
Nie wiem czy to ja zmieniłam swoimi wyborami algorytm, czy to jednak cały Internet przeszedł transformację socjologiczną, ale coraz rzadziej atakują mnie nagłówki artykułów nawołujące nas – kobiety – do pracy nad swoim wyglądem. W miejsce publikacji o „sposobach na pomarańczową skórkę”, „idealnej diecie odchudzającej na lato” i „szybkich sposobach na depilację” pojawiają się te, które próbują zmienić nasz sposób myślenia na temat pielęgnacji i dać nam wolność wyboru czy chcemy być „zadbane” czy jednak nie.
Mam nadzieję, że to jednak nie jest psikus „ciasteczek” i że nie żyję w wyzwolonej bańce. A może to po prostu kwestia wieku, że na niektóre treści zwraca się już znacznie mniejszą uwagę? Chciałabym dostawać sprawdzone przez kogoś zaufanego informacje w pigułce, które nie będą wymagały ode mnie dalszej analizy. Mam wiele pomysłów na to jak spożytkować pięć minut przed telefonem – lektura ciekawego artykułu na Polityce, poszukiwanie większych sandałków dla starszej córeczki, rozrysowanie podziału szuflad dla stolarza, przesłanie zdjęć z weekendu na rodzinnej grupie whatsappowej, no i oczywiście niekończąca się opowieść na służbowej skrzynce pocztowej. Nim odłożę telefon chciałabym móc odhaczyć z mojej listy któryś z podpunktów, a nie tracić czas na czytanie artykułów poświęconych analizowaniu składu balsamu i po ich lekturze zostać z mętlikiem w głowie. Wcale nie dziwię się tym z Was, które kupują kosmetyki w drogerii, załatwiając przy tym inne niezbędne zakupy.
Zakładam, że Wy od czasu do czasu myślicie tak samo. Składy, działanie, rodzaj opakowania, konsystencja – jeśli ufacie moim wyborom to nie musicie tracić na czasu na poszukiwania i niepwność. Skorzystajcie z moich błędow i wybierzcie tylko to, co zadowoliło mnie w stu procentach. Temat kosmetyków do ciała nie był tknięty na blogu od ponad roku (co w sumie dużo mówi o tym jak poważnie do niego podchodzę…) więc dzisiejszy wpis jest telegraficznym podsumowaniem moich dwunastomiesięcznych testów. Pozbierałam tylko te kosmetyki do ciała, które się u mnie sprawdziły i które kupiłabym ponownie (albo już to zrobiłam). Dodatkowo przemycam parę sposobów na to, aby dbać o skórę ciała szybciej, ale nie mniej skutecznie. Poniżej znajdziecie moje ulubione produkty – na kilka z nich mam dla Was zniżkę :).
1. Multifunkcyjny balsam wygładzająco kojący od marki Polemika
Zamknięty w praktycznej tubce, o delikatnym i przyjemnym zapachu. Co jest cechą wspólną kosmetyków od Polemiki? Sproszkowana herbata Matcha oraz ich multifunkcyjność. Produkty są wegańskie, nietestowane na zwierzętach i może ich używać cała rodzina – polecam więc mamom, które nie chcą mieć na blacie w łazience zbyt wiele opakowań z głowami kaczek, różowymi etykietami Myszki Minnie i Elzą. Zresztą założycielka marki miała pewnie ten obraz z tyłu głowy, bo postanowiła stworzyć Polemikę właśnie wtedy, gdy została mamą.
Moje testowanie bardzo dobrze przeszły trzy kosmetyki tej marki – masło oczyszczające, krem do rąk, no i właśnie balsam. Z kodem MLE20 otrzymacie rabat 20% na wszystkie kosmetyki (kod działa do 10 września). Jestem pewna, że ten balsam spełni Wasze oczekiwania.


Konsystencja balsamu od Polemiki.
2. Naturalny krem do ciała Aqua Body Balm od AQUAYO
Jak sprawić aby pielęgnacja ciała zajęła nam jeszcze mniej czasu niż zwykle? Hmmm… albo z drugiej strony – co zrobić aby pielęgnacja ciała zajmowała nam tak mało czasu, aby w ogóle ją praktykować? Jeśli wyskakujecie spod prysznica w biegu i ani myślicie o wmasowywaniu produktu, a potem jeszcze czekaniu aż się wchłonie, to znajdźcie gęsty, mocno nawilżający balsam z dobrym składem i nakładajcie go przed wytarciem ciała ręcznikiem. Trwa to kilka sekund, ale nasza skóra będzie nam za tę odrobinę czułości bardzo wdzięczna. Świetnie nadaje się do tego krem do ciała do AQUAYO z wyciągami z alg morskich, które ze względu na wysoką zawartość bioaktywnych składników, cenione są za swoje właściwości odmładzające skórę. Podaję tu tylko kilka z długiej listy magicznych składników: Nori (algi bogate w witaminy A, B i C, minerały oraz naturalne pigmenty oczyszczają, odżywiają i opóźniają proces starzenia się skóry), Enteromorpha (zawiera intensywnie nawilżające polisacharydy, odżywcze proteiny, odbudowujące naskórek lipidy i minerały, ceniona za wyjątkowo wysoką zawartość witaminy C), Wakame (wzbogaca skórę w aminokwasy, w tym prolinę, glicynę i serynę), olej migdałowy (łagodzi podrażnienia i zmniejsza powstawanie niedoskonałości), olej z masłosza i naturalna witamina E.
Jeśli macie ochotę sprawić sobie ten wegański i naturalny krem, to mam dla Was kod rabatowy o wysokości 20% – wystarczy wpisać hałso "balm".


Konsystencja kremu do ciała od Aquayo.
3. Linia ALGOBODY do pielęgnacji ciała od Sensum Mare
Sensum Mare nie zawodzi (serum i krem pielęgnacyjny bb to moje dwa ukochane produkty) i wiem już, że nowa gama do pielęgnacji ciała zadowoli wszystkie stałe klientki tej marki. Nie każdy lubi gęste balsamy, a dla niektórych stojące opakowanie z pompką jest łatwiejsze w użyciu i przechowywaniu niż słoik czy tubka. Balsam do ciała silnie nawilża skórę ciała. Jest lekki, nie lepiący, wspaniale absorbuje go skóra, działa jak nawilżający opatrunek na suchą, pozbawioną jędrności skórę. Ma nowy cudowny drzewno-kwiatowy zapach i (jak wszystkie produkty od SM) naszpikowany jest składnikami o udowodnionym naukowo działaniu. Do kompletu (można kupić osobno) powstał również peeling, do używania którego nikt nie musiał mnie namawiać.
Z kodem MLE dostaniecie 20% zniżki na cały asortyment marki (kod ważny do 10 września).



Konsystencja peelingu od Sensum Mare.
4. Maska Bioxidea Miracle 48 Excellence Diamond (3 sztuki w opakowaniu) od Topestetic
Maska w płachcie we wpisie o kosmetykach do ciała? Bardzo zabawne… A tak na poważnie – polecałam ten produkt na blogu już wiele razy, ale chyba nie wspominałam jeszcze o jego dodatkowym zastosowaniu. Po ściągnięciu maski z twarzy może być ona dodana do kąpieli, w której ulegnie rozpuszczeniu tworząc serum do ciała. Ten produkt to naprawdę „top of the top” i trzeba go wykorzystać w tak wydajny sposób, jak to tylko możliwe. Maska Bioxidea Miracle 48 Excellence Diamond polecana jest również po wszelkiego rodzaju zabiegach z zakresu medycyny estetycznej i kosmetologii ze względu na swoje terapeutyczne właściwości. Zawarte w niej peptydy, adenozyny, koenzym Q10 oraz kolagen wykazują silne działanie przeciwzmarszczkowe, dając nam efekt liftingu już od pierwszego użycia (gdybyście miały jakieś wątpliwości to na stronie Topestetic istnieje możliwość konsultacji dermatologicznej). Maski Bioxieda sprawdzają się rewelacyjnie przed każdym ważym wyjściem kiedy potrzebujemy widocznie poprawić kondycję skóry twarzy. Sprawdzają się doskonale pod makijaż – od razu po zastosowaniu widocznie nawilżają, liftingują i pięknie rozświetlają skórę. Z kodem KASIA20 dostaniecie 20% rabatu na kosmetyki Jan Marini oraz Bioxidea w sklepie topestetic.pl (promocje nie łączą się). Kod jest ważny do 31.08.2022r.


Na stronie Topestetic poza marką Bioxidea znajdziecie też między innymi Jan Marini – bardzo lubię ich glikolowy peeling do ciała, który widzice na zdjęciu.
Chciałabym otrzymać sprawdzone recepty na trafne decyzje w wielu życiowych kwestiach. Wiedzieć, że ktoś szedł wcześniej tą samą ścieżką i powie mi co mnie czeka – w którą stronę skręcić. Niestety, zwykle nie jest to możliwe – sami musimy się przekonać co jest dla nas najlepsze. Marne to pocieszenie, ale akurat w temacie kosmetyków do ciała mogę Wam służyć wytycznymi. Dobrze mieć z głowy chociaż to. Prawda?
* * *

szorty – H&M (dział męski) // lniany szlafrok – Massimo Dutti // stanik – Intimissimi





Perełki Sopotu, których nie znajduje się przypadkiem. Wystawa dostępna jest jeszcze do 18 września. Prezentowane są tu prace najwybitniejszych polskich artystów, m.in. Magdaleny Abakanowicz, Tadeusza Kantora oraz Jerzego Nowosielskiego.
Geometryczne przestrzenie i widok z innej perspektywy na sopocki "Monciak".
1. Peruwiański bóg wyryty na ścianie przez starodawny lud kawoszy. Nie, Kasia. To po prostu ekspres do kawy. // 2. Kolejny podcast już się tworzy! Wyczekujcie go w przyszłym tygodniu na Spotify. // 3. Więcej zdjęć z tego wpisu znajdziecie
Lniany komplet od
Piątek, piąteczek, piątunio. Smacznego pross… to znaczy kawusi. Moje kieliszki, które nadal wyglądają jak nowe są od Krosno Glass.
1. Zdjęcia kontra rzeczywistość. Ciasto z jagodami i biel to idealne połączenie. // 2. Jeść dalej czy jednak mu oddać skoro liznął? // 3. W drodze na plażę. Ale przez biuto. Może znajdzie się po południu jeszcze kawałek piasku dla spragnionych wędrowiczów. // 4. Mój ukochany zakątek. Pa pa! //
Prostsza i szybsza alternatywa dla jagodzianek. Cały przepis znajdziecie na blogu w
1. W oczekiwaniu na najbliższych. Gdy mieszkanie z dnia na dzień zamienia się w plac budowy ogród staje się wybawieniem i pozwala cieszyć się codziennością. // 2. Na zdjęciu stylizacja z jedwabną sukienką
Wypady z najbliższymi – to lubię najbardziej!
1. Drzwi do Pałacu Ciekocinko zawsze otwarte dla gości. // 2. My dwie zawsze śpimy dłużej niż reszta. Za to zarywamy noce w mlecznym ciągu ;). // 3. Kółko plastyczne. // 4. Ruszamy na kolację! //
Trochę elegancji a trochę wakacyjnego rozmemłania. Torebka, którą widzicie na zdjęciu jest od marki
Z daleka przykuwa wzrok.
No dobra, to idziemy szukać taty, bo komuś trzeba Was podrzucić, gdy ja wsiądę na wierzchowca.
1. Wieczorne światło zaprasza do stołu. // 2. Niby zamówiliśmy własne dania, ale wiadomo, że te z dziecięcego menu smakują najlepiej. // 3. Na mleku owsianym. Dawno temu próbowałam przerzucić się na sojowe – nie wyszło. Może teraz się uda. // 4. Życie bez żelazka. //
Trzecie opakowanie tego samego produktu musi o czymś świadczyć. Krem BB od
"Dark", "medium", "light". Tutaj widać jak różnią się od siebie te odcienie.
1. Czy to mała Alicja z Krainy Czarów? // 2. Dwa silne charaktery, które docierają się ze sobą, gdy tylko rodzice nie patrzą. // 3. Planujesz dziś galopować? // 4. Nie można odmówić, gdy małe rączki proszą o dokładkę. //
Udało się! No i na zdjęciu zrobionym znienacka mam pięty w dół więc nie jest źle!
To kiedy powtórka?
Kompletuję zawartość torebki na wieczór ;). Bransoletkę, którą widzicie na zdjęciu znajdziecie w
"Mamo, ale nim wyjdziesz z tatą, to musisz mi przeczytać na dobranoc wszystkie te książeczki."
1. Mówisz – masz. // 2. Gotowa do wyjścia, jeszcze tylko kolczyki Estell. Te będą ponownie dostępne w Lile Things w połowie sierpnia, więc warto poczekać. // 3. Randka bez dzieci?! // 4. Bransoletka również jest od
To już zaraz rok?!
1. "Żyj pięknie". W poszukiwaniu wnętrzarskich inspiracji. // 2. Kwiaty do lodów? Ciekawe kto za tym stoi? // 3 i 4. To nasza mała blogerka kulinarna! //
1. Spotkania kryzysowe. // 2. Jagodowy sorbet i kokosowy raj. Na szczęście lodziarnia "Słony karmel" jest na mojej codziennej trasie. // 3. Zagubiona paczka Vogue'a znaleziona u sąsiada. // 4. Za wolna klatka, za niskie ISO. //
Staramy się i staramy, ale ta trawa coś opornie rośnie ;). Dobrze, że chociaż kwiaty w doniczkach ratują sytuację (od ulubionej kwiaciarni Narcyz w Gdyni).
1. Gdy "dizajn" staje się sztuką. // 2 i 3. Cisza przed burzą. // 4. Przez ostatnie dni było tak upalnie, że aż mnie wzdryga na widok tego wełnianego swetra i gorącej kawy. Ale poczekajmy do września… //
Swetry – element garderoby, który lubię tworzyć najbardziej… chyba, że w pokoju są 34 stopnie.
1. Po co komu blenda, lampy i studio? // 2. Ciężki wybór – przecież tak się różnią! // 3. Walka z grafikami, informatykami i htmlem. // 4. Cztery lata? Pięć lat? Ile czasu już tutaj mieszkamy?
Czy przyjaźń w pracy jest możliwa? Portos udowadnia, że tak! ;). Jeśli się przyjrzycie zdjęciu nad moją głową zobaczycie ten sam skład, tyle, że dziesięć lat temu.
Nowości od Chanel, o których wspominałam między innymi w
"Co jadłaś na śniadanie, kochanie?"
"Dzieeeeciii! Obiad!" – na to wezwanie przybiega zawsze tylko Portos.
1. Pozdrawiamy fotografa! // 2. Przed śniadaniem. Tak się cieszę z tego zamiłowania do malowania, tylko trochę mniej ściennych fresków by się przydało. // 3. Zakupy dla córeczek, bo ja i tak mam za dużo ciuchów. // 4. Co roku w telefonie te same zdjęcia. Mogłabym w sumie nie robić nowych, tylko wrzucać te stare… ciekawe czy ktoś by się zorientował? :) //
3,2,1 … Sto lat, sto lat. I jak po takim wwyśpiewaniu wytłumaczyć, że nie każda świeczka jest tą urodzinową?
Jeszcze pusto, a to już po dziesiątej!
No i stało się. Czas przygotować nasz salon na remontowe szaleństwo. Pakowanie całego naszego dobytku sprawiło, że poczułam się jak niewolnik własnych rzeczy. Czas na OLX ;).
Ostatnie spojrzenie nim przyjdzie pan z młotkiem…
… albo raczej młotem! Zdjęcie pod tytułem "widać światełko w tunelu". 

Na zdjęciu znajdują się:


Mój zbiór książek na czerwiec (i lipiec… i sierpień… i do września też ich pewnie starczy sądząc po moim tempie czytania w ostatnim czasie).
1. Zjawa z szekspirowskiej sztuki w całej okazałości. Kawa zdejmie z niej zły urok. // 2. Dobre i naturalne. Ten zapach to dla mnie najprzyjemniejszy budzik. // 3. Nigdy czarna, zawsze z mlekiem. // 4. Kawa, którą teraz pijam ma lekki smak migdałów i czekolady. Przepyszna. // 


Zosia już do nas pędzi ze swoim
1. Sezon otwarty! // 2. Zupa z żółwia (a żółw z groszku ;)). // 3. Na poprawę poniedziałkowego humoru – kolor nadziei. // 4. Koszyk, w którym zmieści się wszystko i jeszcze więcej. //
Przypominam o kodzie KASIAC30 do
Zakład dziewiarski właśnie dał znać, że ma wolne moce przerobowe. To znaczy, że możemy ruszyć z produkcją tego zielonego swetra :). W sobotę przedsprzedaż – a wysyłka już w przyszłym tygodniu. Śledźcie
Zawody jeździeckie w świecie Duplo.
1. Dżinsy dzwony – póki co mierzę, ale z domu jeszcze w nich nie wychodzę ;). // 2. Pierwszy lot w tym roku. I dla niej i dla mnie ;). // 3. Londyńska pogoda w Paryżu. // 4. Bonjour! //
Ach te paryskie dachy. Nie do podrobienia.
1. Jeden z lepszych dni. // 2. "Chyba się umówiły z tymi strojami…" // 3. Gotowi do kibicowania. // 4. Dzięki pogodzie mogłam się poczuć jak w moim Trójmieście. //
Spóźnimy się! A tutaj nikt nie będzie na nas czekał! (Koszula Gosi jest z 303 Avenue, moje szorty to Victoria Beckham sprzed lat, koszula – Seaside Tones, torebka – Prada.)
1. Koronkowa robota. // 2. Uwielbiam na nich patrzeć. // 3. "Mamo, ja ładniej rysuję" czyli muzeum Picassa. // 4. Idziemy świętować zwycięstwo Igi! //
A nad nami grzmoty i burza. Kto na zdjęciu znajdzie zwyciężczynię?
Open bar. 
1. Upragnione słońce nad paryskim niebem. // 2. Śniadanie w "The Season". To sieciówka, ale naprawdę świetna! // 3. Ale powitanie! W końcu nie widziały się od śniadania! ;). // 4. // Te wapienne mury, ta pozłacana mała klameczka, cienkie profile okien i wytarte kamienne płytki – poproszę zapakować i wysłać do Sopotu.
Francuska wersja naszego warszawskiego Charlotte. ;)
"Mamo, ale przecież ty masz swoje awokado?"
"No kids no fun" mawiają więc wzięliśmy jeszcze jedno od Zosi ;). Paryż z dziewięciolatką, trzylatką i dziesięciomiesięcznym bobasem wyszedł znakomicie.
Pociechy najlepiej oswajać ze sztuką już od najmłodszych lat. Więcej na ten temat wspominałam między innymi w
1. Wymarzony stolik do nowej kuchni. Niestety nie na sprzedaż (no i do podręcznego się zmieści ;)). // 2. "Mirror check" w windzie do mnie nie pasuje. Ale w cukierni już jak najbardziej. // 3. Różane, cytrynowe, jagodowe, czekoladowe, migdałowe… do wyboru, do koloru. // 4. Maria Teresa uwieczniona przez Picassa.Niby romantycznie, ale jak zna się więcej szczegółów… //
Mam nadzieję, że nie będzie Państwu przeszkadzać nasze towarzystwo.
Cafe Charlot. Czyli Karol. Nie Karolina.
Z radością stwierdzam, że trójmiejskie place zabaw nie ustępują tym w Paryżu.
Pakujemy skarby i ruszamy do najważniejszego celu podróży.
Jeszcze ten widok na pożegnanie. Zawsze przychodziłam tutaj rano i wtedy atmosfera jest magiczna. Niestety w środku dnia nie było już tak miło.
Po haussmanowskich kamienicach przyszedł czas na… Marvela.
Disneyland w Paryżu kończy trzydzieści lat. 
Najszczęśliwsza myszka na świecie.
A to nasza ukochana atrakcja w całym parku! Ktoś był?
Kto widzi na tym zdjęciu bohatera „procesu dekady”?
Podróż drogą mleczną razem z Piotrusiem Panem? Zawsze!
Co za szkoda, że nie będziesz tego pamiętać :).
… i powrót do rzeczywistości. Od samego rana zdjęcia, przeglądanie próbek, upinanie szpilek, klawiatura komputera i… kochane współpracowniczki :).
1. Tak wygląda każdy czwartek. Zdjęcia produktowe robimy z Asią same – jednym z naszych głównych założeń jest to, aby minimalizować koszty, które nie wpływają na jakość ubrania. Kupując w MLE nie płacicie za prowadzenie drogiego butiku, topmodelki w kampanii czy rozkładówki w magazynach. // 2. Nawet nie chcę myśleć jaki musi być gorący. // 3. w dniu przesilenia wiosenno-letniego. Najkrótsza noc w roku wymaga odpowiedniej oprawy. // 4. Gdzie turyści?
Ta sukienka pojawi się w MLE Collection już jutro, więc koniecznie zaglądajcie na stronę.
Portosa wyjątkowo zmęczyły te zdjęcia. Ile można?
1. W poszukiwaniu kamienia na blat kuchenny ;). // 2. Dzieciństwo. // 3. Ostatnia sobota. Zaledwie pół godziny drogi od Sopotu. Pierwsze kroki na rozgrzanym od słońca piasku. Dywagacje na temat morskiej kąpieli ("jak Ty wskoczysz, to ja też"). Ambitne plany przeczytania chociaż kilku stron książki, gdy oni będą uczyć się puszczać kaczki. Chciałabym zapakować te wszystkie wspomnienia do swojego wiklinowego kosza, żeby były na później (tak jak zrobiłam to z kukurydzianymi flipsami). // 4. Tu miała być reklama karmy Portosa, ale nim zabrałam się za zdjęcia okazało się, że Portos opróżnił już zawartość worka. //
Dostawa. O Farminie pisałam już kiedyś
Na stronie
1. Niby nie do końca lubię się z kolorami, ale w tym swetrze się zakochałam. // 2. Dla każdego ciapka i mruczka, wszyscy się najedzą. // 3. Morze stokrotek. // 4. Z ziemniakami, z koperkiem i łososiem. Domowa zupa rybna. //
Czasem wydaje mi się, że może mam za dużo koszy…
1. Były też chłodniejsze czerwcowe dni, ale z każdego intensywnie korzystałyśmy. // 2 i 3. Tata załatwił ;). // 4. Już kwitnie. I jak co roku jestem zaskoczona, że "to już?!" //
Czymże byłoby Last Month bez zdjęcia niezbyt ładnej zupy? Królowa jarzynowa.
Nic nie znaczące zdjęcia zrobione w pewien pochmurny dzień.
Majestatyczny Grand Hotel. Agatha Christie mogłaby tam znaleźć jakieś inspiracje do powieści…
1 i 3. Na plaży wolicie czytać czy pluskać się w wodzie? // 2. Oj tam oj tam. Trochę truskawek na białej pościeli. // 3. Jak kąpiel słoneczna to tylko z książką. // 4. Ten top znajdziecie 
1. Risotto a la "Oskar z ulicy Sezamkowej". // 2. Park w mieście. Ich nigdy za mało. // 3. Jakoś tak boli oglądanie tego albumu w deszczowy poniedziałek po długim weekendzie. Najpiękniejsze hotele w Europie w jednym miejscu od wydawnictwa Taschen. // 4. Moja interpretacja obrazu Vermeer'a "Dziewczyna z perłą". Jak wyszło? //
Gdy ruszasz na krótki wyjazd i jesteś spakowana to dodaj do walizki jeszcze białą koszulę i t-shirt. Gdziekolwiek nie jadę to te dwie rzeczy zawsze mnie ratują.
I krem z filtrem też pakuję, nawet jeśli nic nie wskazuje na to, że będzie można się opalać. Jeśli do tej pory nie zaopatrzyłyście się w krem z filtrem to mam dla Was jeszcze jedną opcję, która testowałam na wyjeździe.
Ten rozanielony wzrok mówi właśnie "papa" wszystkim nowym posłonecznym przebarwieniom.
1. Słodki zapach rozpływający się w słońcu. // 2. i 3. Ja już od dawna nie walczę z piaskiem na ręczniku… // 4. Tak gorąco, że pora uciekać… //
Najlepsze, najtrwalsze, najprzyjemniejsze bodziaki (i nie tylko). Ubranka dla dzieci od Body Organic Zoo są naprawdę trudno dostępne (wiem, bo gdy szykowałam wyprawkę dla młodszej córeczki musiałam się zadowolić piżamką pod tej starszej – w sklepach wszystko było wyprzedane). A w
Mleko? A może czekolada? Ten ze zdjęcia powyżej naprawdę sporo przeszedł, a wygląda jak nowy.
Mamo, chciałabyś mieć opaleniznę na brzuchu w kształcie niemowlaka?

To jak jest w końcu? Udało mi się znaleźć analizę rzetelnych badań w tym temacie. „Wnioski że kremy przeciwsłoneczne powodują raka pochodzą z błędnej interpretacji badań, w których osoby stosujące filtry przeciwsłoneczne miały wyższe ryzyko zachorowania na raka skóry, w tym czerniaka. To fałszywe skojarzenie wynikało z faktu, że osoby, które stosowały filtry przeciwsłoneczne, były tymi samymi, które podróżowały do bardziej słonecznych krajów i opalały się. Innymi słowy, to właśnie wysoka dawka słońca, a nie krem z filtrem, zwiększała ryzyko zachorowania na raka skóry. […] Organizacje, które podniosły obawy o szkodliwości oksybenzonu zazwyczaj powołują się na badania przeprowadzone na karmionych nim szczurach. Jednak człowiek musiałby przez 277 lat stosować filtry przeciwsłoneczne, aby osiągnąć równoważną dawkę ogólnoustrojową, która wywołała efekty we wspomnianych badaniach na szczurach (zgodnie z badaniem z 2017 r. w Journal of the American Academy of Dermatology).” Informacje te znalazłam 








Pierwsze nocowanie kuzynki, a więc baza też musiała być taka jak nigdy wcześniej.
1. Nowe mydło do łazienki i coś do poczytania. // 2. Wystarczy kilka stron i emocji starczy do końca dnia. // 3. Domowa porcja lodów i ulubione smaki – słony karmel, mascarpone z malinami, tarta cytrynowa z kruszynką. // 4. Paski wciąż modne? Wedlug mnie – zawsze! Warto jednak co parę sezonów trochę się nimi pobawić. // 
A kuku! Mama próbuje niepostrzeżenie przemycić lody do łóżka, ale ktoś się rozbudził i przerwał moje łakomstwo.
1. Wzór o nazwie Lila. Z każdym praniem
Piżama od
W tym miesiącu do mojej biblioteki dołączyły dwie książki Magdaleny Łucyan, o której mogłyście przeczytać
1. Moja trzyletnia córka była zachwycona tym kolorem na moich paznokciach, ale ja chyba wolę neutralną wersję. // 2. Fasada Hotelu Europejskiego na Krakowskim Przedmieściu. // 3. Wódka na widelcu czyli wieczór w stolicy pełen wrażeń. // 4. Lustro Życzeń? Nie – to wnętrze restauracji Park Cafe w Konstancinie. //
Gdy ulubiony flakon perfum zaczyna się kończyć i w związku z tym coraz rzadziej go używasz, bo chcesz go "oszczędzać".
1. Hotel Bristol i takie osobiste elementy w biblioteczce. // 2. Spacer o zachodzie słońca. // 3. i 4. Ściany i widok z okna w Bristolu. Zawsze miło tu wracać. //
Jak myślicie, który kolor tej sukienki sprzedaje się najlepiej? Ja zostawiłam sobie wersję ecru i pistację.
Jemy obiad, a na ścianie takie cuda (Park Cafe).
Z początku nie byłam przekonana do "eskalopków a'la Toklas", ale teraz wiem, że wrócę tutaj przede wszystkim dla tego dania! No i jeszcze dla leniwych na słodko. No i truskawek w zabajone.
Zapas białej czekolady i pysznego pieczywa zrobiony! (sukienka również od Carry)
1. Warszawa to dla mnie zawsze bardzo intensywny czas, który chcę wycisnąć jak cytrynę. Tym razem była to sesja dla MLE, pasmo spotkań, no i dzieci do podziałki z mężem. W Charlotte przy Placy Trzech Krzyży korzystałyśmy z ostatnich minut luzu, aby dobrze nastroić umysły na długi dzień. // 3. Ktoś tu zgłodniał i chce do mamy! Gdzieś w międzyczasie zgubiłyśmy bucika i nie możemy go odnaleźć. // 4. Kawowy raj. //
Ups… zguba znaleziona. Wystarczy, że mama wstała.
Szarlotka w wersji alternatywnej. Palce lizać!
Ojeeej… Uber odmówił przyjazdu więc zostajemy do wieczora!
Mój mały kącik florysty, który budzi mnie każdego dnia.
1. Showroom MLE Collection w nowej sopockiej lokalizacji! Byłyście już? // 2. Zestaw porannego fotografa. // 3. Dla tych co tak jak ja kochają "połówki" i nie tylko. Ja w końcu dorwałam 36,5 a baletki pochodzą od marki polskiej Sept. // 4. Miło poczytać. //
Że też ja już wyszłam za mąż ;). Trzymam ją jednak na naszą rocznicę – jeszcze nie wiem czy będziemy ją hucznie obchodzić, ale pomarzyć można!
1. Raz, dwa, trzy… nie zdążyłam zrobić zdjęcia, a już połowy nie ma. // 2. Taka piekna ta koszula, ale jakość jednak bardzo "sieciówkowa". // 3. To krzesełko przywędrowało z Gdańska, jednakże wiele modeli zastąpiły już nowe. To wnętrze wyjątkowego miejsca – Showroom Iconic Design powrócił i możecie go teraz odwiedzić w Sopocie. // 4. Wycinanki. Matisse wiedział co będzie modne. //
Kolekcja MLE Collection w otoczeniu perełek wzornictwa. Więcej informacji znajdziecie w
1. Tokio czy Sopot? // 2. Nadchodzi wszechobecna biel, ale w zimniejsze dni niezawodny beżowy trencz również się przyda. // 3. Może chociaż tę drewnianą podstawkę bym przygarnęła? // Powoli, ale do przodu. Mam nadzieję, że choinkę będziemy ubierać już tutaj. //
Remont trwa w najlepsze i z całą pewnością nie skończy się w planowanym terminie. Za to wymarzony ekspres dotarł zgodnie z planem ;). Chciałam poczekać aż będę miała gdzie go postawić, ale nie mogliśmy się powstrzymać i od razu go rozpakowaliśmy.
Burza za oknem.
1. Mój model to Eletta od Delonghi. // 2. Na moim stories pojawiło się dziś "mini Q&A" ale było od Was tyle pytań, że chyba trzeba będzie to powtórzyć. // 3. Mój ulubiony kubek w ostatnim czasie. // 4. Miłe zaskoczenie, czyli pierwsze polskie wydanie Vogue Living. //
Jak jest moja "perfetto"? Dużo idealnie spienionego mleka i aksamitne espresso. Ja bym to nazwała "cafe cappulatte". Jeśli jednak nie mogłabym się zdecydować i musiałabym wybrać inną ulubioną kawę, to mam do wyboru jeszcze czterdzieści innych rodzajów kaw, które mogę przygotować w ekspresie Eletta Explore od
Istnieje również możliwość przygotowania kawy na wynos. Wystarczy przygotować kawę do ulubionego kubka i można zabrać go ze sobą na miasto. Menu jest bardzo intuicyjne i proste w obsłudze, w polskim języku. A smak kawy jak z ulubionej kawiarni…
1. Korzystamy z tego, że ekspres robi espresso w kilka sekund i robimy tiramisu. // 2. Raz, dwa, trzy – wszystkie ręce na pokład! Kawa dla całego zespołu przed pracowitym dniem. Od lewej mamy: cappuccino, latte machiato i ice flat white. // 3. "Mamo, kiedy Ty byłaś na wakacjach beze mnie?" // 4. Przepis na tiramisu znajdziecie
33 piętro i nasze ulubione miejsce na specjalne okazje, czyli Treinta Y Tres.
1. A tych specjalnych okazji w maju było naprawdę sporo. // 2. Pewnie był dobry. Ja się nie załapałam ;). // 3. To był maj… // 4. U taty wygodniej. //
Z tęsknoty za Wenecją. Jeśli nie znacie jeszcze wydawnictwa Próby to czas to nadgonić.
1. I jak to zrobić żeby nie musieć nikogo częstować? // 2. Najzgrabniejsza modelka na świecie w sukience, która już jutro pojawi się w MLE. W tym roku na Waszą prośbę pojawia się w czerni. // 3. Tort na część Henia. Sto lat! // 4. "Mama i tata niedługo wrócą." //
Wyrywanie zębów drewnianymi obcęgami, mierzenie ciśnienia przy pomocy papieru toaletowego i ciągłe podjadanie pasty do zębów – tak z grubsza wyglądały nasze przygotowania do pierwszej wizyty u dentysty. Gdyby nie posiłki w formie książeczki autorstwa dr Pauliny Kosiniak-Kamysz (i to nie jest zbieżność nazwisk ;)) ta pierwsza wizyta pewnie nie poszłaby tak gładko. 
1. Biała sukienka, dwójka małych dzieci i restauracja. Idealne połączenie! Sukienkę znajdziecie
Znany widok z innej perspektywy.
Wiem, że szampony w kostce wyglądają niepozornie, ale ja już czwarty raz wracam do tej kokosowej wersji od
Z kodem herbshydro otrzymacie aż 20% rabatu na swoje zamówienie w
1. Nic się z nimi nie dało zrobić, a na fryzjera było za późno. // 2. Kiedyś to były metki! Uprzedzając Wasze pytania – koszula wisi w mojej szafie już dobrą dekadę. // 3. Gdy z mężem nie macie zbyt częstych okazji do wyjść więc "biforek" robicie między kuchnią a salonem. // 4. Kojarzycie ścieżkę dźwiękową z filmu "Szczęki"? W każdym razie grzywka odświeżona. //
Zdjęcie pod tytułem "Chcę umyć okno, a ty jak zwykle przeszkadzasz".
Pierwsza z dołu (kolor 818) i druga od góry (kolor 832) to moi faworyci!
Dzień Mamy, czyli okazja w której czuję się bardzo spełnioną kobietą.
A ja czekam jeszcze na "Apetyt na Paryż".
Brak koloru to temat, który ostatnio często pojawia się w komentarzach na moich kanałach. Na przekór udowadniam, że mam przecież jeden kolorowy sweter w szafie! :)
Coś słodkiego, chrupiącego i niebywale smacznego… Tym razem to nie Charlotte w Warszawie ale nasza lokalna La Bagatela (mająca u nas ksywkę "La Bagieta") na dworcu w Sopocie.
Prawie jak niebo nad Paryżem. No dobrze. Wcale nie "prawie". Moje miasto to najpiękniejsze miejsce na świecie. Zwłaszcza gdy po burzy przychodzi taki piękny zachód. Dobranoc!