukiwać czas. Jak to robi? W jednym z wywiadów powiedziała:

   „O ciało trzeba dbać tak samo, jak o twarz. Woda z kranu pełna „uzdatniaczy”, zanieczyszczone powietrze, intensywne opalanie, chemia w jedzeniu przyspieszają starzenie się skóry, która przesusza się i wiotczeje’’ – Kinga prowadzi zbilansowaną dietę, nie je mięsa, dużo się rusza i kocha naturalne kosmetyki. Co więc należy robić, aby wyglądać jak ona? Na jej Instagramie możemy poznać całą procedurę:

   „Wieczorem dla ukojenia i dobrego snu: napar z melisy. Rano, zamiast kawy, dobra liściasta, zielona herbata. Po wstaniu, 5 minut rozciągania przy otwartym oknie i do boju! Szybki prysznic chłodną wodą, na mokre jeszcze ciało, bo mało czasu, olejek waniliowy (pobudzi zarówno ciało jak i zmysły). Pod oczy niezawodne superaktywne kombo czyli Ekoampułka4 i po chwili krem pod oczy z linii FACE. Bez nich po kilku dniach maratonu w pracy przestałabym przypominać siebie. Przed położeniem make up'u obowiązkowo napinająca i wygładzająca skórę Ekoampułka1 i cienka warstwa kremu na dzień z linii FACE. Na noc, po całym dniu biegania w makijażu porządne oczyszczanie twarzy (płyn micelarny + tonik Pat&Rub) i regenerująca Ekoampułka2. Pod oczy to samo co rano (Ekoampułka4 i krem pod oczy) a na to wszystko, po odczekaniu chwili na wchłonięcie preparatów krem do twarzy na noc z linii FACE (warstwa nieco grubsza niż zazwyczaj). Krótki ale głęboki sen (po melisie u mnie gwarantowany) i… powtarzamy od początku” – źródło Instagram @kingarusin

Jestem Kasia, age 30

  Online, everyone is beautiful and without wrinkles, but I saw Kasia in real life and she really looks as if she was still 16. On her blog, you’ll find plenty of articles concerning how she cares for her appearance. I’ve found a few interesting pieces of information:  

   “I started liking cleansing oils around two years ago and since then they’ve been always present in my makeup bag. Now, I’m into products by a Polish brand Vianek that I use for cleansing my face from foundation, and I do a short face massages at the same time. I’ll write about face massages in one of my upcoming posts as it is a truly interesting topic worth attention. It could get lost somewhere in today’s post.„  

   “After cleansing my face with oil, I do the second cleansing that allows me to get rid of the residual oil and complete the first step. Even though I didn’t use my Foreo in the video, I eagerly use this gadget on a daily basis, especially when I’m removing a heavier and water-proof makeup layer. I need to write that I’ve been a user of Foreo for quite some time and it’s not enough to say that I’m delighted with it (I’ll try to write more about it soon).”  

   “I usually use a face scrub once a week. I love the feeling of ideally smooth complexion that appears after exfoliating.” There are multiple face scrubs on the market – let’s choose those that possess natural microbeads (sugar, salt, coffee, nut husks) as those plastic ones wreak ecological havoc. A face scrub is a cosmetic that I use up pretty quickly (even up to 5 handfuls during one use). Therefore, it would be nice if it wasn’t expensive. I use APN Cosmetics from the line „I am Queen” for my body. It has slight citrus fragrance and it is pleasant when it comes to its texture – it can be easily applied, dissolves quickly, and leaves the skin moisturised. The cosmetic costs less than PLN 25 and will last for at least several uses.

* * *

Jestem Kasia, lat 30
   W internecie każdy jest piękny i bez zmarszczek, ale Kasię widziałam na żywo i naprawdę wciąż wygląda jakby miała 16 lat. Na jej blogu można zaleźć sporo materiału o tym, jak dba o swój wygląd. Znalazłam kilka ciekawych informacji:

   „Z olejkami myjącymi polubiłam się już jakieś dwa lata temu i od tego czasu zawsze jakiś gości w mojej kosmetyczce. W tej chwili upodobałam sobie produkt polskiej marki Vianek, którym oczyszczam cerę z podkładu, a przy okazji wykonuję krótki masaż twarzy. O masażach twarzy napiszę niedługo w jednym z najbliższych wpisów, bo to naprawdę ciekawy, warty uwagi temat, który mógłby trochę zginąć w dzisiejszym poście. „

   „Po oczyszczaniu olejkiem wykonuję drugie oczyszczenie, które pozwala pozbyć się ewentualnych resztek olejku i ogólnie dopełnia pierwszy etap. Choć w filmiku nie myłam twarzy urządzeniem Foreo, to na co dzień bardzo często korzystam z tego gadżetu, szczególnie gdy zmywam cięższy, wodoodporny makijaż.” Muszę napisać, że też mam od jakiegoś czasu szczoteczkę Foreo i mało powiedzieć, że jestem zachwycona (postaram się niedługo Wam więcej o niej napisać).

   „Peeling wykonuję zazwyczaj raz w tygodniu. Uwielbiam uczucie idealnie gładkiej cery, jakie pojawia się po wykonaniu złuszczania.” Peelingów na rynku jest mnóstwo – wybierajmy więc przede wszystkim te, których mikrogranulki są naturalne (z cukru, soli, kawy, skorupek orzechów), bo te plastikowe sieją ekologiczne spustoszenie. Peeling to kosmetyk, który zużywamy naprawdę szybko (nawet pięć garści w czasie jednego użycia) dobrze więc, aby nie był drogi. Do ciała używam teraz APN Cosmetics z serii „I am Queen”, o lekkim cytrusowym zapachu i przyjemnej konsystencji – łatwo się rozsmarowuje, szybko rozpuszcza i zostawia nawilżoną skórę. Kosmetyk kosztuje niecałe 25 złotych i wystarcza na kilkanaście użyć.

Chodakowska, age 37

   Ewa Chodakowska has been motivating Polish women to start a healthy lifestyle and take up physical activity. It is common knowledge that the queen of the Polish fitness business is characterised by perfect figure, but you need to admit that no one really would give her 37 years. What’s the secret of the trainer of “all Polish women”? Ewa speaks openly that skin care isn’t something about which she is very passionate and that only when she started thinking about producing her own eco cosmetics (beBio) did she take a closer look at the topic. So if these aren’t cosmetics, what’s the key to her impeccable look? She often goes for hours about a balanced diet – 8 glasses of water, at least 500 g of vegetables, and 300 g of fruit every day. Those who follow her profiles regularly see that she’s all about carrying for one’s health – the impeccable appearance is only a side effect. You can believe me or not, but I really see which of my friendly care for themselves not only from the outside but also from the inside.  

   Ten years ago, we could all eat fast food, abandon exercises, not take any vitamins, and it had no influence on our appearance, but now it’s different. For me, providing my organism with an additional dose of vitamins is an everyday habit. I supplement folic acid, vitamin D, magnesium, and I eagerly use nutricosmetics, that are natural blends of ingredients that help to protect our skin against the negative impact of such factors as free radicals, UV radiation, everyday pollution, and stress. On my kitchen shelf, you can find a forest fruit blend from Natural Mojo „Glam Protect” – it contains, among others: powdered chokeberry, whortleberries, beetroot, figs, raspberries, currant, and such extracts as: bamboo, hibiscus, acerola, and turmeric. It's enough to dissolve one cup in a glass of water and drink such a mixture once a day. The effects are visible after two weeks tops. When it comes to me, I noticed less frequent inflammations when zits appear and smaller fatigue signs. Now, with the code 40MLE, you can get a 40% discount on all products (apart from the discounted section). The discount is valid when you purchase products for an amount exceeding PLN 249.

* * *

Chodakowska, lat 37  
   Ewa Chodakowska od lat motywuje Polki do zdrowego stylu życia i aktywności fizycznej. Wiadomo, że królowa polskiego fit biznesu ma nienaganną figurę, ale trzeba też przyznać, że mało kto dałby jej 37 lat. Na czym polega sekret trenerki „wszystkich Polek”? Ewa mówi otwarcie o tym, że pielęgnacja skóry to nie jest coś, co ją pasjonuje, i że dopiero odkąd zaczęła myśleć o produkcji własnych ekologicznych kosmetyków (beBio) przyjrzała się bliżej temu tematowi. Jeśli więc nie kosmetyki, to co jest kluczem do jej świetnego wyglądu? Często opowiada o zbilansowanej diecie – 8 szklanek wody, przynajmniej 500 gramów warzyw i 300 gramów owoców każdego dnia. Ten kto obserwuje regularnie profile Ewy widzi, że najważniejsze jest dla niej dbanie o zdrowie – świetny wygląd jest więc jedynie skutkiem ubocznym. Możecie mi wierzyć lub nie, ale naprawdę widzę które z moich koleżanek starają się dbać o siebie nie tylko z zewnątrz, ale także od wewnątrz.
   Dziesięć lat temu wszystkie mogłyśmy jeść fast foody, nie ćwiczyć, nie łykać żadnych witamin i nie miało to wypływu na nasz wygląd, ale teraz jest inaczej. Dla mnie dostarczenie organizowowi dodatkowej porcji witamin jest już codziennością. Suplementuję kwas foliowy, witaminę D, magnez i chętnie korzystam z nutrikosmetyków, czyli naturalnej mieszanki składników, które pomagają chronić skórę przed negatywnym działaniem takich czynników jak wolne rodniki, promieniowanie UV, codzienne zanieczyszczenia i stres. Na mojej kuchennej szafce teraz można zaleźć mieszankę od marki Naturaj Mojo „Glam Protect”, o smaku owoców leśnych – w jego skład wchodzi między innymi: aronia w proszku, borówki, buraki, figi, maliny, porzeczki oraz takie ekstrakty jak: babus, hibiskus, acerola czy kurkuma. Wystarczy jedną miarkę proszku rozpuścić w szklance wody i wypić taką miksturę raz dziennie. Efekty są widoczne po najdalej dwóch tygodniach. U siebie przede wszystkim zauważyłam rzadsze stany zapalne przy wypryskach i mniejsze ślady zmęczenia. Teraz z kodem 40MLE możecie skorzystać z 40% zniżki na cały asortyment (poza zakładką wyprzedaż). Promocja jest ważna przy zakupach powyżej 249zł.