Czwartek z Marie Kondo i nowym InspiredBy

  I have read „The magic of tiding up” a few month ago. I approached it with some distance. At first, every next page was like getting the kick of motivation and desire for making some changes, but I still thought that the author was exaggerating, had a small obsessions and cleaning isn't so important after all. Weeks have passed while advices from Marie Kondo’s book got stuck in my head and more and more often I had thoughts like "I must clean this as well".  

***

Książka "Magia sprzątania" trafiła w moje ręce kilka miesięcy temu. Na początku podchodziłam do niej z dużym dystansem. Co prawda, czytając każdą kolejną stronę dostawałam zastrzyku motywacji i chęci zmian, ale w dalszym ciągu wydawało mi się, że autorka przesadza, ma natręctwa, a samo sprzątanie nie jest przecież wcale takie ważne. Tygodnie mijały, a rady Marie Kondo w dalszym ciągu tkwiły w mojej głowie i coraz częściej łapałam się na myśli "to też muszę posprzątać". 

   Jak się okazało, fenomen metody "konmari" ogarnął cały świat. Książka sprzedała się w ponad trzech milionach egzemplarzy, a Marie Kondo została uznana za jedną ze stu najbardziej wpływowych osób na świecie przez prestiżowy magazyn "Time". Na początku tego tygodnia Marie Kondo przyjechała do Polski aż z Japonii, gdzie mieszka na stałe. Nie mogłam więc przegapić tej okazji!

   Najsłynniejsza czyścicielka na świecie okazała się być śliczną, bardzo drobną dziewczyną o buzi nastolatki. Ale gdy tylko zaczęła opowiadać o swojej filozofii, technikach i doświadczeniach z klientami, którzy prosili ją o pomoc w posprzątaniu domu, od razu zauważyłam, że jej niewinny wygląd kryje naprawdę silną osobowość. "Nie potrzebujesz więcej miejsca, tylko mniej rzeczy" – to motto najbardziej zapadło mi w pamięć, nauczyłam się też składać skarpetki i t-shirty (myśłałam, że robię to bardzo dobrze, ale okazało się, że nie wiem nic o gospodarowaniu przestrzeni i układaniu rzeczy na półkach). Przede wszystkim jednak, wsłuchując się w słowa Marie Kondo, znów przypomniałam sobie o tym co ważne, a co zbędne. I nie mówię tu tylko o tym, co trzymamy w mieszkaniu. 

   "Magia sprzątania" trafiła więc do mojego nowego pudełka InspiredBy, które już teraz można zamówić tutaj. Wiem, że będzie ona dla Was świetną inspiracją, tak jak dla wielu moich koleżanek, które nawet kilka miesięcy po lekturze wciąż zachwycają się tą książką. 

  Jeśli chodzi o otaczanie się przedmiotami dającymi radość (główne założenie filzofii konmari), starałam się wybrać dla Was najpiękniejsze i najlepsze rzeczy, których używanie będzie prawdziwą przyjemnością. 

Produkty w moim pudełku InspiredBy:

 

1. Magia sprzątania

Bałaganiarstwa się nie dziedziczy, nie jest ono także związane z brakiem czasu, to raczej nagromadzenie błędnych przekonań o porządkowaniu. Autorka pokazuje, jak skutecznie zmienić nawyki.

2. Etre Belle zestaw upominkowy

W eleganckim, sygnowanym logiem Etre Belle etui, znajduje się klasyczne pióro oraz Etre Belle Mascara Lash X-Press & Hyaluronic, która pozwala uzyskać efekt porównywalny do przedłużenia rzęs.

3. Kosmetyczka Batycki

Elegancka, ekskluzywna, idealna dla wszystkich ceniących sobie funkcjonalność, prostotę i ponadczasową formę. Wykonana z wysokiej jakości skóry.

4. krem odżywczy BIO IQ

Ten lekki nawilżająco-odżywczy krem o przyjemnym, świeżym zapachu stworzony jest z najlepszych składników pochodzenia roślinnego. Kwas hialuronowy zapobiega utracie wody, odmładza skórę, spłyca istniejące zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych.

5. Balsam do ust Delia

Balsam zawiera pielęgnująco-ochronne składniki, dzięki którym usta stają się piękne, zdrowe i apetycznie pachnące.

 
Mam nadzieję, że te produkty sprawiają Wam taką przyjemność jak mi :) Miłego wieczoru! 

 

 

Gnocchi z pieczoną dynią polane masłem szałwiowym z tartym parmezanem

* * *

Włoskie malfatti tak mi zasmakowały, że po publikacji wpisu udało mi się jeszcze kilka razy je ugotować dla moich domowników. Połączenie tartego parmezanu z gorącym masłem szałwiowym jest dla mnie idealnym dodatkiem do domowych klusek. Dzisiaj próbuję wersję z puree z pieczonej dyni. Ciekawa jestem czy Wam również zasmakują? Poprzednie malfatti biły rekordy odtworzenia na Instagramie :-))) Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze zdjęcia (otagowane) – z ogromną przyjemnością je oglądam i gratuluję! To dla mnie największa radość, że mogłam choć odrobinę zainspirować :*

Skład:

(przepis na 15 -18 małych gnocchi)

500 g świeżej dyni

250 g twarogu

100 g mąki pszennej

ok. 150 g tartego parmezanu

1 jajko

sól morska i świeżo zmielony pieprz

1 łyżeczka startej gałki muszkatołowej

mąkę do formowania klusek (najlepiej ziemniaczana)

do podania: 3-4 łyżki suszonej szałwi

masło

tarty parmezan

A oto jak to zrobić:

1. Dynie obieramy, usuwamy pestki i umieszczamy w żaroodpornym naczyniu. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku w 200 stopniach C przez 12-15 minut (aż zmięknie). Ostrożnie wyjmujemy i obieramy ze skórki. Całość blendujemy na gładkie puree i podsmażamy na suchej patelni. Odstawiamy z ognia, dodajemy twaróg, tarty parmezan, mąkę i roztrzepane jajko. Całość mieszamy. Doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową.

2. Mąkę rozsypujemy na stolnicy. Za pomocą łyżki formujemy kulki i obtaczamy je w mące, tak żeby wokół farszu powstała warstwa ochronna. Na początku może nam to zająć więcej czasu, ale z każdą kolejną będzie łatwiej. Kulki powinny być wielkości orzecha włoskiego. Układamy je na oprószonej mąką tacy by się nie dotykały. Wrzucamy do osolonej i gotującej się wody. Po kilku minutach wyjmujemy łyżką cedzakową. 

3. W małym garnuszku roztapiamy masło z szałwią. Ugotowane kluski podajemy z polanym masłem i z tartym parmezanem (dodałam gałązkę świeżego tymianku).

Listopadowe odkrycia – moja lista jesiennych umilaczy!

  "The end wit eating and sitting around in the house" – I made such decision this weekend, and then I got to baking a tart with salted toffy filling and pistachios, just to again spend definitely too much time in front of the computer. I could easily say the time was wasted, since I promised myself "wege healthy active weekend" and end up on the sofa once again with small crumbs all over me. But at least I found a few interesting links for you. So, this time I invite you for November portion of the inspirations and the novelties. Have a nice evening! 

***

 "Koniec z objadaniem się i bezczynnym siedzeniem w domu" – taką decyzję podjęłam w ten weekend, po czym zabrałam się za pieczenie tarty z solonym kajmakiem i pistacjami, a później spędziłam zdecydowanie zbyt wiele czasu przed komputerem. Mogłabym uznać ten czas za zmarnowany, bo przecież obiecałam sobie "wege healthy active weekend" a skończyłam na kanapie, zasypana okruszkami ciasta, ale przynajmniej znalazłam dla Was kilka ciekawych linków. Zapraszam na kolejną, tym razem listopadową porcję inspiracji i nowości. Udanego wieczoru!

1. Zacznę od kolejnego ciekawego kanału na youtube. Dlaczego by nie zajrzeć do szafy Olivii Palermo czy Lily Allen? Do ich garderoby wprowadzi Was brytyjski VOGUE.

2. Powieść "Jedz, módl się, kochaj" znają wszyscy. Do księgarni wchodzi właśnie kolejna książka Elizabeth Gilbert. "Wielka Magia" ma inspirować i motywować. Autorka, z pewną dozą poczucia humoru, przenosi nas w świat sławnego pisarza, pokazuje jak wygląda proces tworzenia i zachęca do twórczej ciekawości. 

3. Czy ktoś z Was ma problemy ze snem? Znalazłam świetny artykuł o kilku faktach dotyczących bezsenności oraz z rysunkami, pomagającymi nam przygotować swoją sypialnię tak, aby przespać całą noc. Zapraszam tutaj.

4. Noszenie mocnych kolorów wymaga wprawy i odrobiny wyczucia. Net-a-porter przyszło nam z pomocą i przygotowało filmik, o tym jak nosić kolor jesienią. Mi podobają się tylko niektóre z przedstawionych strojów, a Wam? Zapraszam tutaj.

5. "Gwiazdorska metamorfoza rzęs" to hasło reklamowe nowej dwufazowej maskary FalseLash SuperStar L'Oreal, którego twarzą została Jennifer Lopez. Brzmi nieźle, ale jak jest naprawdę? Dobrze wiecie, że mocny makijaż i idealna fryzura nie są moimi atutami. W ostatnich tygodniach, z okazji spotkań autorskich, musiałam się jednak trochę przyłożyć do tego tematu, a ten tusz bardzo dobrze wywiązał się z obietnic (ładnie pogrubia i wydłuża rzęsy). Polecam! :)

6. Koleżanka przesłała mi ostatnio link do testu "którą polską blogerką jesteś?". Zrobiłam go z ciekawości, ale… wynik mnie nie zaskoczył ;). Jeśli koś chce spróbować to zapraszam tutaj.

7. Polskie marki rosną w siłę! W mojej szafie coraz więcej jest rzeczy od rodzimych projektantów. Do kolekcji dołączyła właśnie torebka marki Mongrei (to ten model, który miałam na spotkaniu autorskim w Poznaniu).

8. Polska marka Sugarfree dodała do sklepu internetowego kilka nowych modeli. Moją sukienkę nosi się świetnie (teraz widzę, że trochę się pogniotła od siedzenia na kanapie ;)).

9. Blog o pięknych miejscach w Polsce, kilku z nich na pewno nie znałyście: 1001miejsc.pl

10. Są takie rzeczy, które kupujemy chociaż tak naprawdę już je mamy. Podsyłam Wam mały artykuł o dwunastu rzeczach, których prawdopodobnie mamy za dużo. Zapraszam tutaj

11. Dla tych z Was, którzy poszukują inspiracji podsyłam ciekawą tablicę na Pintereście. Idealna dla fanek klasycznego minimalizmu. Link tutaj.

   No i dotarłyśmy do końca. Śpijcie spokojnie i nie siedźcie za długo przy komputerze ;).

 

 

 

Look of The Day

sweater / sweter – Mango 

watch / zegarek – Daniel Wellington 

bag & sunglasses / torebka i okulary – Zalando.pl

coat & skirt / płaszcz i spódnica – Zara (kolekcja sprzed 3 lat)

scarf / szalik – Massimo Dutti (obecna kolekcja)

tights / rajstopy – Wolford

shoes / buty – Kazar

 

   Autumn weather doesn’t bother me at all. I will even say that I like these months, when world is becoming a bit mysterious, leaves are slowly falling off trees, and simple pleasures as mug of the hot tea are becoming a real ritual. However I have enough of the strong wind . It haven’t left Tricity for over a week now and is making the everyday life unpleasant for the locals.

***

   Zupełnie nie przeszkadza mi jesienna aura. Przyznam nawet, że lubię te miesiące, kiedy świat robi się trochę tajemniczy, liście powoli spadają z drzew, a proste przyjemności, jak kubek gorącej herbaty, nabierają innego wyrazu i stają się prawdziwym rytuałem. Natomiast silnego wiatru mam już odrobinę dosyć. Nie opuszcza Trójmiasta już od ponad tygodnia i uprzykrza mieszkańcom codzienność. 

   Strój, który widzicie dziś na zdjęciach, to jeden z moich ulubionych listopadowych zestawów. Złapałam się też na tym, że wykorzystałam w nim wszystkie kolory (biel, czerń, granat, szarość i beż) które opisałam w jednym z rozdziałów "Elementarza". Ta "magiczna piątka" powinna stać się bazą naszej garderoby – po wielu latach wiem już, że bez niej bardzo ciężko jest uzyskać elegancki i klasyczny efekt (znacznie więcej przeczytacie na ten temat w książce). Ten wpis to w ogóle pochwała klasyce – ponadczasowe dodatki to kolejny sposób, aby podrasować prosty strój. Zdarza się, że poszukiwania idealnych czarnych szpilek, skórzanej torebki i zegarka, którego design nie zmienił się od kilkudziesięciu lat (a to jego zaleta, a nie wada) trwają naprawdę długo, ale gdy już znajdziemy te elementy, już nigdy nie będziemy chciały ich zmieniać. 

    Abstrahując od tematu stylu i bloga: ten weekend na długo pozostanie w naszej pamięci. W tym czasie pamiętajmy przede wszystkim o tym, aby nie tracić ducha odwagi i poczucia solidarności. Dziś jesteśmy smutni, ale na pewno nie słabi. Miłego i spokojnego wieczoru. 

PS. W przyszłym tygodniu Czytelnicy Makelifeeasier.pl będą mogli skorzystać ze specjalnej zniżki na zegarki Daniela Wellingtona. Kod MLE wpisywany w trakcie dokonywania zakupu upoważni do 15% zniżki. A model, który widzicie na dzisiejszych zdjęciach to Classic York