If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

If you are interested in advertisment on the site about interiors, send the message here:

Jeśli chciałbyś wykupić reklamę na blogu poświęconym wnętrzom to napisz tutaj:

[email protected]

5 rzeczy, które wypatrzyłam na Instagramie

_E1A9946

   Facebook, Instagram, Pinterest and similar media are a bottomless pit. The virtual world can be magical, beautiful and completely out of reality. But then again, Instagram is far more then omnipresent "selfies" and hours spent on mindless scrolling through the next profiles. Apart from photos of slim, beautiful girls on constant holidays, you can find there a tone of useful information and inspiring stuff. So, today I wanted to share with you a few really interesting things which I found on Instagram.

***

   Facebook, Instagram, Pinterest i podobne media, bywają studnią bez dna. Wirtualny świat potrafi być magiczny, piękny i zupełnie odrealniony. Ale Instagram to nie tylko "selfie" atakujące z każdej strony i godziny spędzone na bezmyślnym przeglądaniu kolejnych profili. Poza zdjęciami szczupłych, pięknych, będących na wiecznych wakacjach dziewczyn, można tam znaleźć masę pożytecznych informacji i inspirujących treści. Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami kilkoma naprawdę ciekawymi rzeczami, które wypatrzyłam właśnie na Instagramie.

_E1A9721 

1. Niekończąca się historia porannego stania przed szafą

   Kilka obserwowanych przeze mnie profili okazuje się być świetnym lekarstwem na brak porannej twórczości. Stroje, które tam znajdziecie są klasyczne i uniwersalne, a zdjęcia nienachalne. Polecam ten, ten i ten profil. 

_E1A0150

2. Mol książkowo-internetowy

   Profil księgarni IDEA polecił mi mój znajomy fotograf. Ku swojemu zdumieniu znalazłam tam kilka pozycji, których bez skutku szukałam w wielkich księgarniach internetowych. Księgarnia posiada w swojej ofercie unikatowe książki z trzech kulturalnych stolic; Londynu, Nowego Jorku i Paryża. Znajdziemy tam na przykład albumy fotografii Petera Lindbergha czy stare magazyny Vogue.  

3. Made in Poland

   Małe, aczkolwiek bardzo interesujące firmy nie mają dużego budżetu na reklamę. Instagram i Facebook okazują się być dla nich najlepszym sposobem na dotarcie do wymagających klientów. Na przykład Spiek ceramiczny to niewielka, poznańska manufaktura prowadzona przez Karolinę Byczkowską. Znajdziecie w niej ręcznie robioną, piękną w swej prostocie, ceramikę. Z podobnej korzystają najpopularniejsi blogerzy kulinarni na świecie (na przykład ourfoodstories). Ja czekam już na swój unikatowy talerzyk i wprost nie mogę się doczekać. Myszkowiec sam określił się "prawdopodobnie najmniejszym sklepem internetowym na świecie" i od razu  mnie tym ujął. Możecie na nim "myszkować" do woli w wyszukanych starociach, przedmiotach vintage czy bardziej niszowych markach. Jeśli szukacie wyjątkowych, oryginalnych rzeczy, których nie kupicie nigdzie indziej, to znaleźliście odpowiedni adres.

_E1A0168_E1A9762

4. Sprawdzone przez instagramowiczki

   Mam kilka swoich ulubionych kosmetyków i bardzo niepewnie podchodzę do nowości. Jeśli decyduję się na jakąś zmianę, to zwykle dzieje się to za namową którejś z moich przyjaciółek, ale Instagram też jest dobrym źródłem recenzji kosmetycznych. Na kilku obserwowanych przeze mnie profilach instagramowych wypatrzyłam olejek do mycia ciała od Biodermy, a ponieważ mam duże zaufanie do tej marki (płyn micelarny używam od wielu lat), to postanowiłam go sprawdzić. Jeśli nie macie czasu, aby po prysznicu nakładać jeszcze balsam do Huile de douche sprawdzi się idealnie. 

_E1A0130

   Instagramowy świat oszalał na punkcie rzeczy robionych na drutach. Od dawna śledzę profil WeAreKnitters i podziwiam efekty ludzkich rąk. Czapki, swetry, szaliki – wszystko wydaje się być proste w wykonaniu i zgodne z ideą "slow fashion". Ale ten słynny profil ma też polski odpowiednik. Jeśli marzycie o grubym, ręcznie robionym kocu z wełny merynosa to zajrzyjcie tutaj. Mój jest naprawdę imponujący!

_E1A0196

5. Come back polaroidów

   Wraz z pojawieniem się cyfrowych aparatów, zdjęcia zaczęliśmy przechowywać na dyskach naszych komputerów. Pudełka ze starymi fotografiami znajdziemy już tylko pod łóżkiem rodziców. Paradoksalnie, to właśnie Instagram – technologiczny twór XXI wieku przypomniał mi o tym, aby zadbać o inną formę przechowywania wspomnień. Pełno jest w sieci firm tworzących z naszych zdjęć całe albumy, a zdjęcia z polaroidu dodają nastroju wystylizowanym przez blogerów fotografiom (zobaczcie tutaj). Podoba mi się taki powrót do przeszłości – a Wam? Miłego popołudnia! :)

_E1A0197

LOOK OF THE DAY – Walentynki i zapożyczenia z męskiej szafy

_E1A9145

dress / sukienka – Sugarfree.pl

top / bezrękawnik – COS

sweater / sweter – The Odder Side

boots / kozaki – ZARA

   I can honestly say that my life in Tricity is  n o t  filled with occasions, which would require wearing cocktail dresses and more sophisticated make-up.  In reality, if I only can, I spend weekend evenings at home, not wearing anything you could categorize as chic. I don’t take Valentines too serious, as I am trying to care daily about all kind of relations, but since I spent the Friday and Saturday evening watching TV and eating ice-creams, it would be good to plan something different. So, I took it more serious and picked out the dress inspired by man's jacket (really nicely sewed!) which was waiting for the proper occasion like this one.

***

   Moje życie w Trójmieście z całą pewością  n i e  jest wypełnione po brzegi okazjami, które wymagałaby ode mnie koktajlowych sukienek i mocniejszego makijażu. Właściwie, jeśli tylko mam taką możliwość, weekendowe wieczory spędzam w domu, a to co mam wtedy na sobie raczej nie zalicza się do rzeczy szykownych. Walentynki trakuję trochę z przymrużeniem oka, tym bardziej, że staram się dbać o szeroko pojęte relacje każdego dnia, ale skoro piątkowy i sobotni wieczór spędziłam oglądając telewizję i jedząc lody, to dzisiaj wypadałoby zaplanować coś innego. Potraktowałam więc sprawę poważnie i wyciągnęłam z szafy sukienkę nawiązującą krojem do męskiej marynarki (naprawdę ładnie odszyta!), która czekała na odpowiednią okazję. 

_E1A8787_E1A8923_E1A9232_E1A9016_E1A8735

Gdzie wybrać się na kolację we dwoje? Kolejna kulinarna mapa Trójmiasta

           _E1A9419

   Since the Valentines are approaching, I have prepared for you the culinary guide with Tricity’s restaurants (I hope that my boyfriends will read it as well ;)). I have tried to choose places with interiors that would have the proper atmosphere for a romantic dinner. The stiff tablecloths and waiters in tight bow ties, bending down low to greet you are not my thing. I prefer spots with the family atmosphere, where I feel pampered with delicious food, rather than the prissy atmosphere. In Tricity there are a few cool eateries worthwhile going to with your date. All the Valentine's Day fans better grab your phone, because it is the last moment to book a table. So if you feel like spending this day away from your kitchen, places below will be perfect.

***

   Z okazji Walentynek przygotowałam dla Was subiektywny, kulinarny przewodnik po Trójmiejskich restauracjach (mam nadzieję, że mój chłopak też go przeczyta ;)). Starałam się wybrać takie lokale, których wystrój będzie sprzyjał romantycznemu spotkaniu. Nie lubię, kiedy na stołach królują sztywne obrusy, a kelnerzy w ciasno przewiązanych muszkach, kłaniają się nam w pół. Wolę miejsca z domową atmosferą, gdzie czuję się rozpieszczana smacznym jedzeniem, a nie nadętym klimatem. W Trójmieście jest kilka fajnych knajp do których warto wybrać się we dwoje. Wszyscy entuzjaści dnia zakochanych niech chwytają za telefon, bo jest to ostatni moment, żeby zarezerwować stolik. Jeśli więc macie ochotę ten dzień spędzić z dala od kuchni, to poniższe miejsca są idealne.

Piwna 47, Piwna 47, Gdańsk  

_E1A0208

   Podobno najprostsza droga do serca prowadzi przez żołądek. Jeśli Wy też tak uważacie, musicie zabrać swoich partnerów do Gdańskiej restauracji Piwna 47. To urocze miejsce jest usytuowane w samym sercu miasta. W bezpośrednim sąsiedztwie możemy podziwiać Bazylikę Mariacką i rozprzestrzeniający się widok na Ratusz Głównego Miasta. Lokal zachwyca w szczególności starannie urządzonym wnętrzem i ciepłą atmosferą, a serwowane tam potrawy przyprawiają o zawrót głowy. Bardzo rzadko jem mięso i raczej za nim nie przepadam, ale w tym miejscu skusiłam się na mały kawałek żeberek i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że były to najpyszniejsze żeberka, jakie jadłam w życiu. Mięso jest kruche, rozpada się pod lekkim naciskiem widelca i smakuje wybornie – palce lizać!

_E1A0235_E1A0242_E1A0260_E1A0287_E1A0321_E1A0226_E1A0253_E1A0347

 

White Marlin, Aleja Wojska Polskiego 1, Sopot

 

_E1A9297

   Restauracja z widokiem na morze, oddalonym zaledwie o kilka metrów – White Marlin to jedna z najładniej zlokalizowanych miejsc w Trójmieście. Z jednej strony możemy podziwiać sopockie molo, a z drugiej, widzimy rozciągającą się panoramę zatoki Gdańskiej.  W każdym zakamarku restauracji słyszymy piękne dźwięki romantycznej muzyki. Wnętrze jest wykończone w stylu skandynawskim, dominują w nim odcienie bieli, błękitu i beżu. Lokal od samego wejścia stwarza ciepłą, domową atmosferę. A jedzenie? Według mnie jest pyszne. Polecam przede wszystkim makaron z suszonymi pomidorami i szpinakiem, doradę z grilla w pesto i bezę z truskawkami robioną na miejscu. Jeśli tego wieczoru macie ochotę założyć coś szykownego, to White Marlin będzie odpowiednim miejscem. Po kolacji można się wybrać na spacer brzegiem morza. Czy może być coś bardziej romantycznego?

_E1A9326

_E1A9358

_E1A9339_E1A9385

 

Twój własny dom. Jedzenie na wynos. Izakaya Sushi Bar, Szafarnia 11/13, Gdańsk

 

_E1A9544

   Podobno każdy pretekst jest dobry, aby wyjść z domu. Ale znam wiele osób, które uważają dokładnie na odwrót. Może nasze mieszkanie nie jest idealnym miejscem na pierwszą randkę, ale na którąś z kolei jak najbardziej. W przygotowaniu romantycznego klimatu pomogą nam kwiaty, świeczki, muzyka i smaczne jedzenie. Jeśli mieszkacie na terenie Trójmiasta polecam Wam pyszne, świeże i, co ważne, w przystępnych cenach sushi. W Izakaya Sushi Bar najczęściej zamawiam zestaw dla dwojga – Futari Set. Znajdziecie tam dwadzieścia dwa kawałki futomaki, które spełnią wymagania nawet największej marudy. Jedzenie można zamówić z dostawą do domu – idealne rozwiązanie na Walentynkowy wieczór w domowym zaciszu. 

_E1A9579_E1A9549_E1A9565

 

Cafe Cyganeria, ulica 3 Maja 27, Gdynia

 

_E1A9589

   Cafe Cyganeria znajduje się w jednym z najbardziej znanych i modernistycznych budynków w Gdyni. Kawiarnia powstała w 1946 roku i była pierwszym takim miejscem w moim ukochanym mieście. Cyganerię otworzyła babcia obecnego właściciela, Karola Hebanowskiego. Kiedyś było to ulubione miejsce spotkań artystycznej bohemy. Teraz, po gruntownym remoncie, który trwał prawie rok, kawiarnia przekształciła się również w restaurację. Nadal można w niej zjeść sławny w całym Trójmieście sernik pani Janki i napić się wyśmienitej kawy, ale przede wszystkim warto spróbować śniadań, lunchy czy obiadów. Z karty kuchni możemy zamówić takie pyszności jak: ravioli z musem z wątróbki drobiowej czy filet z pstrąga tęczowego z pieczonymi burakami i humusem. Miejsce na randkę nadaje się świetnie nie tylko ze względu na pyszne jedzenie – wystrój sprzyja rozmowom i spotkaniom we dwoje.

_E1A9613_E1A9633_E1A9622_E1A9631_E1A9644_E1A0378_E1A9657_E1A9676

   Przy okazji, życzę Wam pysznych i udanych Walentynek. Oby na Waszych talerzach znalazły się same smakowite potrawy. A teraz powiedzcie, o jakich miejscach chcielibyście przeczytać następnym razem? Czy jesteście ciekawi gdzie udać się na wieczór z przyjaciółmi, czy może gdzie najlepiej wybrać się na domowy obiad? 

_E1A9687

 

 

 

Love to be a photographer – fotografia kulinarna

_E1A6961

   After many, many weeks after publishing the first post about the photography, I am coming back with the next subject. When I have started this blog I was already in love with photography (although now after time, I find the first effects of my work are rather amusing), but only when I started regularly photographing food and  preparing the whole process, that I became skilled. I understood then, how hard it is to take at least one good shot. The proper cropping, composition, lighting, color selection – I have learned all of these skills while taking photos of the food prepared from the recipes. And it was a really good lesson.

***

   Po wielu, wielu tygodniach od opublikowania przeze mnie pierwszego wpisu z cyklu o fotografii wracam z kolejnym tematem. Kiedy zakładałam tę stronę byłam już zapalonym amatorem fotografii (chociaż z perspektywy czasu, pierwsze efekty wywołują u mnie raczej rozbawienie), ale dopiero gdy zaczęłam regularnie fotografować potrawy i proces ich przygotowywania nabrałam wprawy i zrozumiałam, jak trudno jest złapać chociaż jedno dobre ujęcie. Odpowiednie kadrowanie, kompozycja, gra światłem, dobór kolorów – wszystkich tych umiejętności uczyłam się w trakcie realizowania zdjęć do przepisów. I była to naprawdę dobra lekcja.  

   Niezależnie od tego, czy planujesz podejść do tematu fotografii kulinarnej na poważnie, czy po prostu chcesz, aby Twoje potrawy na zdjęciach wyglądały trochę lepiej, warto znać kilka prostych trików, wykorzystywanych przez blogerów kulinarnych. Bez profesjonalnego sprzętu i sztabu asystentów. 

_E1A6873

1. Rekwizyty

   Chociaż w fotografii kulinarnej potrawa wydaje się być najistotniejszym elementem układanki, nie można bagatelizować roli wszystkich pozostałych przedmiotów, których używamy w kuchni. To one tworzą atmosferę i sprawiają, że zdjęcie nie jest nudne. Wbrew pozorom, zakupy w sklepie z akcesoriami kulinarnymi i porcelaną nie są najlepszym rozwiązaniem. Nowiutkie i czyściutkie gadżety raczej nie dodadzą naszym zdjęciom nastroju. Znacznie lepszym rozwiązaniem będzie wizyta u babci i poszperanie w jej kredensie. Naturalne materiały takie jak stara porcelana, drewno, kamień, szkło, to tworzywa, które prezentują się najlepiej.  

_E1A7135

2. Tło

   Ta sama potrawa może prezentować się pięknie i apetycznie na białym blacie, czy lnianym obrusie i zupełnie nieciekawie i mało estetycznie na plastikowej podstawce, czy niepasującej serwetce. Tło w ogromnej mierze decyduje o wartości estetycznej zdjęcia. W tym przypadku najprostsze rozwiązania są najlepsze. Tak jak w galerii sztuki, w której ściany sa białe, tak tło na zdjęciu nie powinno przytłaczać potrawy. Unikam więc mocnych wzorów i intensywnych kolorów. Biały obrus (koniecznie z naturalnego materiału o niejednolitej fakturze, na przykład gruby len) marmurowy blat albo stół z litego drewna sprawdzi się świetnie. 

_E1A7115

3. Udawaj, że nie udajesz.

   Niektórych rzeczy nie uda Ci się zainscenizować i szczerze mówiąc nie warto. Czasem najlepiej jest po prostu zacząć przygotowywać potrawę i nie przejmować się zdjęciami. Scenografia stworzy się sama. Szybko zobaczysz, że niechcący rozsypana mąka, łyżka umazana masłem i na wpół wymieszane ciasto tworzą najlepszą i najciekawszą oprawę. To samo tyczy się zdjęć w restuaracjach – nietknięte jedzenie i sztućce ułożone równo przy talerzu nie wyglądają naturalnie.

_E1A7301_Fotor_Collage

4. Dobór kolorów

   Kolorystyka jest niezwykle ważna w każdej dziedzinie fotografii i wymaga odrobiny wyczucia. W przypadku zdjęć kulinarnych warto pamiętać jednak o kilku szczególnych rzeczach. Dobrze wyglądają te potrawy, w których pojawia się chociaż jeden mocniejszy akcent kolorystyczny. W przypadku ciasta świetnie sprawdzą się owoce (maliny, jagody, truskawki, wiśnie, brzoskwinie, pomarańcze i czego tylko dusza zapragnie), jeśli chociaż w małym stopniu zostanie zachowany ich naturalny kształt – zmiksowane na gładką masę nie będą przyciągać wzroku. 

    Chociaż kocham czerń, to w tym przypadku właściwie trzeba o niej zapomnieć. Ciemne kolory mogą dodać zdjęciom kulinarnym charakteru (ciemnozielona butelka i czerwone wino w środku albo żeliwna patelnia połyskująca od roztopionego masła), ale głęboka, matowa czerń w połączeniu z jedzeniem tworzy mało apetyczny efekt. 

_E1A6875

Przepis na tartę z kremem i wiśniami

SKŁAD

ciasto:

(forma o średnicy 28 cm)

150 g mąki pszennej

130 g schłodzonego masła

25 g cukru pudru

krem:

400 g mrożonych wiśni bez pestek

trzy łyżki 12% śmietany

tabliczka białej czekolady

500 g serka Mascarpone

25 g cukru pudru

pół cytryny

Przygotowanie:

Mieszam masło, mąkę, cukier i wyrabiam w rękach na gładką masę. Zawijam w folię i wkładam do lodówki na 40 minut. Do garnka wrzucam mrożone wiśnie, dodaję dwie łyżki cukru, rozpuszczam na małym ogniu i czekam aż sok z wiśni zgęstnieje. Do małego rondelka wlewam 3 łyżki śmietany i zapalam mały ogień. Powoli dodaję białą czekoladę i mieszam aż wszystko się rozpuści. Do miski wykładam serek Mascarpone i powoli miksuję z roztopioną czekoladą. Dodaję cukier i sok wyciśnięty z połówki cytryny (warto sprawdzić czy krem nie jest za mdły i ewentualnie dodać jeszcze odrobinę soku). Wyciągam ciasto z lodówki i wypełniam nim formę na tartę, a następnie wkładam do piekarnika (20 minut, 180 stopni). Gdy ciasto dobrze ostygnie, przekładam krem, a następnie wiśnie. Tartę można włożyć do lodówki na godzinę – krem bardzo ładnie się zetnie, ale ja wolę jeść ją od razu. 

_E1A6892

5. Dzienne światło

   Jedzenie w sztucznym świetle wygląda naprawdę kiepsko. I to niezależnie od tego, czy światło daje nam żarówka nad stołem, czy profesjonalne lampy i blendy porozstawiane po całym pokoju. Wystarczy znaleźć miejsce w domu, w którym jest w miarę jasno (jeśli do wnętrza wpadają mocne promienie słońca wystarczy zawiesić cienką biała zasłonę – zadziała jak najlepsza blenda na świecie) i podsunąć tam stół. W przypadku zdjęć kulinarnych można wykorzystać kilka rekwizytów, które ładnie odbiją światło: kryształowy kieliszek, przekrojona cytryna, szklanka napełniona wodą albo srebrne sztućce.

_E1A7318

6. Ciesz się efektami

   O ile nie przygotowujesz zdjęć wędzonego łososia dla gazetki supermarketu, to nigdy nie zapominaj o najważniejszej zasadzie – jedzenie ma być pyszne. Nie raz słyszałam o plastikowych jajkach sadzonych (ba! Nawet wiem gdzie je kupić!), gąbkach wsadzanych pod makaron, czy niedogotowanych warzywach (kolorystyka jest ważna, ale to nie oznacza, że nasze danie ma być na wpół surowe). W realizacji zdjęć kulinarnych najbardziej cieszy mnie to, co dzieje się, gdy praca jest już skończona. Trzeba bowiem znaleźć sposób, aby jedzenie się nie zmarnowało, a to oznacza zwykle wieczór spędzony w miłym gronie i z pełnym brzuchem!

   Więcej o podstawach fotografii przeczytasz w pierwszym wpisie z tej serii, zainteresowanych zapraszam tutaj. Spokojnego wieczoru! :)

_E1A7301_hhFotor_Collage