If you are interested in advertisment on this site, send the message to:

Jeśli jesteś zainteresowany reklamą na tej stronie lub na moich kanałach SM, wyślij wiadomość na adres:

[email protected]

LOOK OF THE DAY – GETTING READY TO GO NOWHERE

black sweater / sweter z golfem – H&M (dział męski)

black trousers with cut-out / spodnie z rozcięciem – MLE Collection (dostępne w drugiej połowie marca)

leather sandals / skórzane sandały – Guess (stara kolekcja)

leather bag / skórzana torebka – Arket

   W każdą niedzielę, przy okazji pisania wpisów, temat ciuchów powraca do mnie jak bumerang. Ciekawa jestem jak ostatnie dwanaście miesięcy wpłynęły na Wasze podejście do ubrań. Ile kompletów dresów kupiłyście? Ile razy miałyście na nogach szpilki? Czy przed szafą spędzacie mniej czasu, bo w ciągu dnia i tak widzi Was mniej osób i po prostu szkoda Wam wysiłku na komponowanie idealnego stroju? Śledzicie jeszcze relacje z tygodni mody? A może zdecydowanie bardziej interesują Was artykuły o wpływie przemysłu odzieżowego na środowisko? Czy w czasach zarazy stwierdziłyście, że cała ta moda to jedna wielka wydmuszka i nie chcecie mieć z nią nic wspólnego?

   Ciężko mi samej jednoznacznie odpowiedzieć na te wszystkie pytania. Wiem natomiast, że tej wiosny chciałabym móc wykorzystać dzisiejszy zestaw  w normalnych okolicznościach. Mam na sobie sweter męża z H&M-u, buty sprzed kilku sezonów i jedyną torebkę, którą kupiłam w zeszłym roku. Spodnie to taki pstryczek w nos dla tej części mnie, która obraziła się na nowe trendy. 

LOOK OF THE DAY – Zima nadal w natarciu

snow boots / śniegowce – Bogner w S'Portofino

leather gloves / skórzane ocieplane rękawiczki dwupalczaste – COS

trousers / spodnie ze strzemieniem – MLE Collection (poprzednia kolekcja)

sunglasses / okulary przeciwsłoneczne – Komono 

black jacket / czarna zimowa kurtka – Moncler

wool sweater / wełniany sweter – Anine Bing

balaklava / kominiarka – Arket

   Chciałyście zobaczyć moją wersję stroju na zimową eskapadę i w tym tygodniu już nie dało się z tego wywinąć. W Trójmieście napadało tyle śniegu, że parę razy zastanawiałam się, czy moja córka będzie wystawać ponad poziom zasp. Tegoroczna zima pokazała, że elementy garderoby, które do tej pory świetnie spełniały swoją rolę nie są jednak przystosowane do tak ostrych warunków atmosferycznych. Do moich uggów wpadał śnieg, płaszcze na dłuższe spacery nie wystarczały, nawet wełniane rękawiczki przemakały po bitwie na śnieżki.

    Być może to pokrętne usprawiedliwianie się, ale w moim przekonaniu strój na ekstremalną zimą nigdy nie będzie oszałamiający, a próbując wyglądać wyjątkowo (na przykład dzięki ostrym kolorom czy dziwacznym czapkom) prędzej otrzemy się o groteskę niż udowodnimy posiadanie dobrego gustu. Ten wpis sprzed paru lat jest chyba tego najlepszym przykładem ;). Ja stawiam na neutralne kolory, obowiązkowo rajstopy, skórzane ocieplane rękawiczki i jedyne słuszne buty na śnieg po kolana. Nie musi to być oczywiście konkretnie mój model, ani firma, ale piankowe charakterystyczne buty, które znamy przede wszystkim jako Moon Boots nawet jeśli nie każdemu się podobają, to założę się, że ci którzy regularnie jeżdżą w góry na narty znają ich zalety i w związku z tym akceptują kształt… Zamiast czapki często nosze ostatnio balaklavę – to taka wysublimowana nazwa na coś, co dla większości ludzi na świecie jest po prostu kominiarką. Ten dodatek jest po pierwsze dużo cieplejszy niż czapka, a po drugie, przywodzi mi trochę na myśl styl znany z eleganckich narciarskich kurortów w latach 60-tych i 70-tych minionego wieku (jeśli poszukujecie fajnych zimowych ubrań czy dodatkowych to możecie sprawdzić tę stronę) .

    Każdy ma takie Walentynki na jakie sobie zasłużył! I wcale nie mówię tego z przekąsem – śnieżne zaspy i sanki z trójką moich gagatków to całkiem miła opcja. Życzę Wam dużo miłości każdego dnia! 

LOOK OF THE DAY – 100% my style

earrings / kolczyki – Biżuteria Yes (dokładny link do moich kolczyków)

jacket & scarf with wool / krótki płaszcz i pasujący szal – Stylein

leather shoes / skórzane kozaki – Gianvito Rossi 

silk face mask / jedwabna maseczka – Moye

trousers / spodnie – Topshop (model Joni)

leather bag / skórzana torebka – Arket 

gloves / rękawiczki – Cos

   Mróz i śnieg nie odpuszczają, a my w wolnym czasie wciąż korzystamy z tych wyjątkowych okoliczności przyrody. Nie wiem jednak czy kogokolwiek interesują zestawy typu dresy, uggi, czapka i oczywiście rajstopy pod spodem (czego na szczęście zdjęcie nie uchwyci ;)). Gdy przymierzałam się do sfotografowania „polarnego looku” w trakcie zimowego spaceru, to po pierwszym opuszczeniu migawki  powiedziałam mężowi, że wyśmiejecie mój zestaw i niech lepiej zacznie robić zdjęcia Portosowi ;). Zmieniłam więc koncepcję i postanowiłam pokazać Wam zestaw, który towarzyszy mi ostatnio bardzo często. To mój styl w stu procentach i przy drobnych wariacjach planuję nosić go latami. A że ostatni tydzień obfitował u mnie w zaskakująco dużą, jak na koronawirusową sytuację, liczbę bardziej formalnych sytuacji, to w końcu miałam powód by nosić coś innego niż puchówkę. 

LOOK OF THE DAY

sweater & jacket / sweter i żakiet – MLE Collection (sweter będzie dostępny w lutym, marynarka jest z zeszłorocznej kolekcji)

coated jeans / woskowane spodnie – Topshop, model Joni (kupowałam jakiś temu na Zalando)

leather bag / skórzana torebka na łańcuszku – Chanel (wielkość mini)

leather shoes / skórzane kozaki – Isabel Marant

   Dzisiejszy zestaw dobrze sprawdza się w Trójmieście (gdy wychodzę na zewnątrz narzucam na wierzch oversizowy czarny płaszcz) i jest bardzo uniwersalny, ale wybierając poszczególne elementy nie kierowałam się tym razem pragmatyzmem, a delikatną tęsknotą za miejscami, które miałam kiedyś szczęście odwiedzać o tej porze roku. Zwykle w tym czasie mieliśmy już za sobą wyjazd we włoskie góry, w trakcie którego zawsze robiliśmy krótki wypad do ukochanej Wenecji (to miasto jest moim zdaniem najpiękniejsze właśnie o tej porze roku), po której jakoś nie wypada chodzić w puchówce i śniegowchach ;). Przed pandemią na przełomie stycznia i lutego sprawy zawodowe właściwie zawsze ściągały mnie do Paryża, a ja nie cierpiałam z tego powodu – to była dla mnie cudowna odskocznia i niesamowita porcja inspiracji, nawet jeśli wyjazd był szalony, wypełniony spotkaniami, a ja mogłam sobie pozwolić ledwie na kilka godzin zwiedzania. Pewnie właśnie taki zestaw zapakowałabym do walizki, gdyby świat wyglądał dziś tak jak kiedyś.