If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

Czym różni się życie w stylu „slow life” od zwykłego lenistwa?

   Can you have more by doing everything slower? The proponents of slow life would ask what "slower" means to us. According to the philosophy of slowness, if more is about material goods, then the answer is no. However, if more is about spending more time with your nearest and dearest as well as healthy and happy life, they try to prove that’s true.

   When people and the world were chasing what's fast – fast food, fast cars, fast professional carrier, and money – Geir Berthelsen said "stop" and established the World Institute of Slowness in Norway. It was almost twenty years ago (in 1999). Other proponents of the theory that the continuous chase takes what's most important in our lives followed in his footsteps. Based on that, a Canadian, Carl Honoré, wrote "In Praise of Slowness". The book was translated into several languages and became a real best-seller in many countries. Bruno Contigiani, an Italian ex-workaholic, who was fed up with life running through his finders, joined the whole movement. He set up an association – The Art of Living Slowly – and owing to his initiative we have been celebrating the International Day of Slowness on 25 February since 2007. Italians (and other nations) loved this idea celebrating it in different ways each year. Even the local authorities remind about slowing down and paying attention to the beauty of your cities. We all know well that it is easy to forget about such minute pleasures when you are running errands with your nose in your phone. The catchphrase "live slower" has turned out to be so attractive that it transformed into a very fashionable trend. The question is whether the initially just idea isn't currently a caricature of itself?

* * *

   Czy można mieć więcej robiąc wszystko wolniej? Zwolennicy „slow life” zapytają, co dla nas oznacza „więcej”. Według filozofii powolności, jeśli więcej to dobra materialne, to nie. Jeśli natomiast więcej to czas z bliskimi, zdrowie i radość życia, na każdym kroku starają się udowodnić, że owszem.

   Gdy świat i ludzie gonili za tym co szybkie – szybkim jedzeniem, samochodami, karierą i pieniędzmi – Geir Berthelsen powiedział „stop” i założył w Norwegii Światowy Instytut Powolności (World Institute of Slowness). Było to prawie dwadzieścia lat temu (w 1999 roku). W jego ślady poszli kolejni zwolennicy teorii, że ciągła gonitwa zabiera nam to, co w życiu najcenniejsze. Na tej podstawie Kanadyjczyk, Carl Honoré, napisał „Pochwałę powolności”. Książka została przetłumaczona na kilkadziesiąt języków i stała się prawdziwym bestselerem w wielu krajach. Do krzewienia idei przyłączył się pochodzący z Włoch Bruno Contigiani, były pracoholik, który miał dosyć uciekającego mu przez palce życia. Założył stowarzyszenie The Art of Living Slowly (Sztuka Powolnego Życia) i dzięki jego inicjatywie od 2007 roku obchodzony jest Światowy Dzień Powolności (25 lutego). Włosi (i nie tylko) pokochali tę ideę świętując co roku na różne sposoby. Nawet lokalne władze przypominają o zatrzymywaniu się i zwracaniu uwagi na piękno swoich miast. Dobrze wiemy, że o takich drobnych przyjemnościach łatwo zapomnieć będąc w biegu z nosem w telefonie. Hasło „żyj wolniej” okazało się tak bardzo atrakcyjne, że zamieniło się w bardzo modny nurt. Pytanie, czy początkowo słuszna idea nie jest obecnie karykaturą samej siebie?

  Everyone would like to slow down but how to find the time for it? You can do everything in the "slow life" fashion now – cook, eat, exercise, bring up, buy, and renovate. We've got  „slow food”, „slow design”, „slow parenting," or „slow fashion” – everyone will find their own obsessions. However, it's not always possible to slow down – if that was the case, we would all be able to rock in a hammock in the middle of the day. The work won't complete itself, and taking the whole idea too literally may bring something totally opposite – problems at work, lower earnings, and, finally, a lot of worries.  

   I met Kinga on holidays. She was taking a break from the "slow life" mode which put her through it. "I took slow life too literally. I probably read most of the books on the subject and I was trying to implement them overnight. I stopped keeping my deadlines at work, because what matters is here and now. In the end, I went down a spiral of frustration and stress by making myself believe that everything has to be exceptional and remote from the ordinary. I was wasting my time on trying to find for more eco carrot, I was searching the whole town for development paths – because I had to do something extra for myself. Maybe I didn't really get the slow life philosophy, and maybe I was too bothered by the whole concept. Positive sides? This period surely allowed me to appreciate what I've got and slow down only when it's really worth it".  

   So saying "stop" isn't that easy, especially if we are following the fashion that is artificially inflated by the media and the poor literature on the topic. Inappropriately understood "slow life" postulates bring us closer to laziness – they will be an ideal excuse to skip our duties – after all, why bothering with the project now since they say: focus on yourself and on what you fancy at the moment. It is a fact that certain fashion can lead you to a state of frustration, especially when you can't attain any improvement in everyday reality (and we usually expect quick changes).

* * *

   Zwolnić chciałby każdy, ale jak znaleźć na to czas? W stylu „slow life” można robić dziś wszystko – gotować, jeść, ćwiczyć, wychowywać, kupować i remontować. Mamy „slow food”, „slow design”, „slow parenting” czy „slow fashion” – każdy znajdzie niszę na własne natręctwa. Nie zawsze jednak da się zwolnić – gdyby tak było, wszyscy bujalibyśmy się w południe na ogrodowym hamaku. Praca jednak sama się nie zrobi, a zbyt dosłowne potraktowanie idei może przynieść rzecz odwrotną – problemy w pracy, mniejsze zarobki i w końcu całą masę zmartwień.

   Kingę poznałam na wakacjach. Odpoczywała właśnie od trybu „slow life”, który porządnie dał jej w kość. „Potraktowałam slow life zbyt dosłownie. Przeczytałam chyba większość książek na ten temat i z dnia na dzień próbowałam wdrożyć je w życie. Przestałam dotrzymywać terminów w pracy, bo przecież liczy się tu i teraz. Koniec końców wpadłam w spiralę frustracji i stresu, wmawiając sobie, że wszystko musi być wyjątkowe, dalekie od przeciętności. Marnowałam czas na szukaniu najbardziej ekologicznej marchewki, jeździłam po całym mieście szukając ścieżek rozwoju, bo przecież powinnam dla siebie zrobić coś ekstra. Może nie do końca zrozumiałam filozofię slow life, a może za bardzo się nią przejęłam. Pozytywy? Ten okres na pewno pozwolił mi docenić to, co mam i zwalniać tylko tam, gdzie warto”.

   Czyli powiedzieć „stop” wcale nie jest tak łatwo, zwłaszcza jeśli kierujemy się pompowaną przez media modą i słabą literaturą. Źle odczytane postulaty „slow life” zbliżą nas do lenistwa – będą świetną wymówką dla obowiązków – w końcu, po co męczyć się z projektem teraz, skoro porady mówią: skup się na sobie i na tym na co masz akurat ochotę. Faktem jest, że jako pewna moda może doprowadzać do frustracji, zwłaszcza, gdy nie osiąga się poprawy w szarej codzienności (a zwykle oczekujemy szybkich zmian).

   Agnieszka, my friend, a wife, a mother of two, admitted that she hides all watches when she's not at work.

"I don't allow my free time to be dominated by ticking clocks and a tight schedule. I immediately started to enjoy the moments spent with kids, without any pressure that I need to do something else instead. We just allow our time to naturally flow, and it turned out that we are able to use our time more effectively. The children know when they are supposed to head for bed, without any dallying or making a fuss."  

   It sounds great, but if I hid all watches, I'd get a notice on my desk the following day, and after one month, I would have no electricity at home as I won't waste the precious time that I could spend with my child on paying bills. Maybe "slow life" isn't for me? Maybe this beautiful idea doesn't always give you happiness and matches your day schedule?  

   Some things are independent of our children. In the beginning, the idea of buying at small merchants was really going well and bringing me a lot of pleasure. I always had a nice conversation with the shopping assistant, and the walk wasn't that cumbersome. Everything was falling into place until I received new duties at work, and my child was fighting bronchitis relapses for a whole month. At that time, moving between grocery stores, butcher shops, and drugstores started to bear more significance. In such moments, you simply lack the time to run (because there's no way you can just walk) from one small merchant to another.  

All right, so nothing really changes for the better in my life and the "slow life" catchphrases are unrealistic visions in the "feng shui" style? Despite all of that, I think that you need to approach everything with some common sense. I still visit my favourite eco stores and I'm able to visit a few of them before I choose appropriate products, but I do that only when I don't have to worry about other issues.

If we are trying to force any changes into our life by implementing artificial trends, we've got dwindling chances of success. By acting in that way, we risk going from one extreme to the other, especially if everything has been speeding and we suddenly hit the breaks. Instead of slowing down safely, we will stop in one spot, and all of the elements of our life will probably fall apart in chaos. So is there a way to put the slow life philosophy to some use and not go crazy? Some things can be changed without the need for a roller-coaster in our lives:

– One of the most beneficial changes in compliance with the slow trend that I've noticed in my case is the broadening of my knowledge concerning healthy food. I enriched my menu, I choose products, and even restaurants, more mindfully.

– I've discovered that there are plenty of places where I can get high-quality products in the near vicinity of my house. Sometimes, totally inconspicuous places surprise us with good quality assortment. Maybe we won't be able to get everything in local shops (we won't get a toilet detergent, some bread, and a pair of crocks in one place), but we've got the chance to come across products that we choose more wisely. Small stores are more often supplied, mostly due to the fact that they don't have a place to store all of those products. In large supermarkets, the products are delivered once every few weeks, so you can't be surprised that once in a while you'll get items that have exceeded their expiration date.

– I prepare meals without thinking about work and problems – I try to enjoy the small household duties and the outcome in the form of a delicious and nutritious meal. Of course, "slow" meal takes you a considerably greater amount of time in comparison to shovelling a pizza into the over; however, the avid fans of this idea highlight that everything is about the quality, emotions, and the outcome of the whole undertaking.

* * *

   Agnieszka, moja koleżanka, żona, matka dwójki dzieci przyznała, że w czasie poza pracą chowa wszystkie zegarki.

„Nie pozwalam, by mój czas wolny zdominowały tykanie wskazówek i ściśle określony plan od-do. Od razu zaczęłam bardziej cieszyć się z momentów z dzieciakami, bez presji, że teraz coś powinnam, teraz coś muszę. Po prostu płyniemy razem naturalnym trybem i okazało się, że o wiele efektywniej wykorzystujemy czas, a dzieci same czują, kiedy powinny szykować się do spania, bez marudzenia i problemów.”

   Brzmi pięknie, ale gdybym pochowała zegarki, to prawdopodobnie na następny dzień w pracy czekałoby na mnie wypowiedzenie na biurku, a po miesiącu w moim mieszkaniu nie byłoby prądu bo przecież nie będę tracić cennego czasu z dzieckiem na tak przyziemne rzeczy jak płacenie rachunków. Może „slow life” nie jest dla mnie? Może ta piękna idea nie zawsze daje szczęście i pasuje do naszego rozkładu dnia?

   Niektóre rzeczy są niezależne od naszych chęci. Na początku pomysł z zakupami u drobnych dostawców szedł mi bardzo dobrze i sprawiał wiele przyjemności. Zawsze trafiała się miła pogawędka z ekspedientką, a spacer nie był uciążliwy. Wszystko pasowało do momentu, gdy pojawiły się nowe obowiązki w pracy, a dziecko przez miesiąc walczyło z nawrotami zapalenia oskrzeli. Wtedy przemieszczanie się pomiędzy oddalonymi od siebie warzywniakami, mięsnymi i jeszcze sklepem z chemią zaczęło mieć znaczenie. W takich chwilach zwyczajnie brakuje czasu, żeby biec (bo o wolnym spacerku nie ma mowy) do kolejnych małych sklepików.

   No dobrze, ale czy w takim razie w moim życiu nic nie zmieniło się na lepsze, a hasło „slow life” to odrealnione wizje w stylu „feng shui”? Mimo wszystko uważam, że nie, ale trzeba do tego podchodzić z głową. Wciąż odwiedzam ulubione ekosklepiki i potrafię zwiedzić ich kilka, zanim wybiorę odpowiadające mi produkty, ale robię to tylko wtedy, kiedy nie muszę martwić się o inne sprawy.

Jeśli próbujemy zmienić w życiu coś na siłę, sztucznie wdrażając pewne mody, mamy małą szansę na sukces. Działając w ten sposób ryzykujemy, że z jednej skrajności wpadniemy w drugą, zwłaszcza jeśli wszystko do tej pory pędziło w zawrotnym tempie, a my gwałtownie naciśniemy hamulce. Zamiast bezpiecznie zwolnić, zatrzymamy się nagle w miejscu, a wszystkie elementy naszego życia prawdopodobnie rozsypią się w chaosie. Czy w takim razie jest jakiś sposób, żeby skorzystać z filozofii „slow life, ale nie zwariować? Pewne rzeczy da się zmienić bez wywracania codzienności do góry nogami:

– Jedną z najbardziej korzystnych zmian w duchu „slow”, jakie zauważyłam u siebie jest poszerzenie wiedzy na temat zdrowego odżywiania. Wzbogaciłam jadłospis, bardziej świadomie wybieram produkty, a nawet restauracje.

– Odkryłam, że w okolicy naszego domu jest całkiem sporo punktów z produktami wysokiej jakości. Czasami zupełnie niepozorne miejsca zaskakują nas jakościowym asortymentem. W osiedlowych sklepach może nie załatwimy wszystkich spraw (nie kupimy jednocześnie płynu do toalet, pieczywa i crocsów), ale mamy szansę trafić na towar wybierany z większą dbałością. Małe sklepiki są częściej zaopatrywane, przede wszystkim dlatego, że nie posiadają wielkiego zaplecza, gdzie można przechowywać produkty. W dużych marketach asortyment przyjeżdża raz na kilka tygodni, więc nie ma się co dziwić, że raz na jakiś czas kupimy tam rzeczy przeterminowane.

– Przygotowuję potrawy nie wybiegając myślami w stronę pracy i problemów – staram się cieszyć z drobnych zadań i sukcesu w postaci pysznego, wartościowego posiłku. Oczywistym jest, że ugotowanie obiadu w trybie „slow” potrwa dłużej niż wrzucenie do piekarnika mrożonej pizzy, jednak fani idei podkreślają, że wszystko rozbija się o jakość, emocje i to, co poświęcając ten czas zyskamy.

Autorka książki „Prosto z Roślin” Alicja Radej nie tylko zaprasza nas do swojej kuchni, w której zdradza kulinarne receptury. Prawie połowę książki zajmują rodzinne patenty Alicji na osiągnięcie szczęścia. Przecież jedzenie nie tylko ma zaspokoić nasz głód, ale dać nam przyjemność smakowania.

I started to gather recipes which go with the spirit of slow food, but can be still prepared in a short period of time. On my shelf, you'll find many cookbooks which propagate the idea of slow food – they are based on regional traditions and incorporate fresh and natural products. I especially recommend „Straight from Plants” by Alicja Radej – it is a true homage to the vegan cuisine. Among othe things, you'll find a recipe for an untypical cashew spread, avocado tartare, or pasta with spinach and olives.

– Let's model on Italians – one meal each day should be a small feast (or at least one meal during the week). It doesn't matter what you'll place on the table. What's important is that you should focus on the enjoyment of sharing your meal with your nearest and dearest.

– I've got a rule that when I come back home, I leave my phone on a shelf near the entrance door. When I go for a walk with Julka, I usually use the silent mode so that this time is truly ours. It'd be best to decrease the time you spend browsing through your mobile phone. Comparing people to zombies isn't an exaggeration at all, it's enough to ponder over how many times within an hour you look at your phone to check the time and end up browsing Instagram for 15 minutes. Let's transfer our attention to the place and people that are surroundings us at a given moment.

– I've decided to save the time that I use for frustrating on getting to the other part of the city. I've picked all of the permanent points on my everyday map, such as kindergarten, gym, pool, beauty salon, etc. near my home. Owing to that, I don’t have to worry about traffic jams and I can take a short walk when the weather is favourable.

* * *

– Zaczęłam zbierać przepisy, które wpisują się w ducha „slow food”, ale przygotowuje się je w krótkim czasie. Na mojej półce leży wiele książek kucharskich, które propagują ideę „slow food”, czyli opierają się na regionalnych tradycjach, bazują na świeżych i naturalnych produktach. Szczególnie polecam „Prosto z Roślin” Alicji Radej – to prawdziwy hołd dla kuchni wegańskiej. Znajdziecie w niej między innymi przepisy na niecodzienny serek z nerkowców, tatar z awokado czy makaron ze szpinakiem i oliwkami.

– Bierzmy przykład z Włochów – niech jeden posiłek dziennie (albo choć jeden posiłek w tygodniu) będzie małą ucztą. Nieważne co postawimy na stole, ważne, byśmy skupili się na radości z jedzenia wśród bliskich.

– Mam taką zasadę, że gdy wracam do domu, zostawiam telefon na półce przy drzwiach wejściowych. Kiedy spaceruję z Julką, zwykle go wyciszam, by ten czas był naprawdę nasz. Dobrze byłoby ograniczyć korzystanie z smartphone’a. Porównywanie ludzi do zapatrzonych w ekrany „zombiaków" wcale nie jest na wyrost, wystarczy zastanowić się ile razy w ciągu godziny zerkamy na telefon, by sprawdzić godzinę, a kończymy na 15 minutach przewijania zdjęć na Instagramie. Przenieśmy naszą uwagę na miejsca i ludzi, którzy właśnie nas otaczają.

– Postanowiłam zaoszczędzić czas, który ucieka i powoduje frustracje, gdy próbujemy szybko dojechać na drugi koniec miasta. Wszystkie stałe punkty na mojej codziennej mapie, jak przedszkole, siłownię, basen, kosmetyczkę itp., wybrałam blisko domu. Dzięki temu nie straszne są mi korki, a przy ładnej pogodzie mam okazję zaliczyć drobny spacer.

– I've started to pay reasonable attention (because you always get too close to becoming a hypochondriac) to toxic substances that cause allergies and other problems in my body. Worse mood, less energy, skin problems, and constant fatigue often have their source in an inappropriate diet. Owing to the fact that I became more interested in the slow philosophy, I've decided to scrutinize my metabolism and gluten tolerance. I took such a test online. It's enough to answer 48 questions – most of them have 3 answers, and some of the questions allow you to choose only one answer. You can't get a good or bad score – fortunately, it's not an exam, but a test that is supposed to show you your metabolic type. For example, I'm a mixed type. The remaining types are: carbohydrate type, mixed carbohydrate type, mixed protein type, and protein type. Together with the score, you receive instructions concerning the appropriate diet. This test is pretty great and reliable – try it ;)

– I've learnt to say "no". If we feel that we've got too many duties at work we shouldn't allow ourselves to take even more obligations. It's better to bluntly admit that we won't handle everything than allow stress to eat us alive. We shouldn't fill our calendars with thousands of obligations. We should give ourselves the time to take some breaks.

* * *

– Zaczęłam w granicach zdrowego rozsądku (bo do hipochondrii jeden krok) zwracać uwagę na toksyczne substancje, które wywołują alergie i inne problemy w moim organizmie. Gorsze samopoczucie, mniej energii, problemy z cerą, ciągłe zmęczenie często mają źródło w źle dobranej diecie. Dzięki temu, że zainteresowałam się tematem „slow”, postanowiłam przeprowadzić badania na temat mojego metabolizmu i tolerancji na gluten. Taki test wykonałam przez internet. Wystarczy odpowiedzieć na 48 pytań – większość z nich zawiera 3 odpowiedzi, cześć pytań daje możliwość wyboru tylko jednej odpowiedzi. Nie można uzyskać dobrego lub złego wyniku – na szczęście, nie jest to sprawdzian, tylko badanie, które ma wyróżnić nasz typ metaboliczny. Ja na przykład jestem typem mieszanym, ale są jeszcze: węglowodanowy, mieszano-węglowodanowy, mieszano-białkowy oraz białkowy. Razem z wynikiem dostajemy całą instrukcję tego, jak powinniśmy się odżywiać. Fajny i rzetelny test – polecam ;)

– Nauczyłam się mówić „nie”. Jeśli czujemy, że mamy za dużo obowiązków w pracy, nie bierzmy na siebie kolejnych. Lepiej przyznać, że się nie wyrobimy niż pozwolić, by zniszczył nas stres goniących terminów. Nie zapełniajmy zadaniami każdej minuty w kalendarzu. Dajmy sobie czas na przerwy.

    Slow life is, among other things, resigning from ready-made products or solutions, so it needs greater engagement or even sometimes searching for eco chicken in a few stores. A lazybones will read this idea as a permission to lie in one place for hours on end and to stay idle even after two hours they finished work. On the other hand, a maniac can overlook the fact that the blind following of all slow life postulates destroys their life by making them even more distant from what's important in the whole slow life philosophy – ease of mind. There are also such people who feel safe when they have calendars full of deadlines and they shouldn't change that at all. However, if people are able to draw a dividing line to use their life mindfully, but without the necessity to neglect their duties (that they set themselves), slow life philosophy will surely be something allowing for the discovery of an internal rhythm. If we don't mistake the whole concept with a snail-like life and take only the elements that we need, we will gain the opportunity to have a break from the hectic pace of life.

* * *

„Slow life” to między innymi rezygnacja z gotowców, podanych na tacy produktów czy rozwiązań, więc wymaga od nas większego zaangażowania, czasem nawet szukania ekologicznego kurczaka w kilku sklepach. Leń odczyta ideę jako przyzwolenie na wylegiwanie się i nic nie robienie po dwóch godzinach pracy. Fanatyk „slow life” może natomiast nie zauważyć, jak ślepe podążanie za wszystkimi postulatami niszczy mu życie, oddalając go od tego co w „slow life” najważniejsze – na spokoju ducha. Są też tacy, którym poczucie bezpieczeństwa daje wypełniony zadaniami kalendarz i nie powinni na siłę tego zmieniać. Jeśli jednak ktoś potrafi wyznaczyć sobie granicę, korzystać z życia uważnie, ale bez zaniedbywania obowiązków (które sam sobie ustala), „slow life” z pewnością będzie filozofią ułatwiającą odkrycie wewnętrznego rytmu. Jeśli spojrzymy na ideę inaczej niż na ślimacze tempo życia i zaczerpniemy tylko tyle, ile nam będzie potrzeba, także mamy szansę odrobinę od pędu odpocząć.

 

5 naturalnych beauty trendów, które widzimy wszędzie

    Natural beauty doesn't go out of fashion. Or rather it finally is in fashion again. It seems that the top of the mountain known as smoothing, concealing, and evening out has been finally reached and now we can slowly descend while discovering the beauty of the layer underneath anew – freckles, moles, thin hair, and pale complexion. Models who stopped hiding are at the height of popularity and are taking world of fashion by storm with their unique adornments. Famous actresses, including Penelope Cruz, Lucy Liu, and Emma Watson, increasingly more often show their natural faces speckled with freckles as well.

   The latest trends make me very happy as they redefine what's natural. I've created a subjective list of five most interesting beauty hits of this season.

* * *

   Naturalne piękno nie wychodzi z mody. A właściwie w końcu do niej wraca. Wydaje się, że wierzchołek góry zwanej wygładzaniem, maskowaniem i ujednolicaniem został osiągnięty i teraz powoli z niego schodzimy odkrywając na nowo, jak piękne jest to, co pod spodem – piegi, pieprzyki, mysie kosmyki i blada cera. Wielkie kariery robią modelki, które przestały się ukrywać i podbijają świat mody swoimi wyjątkowymi ozdobami. Słynne aktorki, między innymi Penelope Cruz, Lucy Liu i Emma Watson, także coraz częściej pokazują swoje naturalne, obsypane delikatnymi piegami oblicza.

   Ostatnie trendy bardzo mnie cieszą, bo na nowo interpretują to, co naturalne. Zebrałam dla Was pięć, moim zdaniem, najciekawszych beauty hitów tego sezonu.

Po otwarciu tego słoika cały pokój pachnie malinami. Widoczny na zdjęciu peeling oraz inne produkty możecie teraz zamówić w sklepie www.balneokosmetyki.pl -20% taniej używając kod: czerwiec

Nude lips

   Nude colour has been present on catwalks for decades. Fashion designers discovered that it's an ideal background to highlight details and textures a long time ago. Outfits based on nude fabrics model the figure, blurring the line between the body and material. Nude shoes elongate legs, and nude nail polishes make hands and feet look slimmer.

   This season is all about nude lips as well – a nude lipstick is a hot trend. All right, but what is in fact "nude" and what shade to choose? Pantone Colour Matching System used, among others, by designers of clothes and cosmetics has more than 100 skin shades. Which one will be perfect for you? To stay on the safe side, it's best to start with beige or pink that is two tones darker than your complexion. It's vital to remember about the appropriate preparation of your lips and skin around them as nude colour is unforgiving, even more than other colours, for calloused epidermis. I use an eco body scrub. Recently, I've gone back to the one by a Polish brand, Balneokosmetyki. Small raspberry seeds are ideal for cleansing of face skin and, additionally, the scrub enhances regeneration of epidermis, smoothes, and moisturises. Nude colour makes the small hairs above your upper lip really visible – so if you're not a member of the "body hair movement" take your time to get rid of them. And one more thing – nude is ideal for your smile, but the fashionable matte version is only for those with perfectly white teeth.

* * *

Usta w odcieniu nude

Kolor nude obecny jest na wybiegach od dekad. Projektanci już dawno odkryli, że to idealne tło dla wyeksponowania detali i tekstur. Kreacje oparte na cielistych materiałach modelują sylwetkę, zacierając granicę między ciałem a tkaniną. Buty o barwie nude wydłużają nogi, a lakiery do paznokci sprawiają, że dłonie i stopy wydają się smuklejsze.

 W tym sezonie nude króluje także na ustach – prawdziwym hitem jest szminka w tym kolorze. W porządku, ale jaki to właściwie kolor „nude” i jaki odcień wybrać? Paleta barw Pantone, z której korzystają między innymi projektanci ubrań i kosmetyków, ma ponad 100 kolorów skóry. Jaki będzie perfekcyjny dla Ciebie? Najbezpieczniej zacząć od beżu lub różu o dwa tony ciemniejszego niż cera. Należy też pamiętać o odpowiednim przygotowaniu warg i skóry wokół ust, bo cielisty kolor bardziej niż inne, „nie wybacza” zrogowaciałego naskórka. Ja do tego używam ekologicznego peelingu do ciała. Ostatnio powrócił do mnie ten od polskiej marki Balneokosmetyki. Niewielkie pestki malin idealnie nadają się do oczyszczania skóry twarzy, a dodatkowo peeling wspomaga regenerację naskórka, zmiękcza i nawilża.  
W towarzystwie beżu włoski nad górną wargą stają się naprawdę widoczne – o ile nie zaangażowałaś się w ruch „body hair movement” to poświęć chwilę na depilację. I jeszcze jedno – nude pięknie eksponuje uśmiech, ale w modnej matowej wersji mogą go stosować tylko posiadaczki nieskazitelnie białych zębów.

Foundation exposing freckles

Fortunately, times when freckles were hidden under a thick layer of foundation are long gone. Instagram #freckles will show you more than three million photos. Celebrities, actresses, and models, including Emma Stone and even lately Maghan Markle, who paid a real homage to natural beauty during her wedding, have been presenting their freckled noses with pride. The bride surprised everyone with a very modest image – freckles that could be seen through her delicate makeup and natural slightly messy hairdo divided commentators. Some were awe-struck, whereas others claimed that there was no "wow effect" in Meghan's look. To my mind, the Duchess showed great class and she looked marvellous with her freckles.What makeup will be ideal for women who have a soft spot in their heart for freckes and want to show them off? Choose foundation that will match the natural colour of your skin, the key factor here is the texture – it's best to use liquid or slightly creamy foundation which won't conceal the freckles and will create a beautiful background for them. You'll attain a superb effect by mixing heavy and light foundations – such a mixture allows to create a cosmetic that is ideal for your complexion. If your makeup bag lacks the latter product, I can recommend a foundation that costs as little as around PLN 27 (link).

When it comes to skin care, you need to find a product that will be a good base. Your skin should be rested and moisturised, but not greasy. I recommend Vichy Mineral 89 booster, which I have been using for several weeks. It absorbs well into the skin, provides good moisturisation, and replaces a traditional face cream in my makeup bag.

For some, freckles are so intriguing that a new fashion has appeared to draw even more freckles on your face (or even tattoo them). In my opinion, it is a dangerous extremity – another artificial fooling of nature. If you regret lacking freckles, maybe there is a lovely mole somewhere on your face that can be accentuated?

* * *

Piegi prześwitujące przez podkład

Czasy, kiedy pieguski chowały się pod grubą warstwą podkładu na szczęście dawno minęły. Instagramowy #freckles odsyła do bez mała trzech milionów zdjęć. Swoje piegowate nosy z dumą prezentują celebrytki, aktorki i modelki w tym Emma Stone, a ostatnio także Meghan Markle, która podczas własnego ślubu złożyła prawdziwy hołd naturalnemu pięknu. Panna młoda zaskoczyła wszystkich bardzo skromnym wizerunkiem – piegi przebijające się przez delikatny makijaż i naturalna, lekko niedbała fryzura podzieliły komentatorów. Jedni byli zachwyceni, inni zarzucali Meghan brak „efektu wow”. Moim zdaniem księżna pokazała ogromną klasę, a z piegami po prostu jej do twarzy.

Jaki makijaż będzie perfekcyjny dla kobiet, które z czułością myślą o swoich piegach i chcą się nimi pochwalić? Dobierz podkład do naturalnego koloru twojej skóry, kluczowa w tym wypadku będzie konsystencja – najlepiej postawić na płynną lub delikatnie kremową, która nie zamaskuje piegów, ale stworzy dla nich piękne tło. Doskonały efekt daje mieszanie ciężkich podkładów z lekkimi – takie rozcieńczanie pozwala stworzyć kosmetyk idealnie pasujący do naszej cery. Jeśli w swojej kosmetyczce nie macie tego drugiego, to śmiało polecam wam podkład, za który zapłacicie około 27 złotych (link).

Jeśli chodzi o pielęgnację, to koniecznie musimy zaleźć produkt, który będzie dobrą bazą pod podkład. Skóra powinna być wypoczęta i nawilżona, ale nie natłuszczona. Ja polecam booster Vichy Mineral 89, którego używam od kilku tygodni. Dobrze się wchłania, świetnie nawilża i w mojej letniej kosmetyczce z powodzeniem zastępuje tradycyjny krem.

Dla niektórych piegi są tak intrygujące, że pojawiła się nawet moda na ich dorysowywanie (a nawet tatuowanie). Moim zdaniem to niebezpieczna skrajność – kolejne sztuczne oszukiwanie natury. Jeśli żałujesz, że nie masz piegów to może gdzieś na Twojej twarzy jest uroczy pieprzyk, który można podkreślić? Curled lashes

The fashion for glued artificial lashes is slowly passing giving way to those naturally curled ones. There's no denying that the lashes that are appropriately glued on in a beauty salon were a solution for girls who wanted a sharp look without the need to stand in front of their mirrors to apply and remove makeup everyday. Unfortunately, women often instead of enjoying the effect, try to maximise it. And from beautifully highlighted eyes, we are able to create a caricature, adding new tufts and thickening our lashes to the limit. What thickness is already inappropriate? The available lash thickness starts with 0.10 and goes up to 0.30 mm. Only 0.10 and 0.15 look natural (but the latter option should be pursued by women who have a really pronounced eye contour). Other lash thickness will give you a theatrical effect and it's better to avoid it.

However, if you are searching for another way to elongate your lashes, and applying mascara is not enough for you, another option has been available lately. You will attain natural curly lashes, which are far from being larger than life, in a very simple way. All of that is possible owing to a new LVL method – that is precisely lifting. LVL is an abbreviation of the following English words: length, volume, lift. The treatment lasts around 15 minutes and it is done in beauty salons with the use of delicate and non-irritating cosmetics. There is an increasing number of beauty salons in Poland that do such a treatment and it costs about PLN 100-150. The effect lasts for around 3 weeks. If you are from Tricity or are planning holidays here, you can go to Balola, which is located in the very heart of Sopot. The beauty salon is beautifully furnished and its staff will willingly share their knowledge – I recommend that place. 

Natural hair

Who doesn't dream about getting up, brushing your hair with your fingers, and leaving your home just like that. There aren't many of such lucky individuals, and a "straight from bed hairdo" requires some treatments.

Kinga Rusin has become the queen of a natural hairdo. She decided not to conceal those hair strands that started to go grey. She made those silver strands her asset catching the attention of other people. Her natural hair colour doesn't add her years, but the journalist always makes sure that her hairdo is fresh and neat. Unfortunately, this effect cannot be attained by colouring. Similarly to false lashes, you can get an unnatural effect with the colours. Even though coloured grey plaits found their place among the popular trends, they only look good in stylised photos. On an everyday basis, it's best to choose hues that are closer to natural shades, and these are associated with hair strands that have been touched by sun rays.

Colour is secondary to a hairdo that looks fresh and clean. That's why hair care and appropriate modelling is so important. I hope that heavy lacquered hairdos will never come back. Hair should move together with the movements of our head. It should be light and bouncy. Hair curled in a traditional way with the use of a curling iron will always look too ideal. The wave has to be "broken". You can attain such an effect curling thick strands from the roots up until half of the strand length, and then curling the rest of the strand in the opposite way. My hair is easy to curl so I try not to exceed the time of 5 seconds while curling. Thick and strong hair will require more time.

Nice curls can be also attained with the use of special sprays, but the sole application isn't enough. It's best to delicately blow dry your hair and thoroughly spray your hair while keeping your head down. Afterwards, knead and muss your hair. Then, wait until everything dries. It is said that salty sea water in a spray works the same, but I haven't had the occasion to test this solution. I've testes this and this cosmetic and if you follow the above-mentioned instructions, you'll get natural curls. Remember to keep some moderation – otherwise, your hair will be sticky and will turn into a greasy crust.

* * *

Podkręcone rzęsy

Moda na przyklejane sztuczne rzęsy powoli przemija, ustępując miejsca tym naturalnie podkręconym. Nie da się ukryć, że te umiejętnie doklejone w salonie kosmetycznym były wybawieniem dla dziewczyn, którym zależało na wyrazistym spojrzeniu bez konieczności codziennego stania przed lustrem, nakładania i zmywania makijażu. Niestety, kobiety często zamiast cieszyć się z efektów, dążą do ich zmaksymalizowania. I tak z pięknie podkreślonych oczu potrafimy stworzyć ich karykaturę, dodając nowe kępki i pogrubiając je do granic możliwości. Jaka grubość jest dyskwalifikująca? Dostępne grubości rzęs zaczynają się od 0,10 do nawet 0,30 mm. Naturalnie wyglądają jedynie 0,10 oraz 0,15  (przy czym te drugie powinny doczepiać kobiety z wyrazistą oprawą oczu). Pozostałe dają efekt teatralny i lepiej ich unikać.

Jeśli jednak szukasz innego rozwiązania niż przedłużanie, a samo tuszowanie Ci nie wystarcza, to ostatnio pojawiła się jeszcze jedna opcja. W łatwy sposób uzyskasz naturalnie podkręcone i przede wszystkim dalekie od przerysowania rzęsy. Wszystko dzięki nowej metodzie LVL czyli liftingowi. LVL to skrótowiec angielskich słów: lenght, volume, lift (długość, objętość, podkręcenie). Zabieg trwa około 15 minut, wykonuje się go w salonach kosmetycznych z użyciem bardzo delikatnych, niepodrażniających oczu kosmetyków. Coraz więcej salonów w Polsce wykonuje taki zabieg, a jego koszt to około 100-150 zł. Efekt utrzymuje się przez około 3 tygodnie. Jeśli jesteście z Trójmiasta lub planujecie tu wakacje, na lifting rzęs możecie udać się do salonu Balola, który znajduje się w samym sercu Sopotu. Salon jest niewielki, ślicznie wykończony, a panie kosmetolożki chętnie dzielą się swoją wiedzą – gorąco polecam.  

Naturalne włosy

Która z nas nie marzy o tym, by wstać z łózka, przeczesać włosy palcami i po prostu wyjść z domu. Takich szczęściar jest niestety niewiele, a „fryzura prosto z łóżka” wymaga jednak pewnych zabiegów.

Królową naturalnej fryzury została ostatnio Kinga Rusin, która postanowiła nie ukrywać swoich delikatnie siwiejących kosmyków. Srebrne pasemka zamieniła w przykuwający uwagę atut. Naturalny kolor wcale nie dodaje jej lat, ale dziennikarka zawsze pilnuje, by fryzura była świeża i zadbana. Niestety tego efektu nie da się uzyskać dzięki farbowaniu. Tak samo jak można przesadzić z doklejaniem rzęs, tak samo ryzykowna jest zabawa z kolorami. Choć farbowane szare warkocze znalazły swoje miejsce w popularnych trendach, tak naprawdę wyglądają dobrze głównie na wystylizowanych zdjęciach. Na co dzień dużo lepiej sprawdzają się odcienie bliskie naturze, a te kojarzą się z rozświetlonymi słońcem pasemkami.

Ważniejsze niż kolor, jest to, by włosy zawsze wyglądały na świeże i czyste, dlatego tak istotna jest pielęgnacja i odpowiednie modelowanie. Mam nadzieję, że ciężkie, przygniecione lakierem fryzury już nie wrócą. Włosy powinny poruszać się razem z nami, być lekkie i sprężyste. Włosy nakręcony w tradycyjny sposób na lokówkę zawsze będą wyglądać zbyt perfekcyjnie. Falę trzeba „złamać”. Taki efekt uzyskamy nakręcając na lokówkę dość szerokie pasma od nasady do połowy długości kosmyku, a następnie kręcąc pozostałą część kosmyka w drugą stronę. Moje włosy kręcą się szybko, więc na lokówce staram się nie trzymać ich dłużej niż 5 sekund. Mocne i grube włosy będą potrzebowały więcej czasu.

Ładne loki wychodzą też dzięki specjalnym sprejom, samo ich użycie to jednak za mało. Najlepiej delikatnie podsuszyć włosy i spryskać dokładnie głowę w pozycji do dołu. Potem ugnieść, potargać fryzurę i zostawić do wyschnięcia. Podobno słona woda morska w spreju działa podobnie, ale nie miałam okazji jeszcze tego rozwiązania przetestować. Wypróbowałam za to ten i ten kosmetyk i jeśli zastosujecie powyższą instrukcję, naturalne loki macie zagwarantowane. Pamiętajcie tylko by nie przesadzić z ilością – nadmiar spowoduje, że włosy będą posklejane i zamienią się w tłustą skorupę.błyszczyk (najbardziej z tyłu) – Chanel Coco Lip Blush / szminka – Chanel Allure Ink matowa / woda toaletowa Chanel Paris-Venise

Face modelled by sparkle

The vogue for face contouring with heavy foundations slowly becomes a thing of the past. Makeup that should be used only in exceptional situations – important events and photo shoots stormed the streets to cover beautiful faces with layers of concealer and foundation. Notice that your face after contouring acquires the same effect that pictures after photoshop, and that has nothing to do with nature. It's a whole different story to bring out your face shape with some sparkle, that is with a highlighter.

Not so far ago, makeup artists convinced us that in order to nicely highlight your face, you should use highlighters with different colour tones. You really could get lost in those face maps that indicated places where the highlighter should be applied. This season, the trend has also been dominated by nature – the less the better. Instead of enumerating places where the highlighter should be applied, we need to observe our face and decide what's best to accentuate. At drug stores, you'll find a really wide assortment of universal, delicate, and light cosmetics. This summer's real hit is a small tube by NYX (we use a little bit of product because it's really shimmery). Another product worth recommending is Becca – a really easy to use compact highlighter that we can always carry with us, adding our face radiant glow. In order to attain a natural effect, it's enough to touch our nose and cheeks.

As you can see, nature needs some aid. It's important to keep moderation in all kinds of treatments. It's a precious advice, especially during the summer time when our skin has the time to rest and catch some sun rays soaking up vitamin D3. And if you haven't quenched your thirst for skin care, a small compendium of knowldged has just reached the book stores  – „Pure Skin: Discover the Japanese Ritual of Glowing” by Victoria Tsai. The book proves that even if you've got skin problems, you have many alternatives to the constant use of foundations and concealers that are supposed to hide your imperfections. Owing to the author's advice, you'll learn how to determine your skin type and learn the Japanese beauty ritual. You'll also find a couple of valuable guidelines concerning your diet, workouts, and makeup.

* * *

Modelowanie błyskiem

Szał na konturowanie twarzy ciężkimi podkładami powoli mija. Makijaż, który powinien być stosowany tylko w wyjątkowych sytuacjach – wielkich wyjściach i sesjach zdjęciowych, wdarł się na ulice przykrywając piękne buzie warstwami korektora i fluidu. Zwróćcie uwagę, że twarz po konturowaniu przypomina efekt wygładzania w photoshopie, a to nie ma nic wspólnego z naturą. Co innego wydobywanie kształtu twarzy błyskiem, czyli rozświetlaczem.

Jeszcze do niedawna makijażystki przekonywały, że aby dobrze rozświetlić twarz, trzeba używać kilku rozświetlaczy o różnej tonacji barw. Można było pogubić się w tych mapach twarzy, na których zaznaczone były miejsca potrzebujące rozświetlenia. W tym sezonie ten trend również zdominowała naturalność – im mniej, tym lepiej. Zamiast wyliczać, gdzie powinnyśmy nałożyć kosmetyki, obserwujmy twarz i same oceniajmy, co najlepiej jest w niej podkreślić. W drogeriach mamy prawdziwy wysyp uniwersalnych, delikatnych i lekkich kosmetyków. Prawdziwym hitem jest malutka tubka od NYX (stosujemy niewiele produktu, bo jest bardzo błyszczący). Innym godnym polecenia rozświetlaczem jest Becca – łatwy w obsłudze roświetlacz w kompakcie, który możemy mieć zawsze przy sobie, dodając twarzy promiennego blasku. Aby uzyskać naturalny efekt wystarczy jedynie musnąć nos i policzki.

Jak widzicie, natura potrzebuje odrobiny wsparcia. Ważne jest, by we wszystkich zabiegach zachować umiar. To cenna rada zwłaszcza latem, kiedy nasza skóra ma okazję odpocząć i cieszyć się słońcem łapiąc witaminę D3. A jeśli czujecie niedosyt w temacie pielęgnacji, to właśnie do księgarni trafiło małe kompendium wiedzy – „Rytuały Gejszy” Victorii Tsai. Książka udowadnia, że nawet jeśli masz problemy z cerą wcale nie jesteś skazana na wieczne stosowanie maskujących podkładów i korektorów. Dzięki radom autorki dowiesz się jak określić swój typ skóry i nauczysz się japońskiego rytuału piękna. Znajdziesz także kilka cennych wskazówek dotyczących diety, ćwiczeń i makijażu.

Na pewno nie wymieniłam wszystkich obecnych tendencji w makijażu czy układaniu włosów,  które inspirowane są naturalnymi atutami naszego ciała. Może Wy znacie ich więcej i chciałybyście podzielić się swoją wiedzą z pozostałymi Czytelniczkami? Koniecznie dajcie znać w komentarzach.

„Rytuały Gejszy” Victorii Tsai to idealna pozycja dla tych z nas, które lubią ciekawostki pielęgnacyjne. Jest naprawdę ładnie wydana, a na dodatek teraz można ją kupić w lepszej cenie  (tutaj link).

Jak przygotować ognisko?

  The night between 23 June and 24 June, that is the eve of St John's Day, is a time that I mostly associate with meetings by the campfire. I know that this custom isn't close to many people's hearts, but for me it's always about evoking amazing memories from my childhood. We also used to set a campfire whenever we finished the year in high school. A couple of pages from our notebooks always went up in flames – after so many months of education, each one of us needed a little catharsis.  

   Celebrating summer solstice is a wonderful occasion for some entertainment in a close circle of friends. All activities that allow us to spend some time close to nature have a positive impact on our lives; thus, now, when evenings and nights start to be pleasantly warm, it's worth putting this time to some use. Of course, you can organise a spontaneous meeting, but it's considerably better to prepare a little bit to such a meeting.  

   The charm of a campfire is all about feeling like scouts and not needing too many items to have a great time. However, if the event is supposed to last longer and we don't want our survival mood to change into a fight for survival, we should remember about a number of rules.

* * *

   Noc z 23 na 24 czerwca, czyli wigilia imienin św. Jana to czas, który kojarzy mi się przede wszystkim ze spotkaniami przy ognisku. Wiem, że nie każdemu bliski jest ten zwyczaj, ale dla mnie to zawsze przywołanie cudownych wspomnień z dzieciństwa. Ognisko rozpalaliśmy też ze znajomymi ze szkoły na zakończenie roku. Kilka kartek z zeszytów zawsze lądowało w ogniu – po wielu miesiącach nauki każdemu przydawało się mała katharsis.

   Świętowanie letniego przesilenia słonecznego jest wspaniałą okazją do zabawy w gronie przyjaciół. Wszystko, co pozwala nam obcować z naturą ma na nas pozytywny wpływ, dlatego teraz, gdy wieczory i noce zaczynają być przyjemnie ciepłe, warto z nich korzystać. Można oczywiście umówić się spontanicznie, ale o wiele lepiej jest się do takiego spotkania odrobinę przygotować.

   Urok ogniska polega na tym, że czujemy się jak harcerze i niewiele rzeczy jest nam potrzebnych, aby świetnie się bawić. Jeżeli jednak impreza ma trwać jak najdłużej i nie chcemy, aby survivalowy nastrój zamienił się w walkę o przetrwanie, to pamiętajmy o kilku zasadach.

What to take?

– Let's start with where to pack all our items – most practical here will be the well-tried picnic baskets. I bought mine in Berlin a year ago. I was lucky and I spotted it on a street market, but it's not a typical basket for transporting food or dishes. If you don't have your own basket and you're considering the purchase of one, think about the type that will be most convenient for you – they differ in price, weights, and size. You can choose from wicker, plastic, and fabric ones. The former look beautiful and are most often sold fully equipped and cost from PLN 100 to PLN 700. Unfortunately, they take a lot of space and it's more difficult to transport them on a bicycle. Fabric baskets can be flattened and stored on the bottom of a wardrobe in the winter season. They also have an insulating layer which will protect the products against the temperature outside for a while. Their prices start from several zlotys and they depend on the size and brand. Plastic baskets are light and are a great protection for the products. They cost less than PLN 30, but the delicate handles aren't that comfortable while carrying if you put a lot of stuff inside. Very nice picnic baskets and bags are always available in the spring season in such stores as Ikea or Home And You. You can also come across such items in Tchibo, Flying Tiger Copenhagen or regular hypermarkets.

– Even if you aren't planning on using cutlery, you should take a few necessary pieces with you – you should definitely equip yourself with one sharp knife and a bag of plastic forks. A campfire requires one item without which we can't really start – Finnish military knife. We will prepare sticks for baking, cut the sticks for kindling, cut sausages, and replace each types of cutlery piece.

– Cups, plates, trays, and napkins always come in handy. Especially that we aren't cursed with grey and bland solutions. At the stores, you'll find plenty of patterns, colourful strips, golden dots, and even floral patterns that are in vogue now. If we are planning a themed party, it's worth visiting online shops specialising in disposables (the cheapest plates can be bought for less than PLN 3 for a packet that has 6 – 8 plates). Paper plates are also available at H&M – where you'll pay as much as PLN 10 for 10 plates. We'll also get affordable pieces at Pepco. Apart from disposable dishes, it's also worth taking a wooden cutting board with you.

 * * *

Co zabrać?

– Zacznijmy od tego, w co powinnyśmy zapakować wszystkie rzeczy – najbardziej poręczne będą sprawdzone kosze piknikowe. Ja swój kupiłam kilka lat temu w Berlinie. Miałam szczęście i wyłapałam go na ulicznym targu, ale nie jest to typowy kosz do transportowania jedzenia czy naczyń. Jeśli jeszcze nie macie swojego kosza, a właśnie rozważacie zakup, zastanówcie się, jaki typ będzie dla Was najlepszy – różnią się ceną, wagą i wielkością. Do wyboru są kosze wiklinowe, plastikowe i materiałowe. Te pierwsze wyglądają pięknie, najczęściej sprzedawane są z wyposażeniem i kosztują od 100 do nawet 700 złotych. Niestety zajmują w domu sporo miejsca i trudniej je przewieźć na przykład rowerem. Kosze materiałowe można spłaszczyć i przezimować na dnie szafy. Mają też warstwę izolacyjną, która przez chwilę będzie chronić produkty przed temperaturą na zewnątrz. Ich ceny zaczynają się od kilkudziesięciu złotych i zależą od wielkości i marki. Plastikowe natomiast są lekkie i dobrze chronią produkty, kosztują niecałe trzydzieści złotych, ale delikatne rączki przestają być wygodne do noszenia, jeśli kosz zostanie obciążony. Bardzo ładne kosze i torby piknikowe pojawiają się zawsze na wiosnę w asortymencie sklepów z wyposażeniem wnętrz jak Ikea czy Home And You. Można trafić na nie też w kolekcjach Tchibo, Flying Tiger Copenhagen lub zwykłych hipermarketach.

– Nawet jeśli nie planujemy używania sztućców, zabierzmy ze sobą kilka niezbędnych sztuk, najlepiej sprawdzą się bambusowe – koniecznie jeden ostry nóż i paczka widelców. Na ognisku niezbędny jest przede wszystkim jeden przedmiot, bez którego możemy sobie nie poradzić – nóż w typie finki. Wystrugamy nim patyki do pieczenia, potniemy kijki na rozpałkę, natniemy kiełbaskę i zastąpimy każdy potrzebny sztuciec.

– Kubeczki, talerzyki, tacki i serwetki zawsze się przydają. Zwłaszcza, że nie jesteśmy skazani na szare i mdłe rozwiązania. W sklepach znajdziemy dziesiątki wzorów, od kolorowych pasków, złotych kropeczek po modne obecnie zdobienia roślinne. Jeśli planujemy imprezę z motywem przewodnim, warto zajrzeć do sklepów internetowych specjalizujących się w jednorazówkach (najtańsze talerzyki są w cenie od niecałych 3 zł za opakowanie, czyli 6 – 8 sztuk). Talerze papierowe ma w ofercie także H&M – zapłacimy około 10 zł za 10 sztuk. W bardzo atrakcyjnych cenach takie akcesoria dostaniemy w Pepco. Poza jednorazowymi naczyniami warto zabrać ze sobą drewnianą deskę do krojenia.

Mój koc został wykonany wyłącznie z kaszmiru. Jest delikatny, przyjemny w dotyku i idealnie grzeje w chłodne wieczory. Raczej nie nadaje się do siadania na nim, ale w sklepie Mongolian znajdziecie duży wybór pledów i kocyków – wszystkie są wykonane ze świetnej jakości wełny lub kaszmiru.

– When it comes to blankets, it's best to take two types: with a waterproof bottom, that is with insulation from cold ground (it will be an ideal shelter from the sudden rain) and a soft one that you'll use as a cover when it becomes cooler. How many blankets should we take? We need to assess how many guests we are having – a 150cm x 200cm blanket will be ideal for three persons, but four people will already feel crammed on a small space. The one that you can see in the photo comes from Mongolian.pl. This particular model is only for one person (for two if you're stubborn) and its dimensions are 150cm x 100cm. It is soft and delicate. It additionally works as a hot-water-bag as it is made of cashmere.

– It will be a lot more comfortable by the very campfire on small benches or larger stones. We can make our own "seats", for example, from thick trunks or a reasonably straight branch. If you're using a ready-made seats for campfires, such conveniences will be probably already waiting for you. You just need to come accordingly earlier as the popularity of campfires increases in the high season.

– You should definitely take some mosquito, tick, and sand fly repellents. A considerable number of wet tissues will come in handy as well – the ones for infants. The insects are repelled by simple Rossmann products and you should stay close to the fire, the flame itself will keep mosquitoes at a distance. If we throw a couple of fresh sage sprigs in the fire, they should leave us alone. Essential oils (but we shouldn't apply them directly onto our skin) are effective as well – among others, these include lemon essential oil (which also repels flies and sand flies), clove essential oil, patchouli essential oil, basil essential oil, and lavender essential oil. We can combine a couple of drops with water and spray it in the air from time to time. Our campfire equipment should also contain garbage bags – leaving a mess after the event is an unforgivable crime. It's best to hang a couple of garbage bags somewhere near the campfire – they should be large, solid, and leaktight – it'll be easier to gather them if there's no waste container anywhere near. 

* * *

– W temacie koców, najlepiej zabrać dwa rodzaje: z nieprzemakalnym spodem, czyli izolacją od zimnego podłoża (sprawdzi się jako schronienie przed nagłym deszczem)i miękki, którym się przykryjemy, gdy zrobi się chłodniej. Jak dużo powinno być tych koców? Musimy ustalić, ile gości będzie – koc w rozmiarze 150cm x 200cm będzie dobry dla trzech osób, ale czterem będzie już ciasno. Widoczny na zdjęciu pochodzi ze sklepu Mongolian.pl. Akurat ten model jest jednoosobowy (dla upartych dwu) jego wymiar to 150cm x 100cm. Jest miękki i delikatny a przy tym grzeje jak termofor bo jest wykonany z kaszmiru.

– Przy samym ognisku o wiele wygodniej będzie nam siedzieć na małych ławeczkach lub większych kamieniach. „Krzesełka” możemy zrobić sami np. z grubych pieńków lub w miarę prostej dużej gałęzi. Jeśli skorzystamy z gotowych miejsc przeznaczonych na ogniska, takie wygody prawdopodobnie już tam będą. Musimy tylko przyjechać odpowiednio wcześniej, bo w sezonie popularność ogniskowych stanowisk rośnie.

– Koniecznie zabierzcie ze sobą środki na komary, kleszcze i meszki oraz sporą paczkę mokrych chusteczek – takich dla niemowlaków. Insekty odstraszą zwykłe produkty z Rossmanna, a jesli nie będziemy zanadto oddalać się od ognia to on sam sprawi, że komary będą trzymać się na dystans. Jeśli do ogniska wrzucimy parę gałązek szałwii, powinny zupełnie dać nam spokój. Skuteczne są olejki eteryczne (ale nie nakładajmy ich bezpośrednio na skórę) – między innymi olejek z trawy cytrynowej (którego nie lubią także muchy i meszki), goździkowy, patchouli, bazyliowy i lawendowy. Możemy wmieszać kilka kropelek z wodą i co jakiś czas rozpylić płyn w powietrzu. W naszym ogniskowym ekwipunku powinny znaleźć się także worki na śmieci – zostawianie po sobie bałaganu jest niewybaczalną zbrodnią. Najlepiej już na samym początku zawiesić gdzieś z boku kilka worków – powinny być duże, mocne i szczelne – łatwiej będzie nam je zabrać, jeśli w okolicy nie ma ogólnego śmietnika.  

Main element – campfire

– Setting the campfire isn't that simple if you care for safety, the legitimacy of the whole undertaking, and an effective nicely burning pyre. The first serious problem that we may encounter is the choice of place. Not all spots are appropriate for campfire events and ignoring the regulations and guidelines may cost you up to PLN 5,000. Therefore, it's best to choose designated places and prepared spots – these can be found even in the forest. We can also ask forest rangers who will help us with the issue of kindling (you can't gather brushwood in the forest). Otherwise, a tape measure will come in handy – the regulations say that we can set a campfire 100 metres from the forest boarder, 10 metres from the field border, and 4 metres from the border of our plot – so it's not an easy task even in your own area. What about a campfire on the beach? Last year, new regulations were introduced, owing to which it started to be legal… but not that easy. In order to start even a small campfire on the beach, we need to submit a request at the Maritime Office in Gdynia, Szczecin, or Słupsk and wait four weeks for the decision, so a spontaneous meeting is clearly impossible. However, if we go through all of these obstacles, we should remember that it's all about safety that has to be ensured at all stages.

– So if you've already found an appropriate place and the area is, for example, grassy, dig a small hole in the ground and clear everything within a distance of one metre from the hole (get rid of all dry leaves and sprigs). Create a stone circle around it. Check whether there aren't any tree crowns above the potential campfire – in windy weather the sparks can travel a long distance and fly high. We should always have a bucket with water at hand.Extinguishing the campfire is equally important. You can't forget about it as failing to execute this stage may lead to a tragedy, especially during a spell of dry summer. This process sometimes takes up to half an hour. It's better to avoid pouring a whole bucket of water over the campfire if we don't have a source of it nearby. It's enough to sprinkle the ashes and stir until they stop hissing after coming into contact with water. To be extra sure, it's worth bringing your hand over the ashes to check whether they’re already cool. If it they aren’t warm anymore, dust the place with soil.

* * *

Element główny – ognisko

– Rozpalanie ognia nie jest takie proste, jeśli zależy nam na bezpieczeństwie, legalności całego przedsięwzięcia i efektownym, pięknie płonącym stosie. Pierwszym poważnym problemem, na który możemy się natknąć, jest wybór miejsca. Nie wszędzie możemy bawić się przy ogniu, a zignorowanie przepisów i wytycznych może kosztować nas nawet 5 tysięcy złotych. Dlatego najlepiej wybierać wyznaczone i przygotowane stanowiska – te znajdziemy nawet w lesie, a dopytywać możemy leśniczych, którzy pomogą nam także z drewnem na opał (chrustu w lesie zbierać nie wolno). W innym wypadku przyda nam się miarka – przepisy mówią, że ognisko możemy palić 100 metrów od granicy lasu, 10 metrów od pola i 4 metry od granicy swojej działki – czyli nawet na własnym terenie nie jest to łatwa sprawa. A co z ogniskami na plaży? W zeszłym roku weszły nowe przepisy, dzięki którym jest to legalne… ale nie proste. Żeby rozpalić nawet małe ognisko na plaży, musimy złożyć wniosek w Urzędzie Morskim w Gdyni, Szczecinie lub Słupsku i czekać do czterech tygodni na decyzję, czyli o spontanicznej akcji nie ma mowy. Jeśli jednak przebrniemy przez wszystkie przeszkody, pamiętajmy że chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo, które musimy zachować na każdym etapie.

– Jeśli więc już udało nam się znaleźć odpowiednie miejsce, a teren jest np trawiasty, wykopujemy dołek i oczyszczamy otoczenie w promieniu metra ze wszystkiego co suche (liście, gałązki). Dookoła tworzymy krąg z kamieni. Sprawdzamy też, czy nie ma nad nami koron drzew – przy wietrznej pogodzie iskry potrafią polecieć daleko i wysoko. Zawsze miejmy przygotowane wiaderko wypełnione wodą.
Równie ważne jak rozpalenie, jest zgaszenie ogniska. Nie wolno nam o tym zapomnieć, bo zaniedbanie tego etapu, może spowodować tragedię, zwłaszcza w okresie suchego lata. Proces ten czasem zajmuje nawet pół godziny. Lepiej nie zalewać miejsca całym wiadrem wody, jeśli nie mamy w pobliżu jakiegoś jej ujścia. Wystarczy kropić popiół i mieszać do momentu, aż w kontakcie z wodą przestanie syczeć. Dla pewności powinniśmy zbliżyć dłoń do popiołu, sprawdzając czy nie jest ciepły. Jeśli nie, zasypujemy miejsce ziemią.

Trzy przyjaciółki w rzeczach tej samej marki… przypadek? Nie sądzę. Bluzy, koszulki czy spodnie od Hibou Essentials są wyjątkowo dobrej jakości. Ekologiczna bawełna jest przyjemna w dotyku. I co najważniejsze rzeczy po praniu wyglądają jak nowe. bluza – Hibou Essentials / szorty – MLECollection / łańcuszek – Wishbone

– A good support when it comes to the topic of starting campfires may be Scarfe David, the author of „The Wild Book” published in Poland by Insignis. In the book, it is rightly pointed out that there are few inventions that are older than a campfire – after all, people gathered around it already 1.6 million years ago.Owing to author's clear instructions, we'll create an effective base for the dancing flames, even without engaging the male part of the group (it's best to send boys to gather some brushwood and surprise them with a ready fireplace. It's worth remembering that we'll need three elements: tinder (dry leaves, grass, bark, shavings), kindling (dry sticks the size of pencils), and fuel wood (logs that are at least the width of your wrist). Good kindling can be recognised by the fact that it breaks easily, it's not too bendy and wet. When it comes to fuel wood – logs from deciduous trees burn the longest and give more heat. 

– From "The Wild Book", you'll learn about the best ways to prepare a pyre with sticks. First we can create a wigwam with tinder located inside. For this purpose, we build a small pyre with sticks and thicker branches leaving a hole located on side where the wind blows. Use the hole to put the match inside. The second option is a hut built of one longer branch stuck in the ground at an angle of 30 degrees. Place small sticks at the sides and place tinder inside. The third way resembles a well – surround the small wigwam with a square built of logs. The upward construction will resemble a pyramid. In the book, you will also read about how to build a summer kite, how to observe clouds, how to prepare a camp pizza furnace, how to camp, how to find clear water, how to build sand castles, how to play hare and hounds, and multiple other tips that will help you to go back in time.

* * *

– Dobrym wsparciem w temacie ognisk może być Scarfe David, autor „Księgi Dzikości” wydanej w Polsce przez Insignis. W książce słusznie zauważa, że niewiele jest wynalazków starszych od ogniska – w końcu ludzie zbierali się przy nim już 1,6 miliona lat temu.
Dzięki jasnym instrukcjom autora zbudujemy skuteczną postawę dla tańczących żwawo płomyków, nawet bez angażowania męskiej części ekipy (najlepiej wyślijmy ją po chrust i zaskoczmy gotowym już paleniskiem). Warto wiedzieć o tym, że będziemy potrzebować trzech elementów: podpałki (suche liście i trawa, kora, zestrugane wióry), rozpałki (suche patyki przypominające wielkością ołówki) i drewna na opał (polana grubości minimum nadgarstka). Dobrą rozpałkę poznamy po tym, czy się łatwo łamie, jeśli się wygina, jest zbyt wilgotna. Co do drewna podtrzymującego ogień – te z drzew liściastych pali się dłużej i daje więcej ciepła.  

– Z "Księgi Dzikości" dowiemy się, jakie są najlepsze sposoby na ułożenie stosu z patyków. Po pierwsze możemy z gałęzi stworzyć wigwam, w którego środku znajduje się zebrana podpałka. W tym celu układamy coraz większe i grubsze patyki w stożek, zostawiając otwór skierowany pod wiatr, przez który wprowadzimy zapałkę. Drugą opcją jest szałas zbudowany z jednej dłuższej gałęzi wbitej w ziemię pod kątem 30 stopni. Po bokach opieramy o naszą konstrukcję patyczki, do środka wkładamy podpałkę i gotowe. Trzeci sposób przypomina studnię – mały wigwam otaczamy kwadratem zbudowanym z przeplatających się polan. Pnąca się w górę budowla będzie przypominać piramidę. W książce również przeczytamy o tym jak zapleść letni latawiec, jak obserwować chmury, jak przygotować polowy piec do pizzy, jak biwakować, jak znaleźć czystą wodę, jak budować zamki z piasku, jak urządzić podchody i wiele innych porad, które pomogą nam poczuć się jak za dawnych lat.

Campfire treats.

– Sausage taken straight from the flames is very different from the griller one and tastes like real summer. The same when it comes to the still steaming potatoes that have to be tossed to avoid scorching. It doesn't matter that it's more difficult to eat meals prepared by the campfire. What's most important is the fact these are the reasons why it's really worth organising campfires.

– Sausages and potatoes aren't the only meals that can be prepared by the campfire. We can skew many other products on the stick and the cinder will be an ideal warmer for the previously prepared treats.All types of bone-free meat will be ideal by the campfire. You should remember, however, that it shouldn’t be tender and delicate.Lighter meals will be prepared with vegetables baked over the fire. They can be baked individually for one person or you can prepare them by the bulk which looks somewhat like a shish kebab. Skew a whole bell pepper, tomato, and half of a courgette on a stick. Place everything over the fire so that it is warmed by the flames and not burnt. When they start to wrinkle up, they are ready to eat. You can also skew a corncob on a stick. It takes a slightly longer time over the fire so that some of the seeds become darker. When it comes to carrot and beetroot, they will acquire some aroma when we wrap them in aluminium foil and bury in cinder. We can also prepare a meal with the same vegetables served sliced with an addition of champignons, onion, and garlic cloves.

– Coming back to our favourite potatoes – an interesting alternative to those regular ones will be stuffed potatoes. We prepared them at home beforehand. Poke out the flesh and leave a 1.5-centimetre-thick rim. Put the stuffing inside (e. g. onion, cold cuts, cheese, vegetables, spices, bacon) and wrap them in aluminium foil. Bake for 30-40 minutes in the cinder checking whether the potato is already soft.

* * *

Smakołyki z ogniska

– Kiełbaska wyjęta prosto z płomieni bardzo różni się od tej przygotowanej na grillu i ma w sobie smak prawdziwego lata. Tak samo jak parujące jeszcze ziemniaki, które trzeba podrzucać, by nie poparzyły nam dłoni. Ale to nic, że potrawy z ogniska je się trudniej. Najważniejsze, że to między innymi dla nich warto organizować ogniska.

– Kiełbasa i ziemniaki nie wyczerpują jednak możliwości ogniskowego menu. Na kijek możemy nadziać znacznie więcej produktów, a żar będzie doskonałym podgrzewaczem dla wcześniej przygotowanych smakołyków.
Na kijku sprawdzi się każde mięso bez kości, tylko pamiętajmy, by nie było zbyt kruche i delikatne.
Lżejszymi potrawami będą całe warzywa opiekane nad ogniem. Można je piec pojedynczo, dla siebie, ale można zrobić potrawę hurtową, która wygląda jak wielki szaszłyk. Na kijek o równej średnicy nabij całą paprykę, pomidora i pół cukinii. Trzymaj całość nad ogniem, by grzały się, ale nie paliły. Gdy zaczną się marszczyć, można uznać, że są gotowe do zjedzenia. Na kij da się też nabić kolbę kukurydzy. Ta natomiast lubi mocniejsze przysmażenie, tak, żeby niektóre nasionka zrobiły się ciemniejsze. Marchewka i buraki nabiorą natomiast aromatu, gdy zwiniemy je w folię i zagrzebiemy w żarze. Możemy też zrobić danie z tymi samymi warzywami w kawałkach z dodatkiem pieczarek, cebuli i całych ząbków czosnku.

– Wracając do ulubionych ziemniaków – ciekawą alternatywą dla tych zwyczajnych, będą bulwy z nadzieniem. Przygotujmy je jeszcze w domu. Z dużego ziemniaka wydłubujemy środek zostawiając ściankę ok. 1,5 cm grubości. Do wnętrza wkładamy nasze nadzienie (np. cebulę, wędlinę, żółty ser, warzywa, przyprawy, boczek) i owijamy całość folią aluminiową. Pieczemy w żarze ok. 30-40 minut, sprawdzając co jakiś czas czy ziemniak jest już miękki.

 

– When I was a child, I was always curious about the white flowers baked over the campfires in American movies and cartoon. It turns out that these are marshmallows which are also available in our country. The only think that you need to do is skew them on a stick. In order to prepare the treat that is popular in the USA, you'll need graham crackers (they aren't salty) or delicate sweet cookies and some chocolate (you can use chocolate chips for cake decoration). Skew the marshmallow on a stick until it increases in size and becomes slightly brownish. When taking it off, be careful as its warm interior becomes liquid and sticky. Place the marshmallow between two pieces of graham cracker and add some chocolate. The sandwich known as s’more is ready to be served and the mystery of American campfires is solved.

Warm evenings spent by the campfire have something magical in them. The sparks dancing to the playing guitar, romantic star-studded night sky, and our cheeks warmed-up by the flames – for me its the quintessence of summer.

* * *

– Gdy byłam dzieckiem, zawsze zastanawiałam się, czym są białe kawałki, które w amerykańskich filmach i kreskówkach piecze się nad ogniskami. Okazuje się, że to dostępne i u nas pianki marshmallow, ale ich przygotowanie nie kończy się na nadzianiu słodkości na kijek. By wykonać popularny w USA przysmak, potrzebne nam będą krakersy graham (nie są słone) lub delikatnie słodkie ciastka oraz kawałki czekolady (mogą być czekoladowe pastylki używane do ozdabiania tortów). Piankę nadziewamy na kij i pieczemy, aż zrobi się większa i lekko brązowa. Zdejmując ją musimy uważać, bo gorące wnętrze jest płynne i klejące. Piankę zamykamy pomiędzy krakersami (ciasteczkami), dodając do niej czekoladę. Kanapka zwana s’mores jest gotowa, a tajemnica amerykańskich ognisk rozwiązana.

Ciepłe wieczory spędzane przy ognisku mają w sobie coś magicznego. Iskry tańczące przy akompaniamencie gitary, romantyczne niebo pełne gwiazd i nasze policzki rozgrzane płomieniami – dla mnie to kwintesencja lata.